
Inaki Astiz: Inaczej wyobrażaliśmy sobie to spotkanie
09.11.2025 17:30
(akt. 09.11.2025 21:33)
– Moim zdaniem, w pierwszej połowie każdy latał, gdzie chciał. W ogóle nie trzymaliśmy struktury. Rozmawialiśmy o tym. Wydaje mi się, że w drugiej odsłonie to poprawiliśmy. Były sytuacje, była bramka. Sądzę, że zrobiliśmy najtrudniejsze w tym meczu, doprowadzając do remisu, a następnie z wiarą walczyć o drugiego gola. Wiadomo, chodzi o to, by robić to z głową.
– To kolejny mecz, w którym straciliśmy głowę. Trudno to zaakceptować. To nie pierwszy raz, gry mamy łatwe straty czy rozdajemy prezenty.
– Każdy z nas musi myśleć, spojrzeć w lustro i wiedzieć, co chce robić. To Legia Warszawa – tutaj gra się o zwycięstwa i tytuły, a nie o inne cele. Nie wiem, co będzie.
– Podobieństwa do sezonu 2021/22? Nie wiem, nie analizowałem dokładnie tej sytuacji. Starałem się myśleć o innych rzeczach, o aspektach techniczno-taktycznych, które mogą pomóc drużynie na boisku.
– Nie wiem, czy jak gramy u siebie, to presja jest większa, niż jak gramy na wyjeździe – może tak być. Zobaczymy, kto będzie płynął tym samym statkiem, a kto nie. Teraz nadchodzi moment, w którym każdy z nas musi myśleć, w którą stronę chce iść i czy jest gotowy, by pokazać charakter – wydaje mi się, że w niełatwych momentach najtrudniejsze jest to, by zobaczyć właściwych piłkarzy czy liderów.
– Lider nie musi tylko krzyczeć czy rozmawiać. Może być nim każdy zawodnik, który weźmie drużynę na plecy, a jak jest ciężko, to pokazuje się i stara się ciągnąć zespół. Potrzebujemy każdego takiego piłkarza.
– O drużynie czy trenerach mówi się różne rzeczy. My, jako szkoleniowcy, jesteśmy tu, by pomóc zawodnikom, dać narzędzia. Im bardziej dokładną informację dostaną, tym bardziej stanie się to dla nich pomocne. Koniec końców, najważniejsza jest głowa. Jestem pewny, że ci piłkarze potrafią grać, co pokazali nieraz, ale wydaje mi się, że aspekt mentalny trzeba poprawić. Jak? Każdy musi zrobić refleksję, co da drużynie, a czego nie. Każdy chce grać, ale trzeba ciężko pracować, może trochę mniej rozmawiać. Trudno mi powiedzieć, czy winny jest trener, czy gracze. Będąc od środka, cały czas szukam pozytywów – sądzę, że tak być powinno. Jak coś nie idzie, to trzeba dyskutować, pokazywać, poprawiać. Są rzeczy, które – tak, jak teraz – trudno wytłumaczyć.
– Ta sytuacja, w której jesteśmy, pokazuje, kto ma charakter, a kto nie. Presja w Warszawie nie jest łatwa – tak, jak gra w Legii. Kibice z Łazienkowskiej chcą oglądać Legię, która wygrywa. Nie każdy może sobie z tym poradzić.
– To moment, w którym trzeba pokazać prawdziwy charakter prawdziwego piłkarza, by to wyciągnąć. W kolejnych meczach będzie może trzeba trafić na zawodników, którzy będą robić balans, będą skoncentrowani przez 90 minut, a nie 80. Czasami jest tak, że nie ma nas przez dwie minuty i pam, pam, raz, dwa i… dwie bramki. Tak wyglądają ostatnie mecze. Będziemy musieli coś pomyśleć, może o zmianie taktycznej, indywidualnej czy personalnej.
– Wczesna zmiana Wojciecha Urbańskiego? Szukaliśmy trochę innej dynamiki. Wejście Bartosza Kapustki dużo dało. Szukaliśmy kombinacji na prawej stronie między Kapim, Wszołkiem czy Krasniqim, który wyglądał też całkiem nieźle w ostatnim meczu. Oni dobrze się rozumieją na boisku. Po lewej stronie nie mieliśmy takiej płynności. Wojtek był parę razy bardzo blisko przejęcia piłki w ostatniej tercji czy za plecami obrońców, ma solidne strzały z dystansu. Liczyliśmy na niego, ale trzeba było podjąć decyzje, zmienić coś. To sytuacje, w których trener musi dokonać zmian – czy trafi z nimi, czy nie, to nie wiem. Próbowałem coś zmienić, szukałem innych piłkarzy, innej charakterystyki, trochę innej dynamiki. Doprowadziliśmy do remisu, a w końcówce – przez to, że byliśmy cały czas w ostatniej tercji, naciskaliśmy, szukaliśmy atakowania półprzestrzeni – liczyłem na Artura Jędrzejczyka. OK, to obrońca, ale cały czas strzela gole w treningach – czy głową, czy nogą, nieważne. Robimy zajęcia strzeleckie, a on najwięcej razy trafia do siatki. Chcieliśmy wykończyć akcje, ale w ostatniej minucie zabrakło trochę chłodnej głowy. Trzeba było zachować się spokojnie, przygotować akcję, szukać kombinacji w bocznych sektorach i dośrodkowania, ale kompletnie straciliśmy głowę. To te momenty, w których powinniśmy spokojnie przygotować akcję – wiedząc, że masz w polu karnym Rajovicia czy Jędrzejczyka, trzeba dać im szansę, by coś strzelili. Wydaje mi się, że przez to przegraliśmy, a także przez to, że wszyscy poszliśmy na wariata i nie mieliśmy balansu z tyłu. Cały czas o tym mówimy.
– Prawda jest taka, że przeciwnicy czasami za łatwo z nami wygrywają. Trzeba coś zmienić.
– Czy chciałbym przejąć Legię na stałe? Jestem tutaj długo, ten klub dużo mi dał. Dorastałem tu i sportowo, i jako człowiek. Poznałem tutaj żonę, moja córka się tu urodziła. Mam Legię w sercu. Powiedziałem chłopakom, że nieważne czy będę pierwszym trenerem, czy asystentem, czy odejdę, to zawsze będę robił wszystko, co najlepiej potrafię, by pomóc zawodnikowi, klubowi czy drużynie. Wspomniane pytanie nie jest do mnie.
– Jestem szkoleniowcem – szukamy rozwiązań, przygotowujemy piłkarzy i ćwiczenia na treningach, planujemy. Jeśli ktoś pomyśli, że nie jestem tu potrzebny, bo nie pomogłem, to pojawi się ktoś inny. Jak wspomniałem – niezależnie czy będę pierwszym, drugim czy trzecim trenerem, jestem tu, by pomóc.
Multimedia

Roma szykuje obniżkę pensji dla Pellegriniego?

Real Madryt i Barcelona szykują transferową wojnę o talent Manchesteru...

Real Madryt zwleka z decyzją w sprawie Rudigera. Oto powód niepewnej...

Sergio Ramos żegna się z Monterrey. Co dalej z legendarnym obrońcą?

Perez zgadza się na zimowe rozstania: Brahim oraz Endrick opuszczą...



Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.