
Demolka na Narodowym. Wysokie zwycięstwo Polski z Rumunią
02.10.2026 20:39
(akt. 05.10.2026 21:38)
Rumunia po raz pierwszy zagroziła bramce biało-czerwonych już w 3. minucie. Daniel Birligea wygrał pojedynek z Janem Bednarkiem przed “szesnastką” i oddał mocny strzał, który zdołał wybronić Marcin Bułka i “na raty” złapał piłkę. Polacy starali się odpowiedzieć, jednak w większości akcji ofensywnych zawodziła dokładność i decyzyjność w kluczowych momentach i kończyły się fiaskiem. Goście byli zdecydowanie bardziej konkretni. W 9. minucie doszło do zamieszania w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, które próbował wyjaśnić Tudor Blanuta, ale na szczęście Bułka poradził sobie z jego strzałem, a przy dobitce nie musiał już interweniować, gdyż piłka poszybowała nad poprzeczką.
Rumuni nie zamierzali się zatrzymywać i w 20. minucie po raz kolejny sprawdzili czujność polskiego bramkarza. Ponownie w roli strzelającego znalazł się Birligea, jednak znów nie zaskoczył Bułki. Po chwili szczęście uśmiechnęło się do Polaków. Radu Dragusin nieprzepisowo zatrzymał we własnym polu karnym Roberta Lewandowskiego, który miałby stuprocentową sytuację i arbiter bez wahania wskazał na “wapno”, a stopera ukarał czerwoną kartką. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i pewnie zamienił karnego na gola. Bez szans w tej sytuacji był Otto Hindrich, gdyż wybrał zupełnie inny róg. Strzelony gol i gra w przewadze nieco odblokowały piłkarzy Jana Urbana. W 32. minucie bliski szczęścia był Przemysław Frankowski, ale piłka po jego strzale z dystansu obiła lewy słupek.
W końcówce pierwszej połowy mogło, a nawet powinno być 2:0. Karol Świderski znalazł się z piłką w polu karnym i mimo czasu oraz miejsca źle wycofał piłkę do Lewandowskiego. Na szczęście przejął ją na 7. metrze Nicola Zalewski, natomiast uderzył niecelnie i zmarnował świetną okazję. Po pierwszych 45 minutach Polska wygrywała 1:0.
Biało-czerwoni z impetem weszli w drugą połowę i w ciągu dwóch minut zadali dwa błyskawiczne ciosy. Najpierw świetnym rajdem na lewej stronie boiska popisał Zalewski, minął Andreia Ratiu i wyłożył piłkę Lewandowskiemu, który z łatwością wpakował piłkę do siatki. Po chwili znów aktywna okazała się lewa strona boiska, ale tym razem głównym bohaterem akcji był Frankowski. Zawodnik Rennes zagrał na środek pola karnego, piłka odbiła się rykoszetem od Virgila Ghity i kompletnie zaskoczyła Hindricha. Polacy nie zamierzali poprzestawać na trzech golach i ruszyli po kolejne trafienia. Niewiele zabrakło, aby z gola cieszył się również Sebastian Szymański, ale piłka po jego świetnym strzale z dystansu odbiła się od poprzeczki.
Kolejne gole wydawały się kwestią czasu, a każda kolejna akcja tylko to potwierdzała. W 62. minucie fatalny błąd popełnił Razvan Marin, co poskutowało czwartym golem. Pomocnik AEK-u Ateny główkował w stronę własnej bramki wprost pod nogi Piotra Zielińskiego i ten z zimną krwią skorzystał z prezentu i przelobował Hindricha. Chwilę później było już 5:0. Szymański precyzyjnie zacentrował z rzutu rożnego, a Jan Bednarek skutecznie główkował. Zarówno piłkarze “Tricolorii”, jak i sam trener sprawiali wrażenie, jakby chcieli aby mecz już się zakończył, czemu zresztą trudno się dziwić. Od momentu czerwonej kartki stracili wszelkie argumenty, a każdy kolejny gol Polaków odbierał im nadzieje na cokolwiek pozytywnego w tej rywalizacji.
W 85. minucie hat-tricka skompletował Lewandowski. Napastnik Chicago Fire minął obrońców rywala niczym tyczki na treningu i w końcu mocnym strzałem pokonał Hindricha. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale refleksem popisywał się Hindich. Polska napoczęła Rumunię w pierwszej połowie, a w drugiej dokonała demolki i w trzecim meczu Ligi Narodów wygrała aż 6:0.
LIGA NARODÓW: POLSKA – RUMUNIA 6:0 (1:0)
Lewandowski (24. min. – k., 47. min., 86. min.), Ghita (49. min – sam.), Zieliński (62. min.), Bednarek (66. min.)
ŻÓŁTE KARTKI: Lewandowski, Świderski – Ghita, Baluta, Borza
CZERWONA KARTKA: Dragusin (22. min, Rumunia, bezpośrednia)
POLSKA: Bułka – Cash (63' Wojtuszek), Bednarek, Kiwior, Frankowski – Szymański (71' Reguła), Nowak (63' Urbański), Zieliński (71' Slisz), Zalewski (78' Pietuszewski) – Świderski, Lewandowski.
RUMUNIA: Hindrich – Ratiu, Dragusin, Ghita, Birligea, Bancu (67' Borza), Mihaila (27' Coubis), Hagi (67' M. Marin), Baluta, Marin (78' Cirjan), Man (67' Racovitan).
W drugim meczu gruby B Bośnia i Hercegowina zremisowała 1:1 ze Szwecją.
Multimedia

Gordon zdradza, co zmieniło się w jego grze po transferze do Barcelony....

Frenkie de Jong wrócił do treningów z drużyną po dwóch miesiącach...

Çalhanoğlu wraca do treningów, ale przyszłość w Interze wciąż niepewna

Manchester United wciąż chce Alejandro Baldego. Barcelona może go...

Lech Poznań stracił obrońcę do końca roku














Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.