
Iordanescu: Chciałem innego scenariusza. Nawet nie mówili do mnie po imieniu
12.01.2026 21:10
(akt. 12.01.2026 21:10)
- Nigdy nie będę krytykował Legii. Spotkałem tam wyjątkowych ludzi, znakomite warunki, bardzo dobrą infrastrukturę. Dużo podróżowałem, byłem w wielu klubach, widziałem procesy treningowe i przygotowawcze i mogę powiedzieć, że w Legii warunki są wręcz fantastyczne.
- Chcę zaznaczyć, że decyzja o odejściu była wyłącznie moja. Był to trzeci raz, kiedy o to wnioskowałem i ostatecznie doszliśmy do porozumienia, po czym odszedłem. Obowiązuje klauzula poufności, ale nawet bez niej nigdy nie powiedziałbym złego słowa o Legii. Spędziłem tam bardzo intensywny okres.
- Nie żałuję – pojechałem i było to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Kiedy nie doprowadzasz kontraktu do końca, nie możesz powiedzieć, że to była idealna przygoda. Zdobyliśmy jednak trofeum, awansowaliśmy z zespołem do Ligi Konferencji i graliśmy w europejskich pucharach. Staram się zapamiętać tę dobrą stronę.
- Czy Legia Warszawa to dla mnie porażka? Nie, ale chciałbym, żeby to wyglądało zupełnie inaczej. Mój kontrakt był dwuletni i chciałem go wypełnić oraz zrealizować wszystkie cele. Początek był bardzo dobry: zdobyliśmy trofeum, rozegraliśmy cztery derby i nie przegraliśmy żadnych, w sytuacji, gdy Legia rok wcześniej przegrała wszystkie.
- Niestety, ruszyliśmy z jedną strategią. Bardzo duży nacisk kładłem na aspekty sportowe, zależało mi na ciągłości kadry i wzmocnieniu jej trzema–czterema zawodnikami. Niestety strategia się zmieniła, klub przestawił zwrotnicę. Sprzedano piłkarzy za duże pieniądze, odeszło 13–14 zawodników, a przyszło 10 – wszyscy już po okresie przygotowawczym. Bardzo trudno jest wprowadzić dziesięciu nowych graczy i przebudować zespół w trakcie sezonu.
- Po zmianie strategii i odejściu kluczowych zawodników musieliśmy szukać nowych. Okno transferowe było już na finiszu i niestety wyniki nie były takie, jakich oczekiwano. Nie przegrywaliśmy meczów, ale nie potrafiliśmy wygrywać z rywalami, którzy całkowicie oddawali inicjatywę.
- Chciałem, żeby pewne sprawy wyglądały inaczej. Mam ogromny szacunek do wszystkich osób w klubie, właściciel jest wyjątkowym człowiekiem. Bardzo trudno było przebudowywać drużynę w biegu. Niestety dla Legii, po moim odejściu – i nie chcę, by ktoś uznał, że to z mojego powodu – przyszła seria dziewięciu meczów: trzy remisy i sześć porażek. Dlaczego o tym mówię? Żeby wszyscy zrozumieli, jak trudny był kontekst.
Na zakończenie Edi Iordănescu przyznał, że krytyka pojawiła się już od momentu jego zatrudnienia w Legii. Niektóre głosy domagały się trenera Polaka lub szkoleniowca innej narodowości. Presja była stała, a krytycy byłego selekcjonera niekiedy nawet nie zwracali się do niego po imieniu, nazywając go po prostu „Rumunem”. - To delikatny temat i nie chcę w niego wchodzić. Czułem pewne rzeczy, ale nie brałem ich do siebie. Kiedy wyniki nie są zgodne z oczekiwaniami, pojawia się krytyka – tak samo jest w Rumunii. Były głosy mówiące: ‘dlaczego potrzebujemy Rumuna, który ma nas uczyć, jak pracować. To były opinie spoza klubu.
- Polacy to bardzo cywilizowany naród. W moim bezpośrednim otoczeniu nie spotkałem się z takimi zachowaniami. Były jednak głosy krytyczne w przestrzeni publicznej. Także przy reprezentacji narodowej na początku pojawiały się ogromne krytyki. Sprzedano bardzo ważnych zawodników, a w piłce ludzie przyzwyczajeni są do tego, że sukces ma przychodzić natychmiast. Sukces nie spada z nieba – trzeba go zbudować. To było ogromne wyzwanie i dlatego chcę zachować z tego doświadczenia to, co dobre. Nie mogę generalizować, nie odczułem tego w taki sposób. Oni również są narodowi, mają swoje wartości – tego nie da się negować. Były jednak głosy, które nawet nie zwracały się do mnie po imieniu, tylko mówiły ‘Rumun’. Dla mnie nie miało to znaczenia i to nie z tego powodu nie doprowadziłem kontraktu do końca. Nie chcę budować sobie żadnych alibi.
- W piłce nożnej wszyscy musimy być otwarci. My też chcemy wyjeżdżać za granicę, więc musimy akceptować obcokrajowców, którzy przyjeżdżają do nas. Jest swobodny przepływ osób i nie powinniśmy się tym frustrować ani patrzeć na to w taki sposób. Od samego początku pojawiały się bardzo krytyczne głosy, być może chciano trenera Polaka lub innej narodowości. Nie mogę generalizować – poznałem i pracowałem tam z wyjątkowymi ludźmi.

Eden Hazard o życiu po piłce: „Dziś bliżej mi do taksówkarza niż...

Manchester United ma rozbić bank dla Tonalego? Holenderski ekspert...

Szymon Sobczak o krok od Zagłębia Sosnowiec

Real Madryt poluje na gwiazdy Liverpoolu. Szoboszlai i MacAllister...

Barcelona przegrywa, Yamal marnuje karnego. Real Madryt liderem La...

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.