Legia Warszawa - Pogoń Szczecin 1:0

Dawid Zieliński: Pogoń jest zdeterminowana, żeby trzeci raz z rzędu zagrać na Narodowym

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

29.10.2025 09:00

(akt. 29.10.2025 01:40)

– Drużyna ze Szczecina jest zdeterminowana, żeby trzeci raz z rzędu zagrać na Narodowym. Z wypowiedzi trenera Thomasberga wynika jasno, że w czwartek mają przejść do kolejnego etapu i nie wyobraża sobie innego scenariusza – mówił w rozmowie z Legia.Net, przed spotkaniem Wojskowych z Portowcami w 1/16 finału Pucharu Polski, dziennikarz prowadzący podcast Skazani na Pogoń, Dawid Zieliński.

Jak oceniasz ostatnie zmiany w Pogoni Szczecin ?

– Główną zmianą była zmiana trenera. Robert Kolendowicz został zastąpiony przez Thomasa Thomasberga i na ten moment ta decyzja się opłaciła. Pogoń, odkąd Thomasberg przejął drużynę, nie przegrywa spotkań, a trener kontynuuje serię meczów bez porażki, którą rozpoczął jeszcze w poprzedniej pracy w Midtjylland. Trzeba więc tę zmianę ocenić pozytywnie. Może obecny styl gry Pogoni nie jest widowiskowy, raczej pragmatyczny, ale najważniejsze, że daje punkty, a to ogromny plus. Po słabym początku Pogoń odbija się w tabeli, punktuje i wraca tam, gdzie każdy chciał ją widzieć.

Jak piłkarze odnaleźli się w nowej rzeczywistości?

– Piłkarze wciąż przyzwyczajają się do zmiany formacji. Podstawową nowością było przejście na 4-4-2, a Pogoń nigdy wcześniej tak nie grała – zwłaszcza z dwójką napastników. Co ciekawe, tym drugim napastnikiem jest Kamil Grosicki, który zszedł ze skrzydła i moim zdaniem odnajduje się w tej roli fantastycznie. W każdym z trzech ostatnich meczów zdobywał bramkę. Myślę, że Berg znalazł sposób, by jeszcze lepiej wykorzystywać Grosika.

Jeśli chodzi o resztę pozycji, to wszystko jest dalej w fazie budowy. W meczu z Cracovią mieliśmy kilka rotacji – na skrzydłach grali pomocnicy, a nie nominalni skrzydłowi. Ta przebudowa potrwa do najbliższego okresu przygotowawczego i kolejnego okna transferowego, bo Pogoń będzie szukała defensywnego pomocnika, I prawdopodobnie środkowego obrońcy, a także napastnika z prawdziwego zdarzenia. Obecnie Raymond Molnar, który jest skrzydłowym, gra na dziewiątce, z powodu braku alternatyw.

– Widać jednak, że zawodnicy czują się pewniej. W meczu z Lechem wyrównali w końcówce, z Cracovią przegrywali, a ostatecznie wygrali. Trener Berg buduje drużynę mentalnie. Piłkarze nie załamują się przy niekorzystnym wyniku, tylko spokojnie walczą do końca.

Jakie jest w tym roku podejście Pogoni do rozgrywek Pucharu Polski? W ostatnich dwóch latach można było odnieść wrażenie, że zespół był pod ogromną presją. Jak to wygląda teraz? 

– Szczerze – trudno powiedzieć. W tym sezonie znaczenie Pucharu Polski wzrosło przez słaby start w lidze, i te rozgrywki mogą być naszą jedyną drogą do europejskich pucharów. Myślę jednak, że drużyna jest zdeterminowana, żeby trzeci raz z rzędu zagrać na Narodowym. Z wypowiedzi trenera Thomasberga wynika jasno, że w czwartek mają przejść do kolejnego etapu i nie wyobraża sobie innego scenariusza.

Thomasberg ma manię wygrywania – nie lubi przegrywać i podkreśla to zawodnikom na każdym kroku. W poprzednich latach, szczególnie podczas finału z Wisłą, wszyscy w Szczecinie byli przekonani, że Pogoń wróci z pucharem. W ostatniej edycji emocje były bardziej stonowane, bo rywal był z wyższej półki. Co do presji – na pewno miała ona wpływ, bo każdy finał jest wyjątkowy z racji walki o pierwsze trofeum. Obecnie mam dobre wrażenie – widać, że Pogoń znowu jest drużyną. Pod koniec pracy Roberta Kolendowicza widziałem zlepek indywidualności, a nie zespół. Teraz Thomasberg tak wpłynął na mental zawodników, że poszliby za sobą w ogień. To bardzo ważne przy takich meczach.

Czy możemy spodziewać się debiutu Benjamina Mendy’ego podczas czwartkowego spotkania? 

– Jeśli Mendy miałby zadebiutować, to raczej wejdzie z ławki na chwilę, jeśli w ogóle znajdzie się w kadrze. Docelowo myślę, że może pojawić się raczej w ligowym meczu z Wisłą Płock. Na Ł3 byłoby to zbyt szybkie. On cały czas trenuje, ale częściowo – uczestniczy w zajęciach, gdy zadania są łatwiejsze, a gdy zaczynają się gierki, odłącza się od drużyny.

Jakiego składu Pogoni spodziewasz się w czwartek? 

– Ciężko powiedzieć, bo wraca m.in. Leo Borges, więc nie wiadomo, jak trener będzie chciał rotować. Na pewno rotacji nie będzie dużo, bo po prostu nie ma kim rotować. Wszyscy w Szczecinie podchodzą na 100 proc. do tego meczu. Myślę, że Pogoń wyjdzie najmocniejszym możliwym składem, z pojedynczymi zmianami względem meczu z Cracovią. Podejrzewam, że do wyjściowej jedenastki wróci Musa Juwara, a w ataku zagrają Kamil Grosicki i Raymund Molnar. Myślę, że w podstawie znajdzie się też miejsce dla Sama Greenwooda. Największe gwiazdy będą obecne.

Kto jest najbardziej wyróżniającym się piłkarzem Pogoni – ktoś ze starej gwardii czy raczej z nowych nabytków? 

– Myślę, że jeśli mówimy o liderach, to zdecydowanie Kamil Grosicki. W Szczecinie śmiejemy się, że nasz kapitan jest jak wino – im starszy, tym lepszy. Myślę, iż warto wyróżnić bocznych obrońców – Linusa Wahlqvista i Leonardo Koutrisa, którzy są w świetnej formie. Koutris w meczu z Cracovią nie przegrał żadnego pojedynku – miał wynik 12 na 12, więc naprawdę wygląda bardzo dobrze.

Z ofensywnych zawodników muszę pochwalić naszego ulubieńca, Pana Pawła, czyli Paula Mukairu. Zdobył fantastyczną bramkę w meczu z Lechem i kolejną z Cracovią. Piłka go szuka. Myślę, że nadal będzie pełnił rolę jokera, ale za ostatnie dwa tygodnie zasługuje na pochwałę. Na początku mieliśmy do niego pretensje, że nie wykorzystuje sytuacji, ale teraz pokazuje, że potrafi. Warto też wspomnieć o Musie Juwarze. W meczu przy Łazienkowskiej robił dużo zamieszania, choć brakowało skuteczności. To jego duży mankament, ale w naszej taktyce on się sprawdza i będzie gotowy na czwartek.

Gdzie widzisz mankamenty Pogoni, które Legia może wykorzystać? 

– Myślę, że to gra z kontrataku z wykorzystaniem skrzydeł. Ostatnie mecze pokazują, że współpraca na lewym skrzydle między Samem Greenwoodem, który nie jest skrzydłowym, i gra tam z konieczności, a Leonardo Koutrisem, nie wygląda dobrze. Greenwood często nie wraca do obrony, przez co Koutris musi mierzyć się z dwoma, trzema zawodnikami naraz. W tych bocznych strefach Legia może znaleźć swoje szanse. Pogoń ma też problem z rosłymi napastnikami – jak Stojilković z Cracovii czy Rajović z Legii. 

– Najlepszy duet stoperów w Pogoni stanowią moim zdaniem Dimitris Keramitsis i Linus Wahlqvist, ale brakuje im wzrostu i siły fizycznej. Jeśli Legia zagra bardziej bezpośrednio do swojego napastnika, Pogoń może mieć problemy w obronie. Nie wiem też, czy w wyjściowym składzie znajdzie się Marian Huja – jeśli tak, to może być pięta achillesowa drużyny. Nie jest w dobrej formie, najlepiej wygląda, gdy jest daleko od własnej bramki, np. przy stałych fragmentach w ataku. W defensywie jednak się gubi, dlatego stracił miejsce w składzie. Reasumując – Pogoń wciąż jest drużyną w budowie. Nie wszystko wygląda idealnie, co pokazały mecze z Lechem czy Cracovią, które potrafiły ją zdominować. Jesteśmy zespołem, który można ukłuć, ale nie można odmówić nam woli walki i zaangażowania. W ostatnich dwóch spotkaniach w końcówkach wyszarpaliśmy punkty – remis i zwycięstwo, i to jest największy plus Pogoni. Wróciła drużyna, wróciła wiara i mentalność. Thomasberg powtarza, że nastawienie zespołu daje więcej niż indywidualne podejście zawodników.

I na koniec – kto jest twoim faworytem? 

– Mimo wszystko Legia jest faworytem, ale mam nadzieję, że Pogoni uda się wygrać mecz.

Komentarze (30)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.