
Hindrich – rumuński Węgier, ścisły umysł, presja go hartuje
19.01.2026 22:30
(akt. 19.01.2026 22:41)
Czytaj też
– Pierwsze wspomnienie związane z piłką nożną? Miałem karnet na sektor kibiców CFR-u i chyba był to Superpuchar 2010 z Urziceni. Wspiąłem się na krzesło, żeby zobaczyć wręczenie trofeum, poślizgnąłem się między siedzeniami i zaklinowała mi się noga. Płakałem – mówił Otto Hindrich (superliga.ro) z Transylwanii, który spędził aż 17 lat w klubie z Kluż-Napoki (od 6. do 23. roku życia).
– Moje "niemiecko brzmiące" nazwisko to dziedzictwo rodzinne. W Magyarlonie były rodziny saskie i takie nazwiska się tam zachowały. Zawsze jednak mówię, że w ogóle nie znam niemieckiego — poza tym, czego uczyłem się w szkole – komentował w kronika.ro.
Miał piękne dzieciństwo na rumuńskiej wsi, aczkolwiek – jak powiedział w jednym z wywiadów – wychowywał się w 100 procentach jako Węgier. Ma paszport tego kraju, był też łączony z węgierską kadrą, a sezon 2022/2023 spędził na wypożyczeniu w jednym z tamtejszych klubów, czyli Kisvarda FC (25 meczów, 38 straconych goli, 4 czyste konta).
Kiedy zakochał się w futbolu? – Miałem chyba 5–6 lat. Brat (starszy o 5 lat – red.) stawiał mnie na bramce, a tata zaprowadził mnie na trening. Dobrze mi szło. Nawet nie próbowałem czegoś innego. Chciałem być bramkarzem – opowiadał wspomnianemu serwisowi.
– Kiedy przyszedł na testy, nie był tak techniczny jak inni, dlatego od razu stanął w bramce. Był energiczny, lubił się rzucać, nie bał się – wspominał w rozmowie z Gazeta Sporturilor Mezei Janos, który trenował nowego zawodnika Legii w CFR.
URÓSŁ O 9 CM W ROK, BOLAŁY GO KOMENTARZE
Hindrich wiele razy chciał się poddać. – Po raz pierwszy mniej więcej w wieku 14–15 lat, kiedy w drużynie było trzech bramkarzy i nie miałem szans grać. W tamtym okresie czułem, że muszę wybierać między szkołą a piłką, ale potem powoli wszystko zaczęło się układać: zdałem egzamin po ósmej klasie, zostałem wystawiony do bramki, mogłem grać. Najważniejsze było jednak to, że urosłem – wcześniej byłem niski, ale w ciągu roku urosłem o dziewięć centymetrów i wszystko wróciło na swoje miejsce. Później też zdarzały się dołki formy, na przykład wtedy, gdy byłem wypożyczony do drugoligowego Poli Timisoara. Wówczas zimą, w ostatnim meczu przed przerwą świąteczną, zagrałem bardzo słabo. A potem nie było już kolejnych spotkań – nie było okazji, żeby to naprawić. Ponieważ akurat miałem wolne, wszedłem na Facebooka i zacząłem czytać komentarze: wiele osób mnie obrażało, pisało, że nie jestem dobrym bramkarzem. Bardzo mnie to dotknęło. Ludzie nawet nie zastanawiają się, jakie konsekwencje może mieć jeden wpis – że niektórzy, tacy jak ja, bardzo biorą to do serca – tłumaczył kronika.ro.
TRENER GO NIE LUBIŁ, A KOLEDZY KRYTYKOWALI
Podobnie było, gdy latem 2021 wrócił do CFR-u i zaczął grać po kontuzji. – Na dodatek był trener bramkarzy, który bardzo mnie nie lubił – powiedział mi wprost, żebym odszedł, że nie mam tu czego szukać. Zajęcia też nie szły dobrze, ale potem zmienił się szkoleniowiec, przyszedł Dan Petrescu i wszystko poszło w zupełnie innym kierunku – mówił mediom Hindrich, który w wolnych chwilach gra na komputerze, a także ogląda różne sporty, np. Formułę 1 i czasem tenis.
Zadebiutował w pierwszym zespole CFR w wieku 17 lat, na wyjeździe z FC Botosani, przy pustym stadionie, z powodu pandemii. Ogółem rozegrał 78 meczów w jego barwach, puścił 81 bramek i zachował 30 czystych kont. Zdobył dwa mistrzostwa i Puchar Rumunii.
Wywalczył miejsce w podstawowym składzie pod koniec 2024 roku. Po niedawnym, grudniowym spotkaniu z Universitatea Craiova zapamiętano go jako tego, który obronił 10 z 11 strzałów.
W klubie z Kluż-Napoki miał wzloty i upadki. Gdy na początku 2022 roku spytano go o to, jak czuje się w drużynie, odpowiedział: – Właściwie atmosfera jest dość chłodna, surowa. Kiedy popełniam błąd, koledzy od razu patrzą na mnie surowo, ganią mnie. Nie chodzi o to, że mnie nie lubią – lubią i próbują pomagać, ale w trudnych sytuacjach od razu krytykują, na przykład po meczu ze Steauą. Tak to jest w CFR-ie – jest duża presja, a z czasem hartuje (kronika.ro).
Jak opisuje siebie poza boiskiem? – Spokojny facet, który szuka szczęścia we wszystkich drobnych rzeczach, spędza bardzo dużo czasu z narzeczoną. Staramy się podróżować, kiedy tylko mamy czas. Sporo gotujemy. Każda aktywność jest po prostu piękniejsza, gdy robi się ją razem z nią. Rodzina wiele znaczy, kiedy wszystko idzie dobrze – wtedy trzyma cię twardo na ziemi. A kiedy jest ciężko i wydaje się, że nikt nie stoi obok ciebie, rodzina zawsze będzie przy tobie i będzie pomagać ci każdego dnia – wyjaśniał Hindrich w rozmowie z superliga.ro.
KONFLIKT
Spokój przed pierwszym meczem z Young Boys Berno został zakłócony przez treningowy konflikt między Alexem Chipciu (rocznik 1989, 51-krotny reprezentant Rumunii, 6-krotny mistrz Rumunii), a Hindrichem, co doprowadziło do wykluczenia tego pierwszego z kadry CFR Cluj.
Jak to się zaczęło? Według informacji FANATIK, podczas gry 5 na 2 nowy bramkarz Legii mocno uderzył kolegę piłką w twarz. Incydent nie zdenerwował starszego zawodnika, ale ten wściekł się, gdy usłyszał żart ówczesnego 18-latka (krzyknął: "Pokaż, co potrafisz!"). Pomocnik podskoczył do Hindricha i zapytał, jak może sobie pozwolić na coś takiego, ledwo zostając uspokojonym przez resztę drużyny. Chipciu zareagował gwałtownie, opuścił trening i nie przeprosił wkrótce po incydencie, więc trener Marius Sumudica wykluczył go ze składu, ale jednocześnie dość szybko przywrócił.
UMYSŁ ŚCISŁY
– Wszystko zaczęło się w przedszkolu, kiedy zobaczyłam ulotki z CFR, że chcą stworzyć drużynę. Powiedzieliśmy sobie, żeby go zapisać, żeby się poruszał – nie sądziliśmy, że zajdzie aż tak daleko. W naszej rodzinie nie ma nikogo, kto grał w piłkę nożną. To skromne, dojrzałe i wytrwałe dziecko. Myślę, że te cechy bardzo mu pomagają w karierze piłkarskiej – mówiła Noemi Hindrich, mama Otto, w rozmowie z ziare.com.
– To inteligentne dziecko, szybko wszystko pojmuje. Jest bardzo dobry z matematyki, fizyki i informatyki. Brał udział w wielu konkursach matematycznych, w których osiągał solidne wyniki. Uczył się w elitarnym Liceum Janosa Zsigmonda, na profilu ścisłym, a 11. klasę ukończył ze średnią 9,07 – dodała.
– Nawet nauczycielka informatyki stale namawia go, żeby zdawał na uczelnię o tym profilu, ponieważ jest bardzo uzdolniony w przedmiotach ścisłych. Chciał podejść do egzaminu Cambridge z języka angielskiego, ale został on przełożony z powodu pandemii COVID-19 – kontynuowała jego matka.

Eden Hazard o życiu po piłce: „Dziś bliżej mi do taksówkarza niż...

Manchester United ma rozbić bank dla Tonalego? Holenderski ekspert...

Szymon Sobczak o krok od Zagłębia Sosnowiec

Real Madryt poluje na gwiazdy Liverpoolu. Szoboszlai i MacAllister...

Barcelona przegrywa, Yamal marnuje karnego. Real Madryt liderem La...


Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.