Fredi Bobić Siła, motoryka, Alfarela indywidualnie
fot. Marcin Szymczyk

Fredi Bobić: Klub za mocno koncentrował się na biznesie, za mało na piłce

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: sportowefakty.wp.pl

08.08.2026 00:45

(akt. 08.08.2026 09:26)

- Mam wrażenie, że w ostatnich latach klub zbyt mocno koncentrował się na biznesie, a za mało na samej piłce. Futbol musi być absolutnym priorytetem. Przychody nie zdobywają mistrzostwa. Oczywiście trzeba sprzedawać zawodników, bo taki jest dziś futbol i także Legia musi to robić. Ale pieniądze same w sobie nie gwarantują sukcesu - mówił dyrektor sportowy Legii Warszawa Fredi Bobić w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem ze Sportowych Faktów.

- Kiedy przyszedłem do klubu, wspólnie z Michałem Żewłakowem zastaliśmy aż 39 zawodników z ważnymi kontraktami. To było zdecydowanie za dużo. Latem przeprowadziliśmy transfery, które przyniosły klubowi ponad 20 milionów euro. Zimą również sprzedaliśmy kilku piłkarzy. Oczywiście było to ryzykowne, zwłaszcza po odpadnięciu z europejskich pucharów, ale było konieczne. Od 1 stycznia, kiedy otrzymałem pełną odpowiedzialność za pion sportowy i rozpoczęliśmy poszukiwania nowego trenera, mogłem w pełni zająć się porządkowaniem całej struktury sportowej.

– Trzy miliony euro wydane na zawodnika i trzy miliony euro zarobione na jego sprzedaży to dla wielu dwie zupełnie różne historie. A przecież to nadal ta sama kwota. W tym oknie transferowym wydaliśmy dotąd około 250 tysięcy euro. To pokazuje, że nie chcemy wydawać pieniędzy tylko po to, żeby wydawać. Z mojego doświadczenia wynika, że prawdziwe szaleństwo na rynku transferowym dopiero nadejdzie w ostatnich tygodniach okna. Wtedy pojawiają się najlepsze okazje. Nie zamierzam przekraczać budżetu ani niepotrzebnie powiększać kadry. Musimy działać rozsądnie.

- Pierwsze moje miesiące w Warszawie były po to, aby lepiej zrozumieć Legię. Z jednej strony zobaczyłem świetną bazę treningową i bardzo dobre warunki do pracy. Z drugiej jednak miałem wrażenie, że w klubie pojawiła się pewna strefa komfortu. Przez lata Legia regularnie grała w europejskich pucharach i wszyscy uznali to za coś oczywistego. Tymczasem największym celem tego klubu zawsze powinno być zdobywanie mistrzostwa Polski. Nie możemy jednak dziś obiecywać kibicom tytułu, ponieważ Ekstraklasa bardzo się zmieniła. Do wielu klubów trafili nowi właściciele, pojawiły się znacznie większe pieniądze i liga stała się zdecydowanie bardziej konkurencyjna. Musimy zrozumieć, jakie miejsce zajmuje dziś Legia i w jaki sposób chcemy wrócić na szczyt. Mam jednak wrażenie, że w ostatnich latach klub zbyt mocno koncentrował się na biznesie, a za mało na samej piłce. Futbol musi być absolutnym priorytetem. Przychody nie zdobywają mistrzostwa. Oczywiście trzeba sprzedawać zawodników, bo taki jest dziś futbol i także Legia musi to robić. Ale pieniądze same w sobie nie gwarantują sukcesu. Kilka lat temu łatwo było powiedzieć, że Legia musi zostać mistrzem Polski, bo miała nad rywalami dużą przewagę. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Naszym zadaniem jest ciężka praca, podejmowanie lepszych decyzji i stopniowe odbudowywanie pozycji Legii.

- Od stycznia skupiliśmy się na odbudowie atmosfery. Razem z nowym trenerem, jego sztabem i piłkarzami stworzyliśmy na nowo odpowiednie środowisko do pracy. Każdego dnia widziałem, jak pracują zawodnicy. Jeśli piłkarz daje z siebie wszystko, ciężko pracuje i robi wszystko dla drużyny, trzeba mu zaufać. W futbolu przychodzą trudniejsze okresy, ale jeśli zawodnik nie przestaje wierzyć i nadal wykonuje swoją pracę na najwyższym poziomie, efekty w końcu przyjdą.  Bartosz Kapustka zrozumiał o co nam chodzi, w styczniu podczas zgrupowania w hiszpanii mieliśmy dużo rozmów i Bartek się zmienił, Rafał Augustyniak również, a Marek Papszun znalazł sposób, żeby ich odbudować piłkarsko, tak samo z Rubenem Vinagre.

- Młodym zawodnikom łatwiej rozwijać się w klubach, gdzie presja jest mniejsza. W Legii każdy mecz trzeba wygrać. To ogromna różnica. Spójrzmy choćby na Marcela Regułę. To świetny piłkarz i jestem przekonany, że poradzi sobie w Bundeslidze. Rozwijał się jednak w środowisku, gdzie nie musiał codziennie mierzyć się z taką presją jak u nas. Nie dotyczy to tylko Legii. Podobnie wygląda sytuacja w wielu największych klubach Europy. Młodym zawodnikom bardzo trudno przebić się do pierwszego zespołu. To jednak nie oznacza, że nie chcemy ich rozwijać. Wręcz przeciwnie. Chcemy wychowywać piłkarzy gotowych do gry na najwyższym poziomie, a kiedy będą przygotowani na kolejny krok, będą mogli odejść do silniejszych lig.

- Nie chcemy robić wokół siebie niepotrzebnego szumu. Koncentrujemy się wyłącznie na najbliższym meczu i codziennej pracy. Jednocześnie analizujemy rynek transferowy, przygotowujemy kolejne ruchy i pracujemy nad listami potencjalnych zawodników. Musimy być gotowi na każdą sytuację. Jeżeli jutro zgłosi się klub z jednej z pięciu najmocniejszych lig Europy i będzie chciał kupić któregoś z naszych piłkarzy, musimy mieć przygotowane opcje. Tak wygląda profesjonalne zarządzanie.

- Chcemy postawić mocniej na rynek krajowy. Już teraz sprowadziliśmy zawodników z Ekstraklasy i niższych lig. Widzę tam naprawdę duży potencjał. Dobrym przykładem jest Łukasz Zjawiński. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem jego nazwisko, obejrzałem kilka meczów i od razu pomyślałem, że w polu karnym jest urodzonym napastnikiem. Pamiętam też, że wcześniej był zawodnikiem akademii Legii. Wtedy nie był jeszcze gotowy na pierwszy zespół, ale później dojrzał jako piłkarz. Miał lepsze finansowo oferty z innych klubów, ale zdecydował się wrócić do Legii. To pokazuje, że dziś nasz klub znów jest atrakcyjnym miejscem dla polskich zawodników.

Całą rozmowę z Fredim Bobiciem można obejrzeć i odsłuchać na stronach Wirtualnej Polski

Komentarze (135)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.