
Kamil Piątkowski: Legia powinna być na szczycie tabeli i wierzę, że tam wróci
16.07.2026 10:05
(akt. 16.07.2026 19:18)
Ostatnio rozmawialiśmy zimą, kiedy sytuacja Legii była bardzo trudna. Mówiłeś wtedy, że tabela jest płaska i wszystko jest jeszcze możliwe. Rzeczywiście udało się odrobić sporo straty, choć ostatecznie nie zdołaliście zagwarantować sobie startu w europejskich pucharach. Jak dziś patrzysz na tamten okres?
- Tak jak mówiłem już kilka miesięcy temu, byliśmy wtedy w bardzo trudnym położeniu. Niewielu wierzyło, że zakończymy sezon w miejscu, w którym ostatecznie się znaleźliśmy. My też wiedzieliśmy, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale znałem tych chłopaków, wiedziałem, jak pracują i jak poważnie podeszli do tego wyzwania. Presja była ogromna, ale od początku wierzyłem, że jesteśmy w stanie odwrócić losy sezonu. Ostatecznie druga część rozgrywek pokazała, że potrafimy punktować na poziomie najlepszych drużyn w lidze – byliśmy drugą najlepiej punktującą drużyną. To pokazuje, że idziemy w dobrą stronę - tam, gdzie Legia powinna być, czyli na samej górze tabeli. Dziś jesteśmy bardziej zgrani, lepiej rozumiemy siebie nawzajem i każdy jest gotowy ciężko pracować.
Co najbardziej zmieniło się w drużynie?
- Przede wszystkim relacje między sztabem a zawodnikami i wzajemne zrozumienie. Chodzi o taktykę, przygotowanie mentalne, zaangażowanie i podejście do każdego meczu. Wszystko zaczęło funkcjonować jako jedna całość. Wierzę, że Legia zmierza tam, gdzie jest jej miejsce, czyli na szczyt tabeli.

Wiosną długo musieliście walczyć o utrzymanie i mimo regularnego punktowania wciąż nie mieliście pewności pozostania w lidze. To było duże obciążenie psychiczne?
- Oczywiście. Ta liga była niezwykle wyrównana i nieprzewidywalna. Punktowaliśmy regularnie, ale długo nie mieliśmy matematycznej pewności utrzymania. Dopóki jej nie masz, cały czas masz to z tyłu głowy. Nie da się o tym zapomnieć z dnia na dzień. Każdy z nas wiedział, jaka jest sytuacja. Presja była naprawdę ogromna, ale uważam, że jako zespół dobrze ją udźwignęliśmy.
Patrząc z perspektywy czasu, co najbardziej odmieniło Legię wiosną?
- Ogromną rolę odegrał trener. To on pokazał nam nowy sposób gry, przygotował nas taktycznie i mentalnie. Wielkie znaczenie miał także cały sztab – trener przygotowania motorycznego, trener mentalny, fizjoterapeuci i wszyscy ludzie pracujący przy drużynie. Bardzo ważne było również to, że zawodnicy od początku uwierzyli w ten projekt. Zmieniła się struktura. Przestawienie się z gry czwórką obrońców na trójkę nie jest łatwe, zwłaszcza gdy ma się na to zaledwie kilka tygodni. Trener Papszun pracował wcześniej tylko ze mną i Patrykiem Kunem, którego już nie ma z nami. Tym bardziej jestem dumny z całego zespołu, że tak szybko się do tego dostosowaliśmy. Końcówka sezonu pokazała, że jesteśmy w stanie walczyć z każdym. Jesteśmy tylko źli, że zabrakło nam dwóch minut do gry w europejskich pucharach. Nasze miejsce jest na górze i tak powinno być zawsze.
Wiele osób mówi, że brak gry w europejskich pucharach może wyjść Legii na dobre, pomóc w budowie zespołu.
- Nie zgadzam się z tym. Dla piłkarza granie co trzy dni jest czymś najpiękniejszym. Jeszcze większą przyjemnością jest reprezentowanie Legii w europejskich pucharach. To nagroda za ciężką pracę i przyjemność. Każdy z nas chce jak najczęściej wychodzić na boisko, a nie tylko trenować. Dlatego żałuję, że nie będzie nas w Europie. Czuję złość, bo uważam, że powinniśmy tam być – dobrze by na zrobiła obecność w europejskich pucharach. Na dziś nas tam nie ma i chcemy tam jak najszybciej wrócić.

Wiosną punktowaliście dobrze, ale początek był trudny. Był jakiś moment, który odmienił drużynę?
- Myślę, że takim przełomem był mecz z Arką. Wcześniej z Koroną straciliśmy gola w samej końcówce i wszyscy mieliśmy wrażenie, że historia z pierwszej części sezonu znowu się powtarza – znów stracony gola w ostatniej minucie. Trenujesz, przygotowujesz się, robisz wszystko co należy i znów przegrywasz i znów w końcówce. W Gdyni przegrywaliśmy już 0:2, ale wróciliśmy do gry. Po tym meczu w szatni powiedzieliśmy sobie, że właśnie od tego momentu wszystko się zmieni. Zrozumieliśmy, że z każdej sytuacji można wyjść i że trzeba walczyć do ostatniego gwizdka. Później wielokrotnie zdobywaliśmy punkty w końcówkach spotkań. To pokazało, że jeśli naprawdę wierzysz do końca, możesz odwrócić losy każdego meczu. To był przełom dla każdego z nas w głowach, że z każdego meczu jest punkt wyjścia. Z Widzewem to my wygraliśmy w ostatniej akcji meczu, z Lechią w Gdańsku tak samo. Ta wiara spowodowała, że odwracaliśmy losy spotkań.
To efekt pracy Marka Papszuna?
- Na pewno trener bardzo mocno wpaja w zawodników przekonanie, że mecz trwa do ostatniego gwizdka. Pokazuje nam drogę, ale to od nas zależy, czy będziemy nią podążać. We współczesnej piłce ogromne znaczenie mają intensywność, pressing, stałe fragmenty gry i przygotowanie fizyczne. Trener zwraca uwagę na każdy detal, ale ostatecznie to piłkarze muszą przełożyć to na boisko. Myślę, że wszyscy uwierzyliśmy w ten sposób pracy. To jak ważna jest fizyczność pokazują mistrzostwa świata. Wiara do końca, przełamywanie własnych barier, wychodzenie ze strefy komfortu to są kluczowe role piłkarzy. Trenerzy nam to wpajają, ale zawodnicy muszą to zrealizować.
Pracowałeś z Markiem Papszunem także w Rakowie. Co sprawia, że jego drużyny regularnie osiągają dobre wyniki?
- Przede wszystkim jasno wyznaczony cel i konsekwencja w jego realizacji. Trener kocha wygrywać i każdego dnia dąży do zwycięstwa. Oczywiście potrzebne są odpowiednie fundamenty – organizacja, taktyka, dobrze zbudowana drużyna – ale na końcu zawsze chodzi o wygrywanie meczów. W Legii każdy mecz u siebie powinien kończyć się zdobyciem trzech punktów.

Na papierze kadra Legii wydaje się dziś słabsza niż kilka miesięcy temu. Jak ty na to patrzysz?
- Piłka nożna nie zawsze wygląda tak, jak na papierze. Rok temu również przyszło wielu zawodników za duże pieniądze, a wszyscy wiemy, jak wyglądał początek sezonu – było źle, nie byliśmy zgrani. Dla mnie najważniejsza jest jedność drużyny, wzajemne zaufanie i zgranie. Musisz ufać koledze obok i wiedzieć, czego możesz się po nim spodziewać. To jest fundament. Czy będziemy mocniejsi? Odpowiedź poznamy dopiero na boisku. Najważniejsze jest to, żeby każdego dnia stawać się lepszym zespołem lepszymi zawodnikami, bo każdy trening to jest nowe doświadczenie. Uczymy się siebie nawzajem, jesteśmy razem dopiero pół roku, ale wszystko będzie wyglądało coraz lepiej – głęboko w to wierzę.
Masz dwóch nowych kolegów w obronie. Arsenicia wszyscy znamy, jak oceniasz Deziela Juniora?
- Widać jednak, że jest bardzo silny, szybki i dynamiczny. To cechy, które są niezwykle ważne dla środkowego obrońcy, których my jako zespół potrzebujemy. Ma w sobie szybkość, dobrą dynamikę, mocne wyprowadzenie. Po pierwszych treningach wygląda naprawdę dobrze i zapowiada się na wartościowego zawodnika, na pewno wzmocnił rywalizację na treningach.
Ktoś z młodych piłkarzy zwrócił twoją uwagę?
- Każdy z nich ma w sobie coś ciekawego. Bardzo podoba mi się ich podejście do pracy. Widać, że dają z siebie wszystko i chcą wykorzystać swoją szansę. Nie chciałbym nikogo wyróżniać indywidualnie, ale uważam, że każdy z nich ma potencjał i co mi się podoba, każdy z nich robi wszystko, aby zostać w pierwszym zespole na stałe.
Za Legią kolejny okres wielu zmian kadrowych – trzech trenerów i transferów tyle, że trudno zliczyć. Przydałby się wreszcie sezon stabilizacji?
- Mam nadzieję, że tak będzie. Zmiany są naturalną częścią piłki nożnej. Zawodnicy przychodzą, odchodzą, kończą im się kontrakty albo są sprzedawani. Piłkarz chce zmienić otoczenie albo klub wymienić zawodnika na kogoś lepszego czy bardziej pasującego do koncepcji. Czy te zmiany są potrzebne? Często nie są albo są potrzebne w mniejszej ilości. Ale w piłce są i to się nie zmieni. Tak wygląda futbol na całym świecie. Najważniejsze jest to, żeby zachować fundamenty drużyny. Mam wrażenie, że dziś właśnie one są mocne. Wszyscy – piłkarze i sztab – dążymy do jednego celu, a to jest najważniejsze. Uważam, że to będzie sezon stabilizacji, że fundamenty będą zachowane, a to jest najważniejsze.

Po udanej rundzie pojawiają się pytania o twoją przyszłość. Myślisz o kolejnym zagranicznym transferze?
- Zainteresowania się pojawia – tak jest zawsze, jak dobrze grasz. Na dziś jestem zawodnikiem Legii i to jest dla mnie najważniejsze. Powiedziałem trenerowi już wcześniej, że bardzo brakuje mi mistrzostwa Polski i chcę je zdobyć z Legią. Właśnie po to tutaj przyszedłem. Kocham wygrywać i nie akceptuję porażek. Całą swoją uwagę skupiam na Legii, a co wydarzy się później, pokaże czas.
Masz jeszcze ambicję wrócić do jednej z czołowych lig Europy?
- Oczywiście każdy piłkarz ma swoje marzenia, ale dzisiaj moim priorytetem jest Legia. Chcę osiągnąć tutaj to, po co przyszedłem, czyli zdobyć mistrzostwo Polski. Reszta przyjdzie z czasem.
Wspomniałeś kiedyś o Arturze Jędrzejczyku – że imponuje ci, że w tym wieku jest takim terminatorem. Będzie go brakować?
- Ogromnie. To, co robi w swoim wieku, zasługuje na wielki szacunek. I nie chodzi tylko o to co zrobił i osiągnął. Przez ten rok wspólnej gry przekonałem się, jak wielką ma pasję do piłki. Patrzysz jaką chęć i pasję wciąż ma w sobie i to jest piękne. Kiedy patrzysz na niego na treningach, pysk ci się cieszy, po prostu chce ci się pracować jeszcze mocniej. Zaraża wszystkich swoim nastawieniem. To jeden z tych zawodników, za którymi drużyna naprawdę chce iść w ogień. Niesamowita postać. Mam nadzieję, że będzie jego godne pożegnanie.







Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.