
Ivan Brkić: Jestem tutaj by grać, a nie przyglądać się, jak grają inni
08.07.2026 17:15
(akt. 09.07.2026 15:06)
Jak się czujesz po transferze do Legii? Skąd w ogóle wziął się pomysł przeprowadzki do Warszawy?
- Przede wszystkim jestem bardzo szczęśliwy i dumny, że zostałem zawodnikiem Legii Warszawa. Pierwsze sygnały o zainteresowaniu pojawiły się już zimą, kiedy trenerem był Marek Papszun. Wtedy temat nie nabrał jeszcze tempa, bo w Motorze Lublin czułem się bardzo dobrze i byłem w pełni skoncentrowany na swojej pracy. Z czasem wszystko jednak potoczyło się bardzo szybko. Obie strony wykazały chęć współpracy i udało się dopiąć transfer. Dla mnie możliwość gry w takim klubie jak Legia to ogromny krok naprzód i wielkie wyróżnienie.
Przed kontuzją byłeś w świetnej formie. To był najlepszy okres w twojej karierze?
- Myślę, że był to jeden z najlepszych momentów. Bardzo dobrze wspominam również trzy lata spędzone w Zrinjskim Mostar, gdzie także prezentowałem wysoką formę. Teraz jestem jednak starszy i bardziej doświadczony, a dla bramkarza to bardzo ważne. W poprzednim sezonie czułem się znakomicie, zostałem nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza ligi i oddałem Motorowi wszystko, co miałem. Jestem dumny z tego etapu swojej kariery, ale teraz przede mną nowe wyzwanie i chcę zrobić wszystko, by podobnie zapisać się w historii Legii.
Byłeś w gazie i musiałeś pogodzić się z tym, że nie zagrasz do końca sezonu z powodu kontuzji. Trudny moment?
- Tak, to był ciężki okres. Taka jest jednak piłka i takie jest życie. Po kontuzji trzeba zaakceptować sytuację i skupić się na powrocie. Wierzę w Boga i wierzyłem, że jeszcze wrócę silniejszy. Jedyną drogą była ciężka praca. Motor chciał przedłużyć ze mną kontrakt i długo rozmawialiśmy, ale z czasem moje ambicje zaczęły rosnąć. Chciałem zrobić kolejny krok w karierze i spróbować swoich sił w jeszcze większym klubie.

Rozmawiałeś przed transferem z Pawłem Stolarskim, który dobrze zna Legię?
- Tak, rozmawialiśmy, choć nie chciałem wtedy zbyt wiele mówić o całej sprawie. Paweł wypowiadał się o Legii w samych superlatywach. Zresztą każdy wie, że to największy klub w Polsce, z ogromną historią, wielkimi ambicjami i fantastycznymi kibicami. Już wcześniej darzyłem Legię dużym szacunkiem.
Do Warszawy trafiłeś do drużyny, w której pewne miejsce w bramce ma Otto Hindrich. Odpowiada ci taka sytuacja, że będziesz tym drugim?
- Kiedy przyjechałem do Legii, od początku wiedziałem, że czeka mnie walka o miejsce w składzie. Tak właśnie powinno być w dużym klubie. Rywalizacja rozwija każdego zawodnika i podnosi poziom całej drużyny. Nie przychodzę tutaj z myślą o tym, żeby być tylko częścią kadry. Chcę walczyć o grę i każdego dnia udowadniać, że zasługuję na swoją szansę. Ostatecznie wszystko zweryfikuje boisko.
Jesteś zaskoczony tym, co wydarzyło się ostatnio w Motorze? Odeszło wielu piłkarzy, zmienił się trener…
- Patrzę na to już z boku i trudno mi oceniać decyzje klubu. Nie wiem, dlaczego podjęto właśnie takie kroki. Mogę jedynie powiedzieć, że mieliśmy bardzo dobrą grupę ludzi – zarówno piłkarzy, jak i trenerów. Osobiście uważam, że nie wszystkie decyzje były najlepsze, ale to już nie jest mój klub. Szanuję wszystkich w Motorze i życzę im powodzenia.
Masz już za sobą pierwsze treningi z trenerem bramkarzy Maciejem Kowalem. Na co zwraca największą uwagę?
- Przede wszystkim na detale. W piłce nożnej właśnie szczegóły często decydują o sukcesie. Dużo rozmawiamy, analizujemy i pracujemy nad każdym elementem gry. Dla mnie najważniejsza zawsze była ciężka praca. W całej mojej karierze kierowałem się zasadą, że tylko dzięki codziennemu wysiłkowi można się rozwijać. Na każdym treningu staram się dawać z siebie sto procent.

Gra Legii różni się od tego, do czego byłeś przyzwyczajony w Motorze?
- Tak, są pewne różnice. Każdy trener ma własną filozofię i własne wymagania. W Legii bramkarz jest mocniej zaangażowany w rozegranie piłki i budowanie akcji od tyłu. Muszę szybko zaadaptować się do tego stylu gry i jak najlepiej realizować założenia sztabu szkoleniowego. Wiem, że wymaga to czasu, ale jestem gotowy ciężko pracować, żeby jak najszybciej osiągnąć odpowiedni poziom.
Rozmawialiście już z trenerem o twojej roli w najbliższych miesiącach? Czy będziesz drugim bramkarze, ale będzie grał w Pucharze Polski lub coś w tym stylu?
- Nie. Trener od początku podkreśla, że najważniejsza jest codzienna praca i rywalizacja. Mam trenować na najwyższym poziomie, walczyć o swoje i czekać na szansę. Tylko tyle i aż tyle. Jestem tutaj po to, by walczyć o miejsce w składzie, a nie przyglądać się, jak grają inni.
Jak oceniasz potencjał obecnej Legii z pozycji bramki?
- Legia zawsze ma walczyć o najwyższe cele. Każdy sezon zaczyna z myślą o zdobyciu mistrzostwa Polski i grze w europejskich pucharach. Oczywiście czasami zdarzają się słabsze sezony, ale ambicje tego klubu nigdy się nie zmieniają. Najważniejsze jest skupienie na codziennej pracy – trening po treningu i mecz po meczu. Jeśli będziemy konsekwentni, możemy osiągnąć naprawdę dużo.

Jakiego sezonu Ekstraklasy się spodziewasz?
- Myślę, że znów będzie bardzo wyrównany. Wiele klubów inwestuje, rozwija się i podnosi swój poziom. To bardzo dobre dla całej ligi, dla zawodników i przede wszystkim dla kibiców. Im silniejsza Ekstraklasa, tym ciekawsze są rozgrywki. Jestem przekonany, że czeka nas bardzo interesujący sezon.
Śledzisz jeszcze rozgrywki w Chorwacji i Bośni?
- Tak, kiedy mam czas, oglądam mecze. Nie zawsze jest to łatwe, bo wiele spotkań odbywa się wieczorem, ale staram się być na bieżąco z ligami chorwacką i bośniacką.
Miałeś oferty z innych krajów?
- Tak, pojawiały się propozycje z Włoch oraz ze Skandynawii. Ostatecznie uznałem jednak, że Legia będzie najlepszym wyborem. Ja i moja rodzina bardzo dobrze czujemy się w Polsce i chcieliśmy tutaj zostać. Gdy pojawiła się możliwość gry dla Legii, decyzja była dla mnie naturalna.
Masz wrażenie, że Polska i Bałkany są do siebie podobne?
- Tak, zdecydowanie. Mentalność ludzi, podejście do życia i piłki nożnej są pod wieloma względami podobne. Dzięki temu od początku czułem się tutaj bardzo dobrze.


Oficjalnie. Morgan Rogers w Chelsea za 117 mln funtów!

Arsenal wchodzi do gry o Nico Williamsa. Transfer wart 90 milionów...

Widzew straci Shehu przez klauzulę?!

Oficjalna prezentacja Karima Adeyemiego w Barcelonie już w czwartek

Minimalna porażka Górnika z Fenerbahce. Wciąż wszystko jest możliwe

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.