Polska - Rumunia 6:0
fot. Marcin Szymczyk

Jan Urban: Mecz z Bośnią kolejnym krokiem

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

03.10.2026 09:35

(akt. 03.10.2026 09:37)

- Rzut karny i czerwona kartka oczywiście zmieniły przebieg spotkania. Trzeba jednak umieć wykorzystać grę w przewadze, bo wiemy, że często wcale nie jest to takie proste. Rywal może ustawić się przed własnym polem karnym i skoncentrować na kontratakach. Wtedy znalezienie sposobu na rozmontowanie takiej defensywy kosztuje mnóstwo energii. My radziliśmy sobie z tym dobrze - mówił po meczu z Rumunią trener Jan Urban.

Panie trenerze, jeśli potraktować dzisiejsze 6:0 nie jako cel, ale jako punkt wyjścia, to jaki jest następny krok w budowaniu reprezentacji Polski, którą chciałby pan oglądać za pół roku?

– Następnym krokiem jest mecz z Bośnią i Hercegowiną za dwa dni. Za pół roku? Nie wiem, czy dożyję, odpukać w niemalowane. Na razie koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu. Dzisiejsze zmiany również były podyktowane tym, żeby oszczędzić zawodników. Praktycznie nie będziemy mieli czasu na normalny trening. Czekają nas zajęcia regeneracyjne, aktywacyjne i gramy kolejny mecz. Tak to będzie wyglądało.

Poza wysokim wynikiem, jakie elementy dzisiejszego meczu najbardziej pana cieszą, a nad czym nadal musicie pracować?

– Już na początku, kiedy graliśmy jedenastu na jedenastu, było widać ogromną determinację naszego zespołu i to, że bardzo chcieliśmy wygrać. Jednocześnie Rumuni potrafili wychodzić z groźnymi kontratakami. Zostawaliśmy z tyłu w sytuacjach jeden na jednego i podejmowaliśmy dosyć duże ryzyko. Rozmawialiśmy o tym i staraliśmy się to skorygować. Później był rzut karny i czerwona kartka, które oczywiście zmieniły przebieg spotkania. Trzeba jednak umieć wykorzystać grę w przewadze, bo wiemy, że często wcale nie jest to takie proste. Rywal może ustawić się przed własnym polem karnym i skoncentrować na kontratakach. Wtedy znalezienie sposobu na rozmontowanie takiej defensywy kosztuje mnóstwo energii. My radziliśmy sobie z tym dobrze. Szczególnie dużo akcji przeprowadzaliśmy lewą stroną. Było tam gęsto, ale wygrywaliśmy pojedynki jeden na jednego i stwarzaliśmy sytuacje. Mimo tego do szatni schodziliśmy tylko przy prowadzeniu 1:0. W przerwie rozmawialiśmy o tym, żeby jak najszybciej osiągnąć bezpieczny wynik i później kontrolować spotkanie. To pozwoliłoby nam również zaoszczędzić trochę sił przed kolejnym meczem.

Wiemy już, że z Bośnią i Hercegowiną z powodu kartek nie zagra Robert Lewandowski. Rozmawiał pan już z nim o tym, czy zostanie z drużyną, czy może wcześniej wróci do Stanów Zjednoczonych?

– O takich rzeczach nie rozmawia się bezpośrednio po meczu. Skąd mogłem wcześniej wiedzieć, że Robert dostanie drugą żółtą kartkę? Tak się stało i rzeczywiście może mieć teraz inne plany, skoro nie będzie mógł wystąpić w kolejnym spotkaniu. Na razie jednak o tym nie rozmawialiśmy. Wcześniej w ogóle nie było takiego tematu.

Czy po tym spotkaniu można powiedzieć, że znalazł pan optymalne ustawienie defensywy – czwórkę obrońców i konkretny skład personalny? I druga kwestia: czym podczas tego zgrupowania imponuje panu Wiktor Nowak?

– Jeśli chodzi o czwórkę obrońców, wyglądało to dobrze, ale trzeba pamiętać, że przez większość spotkania graliśmy z przewagą jednego zawodnika. Tej typowej pracy defensywnej nie było więc aż tak dużo. Kiedy jednak trzeba było bronić, rozwiązywaliśmy problemy dosyć dobrze. Jeśli nic się nie wydarzy, nie widzę powodów, żeby coś zmieniać.

Jeżeli chodzi o Wiktora Nowaka, to między innymi właśnie po to są mecze w Lidze Narodów, żeby poszukiwać nowych rozwiązań. Podobnie robimy z pozycją numer jeden w bramce, o czym już wcześniej rozmawialiśmy. Marcin Bułka zagrał trzecie spotkanie z rzędu i wydaje mi się, że zaprezentował się dobrze. Możemy już powiedzieć, że znaleźliśmy środkowego pomocnika dla reprezentacji. Wiktor radzi sobie znakomicie. Pokazuje bardzo duży potencjał i bardzo dobrą grę. Potrafi bronić, przecinać podania, uczestniczyć w grze kombinacyjnej, a kiedy ma przed sobą przestrzeń, potrafi wejść z piłką do przodu. Wydaje się zawodnikiem bardzo kompletnym.

Czy Wiktor Nowak jest już na tyle mocną postacią, żeby regularnie rozpoczynać mecze reprezentacji w podstawowym składzie? Dzisiaj trudno wręcz wyobrazić sobie środek pola bez niego.

– Właściwie odpowiedział pan na to pytanie. Nie ma tutaj nad czym dyskutować. Chłopak dostał swoją szansę, tak jak dostaje ją wielu innych zawodników, i pokazał się z bardzo dobrej strony. O to chodzi w piłce. Kiedy dostajesz możliwość gry, musisz starać się ją wykorzystać, bo wtedy po prostu będziesz grał częściej. Oby takich zawodników było więcej. Byłem na przykład bardzo zadowolony z gry Ziółkowskiego, podobnie z Kaspra Potulskiego. Na pewno będą naciskać na bardziej doświadczonych środkowych obrońców. Niestety kontuzja Ziółkowskiego sprawiła, że tym razem nie mógł być z nami. W przypadku Pietuszewskiego było natomiast widać, że miał dłuższą przerwę. Chciał robić to, co zazwyczaj robi bardzo dobrze, ale kiedy brakuje rytmu meczowego, pewnych rzeczy nie da się oszukać. Widziałem, że czasami był zły na samego siebie. Niektóre akcje wychodziły mu tak jak wcześniej, ale w innych brakowało mu tego, czego sam od siebie oczekiwał. Cały czas szukamy nowych rozwiązań, ale trzeba to wszystko odpowiednio połączyć. Chcemy wygrywać mecze, a jednocześnie wprowadzać do reprezentacji trochę świeżości. Pogodzenie tych dwóch rzeczy nie zawsze jest łatwe.

Po meczu rozmawiał pan z trenerem reprezentacji Rumunii, Gheorghe Hagim? Znacie się jeszcze z czasów gry w Hiszpanii.

– Podziękowałem mu za mecz. Jesteśmy prawie rówieśnikami i rzeczywiście graliśmy przeciwko sobie w Hiszpanii. Dla niego to dopiero początek pracy. To są nieprzyjemne i również dla mnie niewygodne sytuacje. Krótko mu podziękowałem i życzyłem dużo zdrowia. Wiem, jak wygląda sytuacja, kiedy nie osiąga się wyników, których się oczekuje. Gheorghe znajduje się teraz właśnie w takim momencie. To nie był czas na dłuższe rozmowy czy dyskusje. Wiedziałem, że po takim meczu czuł się fatalnie i był bardzo przygnębiony.

Komentarze (8)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.