
Cezary Kucharski: To był kwaśno-gorzki sezon
29.05.2026 15:30
(akt. 29.05.2026 22:56)
Kogo by Pan wyróżnił spośród zawodników kupionych latem?
- Kamil Piątkowski był najbardziej solidnym piłkarzem z tych sprowadzonych latem. W nim można pokładać największe nadzieje.
Czy Kacper Urbański może odpalić pod wodzą Marka Papszuna?
- Musiałaby zostać zmieniona taktyka. W tej preferowanej przez Marka Papszuna słabo widzę przyszłość Kacpra Urbańskiego. On się w tej taktyce nie odnajdywał. Faktem jest, że wszedł do drużyny, która miała problemy. To nie był idealny moment wejścia dla młodego piłkarza, kiedy klub ma problemy. Dużo łatwiej jest młodym zawodnikom wchodzić, kiedy wszystko dobrze funkcjonuje. Okoliczności i otoczenie nie sprzyjały Urbańskiemu. Teraz ta taktyka, którą preferuje Marek Papszun, nie jest dla Kacpra dobra. Widać było po mowie ciała, że nie jest szczęśliwy. Miałem wrażenie, że ona mówi: „co ja tutaj robię, nie wiem, jak mam na tym boisku funkcjonować”. Widać, że jest bardzo zagubiony.
Ktoś słusznie powiedział, że Urbański musi zapomnieć o Anfield i skupić się na tym, co tu i teraz, bo ma z tym problem.
- Głowa to jest podstawa dla piłkarza. Ciężko im czasem pogodzić się z tym, że są w trendzie spadkowym, gdzie kiedyś były duże oczekiwania. Dobry piłkarz jednak kiedyś z takiej sytuacji zawsze wychodzi.
Gdzie popełniono największe błędy jesienią?
- Błędem było zatrudnienie Edwarda Iordanescu, a jeszcze większym było jego zwolnienie bez gotowego następcy i powierzenie drużyny Inakiemu Astizowi. Ja o tym mówiłem już dużo wcześniej, że to były kluczowe błędy, które ostatecznie przesądziły o losach tego sezonu.
Czy miał Pan w którymś momencie odczucie, że możemy spaść?
- Kiedy Legia przegrywała w Gdyni 0:2, to pachniało to spadkiem. Gdyby tamten mecz zakończył się takim wynikiem, to Arka odskoczyłaby Wojskowym na aż 5 punktów. Stołeczna drużyna odwróciła jednak losy tego spotkania. Z bardzo trudnej sytuacji doprowadziła do remisu. Legia dostała wtedy dużo energii i wiary w siebie, że może odwracać losy meczu i może odwracać niepowodzenia. To był kluczowy moment dla losów całego sezonu.
Jacy zawodnicy pod wodzą Papszuna odgrywali najważniejsze rolę?
- Na pewno Otto Hindrich, którego przyjście było bardzo dobrym transferem. Legia może w przyszłości dobrze na nim zarobić. Rafał Augustyniak również wywiązał się z zadań. Nie jest to oczywiście piłkarz młody, ale według mnie pokazał, że można na niego liczyć. Juergen Elitim odgrywał ważną rolę – wrócił do dobrej dyspozycji. Kacper Chodyna dał nadzieję, że z niego coś będzie w Legii. Uważam, że w poprzednim sezonie został spalony, kiedy oczekiwano od niego za dużo. Myślę, że Papszun może go odbudować, jeśli Chodyna zostanie w Warszawie. Jest to piłkarz, który potrafi dochodzić do sytuacji bramkowych. Ma problem z wykończeniem, ale to problem, który można pokonać poprzez pracę z zawodnikiem i odpowiednie podejście do niego. Poprzedni trenerzy i dyrektor sportowy nie ufali Chodynie – to był błąd. Chodyna by dał więcej niż ci sprowadzeni piłkarze. Mam wrażenie, że osoby w pionie nie patrzyły na jego statystyki i to, co wnosi do gry, tylko na opinię publiczną. A opinią można sterować, manipulować i nie powinno się kierować tym, co ona sugeruje.
Co sądzi Pan o Rafale Adamskim?
- Adamski wniósł to, czego od niego oczekiwano – czyli bramki. Potrafi się znaleźć w sytuacjach podbramkowych. Widać, że ta piłka go szuka. Moim zdaniem to nie jest piłkarz, który w przyszłym sezonie będzie walczył o króla strzelców Ekstraklasy, ale może być mocnym punktem Legii. Zakładam, że Legia będzie grała w przyszłym sezonie bardziej ofensywnie i dzięki temu Adamski może mieć tych goli więcej, bo potrafi dochodzić do sytuacji. Jednak wydaje mi się, że to nie jest piłkarz, który będzie sam potrafił rozstrzygać mecze z największymi rywalami.
Kiedy rozmawialiśmy w grudniu, powiedział Pan, że awans do pucharów będzie cudem. Do tego cudu zabrakło niewiele. Czy uważa Pan, że szkoda, iż nie awansowaliśmy, czy w dłuższej perspektywie może wyjść nam to na dobre?
- To byłaby piękna historia, gdyby Papszun awansował do europejskich pucharów i mało brakowało do tego cudu, o którym wspominałem, ale twierdzę, że w przyszłym sezonie Papszun je odzyska dla Legii. Myślę, że mimo wszystko lepiej by było, gdyby Legia grała w europejskich pucharach. Wiadomo, że ubytek finansowy jest duży z punktu widzenia Legii. Teraz stołeczna drużyna będzie musiała oszczędzać. Każdy rok bez pucharów jest rokiem straconym. W Warszawie ludzie też przywykli do Europy. Choć z drugiej strony można powiedzieć, że liga będzie ciekawsza. Historia GKS-u pokazuje, że Kopciuszek, na którego nikt nie stawiał, zrobił niespodziankę i awansował do europejskich pucharów. 7 lat temu spadli do 2. ligi, dostając bramkę w ostatniej minucie. W tym roku życie wróciło im tamtą sytuację i w 97. minucie awansowali do Europy.
Odniosłem jednak wrażenie w rozmowach i reakcjach, że kibicom ta Liga Konferencji się przejadła i chcą już czegoś więcej.
- Jest to wynik tego, że w Legii te oczekiwania co do europejskich pucharów są wyższe niż Liga Konferencji. Atrakcyjność rywali jest dla kibiców bardzo istotna. Mimo to jestem zdania, że lepiej grać w Europie niż nie.
Jaki mecz z tego sezonu będzie Pan najlepiej wspominał?
- Najlepiej będę wspominać pierwszy mecz Legii w tym sezonie i wygrany Superpuchar z Lechem, gdzie stołeczna drużyna zagrała jedno z lepszych spotkań w tym sezonie. Paradoksalnie zagrała tam również najgorszy mecz w sezonie, gdy dostała od Lecha 0:4.
Kto był MVP Legii?
- To jest taki sezon, po którym nie można wybrać MVP. Przecież stołeczna drużyna walczyła o utrzymanie. Ja uważam, że nie ma piłkarza, który się w taki sposób wyróżnił. Gdyby w kadrze był taki piłkarz, to Legia byłaby w europejskich pucharach. Po takim sezonie to jest nieuprawnione przyznawać tytuł MVP.
W których piłkarzach widzi Pan największy potencjał sprzedażowy?
- Na pewno ogromny potencjał jest w Hindrichu, który tak jak wcześniej wspomniałem, może odejść z Legii za duże pieniądze. Potencjał mają również młodzi piłkarze z akademii: Jan Leszczyński, Kuba Żewłakow i Wojtek Urbański. Wydaje mi się, że to są piłkarze, na których stołeczna drużyna może zarobić.
Jak ocenia Pan ostatnie zmiany w pionie sportowym związane z pożegnaniem Żewłakowa?
- O tym się spekulowało od dawna i to było do przewidzenia, że ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność za taki sezon. Byli zwalniani trenerzy i został pożegnany dyrektor sportowy. Po takim sezonie ktoś musi ponieść odpowiedzialność. Spodziewałem się, że Michał Żewłakow pożegna się z Legią.
Co sądzi Pan o przedłużeniu umów z Kapustką i Augustyniakiem?
- To są solidni piłkarze, którzy prochu nie wymyślą, ale gwarantują jakiś poziom. To nie jest nic wybitnego, ale mają doświadczenie, znają Legię i mają określone umiejętności, które są sprawdzone i trener Papszun może je wykorzystać. Dlatego pozytywnie oceniam te przedłużenia. One wiązały się również z tym, że ci piłkarze zgodzili się na niższe warunki pieniężne, co w naszej sytuacji jest oczywistością.
Jak ocenia Pan obrany kierunek transferowy?
- To jest budowanie szerokiej kadry, w której jest konkurencja oparta na solidnych piłkarzach, których znamy i którzy odpowiednio przygotowani, bez kontuzji mogą wznieść rywalizację w drużynie. Ma to spowodować, że drużyna będzie grała lepiej. Hindrich będzie miał solidnego konkurenta. Zjawiński Legię zna, jest piłkarzem, który sprawdził się na zapleczu Ekstraklasy. Zwiększy konkurencję w ataku i da pewne możliwości. To jest kadra budowana oszczędnie, co przez brak awansu do europejskich pucharów jest oczywistością. Okazało się, że wielkie transfery nie przyniosły pozytywnych efektów. Stąd jest skromnie i solidnie. Klub, zarząd i właściciel oczekują, że Marek Papszun wyciśnie z tych piłkarzy maksa i ja również myślę, że Legia będzie grała w przyszłym sezonie solidnie.
Jeśli obserwował Pan wcześniej Zjawińskiego, może coś powiedzieć na jego temat?
- Widziałem parę bramek jego autorstwa. Widać, że ma dobrą dynamikę. Jest mocny psychicznie, co pokazał w meczu, w którym strzelił gola dającego Polonii awans do baraży. Ma dobre statystyki, jest dosyć mobilny. Skoro Adamski sprawdził się w Legii, to tędy jest droga. Trzeba wzmocnić rywalizację takimi piłkarzami. Okazuje się, że taki teoretycznie tani Adamski dał więcej niż drogi Rajović.
Gdzie widzi Pan przyszłość Legii w następnym sezonie?
- W przyszłym sezonie Legia awansuje do europejskich pucharów. Grając tak solidnie, jak teraz gra, albo jeszcze bardziej efektywnie. Potrafię sobie wyobrazić wariant, gdzie Wojskowi walczą o mistrzostwo Polski. Główni pretendenci do tytułu będą grali w Europie, przez co mogą mieć wahania formy. Dlatego myśle, że Legia - grając na dwóch frontach bardzo solidnie, do czego przyzwyczaiły nas drużyny Marka Papszuna - może powalczyć o mistrzostwo Polski.

Ian Hoffmann wypożyczony z Lecha Poznań do mistrza Szwecji

Rekord Freiburga: Johan Manzambi za 60 milionów euro do Aston Vilii

Sensacyjny kierunek transferu Salaha. Ma grać dla Besiktasu!

Jakub Adkonis podpisał kontrakt z Lechią Gdańsk do 2030 roku

Maxime Estève nowym piłkarzem RB Lipsk. Transfer za 25 milionów euro

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.