Patryk Seppelt-Górajewski
fot. Marcin Szymczyk

Grał ze Szczęsnym i Krychowiakiem, zdobył mistrzostwo Polski jako trener Legii U-19

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

22.06.2026 09:00

(akt. 21.06.2026 16:52)

Występował w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Grał w reprezentacji Polski U-16 z takimi zawodnikami, jak Wojciech Szczęsny czy Grzegorz Krychowiak. W minionym sezonie był trenerem Legii U-19, z którą dotarł do 1/8 finału UEFA Youth League i zdobył mistrzostwo Polski. Zapraszamy na rozmowę z Patrykiem Seppeltem-Górajewskim, który żegna się z Wojskowymi po 5 latach.

– Gdy miałem pięć lat, razem z mamą przeprowadziliśmy się do Berlina, gdzie rozpocząłem naukę w szkole podstawowej i jednocześnie przygodę z piłką nożną.

– Kiedy miałem około 14 lat, dostałem szansę gry w Tennis Borussii Berlin. Spędziłem tam rok w kategorii juniora C. Po tym czasie trafiłem do Herthy. Właśnie wtedy zwróciła na mnie uwagę reprezentacja Polski i zostałem zaproszony na konsultacje U-16. To był okres, gdy w kadrze grali między innymi Wojciech Szczęsny, Grzegorz Krychowiak i Tomasz Kupisz. Miałem okazję występować z nimi i zdobywać doświadczenie.

– Niestety później nie udało mi się utrzymać w Herthcie Berlin. Nadal wierzyłem jednak, że moje marzenie o zostaniu piłkarzem może się spełnić inną drogą. Gdy przeszedłem do seniorów, dość szybko poczułem, że będzie bardzo trudno osiągnąć poziom, o którym marzyłem. Wtedy usłyszałem o możliwości połączenia studiów z grą w Stanach Zjednoczonych. Mój profil piłkarski dawał mi szansę na uzyskanie stypendium i rzeczywiście taką możliwość otrzymałem.

– Do Stanów wyjechałem na stypendium i spędziłem tam w sumie 10 lat. Ukończyłem studia licencjackie i magisterskie. Przez cztery lata grałem w piłkę, a później rozpoczęła się moja przygoda z trenerką.

– Zrozumiałem, że skoro nie udało mi się spełnić marzenia jako zawodnikowi, być może uda się to jako szkoleniowcowi. I właśnie to zaczęło dawać mi największą satysfakcję. Miałem wtedy 26 lat i nadal szukałem swojej drogi zawodowej. Piłka nożna dała mi energię i motywację, by całkowicie poświęcić się temu kierunkowi.

– Ludzie, którzy we mnie wierzyli, zauważyli pewien potencjał. Dzieciom podobał się sposób, w jaki z nimi pracowałem. W pewnym momencie uznałem, że chcę się temu całkowicie poświęcić. Zacząłem kursy trenerskie i dalszą edukację, aby lepiej poznać tę drugą stronę piłki nożnej, która bardzo różni się od perspektywy zawodnika.

Wspomniał Pan, że słyszał opinie, iż ma Pan coś w sobie jako trener. Co to było wtedy i co dziś uważa Pan za swoją największą zaletę?

– Najlepiej byłoby zapytać piłkarzy. Ja natomiast czułem, że potrafię pomagać zawodnikom przełamywać własne bariery. Starałem się pokazywać, że zawsze można zrobić coś lepiej. Takie wymagania wobec siebie samego miały pozytywny wpływ na ludzi, z którymi pracowałem. Chciałem wzbudzać w nich jeszcze większą wewnętrzną motywację i chęć ciągłego rozwoju.

Jak określiłby Pan swój styl gry jako trener?

– Bardzo utożsamiałem się z modelem gry wprowadzanym w akademii Legii przez dyrektora Marka Śledzia oraz Rafała Matusiaka.

Bliska była mi dominacja poprzez posiadanie piłki oraz bardzo wysoka intensywność w fazie obrony. Wychowałem się w Niemczech, gdzie ogromny nacisk kładzie się na najwyższą jakość techniczną. Uważam, że aby dominować na boisku, trzeba być w stanie wykonywać elementy techniczne na najwyższym poziomie i dzięki temu tworzyć przewagi.

W obronie zawsze chciałem jak najszybciej odzyskać piłkę. Chcę, aby to mój zespół kreował warunki meczu i dominował nad przeciwnikiem, a nie odwrotnie.

Rozumiem, że karierę trenerską rozpoczął Pan jeszcze w Stanach Zjednoczonych?

– Tak, dokładnie. Zacząłem w polonijnym klubie. W tym samym czasie rozgrywałem ostatni sezon jako zawodnik Robert Morris University, gdzie studiowałem i grałem. Zwróciłem się wtedy do mojego trenera z pytaniem, czy mógłbym pomagać jako asystent lub wolontariusz. Chciałem lepiej poznać pracę szkoleniową.

Po tygodniu jeden z asystentów odszedł, a trener zaproponował mi możliwość kontynuowania nauki na studiach magisterskich przy jednoczesnej pracy jako asystent w drużynie uniwersyteckiej. Tak naprawdę właśnie wtedy rozpoczęła się moja regularna praca z zawodnikami w wieku od 17 do 23 lat.

Po wybuchu pandemii COVID-19 wróciłem do Niemiec i zacząłem budować przyszłość w Berlinie. Wtedy zadzwonili do mnie Richard Grootscholten i Piotr Urban, z akademii Legii Warszawa, z propozycją objęcia funkcji koordynatora.

Zawsze marzyłem o powrocie do Polski. Nigdy wcześniej tutaj nie mieszkałem, a bardzo chciałem tego doświadczyć. Czuję się Polakiem i chciałem sprawdzić, jak wygląda życie i praca w tym kraju. Dostałem tę szansę i tak w 2021 roku rozpoczęła się moja przygoda z Legią Warszawa.

Jak wyglądał moment, w którym otrzymał Pan propozycję prowadzenia zespołu U-19 w trakcie minionego sezonu?

– Pamiętam to bardzo dokładnie. Dyrektor zaprosił mnie do gabinetu i zapytał, czy jestem gotowy przejąć drużynę U-19. Głęboko w środku chciałem wrócić na boisko jako trener. Koordynacja i edukacja szkoleniowa bardzo mnie interesowały, ale ciągnęło mnie również do bezpośredniej pracy z zespołem.

Gdy padło pytanie, odpowiedziałem od razu: „Jestem gotowy”. To był początek października. Akurat uczestniczyłem wtedy w kursie Elite Youth. Pamiętam też to, że za dwa lub trzy tygodnie czekała na nas już UEFA Youth League. Odpowiedziałem tylko: „Dobrze, zaczynamy”.

Jakim doświadczeniem była dla Pana UEFA Youth League?

– Trudno to opisać. Możliwość reprezentowania klubu na takim poziomie była czymś wyjątkowym. Pamiętam, że od razu musiałem zacząć przygotowania do rywalizacji z Fiorentiną. Jednocześnie priorytetem było poznanie zawodników. Oglądałem wcześniejsze mecze, analizowałem ich sytuację, sposób funkcjonowania i potencjał.

Miałem zaledwie kilka dni, aby stworzyć sobie możliwie pełny obraz zespołu i przygotować się do pracy. Był to bardzo intensywny okres, ale również niezwykle wartościowy. Dzięki wsparciu sztabu mogliśmy dokładnie przeanalizować zarówno przeciwnika, jak i własnych zawodników.

Czy miał Pan okazję rozmawiać z trenerami zagranicznych drużyn, z którymi rywalizował? Oprócz Fiorentiny, był to Ajax Amsterdam i Villarreal.

– Podczas meczów było na to niewiele czasu, bo emocje były ogromne. Zawsze jednak panował wzajemny szacunek.

Więcej okazji do rozmów pojawiło się później, choćby podczas finału Ligi Mistrzów w Szwajcarii, gdzie uczestniczyliśmy we wspólnych warsztatach. Tam miałem okazję porozmawiać między innymi z Pepe Reiną o jego doświadczeniach – w końcu ze sobą konkurowaliśmy. Były to bardzo wartościowe rozmowy. Być może przełoży się to na wysłanie trenerów na staż.

Dużym komplementem było również to, że trenerzy rywali byli pod wrażeniem naszych zawodników. Taki szacunek ze strony uznanych klubów jest jednym z najlepszych sygnałów, jakie można otrzymać.

Zostaliście mistrzami Polski U-19. Co było kluczem do sukcesu?

– Przede wszystkim ogrom pracy wykonanej przez całą drużynę. Nie chciałbym wskazywać pojedynczych zawodników.

Posługiwaliśmy się metaforą sztafety. Każdy z zawodników niósł ją przez pewien czas. Jedni grali więcej, inni mniej, ale wszyscy mieli swój udział w końcowym sukcesie. Jestem pod ogromnym wrażeniem ich zdolności do adaptacji.

W praktyce nie było dwóch meczów rozegranych przez identyczną jedenastkę. Wielu piłkarzy przechodziło między drużynami, a mimo to zespół potrafił utrzymać wysoki poziom.

Jakie były największe atuty zespołu?

– Patrząc na nasze wskaźniki, bardzo mocną stroną było posiadanie piłki i kreowanie sytuacji bramkowych.

Duży nacisk kładliśmy na atakowanie przestrzeni za linią obrony oraz tworzenie przewag między liniami przeciwnika. Chcieliśmy destabilizować rywala i utrzymywać grę na jego połowie. Z tego wynikała także wysoka skuteczność odbioru piłki po stracie. W treningu mocno pracowaliśmy nad gotowością do natychmiastowego pressingu.

W obronie wysokiej zawsze istnieje ryzyko gry za plecy, ale jestem pod wrażeniem tego, jak zawodnicy nauczyli się funkcjonować zarówno w kryciu indywidualnym, jak i strefowym.

A jakie elementy wymagają jeszcze poprawy?

– Na początku sezonu mieliśmy problemy z przeciwnikami, którzy często grali długie piłki za naszą linię obrony. Kluczowe było lepsze odczytywanie sytuacji: kiedy wyskoczyć do pojedynku główkowego, kiedy się cofnąć, a kiedy odpowiednio ustawić pozycję.

Poza tym mam pewną obsesję na punkcie jakości technicznej. Nawet jeśli wydaje się nam, że dobrze przyjmujemy i podajemy piłkę, zawsze można robić to jeszcze lepiej. Dotyczy to szczególnie ostatniego podania i finalizacji akcji. Wierzę, że właśnie tam nadal mamy największy potencjał do rozwoju.

Czy wierzy Pan, że wielu zawodników z zespołu U-19 ma szansę zaistnieć w profesjonalnej piłce?

– Tak, głęboko w to wierzę. Widzę zawodników, którzy są w stanie zaistnieć w Ekstraklasie, a nawet na wyższym poziomie. Trzeba jednak pamiętać, że nie istnieje jedna droga rozwoju.

Niektórzy zrobią ten krok szybciej, inni później. Potrzebne są ciężka praca, cierpliwość i odpowiednie środowisko. LTC daje zawodnikom bardzo dobre warunki do rozwoju.

Jak wygląda Pana sytuacja po zakończeniu sezonu 2025/26?

– Moja przygoda z Legią Warszawa dobiegła końca. Jestem niezwykle wdzięczny za pięć lat spędzonych w klubie i za wszystkie doświadczenia, które tutaj zdobyłem.

Co będzie dalej, jeszcze się okaże. Jestem otwarty na nowe wyzwania. To również czas refleksji. Patrząc szerzej, nie jest to tylko 5 lat w Legii, ale 11 lat intensywnej pracy. Chcę trochę odpocząć, spędzić więcej czasu z rodziną i świadomie podjąć decyzję dotyczącą kolejnego etapu mojej zawodowej drogi.

Dlaczego doszło do zakończenia współpracy z Legią?

– Nie chciałbym publicznie wchodzić w szczegóły – tak, jak przy kwestii potencjalnych ofert z innych klubów. Mój kontrakt po prostu nie został przedłużony. Tak czasami bywa w futbolu. Jestem bardzo wdzięczny za wszystko, czego doświadczyłem w Legii. A co przyniesie przyszłość – zobaczymy.

Komentarze (1)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.