News: Jakub Rzeźniczak: Przejmuję się krytyką, ale szukam pozytywów

Jakub Rzeźniczak: Przejmuję się krytyką, ale szukam pozytywów

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.sport.pl

09.09.2015 08:23

(akt. 07.12.2018 20:39)

- Wiem, ze nasza pozycja w lidze powinna wyglądać inaczej. - Sam chciałbym wiedzieć w czym tkwi nasz problem. Gdybym znał odpowiedź na to pytanie, to pewnie nie tracilibyśmy tylu bramek ani punktów. Wszyscy szukamy przyczyn problemu. Na pewno w tych ostatnich meczach przed przerwą na reprezentację brakowało nam dynamiki i świeżości. Ale i tak gole, które traciliśmy, nie padały po jakichś składnych akcjach rywali. Sami komplikowaliśmy sobie życie - komentuje na łamach Legia.sport.pl kapitan Legii, Jakub Rzeźniczak.

Śni ci się jeszcze po nocach sytuacja z końcówki spotkania z Koroną Kielce, kiedy przepchnął cię Michał Przybyła i zdobył bramkę na 2:1?


- Nie, szybko o niej zapomniałem. Mogłem wybić na aut, ale chciałem ten mecz wygrać, dlatego próbowałem utrzymać piłkę w boisku i podać do Dusana Kuciaka. Przeliczyłem się. Na pewno drugi raz nie popełnię takiego błędu, tylko od razu wybiję piłkę za boisko. A krytyka? Przyjmuję ją, ale szukam pozytywów. Przywykłem do tego, że w piłce nożnej jednego dnia jesteś bohaterem, a drugiego wszyscy po tobie jadą.


Czujesz się liderem Legii?

- Trudno, grając w obronie, nazywać się liderem. Na pewno czuję się odpowiedzialny za cały zespół - zarówno za jego defensywę, jak i ofensywę. Chciałbym, żeby Legia wygrywała wszystkie mecze wysoko i efektownie. Momentami chyba aż za bardzo.Łapię się na tym, że chcę nie tylko bronić, ale też przejąć piłkę, wyprowadzić ją i jeszcze pobiec za akcją. W meczu z Koroną zrobiłem najwięcej sprintów z całego zespołu - w sumie 850 metrów. Trener widział te wyniki i śmiał się, że chyba zwariowałem. Że nic dziwnego, że później brakuje mi sił, by bronić. Z reguły Michał Kucharczyk, który jest skrzydłowym i zawsze wykręca najlepsze wyniki, średnio robi sprintem około tysiąca metrów na mecz.


Legia odpoczywa, reszta ligi trenuje. Po meczu z Jagiellonią dostaliście od Henninga Berga sporo, bo aż pięć dni wolnego.


- Co mogę powiedzieć? To decyzja trenera. Na pewno wie, co robi. Między sezonami mieliśmy tylko 13 dni urlopu. Lipiec i sierpień to był nie tylko natłok spotkań, ale też duża presja, by awansować do fazy grupowej Ligi Europy. W ostatnich meczach byliśmy nieco podmęczeni. Odpoczynek był potrzebny. Ale jeśli mam mówić za siebie, to mi bardziej przydał się pod względem psychicznym.


Zapis całej rozmowy z Jakubem Rzeźniczakiem można znależć na Legia.sport.pl.

Komentarze (48)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.