
Bogusław Leśnodorski o Legii, Marku Papszunie oraz Dariuszu Mioduskim
09.03.2026 12:30
(akt. 09.03.2026 21:52)
Czy ludzie namawiają cię na powrót na Łazienkowską mówiąc Leśny wróć, Legia czeka?
- Mieszkam na Powiślu i tam pracuję. Urodziłem się w Warszawie i tutaj spędziłem całe życie. Czym gorzej w klubie, to ja też łatwiej nie mam. To nawet nie jest tak, że namawiają. Idziesz ulicą, siedzisz w kawiarni, gdziekolwiek, a czasami wpadam na mecze, przez co żyję z dużą presją emocjonalną. To nie jest proste, bo nie umiem nigdy odpowiadać na to pytanie.
A jak się pytają: co się dzieje panie Bogusławie?
- Co się dzieje to akurat umiem odpowiedzieć, bo mam swoje zdanie. Pytania kiedy wrócisz, dlaczego nie - to nie jest proste. Dla mnie Legia zawsze miała szczególne znaczenie i jest częścią mojego życia i zawsze będzie. Ja tak jak Eric Cantona, czyli wszystko można zmienić: żonę, wiarę, obywatelstwo, samochód, ale nigdy nie zmienisz swojego ukochanego klubu. Oczywiście przejmuję się tym i martwię, ale raczej mam takie podejście, że staram się rozładowywać atmosferę. Wszystko to jest w rękach Darka. To już prawie 8-9 lat kiedy on tam jest sam. To jest dobry czas na zmianę.
Ja kiedyś postawiłem tezę, że przydałby się Darkowi współwłaściciel albo wspólnik w prowadzeniu klubu.
- On nie umie tak funkcjonować. Są ludzie, którzy nie potrafią działać w relacjach partnerskich i Dariusz Mioduski należy do takich osób.
Czy byłeś zwolennikiem, a nawet orędownikiem przyjścia Marka Papszuna do Legii Warszawa?
- Nie, nie byłem, nawet pierwotnie jako kibic. Natomiast w grudniu uważałem, że nie ma innego wyjścia, wobec czego ta droga jest dobra. Marek Papszun jest bardzo dobrym trenerem, inteligentnym, bardzo dobrze zorganizowanym i ciężko pracującym człowiekiem, ale moim zdaniem nie można oceniać klasy trenera w momencie, gdy pracował on tylko w jednym klubie. W Legii jest o wiele inaczej, bo gdy przegrasz jeden mecz to nie będzie tak, że każdy o tym zapomni. Nie tak to wygląda. Obecnie zaufanie kibiców jest zerowe, a oni sami rozumieją, że przyjście Marka Papszuna nie wiąże się z tym, że to on decyduje o wszystkim i nagle nastąpi zmiana. Zdarzyło się to, co ja oraz wiele osób przewidziało wcześniej, a mianowicie, że te pierwsze mecze na pewno nie będą łatwe z racji nowych piłkarzy, nowej drużyny i innych okoliczności. Na pewno Marek Papszun ma to ,,szczęście”; że Legia odpadła z Pucharu Polski i Ligi Konferencji, co powoduje, że tych meczów jest znacznie mniej i można się o wiele lepiej przygotować do kolejnego ligowego meczu.
A czy przestrzegałeś już przed czymś Marka Papszuna?
- Nie, bo my się z Markiem nie znamy, aż tak blisko. Ja wcześniej uważałem, że styl tej przeprowadzki nie był najlepszy - ani dla Papszuna, ani dla Legii, ani dla Rakowa. Nie rozumiem tamtej sytuacji, ale tak jak mówię - gdy tamta runda się skończyła, uważałem, że jego przyjście to jedyne rozsądne wyjście i dobrze, że trafił tutaj. Marek Papszun jest inteligentny, zna tych ludzi, tak jak mówi - stąd pochodzi, od zawsze był kibicem Legia Warszawa, więc wydaje mi się, że poziom zrozumienia tego legijnego środowiska jest u niego wystarczający.
Czy spodziewałeś się takiego mocnego akcentu transferowego zimą, kiedy przyszedł trener Papszun?
- Że będą zmiany w składzie?
Tak, tak mocne.
- Wiesz co, nie, ponieważ Legia nie ma totalnie pieniędzy, o czym jest wiadome wprost. Założenia budżetowe co do Ligi Konferencji były zupełnie inne, bo przed sezonem zainwestowali wiele w tę kadrę, ściągając w ich mniemaniu piłkarzy z nazwiskami, które gwarantować miały pewny poziom, jednak jakoś to nie gra. Piłka nożna jest sportem zespołowym i to nie jest tak, że gdy wrzucisz pięć nowych grzybów do barszczu, to on będzie nagle lepszy.
Ale przyznasz, że te „grzyby” były solidne.
- Trochę tak, ale wiesz, wielu z tych piłkarzy nawet nie było w swoim najlepszym momencie. Gdy wydostaniemy się z miejsca na pograniczu spadku dość szybko, to może Leszczyński, Urbański czy Żewłakow będą piłkarzami, którzy dostaną coraz więcej minut i może to będzie czymś dobrym w kontekście progresu drużyny i rozwoju tych młodych zawodników, którzy faktycznie mogą coś zmienić.
Nie myślisz, że trener Papszun się trochę obawia sytuacji w której stawiając mocno na młodych ten spadek by się przybliżył
- Oczywiście, że tak to jest ryzyko. Tak jak zaznaczyłem na początku, za trzy mecze sytuacja będzie bardziej komfortowa i poziom ryzyka spadnie. Uprzedzając twoje kolejne pytanie, nie ma takiej możliwości, żeby Legia spadła z ligi.
- Wracając do tamtego tematu, jest to czas na zmiany w kontekście zarządczym. 8 lat na stanowisku prezesa i kilka lat w radzie nadzorczej to jest na tyle dużo czasu, że jeśli ktoś przez tak długi okres nie wyciąga wniosków i sobie z tym nie radzi to znaczy, że to nie jest dla niego. Zaufanie do Legii wśród kibiców, trenerów, menedzerów oraz piłkarzy jest zerowe. Nie da się tego odbudować, a na pewno nie w krótkiej perspektywie. To jest powód, dla którego Darek powinien odejść. Teraz tylko zmiana u sterów może spowodować realną zmianę jakościową w stosunkowo krótkim czasie, Pierwszy raz, odkąd pamiętam, fajniej jest być kibicem Lecha, Jagiellonii, czy nawet Zagłębia niż kibicem Legii. To jest parmanentny wp...
Nikt nie umie mu powiedzieć, sam nie umie sobie powiedzieć pan Mioduski, że nie daje rady?
- Wszyscy mu to mówią, ale on pewnie nie chce tego słuchać. Nie chciałbym za dużo o Darku rozmawiać, bo nie mam z nim w ogóle kontaktu. To co się dzieje przez tyle lat, że Legia nie została mistrzem Polski, a do tego drugi raz na przestrzeni ostatnich sezonów jesteśmy drużyną, która w końcówce sezonu jest w dolnych rejonach tabeli i nie wiadomo co będzie. Ale ponownie zaznaczam. Żadnego spadku nie będzie.
Czym tłumaczysz sobie cierpliwość i wyrozumiałość kibiców, którzy przychodzą na mecze?
- Dzisiaj? Moim zdaniem to nie jest wyrozumiałość czy cierpliwość, tylko przerażenie. Legia ma 110 lat i w jej historii nigdy nie spadła i to się nie mieści w głowie, to co się dzieje dzisiaj. Jedyna reakcja, która jest sensowna, to wspieranie tej drużyny, oczywiście połączone z presją. Ale jeśli mnie pytasz, jak Legia by wyszła ze strefy spadkowej i byłoby stosunkowo bezpiecznie, a potem przyszłoby przespanie kolejnego sezonu i zaliczenie kolejnej powtórki z rozrywki, to byłaby katastrofa, która nie może już się wydarzyć. Słyszałem o kolejnej wymianie tych pionków na szachownicy Michała (Żewłakowa) - na Radka Kucharskiego, Bobicia na kogoś i Śledzia też na kogoś. Nie na tym to polega. To nie powinno tak działać. Tutaj Marcin Herra też nie był prezesem, a teraz on za wszystko odpowiada. W wielu aspektach zarządczo sobie radzi, ale to nie jest facet, który coś w piłce wygrał. On ma zupełnie inne kompetencje.
A ty jako prezes kogo najbardziej słuchałeś? Trenera? Dyrektora? Wszystkich?
- Wszystkich. Ja też dużo rozmawiałem z piłkarzami - chciałem się tego uczyć. Bardzo dużo czasu spędzałem z Janem Urbanem, Jackiem Magierą, Jackiem Mazurkiem i Jarkiem Wójcikiem. Bardzo często dzwoniłem w sprawie transferów do Zbigniewa Bońka. Uczyłem się tego i czerpałem wiedzę od wszystkich.

Górnik Zabrze zwycięża Koronę Kielce i dogania lidera Ekstraklasy

Manchester United rozważa transfer Davida Alaby z Realu Madryt. Austriak...

Real Madryt ma czas do 30 maja na aktywację opcji wykupu Nico Paza

Chelsea żąda fortuny za Fernandeza. Szokująca wycena Argentyńczyka

Mateusz Łęgowski zdobywa pierwszego ligowego gola w sezonie dla Eyupsporu

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.