Edward Iordanescu
fot. Jan Szurek

Edward Iordanescu: Łatwo nie było

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

31.07.2025 23:38

(akt. 01.08.2025 08:01)

– Dobry wieczór. Będę starał się mówić wolno, bo zależy mi na tym, by tłumacze podołali zadaniu i dokładnie przetłumaczyli moje słowa. Dla nas to bardzo szczęśliwy wieczór. Łatwo nie było, ale jesteśmy zadowoleni. Najważniejsze, że osiągnęliśmy cel i przeszliśmy do kolejnej fazy – opowiadał na konferencji prasowej, po domowej rywalizacji z Banikiem Ostrawa (2:1), w rewanżu 2. rundy el. Ligi Europy, szkoleniowiec Legii, Edward Iordanescu.

– Jestem bardzo dumny z mojej drużyny, charakteru, jakości gry. Jestem przekonany, że czwartkowy wieczór i przejście do kolejnej rundy zawdzięczamy temu, że byliśmy lepsi. Kontrolowaliśmy 80 – 90 proc. meczu, to zasłużony awans.

– Troszkę ucierpieliśmy w niektórych momentach, powinniśmy być bardziej ostrożni, ale jestem zadowolony, dumny z moich piłkarzy. Gratuluję im. Również wielkie wyrazy uznania dla kibiców, którzy byli świetni, śpiewali cały wieczór, a my graliśmy dla nich. Razem awansowaliśmy.

O urazie Elitima

– Co z Elitimem? Miał już pewne problemy przed pierwszym meczem. Wiedzieliśmy o tym, ale to znakomity zawodnik, ma wspaniały charakter. Bardzo chciał wystąpić w Ostrawie – wtedy postanowiliśmy go trochę chronić. Miał tylko jedną sesję treningową między spotkaniami z Banikiem. Odbył też indywidualne zajęcia z lekarzami i na siłowni. W czwartek czekałem do ostatniej chwili z moją decyzją – nieustannie jestem w kontakcie z naszym zespołem medycznym, który składa się z najwyższej klasy profesjonalistów. Chciałem też porozmawiać z Juergenem, który powiedział: "Trenerze, nie mogę zostawić ciebie i drużyny w tej trudnej chwili. Dam z siebie wszystko, niezależnie od okoliczności".

– Elitim czuł się dobrze, może troszkę zabrakło szczęścia. Kiedy nastąpiła pewna sytuacja, to poczuł ból na nowo i musiał opuścić boisko. To nie było łatwe dla mnie, dla zespołu. Wtedy przegrywaliśmy 0:1, ale udało się odwrócić losy spotkania. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach usłyszymy dobre wiadomości, jeśli chodzi o Juergena.

O formie Nsame

– Dla mnie wszyscy moi zawodnicy są wyjątkowi. To piłkarze, których szanuję i od których też oczekuję.

– Jean-Pierre to bardzo dojrzały, doświadczony, silny fizycznie zawodnik. Dawno temu mój ówczesny zespół grał przeciwko niemu w europejskich pucharach. W czwartek walczył, strzelał gole, aż w końcu strzelił takiego, który został uznany. Świetnie radzi sobie w polu karnym, ma doskonałe podania i uderzenia. To nie jest nasz jedyny dobry napastnik, ale przy Łazienkowskiej miał swoje chwile. To któryś mecz z rzędu, w którym tak dobrze sobie poradził. Zależy mi też na tym, by wszyscy wiedzieli, że to cały zespół stworzył szansę, którą wykorzystał Nsame. To wynik całego zespołu.

– Jesteśmy drużyną nieprzewidywalną. Trudno nas rozgryźć, rozszyfrować. Mam nadzieję, że wzniesiemy się jeszcze wyżej, jeśli chodzi o nasze umiejętności. Nasza gra się zmienia – czasami gramy skrzydłami albo środkiem. Kolejna rzecz, która mi się podobała, to fakt, że było sporo momentów, w których dogrywaliśmy w pole karne i stwarzaliśmy zagrożenie. Udawało nam się też prowokować rywali do popełniania błędów, czasami przeciwnicy daleko wybijali piłkę.

– Reasumując, zawsze, kiedy napastnik zdobywa bramkę, to zasługa całej drużyny. Tak też było w czwartek.

O poziomie meczu

– Moim zdaniem, świetnie graliśmy już z Lechem w Poznaniu, gdzie nie było łatwo. Sądzę, że bardzo dobrze wyglądaliśmy też w Ostrawie i u siebie z Banikiem, ale w innych meczach też mieliśmy świetne momenty. Mój cel polega na tym, by wykrzesać jak najwięcej z drużyny, wykorzystywać szanse i kontrolować spotkanie.

– Lubię, kiedy moja drużyna kontroluje mecz i jest jak najwięcej przy piłce – wtedy jest większa szansa na dobry wynik. Posiadanie futbolówki musi być jak najlepsze. Oczywiście, trzeba być też ostrożnym w defensywie. Czasami są szalone, frustrujące chwile – niewiele brakowało, a w końcówce stracilibyśmy bramkę z rzutu karnego. Należy wyciągnąć z tego wnioski. Wiem, że pod koniec zawodnicy są zmęczeni i nie jest łatwo, ale musimy być cały czas skoncentrowani i podchodzić do tego wszystkiego bardziej pragmatycznie.

– Szczerze mówiąc, Banik stworzył kilka groźnych szans – niewiele brakowało, czasami to kwestia centymetrów. Widzieliśmy też wybitą piłkę z linii bramkowej. Musimy na to uważać.

O problemach Pankova

– W środę doznał urazu na 5 minut przed końcem treningu. Rozmawialiśmy z nim, z zespołem medycznym. Nie mógł być gotowy na czwartkowy mecz. Mam nadzieję, że jak najszybciej dojdzie do siebie. Wiem, że to nic poważnego. Wierzę, że będzie dostępny już pod kątem niedzielnego spotkania. Kolejne 2 – 3 dni będą wyzwaniem, by podjąć odpowiednie decyzje co do składu na Arkę Gdynia, by zawodnicy zdążyli trochę ochłonąć, dojść do siebie po Baniku i wystąpić na najwyższym poziomie w Ekstraklasie. To moja odpowiedzialność w kwestii wyboru pierwszej jedenastki – pewnie będą jakieś zmiany.

– Raz jeszcze dziękuję naszym kibicom. Mam nadzieję, że będziemy mogli na nich liczyć też w niedzielę. Liczę na trzy punkty z Arką.

O Gualu

– Marc to bardzo jakościowy zawodnik. Pewnie nie jest zbyt zadowolony, że nie wystąpił. Na pewno chce więcej grać. Bardziej widzę go jako drugiego napastnika, może nie najbardziej wysuniętego. Potrafi nieźle podać w pole karne. W czwartek, ze względów taktycznych, postanowiłem nie brać go do pierwszego składu. Potrzebowaliśmy klasycznej dziewiątki, gotowej w każdej chwili.

– Nie wiem, co będzie w kolejnych meczach. Bardzo szanuję Guala. Myślę, że w czwartek moje wybory okazały się słuszne – również pod kątem linii ataku.

– Wykorzystanie drugiego napastnika i zmiana ustawienia to jakaś opcja, możliwość. Pracujemy bardzo ciężko, by ustabilizować pewne elementy. Trudno to przyspieszyć, wszystko wymaga czasu, nie chcemy spowodować niepotrzebnych turbulencji w szatni. Nie mogę wprowadzać wielu nowości jednocześnie. Idę według mojej filozofii futbolu. Krok po kroku wprowadzamy zmiany, utrwalamy je. Czasami, jak pewnie widzicie, nieco zmieniamy ustawienie. To normalne, to zależy też od meczu, sytuacji na boisku. Na  tę chwilę trudno o trzecią opcję ustawienia – powiedzmy, że mamy dwie. Zachęcam do cierpliwości. Cały czas poprawiamy, udoskonalamy naszą grę. Zobaczymy, może pojawi się coś nowego w taktyce.

O meczu na Cyprze

– Czy mecz na wyjeździe z Aktobe przy wysokiej temperaturze może przełożyć się na lepszą adaptację do warunków panujących na Cyprze, gdzie zmierzymy się z AEK-iem Larnaka? Odpowiem krótko: tak. Dolecimy tam szybciej.

Co wiesz o Edwardzie Iordanescu?

Edward Iordanescu
1/9 Edward Iordanescu był piłkarzem m.in. ...

Komentarze (139)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.