John Carver
fot. Marcin Szymczyk

John Carver: Trudno cokolwiek powiedzieć

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

17.05.2026 20:55

(akt. 18.05.2026 00:07)

- Czasami, kiedy dostaje się taki cios w końcówce meczu, bardzo trudno jest cokolwiek powiedzieć na gorąco. To jest niezwykle trudne emocjonalnie.– mówił po spotkaniu z Legią trener Lechii Gdańsk, John Carver.

- Z jednej strony jest mi po prostu przykro, ale z drugiej jestem też bardzo zły, bo tak naprawdę moglibyśmy skopiować i wkleić sytuacje z poprzednich spotkań. Te gole, które tracimy, wyglądają praktycznie tak samo. To jest powtarzający się schemat. Nie blokujemy dośrodkowań, źle kryjemy w polu karnym, nie zbieramy drugich piłek. I to nie jest tak, że my tego nie widzimy albo nie analizujemy. Wręcz przeciwnie – cały tydzień nad tym pracujemy. Trenujemy blokowanie dośrodkowań, zbieranie drugich piłek po wybiciach i samo krycie w polu karnym. Tym bardziej jest mi przykro, szczególnie po tej drugiej połowie, bo kiedy patrzy się na to, w jaki sposób kończy się sezon, to trudno przejść obok tego obojętnie. Ale z drugiej strony samo rozczarowanie nic nie daje. Jeśli powtarza się te same błędy i traci 62 gole w sezonie, to po prostu jest się w tarapatach.

– Teraz jesteśmy w sytuacji, w której już nie wszystko zależy od nas. Ale nadal nie jesteśmy pogrzebani. Musimy zrobić wszystko, żeby przygotować się do następnego meczu i po prostu go wygrać. Jednocześnie będziemy musieli patrzeć na wyniki innych drużyn i mieć nadzieję, że ułożą się pod nas.

– Oczywiście trudno nie zgodzić się z tym, że gdybyśmy zdobyli więcej niż jeden punkt w sześciu ostatnich meczach, to dzisiaj rozmawialibyśmy zupełnie inaczej. To jest fakt i nie da się od niego uciec. Natomiast teraz najważniejsze jest to, żeby ponownie skupić się na sobie i na najbliższym meczu. Musimy wygrać. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej, żadnych dodatkowych wolnych dni. W tym czasie do soboty musimy zrobić wszystko, żeby przygotować się jak najlepiej i wygrać spotkanie. Oczywiście z nadzieją, że inne drużyny też pomogą nam swoimi wynikami.

– Jeśli chodzi o sytuację przy linii bocznej i tę przepychankę w końcówce, to wszystko działo się bardzo szybko. Skupiłem się przede wszystkim na tym, żeby rozdzielać zawodników i uspokajać zarówno naszych piłkarzy, jak i przeciwników, bo takie sytuacje nigdy nie kończą się dobrze. Nie oglądałem jeszcze tej sytuacji na powtórkach, więc nie chcę komentować czegoś, czego dokładnie jeszcze nie przeanalizowałem.

– Szczerze mówiąc, nawet w pierwszej połowie ten mecz był dość wyrównany. Różnica polegała na tym, że Legia wykorzystała jedną ze swoich sytuacji po dośrodkowaniu i miała jeszcze strzał w słupek. My również mieliśmy swoje okazje, szczególnie po stałych fragmentach gry, ale nie potrafiliśmy ich zamienić na gole. To był kluczowy element.

– Nie zgodzę się z tym, że mecze przeciwko drużynom słabiej broniącym są łatwiejsze. W Ekstraklasie nie ma już łatwych spotkań i nigdy nie powiem, że któryś przeciwnik jest łatwiejszy albo trudniejszy. Każdy mecz wymaga ogromnego wysiłku.

– Jeśli chodzi o pytanie dotyczące bramkarza, to naprawdę bardzo trudno jest odpowiadać na takie kwestie bezpośrednio po meczu, szczególnie po takim spotkaniu i po porażce w ostatniej minucie. Moja głowa jest teraz wszędzie i potrzebuję czasu, żeby spokojnie wszystko przeanalizować.

– Jeśli chodzi o zastąpienie Iwana Żelizki, to oczywiście musimy już myśleć o tym, jak rozwiązać ten problem, bo zabraknie go w kolejnym meczu. Natomiast trzeba też jasno powiedzieć, że zawodnicy muszą brać odpowiedzialność za swoje zachowania na boisku. Pierwsza żółta kartka była całkowicie niepotrzebna i to ona doprowadziła do sytuacji, że teraz nie będzie mógł zagrać. Drugą kartkę jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo przerwał kontratak, ale pierwsza była efektem braku odpowiedzialności. Szczególnie kiedy ma się już świadomość, jak ważny jest kolejny mecz.

– Naszym planem było przede wszystkim zagrać skutecznie. W drugiej połowie momentami pokazaliśmy naprawdę dobry futbol i stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji strzeleckich. Natomiast sama dobra gra jeszcze niczego nie daje. Jeśli gra się przeciwko zespołowi, który bardzo dobrze broni, trzeba wykonać ogromną pracę, żeby stworzyć sobie okazje. Myślę, że pod tym względem wykonaliśmy swoje zadanie, ale nie przełożyliśmy tego na wynik. Ja bardzo lubię taki sposób gry – ofensywny, oparty na tworzeniu dużej liczby sytuacji – ale to nadal nie wystarcza. Musimy być po prostu bardziej skuteczni.

– Kiedy patrzę na to, jak tracimy gole w końcówkach, to te sytuacje naprawdę wyglądają bardzo podobnie. Dlatego można powiedzieć, że to nie jest przypadek, tylko po prostu nasz problem, nad którym musimy pracować.

Komentarze (19)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.