
Kacper Tobiasz: To awans całej drużyny
29.08.2025 01:42
(akt. 29.08.2025 10:13)
– To nie jest awans tylko mój, to awans całej drużyny. Moją robotą jest bronienie bramki. Generalnie jestem z siebie zadowolony, oprócz tych pierwszych piętnastu minut drugiej połowy. Myślę, że każdy z nas jest z siebie zadowolony – żeby tylko wyciąć te 15 nieszczęsnych minut. Chwała nam za to, że udało się to odwrócić.
– Bardzo mocno na nas siedli w pierwszych pięciu minutach drugiej połowy, przez dwie minuty tylko oni mieli piłkę. Potem trzy rzuty rożne. Po trzecim padła bramka. To był mocny napór energii, poszli za ciosem i to też trzeba im oddać, że zrobili to perfekcyjnie, a my nie potrafiliśmy się przed tym obronić. Może powinniśmy się bardziej cofnąć – nie wiem, nie pamiętam wszystkich sytuacji w tym meczu, ale trzeba im oddać, że potrafili wykorzystać moment.
– W trakcie meczu mówiłem trenerowi, spytajcie Arka (Malarza – przyp. red.), że widziałem ten scenariusz wiele razy i miałem wrażenie, że wiem, co się wydarzy. Myślałem tylko, że skończy się na karnych, ale udało się zdobyć bramkę. Chciałbym kiedyś normalnie awansować, ale z drugiej strony, to takie emocje i wspomnienia, które zostają na zawsze. Ważne, że robota zrobiona. Chciałbym jednak awansować w spokojniejszych emocjach ze względu na to, że za trzy dni kolejny mecz i ta energia jest bardzo ważna, a my ten odpoczynek sobie skróciliśmy. Ale na własne życzenie, więc nie możemy być na to źli, bo sami sobie to stworzyliśmy. Ale najważniejsze, że udało nam się ten dwumecz wygrać, bo to na pewno podniesie morale. Nie chcę sobie wyobrażać co by było, gdybyśmy zeszli z wynikiem 1:3 po 90 minutach, u siebie, w domu.
– Myślę, że nie można nam odmówić charakteru. Oczywiście, były momenty gorszej gry, ale to jest normalne. Mecz trwał 120 minut, a nie 90, więc to oczywiste, że będą błędy. Wiadomo, że panowała frustracja podczas spotkania, ale najważniejsze, że chłodna głowa została do końca.
– Wyobrażałem sobie już, że wracam do szatni, do domu i widzę tytuły typu: "Blamaż, wstyd, kompromitacja". Na szczęście udało się to odwrócić. Dwubiegunowość w tym meczu była ogromna.
– Bardzo się cieszę. Nie dość, że to wspomoże współczynnik rankingowy, to walka o mistrzostwo Polski będzie bardziej wyrównana. Zawsze było tak, że drużyna, która nie grała w pucharach, kończyła na 1. miejscu. Jestem zadowolony i chciałbym pogratulować wszystkim drużynom – niezależnie jaką drogę, kto przebył. Każda ekipa pracuje na to, żeby polska liga stawała się lepsza.
– Widziałem jakieś spekulacje w internecie. Na ten moment toczą się rozmowy i mam nadzieję, że dojdą do skutku szybko, żeby moja głowa mogła być spokojna. Oczywiście, czuję ogromną wiarę i wsparcie ze strony dyrektora Frediego Bobicia, Michała Żewłakowa, tak samo trenerów. Jestem tu szczęśliwy. Zobaczymy, co czas przyniesie, nie zamykam żadnych drzwi, nie zamykam się na żadne tematy. Na ten moment jestem tu i teraz i dopóki jestem zawodnikiem Legii, zawsze będę walczył do końca i dawał z siebie maksa.
– "Ziółek" się pożegnał, powiedział, że w piątek wylatuje na testy medyczne. Wspieraliśmy go i życzyliśmy powodzenia. Da radę w Serie A. To jest tak silny charakter. Może ewentualnie musi trochę więcej podjeść, żeby nabrać siły, ale i tak jest bardzo silny, przede wszystkim mentalnie, a to najważniejsze.
– Prawdą jest, że jak się ma spokój w głowie, to można się skupić na tym, co najważniejsze podczas tych 90 czy nawet 120 minut. Daje mi to ogromny spokój i czuję zaufanie.
– Co do kadry Polski, to kolejka jest. Na wszystko trzeba poczekać. Na razie nikt się do mnie nie odzywał, więc może dowiem się z internetu.










Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.