Mileta Rajović
fot. Jan Szurek

Byli trenerzy Rajovicia: Legia powinna się cieszyć, że gra u nich Mileta

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Przegląd Sportowy, przegladsportowy.pl

13.01.2026 12:10

(akt. 13.01.2026 12:12)

— To fantastyczny chłopak, który jest bardzo skromny i niezwykle ciężko pracuje poza boiskiem, a gdy tylko wychodzi na murawę, staje się wojownikiem. Walczy i zostawia serce na murawie. Chce zrobić wszystko, by wygrać, wszystko, by strzelać gole. Dlatego uważam, że Legia ma ogromne szczęście, posiadając w zespole takiego zawodnika jak Rajović. Nie tylko ze względu na jego piłkarskie umiejętności, ale także na cechy ludzkie. Daje drużynie mentalność zwycięzcy, charakter i odpowiednie nastawienie. Legia naprawdę powinna się cieszyć, że ma w składzie takiego piłkarza - ocenia dla Przeglądu Sportowego Henrik Jensen dawniej trener szwedzkiego Kalmar, gdzie prowadził napastnika Legii.

-  Wiedziałem, że to bardzo wyjątkowy charakter. Musi czuć się pewnie w zespole. Jeśli chcesz wydobyć z Milety to, co najlepsze, musisz sprawić, by czuł się ważny w drużynie. Udało nam się grać w taki sposób, który stawiał go w najlepszych sytuacjach — dużo dośrodkowań, dużo gry kombinacyjnej — nagle nabrał pewności siebie, zaczął strzelać sporo goli i był szczęśliwy. Trzeba z nim pracować i upewnić się, że styl gry zespołu pasuje do "wielkiego faceta" na szpicy. W końcu to typowa "dziewiątka". Jeżeli ma odnieść sukces, wszystko rozgrywa się w jego głowie. Dlatego dużo z nim rozmawiałem, to samo sztab czy ludzie wokół drużyny. To zawodnik z Bałkanów. Jeśli trzeba być wobec niego twardym, gdy nie gra dobrze, on to szanuje. Bardzo ważna jest jednak rozmowa. Na boisku w trakcie meczu możesz być wobec niego wymagający i ostry, ale potem musisz z nim porozmawiać, "poskładać go" i dać mu poczucie, że w następnym tygodniu znowu zagra. W innych klubach Rajović grał w kratkę, a w Naestved grał cały czas. Choć oczywiście strzelał gole, więc łatwo było go utrzymać w składzie. W takich napastników jak Rajović trzeba zainwestować, żeby naprawdę wydobyć z nich maksimum. Można mu powiedzieć: grasz pięć meczów z rzędu bez względu na to, jak ci idzie. A po pięciu spotkaniach wyciągniemy wnioski - ocenia Peter Bonde, asystent Sune Jensena w Naestved. 

- Nie skupialiśmy się w pracy z nim na detalach. Chodziło o to, aby nie zaczynał "gonić" za bramkami. Nie kładliśmy nacisku na to, że czegoś nie robi. Ważna była cierpliwość, a nie zmienianie sposobu gry ani podejścia. Dużo z nim rozmawialiśmy, choć nie wynikało to z potrzeby wsparcia mentalnego. Miałem raczej wrażenie, że cechowała go ogromna ciekawość. Był typem zawodnika, który naprawdę chciał zobaczyć, jak może się poprawić. Te rozmowy nie wynikały z jego frustracji, a chęci do rozwoju. Często sprowadzały się do tego, by zachować koncentrację na sprawach, na które ma realny wpływ. Bo gdy zmarnujesz okazję, nie da się jej cofnąć. Wtedy trzeba natychmiast skupić się na kolejnej sytuacji i zadbać o odpowiednie ustawienie. Czasem wystarczy mu po prostu przypomnieć, że jego gra nie musi być trudna ani skomplikowana. Chodzi o proste rzeczy: bycie w polu karnym i czekanie na piłkę. Jeśli będzie tam cały czas, to będzie strzelał gole. To jest klucz. — tłumaczy Jens Karlsson

Komentarze (172)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.