
Kilka spostrzeżeń po meczu w Gdańsku - Colak lekiem na nadmorskie kłopoty
19.05.2026 15:44
(akt. 19.05.2026 23:56)
Zwycięstwo w bólach – Piłkarze Legii Warszawa odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu i to jest najważniejsza ze statystyk. Natomiast sam mecz i jego przebieg pokazał, jak wiele pracy wciąż jest do wykonania z zespołem. O ile pierwsza połowa była solidna i pod kontrolą, to druga podobnie jak przed tygodniem w Niecieczy, była fatalna. Przed przerwą Legia objęła prowadzenie dość szybko, po kapitalnym zachowaniu i strzale Jeana Pierra Nsame. Swoje sytuacje mieli jeszcze Kacper Chodyna, Jan Leszczyński – trafił w słupek oraz Ruben Vinagre. Pierwsza połowa była rozegrana na zasadach Legii. Nic nie zapowiadało więc, że sytuacja po zmianie stron ulegnie diametralnej zmianie. Lechiści wyszli na drugą połowę z dużą energią i wiarą, a to przełożyło się na sytuacje pod bramką Legii. Po strzale Camilo Meny piłka obiła słupek, po uderzeniu Bujara Pllany futbolówka nieznacznie minęła bramkę, w końcu niepilnowany Tomas Bobcek strzałem głową w górny róg pokonał Otto Hindricha. Ale to nie koniec, Lechia dążyła do wygrania i miała ku temu okazje – Kacper Sezonienko nawinął Rafała Augustyniaka w polu karnym i strzelił na bramkę – Hindrich zdołał wybronić, a po chwili Bobcek uderzył z pola karnego na dalszy słupek, ale Otto obronił jego strzał nogą. Legioniści nie potrafili długo odpowiedzieć najmniejszym zagrożeniem pod bramką rywala. Aż nadeszła 93 minuta, Lechia grała wówczas już w osłabieniu. Fatalnie zachował się bramkarz Alex Paulsen, minął się w powietrzu z piłką, a po strzale Chodyny piłkę z linii wybił Vojtko – zrobił to tak, że futbolówka spadła tam, gdzie nadbiegł Colak i głową z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Brawo za grę do końca i ważne trzy punkty – ważne, bo wciąż dają nadzieję na grę w europejskich pucharach.
Grande Chodyna – Zagrał chyba najlepszy mecz w barwach Legii. Od początku wykazywał sporą swobodę i pewność siebie. Asystował przy golu. Nsame – dograł z prawej strony między linię obrony i pomocy. Nie była to prosta sytuacja dla napastnika, ale „JP” wykorzystał ją idealnie. Kacper mógł podwyższyć wynik na 2:0 – dostał piłkę w zamieszaniu w polu karnym i uderzył na dalszy słupek. Futbolówka zmierzała w stronę bramki, ale sprzed linii wybił piłkę Tomasz Wójtowicz. Dobrze czuł się w Gdańsku, złapał luz, a sposób w jaki przy linii końcowej ograł Iwana Żelizkę, zasługuje na najwyższe uznanie. Szkoda jedynie, że po podaniu Chodyny w tej samej akcji, w piłkę nie trafił Ermal Krasniqi. Miał mnóstwo pracy w defensywie, w pressingu. W końcu miał udział przy golu na 2:1 – po jego strzale piłkę z linii bramkowej wybijał Matus Vojtko - zrobił to jednak tak, że piłka spadła na głowę Antonio Colaka. Dryblował 3 razy i za każdym razem były to udane próby, miał 4 kontakty z piłką w polu karnym, 6 razy podawał piłkę w trzecią tercję i 5 z tych zagrań było udanych. Pochwalić można go też za faul taktyczny – obejrzał żółtą kartkę, ale zapobiegł groźnej akcji i zrobił to najdelikatniej jak mógł.
Zmysł „DzejPi” – To w jaki sposób Jean Pierre Nsame zdobył bramkę dającą prowadzenie Legii w starciu z Lechią, świadczy o jego ogromnych umiejętnościach. Wbiegał w pole karne, ale w pewnym momencie zwolnił. Został między linią obrony i pomocy, tam dostał podanie od Kacpra Chodyny. Ale nie była to prosta sytuacja – mógł uderzać piłkę z woleja, ale zrobił to głową i przymierzył idealnie, tuż przy słupku, bramkarz nie miał większych szans na skuteczną interwencję. I Kameruńczyk po prostu to ma – udowadniał to w tym sezonie wiele razy. Wielka szkoda, że doznał kontuzji, zerwał ścięgno Achillesa i musiał się leczyć i rehabilitować. Z nim w składzie Legia miałaby więcej strzelonych goli, więcej punktów i wyższe miejsce w tabeli. Po kontuzji nie odzyskał jeszcze pełni formy – zwłaszcza fizycznej, przez co czasem nie jest w stanie pomagać zespołowi w grze defensywnej. Ale i tak jest zdecydowanie najlepszym napastnikiem Legii.
Na kłopoty (nad morzem) Colak – Antonio Colak został nadmorskim bohaterem Legii. Gdy w lutym legioniści przegrywali w Gdyni z Arką i już byli pogodzeni z porażką, Chorwat zdobył dwie bramki – w ostatniej minucie i doliczonym czasie gry. Dał wtedy zespołowi remis, zapewnił punkt i pokazał drużynie, że warto grać do końca. W niedzielę sytuacja się powtórzyła – znów w Trójmieście. Lechia remisowała z Legią i przeważała, ale ponownie to Colak znalazł się w odpowiedni czasie i miejscu i głową zapewnił Legii zwycięstwo, trzy punkty przyjechały do Warszawy. Kiedyś Henning Berg powtarzał, że najważniejsi są zawodnicy rezerwowi, bo wchodząc z ławki mogą przesądzić o losach meczu. Colak wpisuje się w to stwierdzenie, będąc postacią drugoplanową nie stroił fochów, robił swoje i dwukrotnie przesądził o losach spotkania. Wiosną strzelił już tyle goli, jak grający regularnie w podstawowym składzie Mileta Rajović.
Szansa na puchary wciąż jest – Wydawało się, że podczas przedostatniej kolejki Legia straci matematyczne szanse na miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach, ale dość szczęśliwie wszyscy rywale do piątego miejsca w lidze potracili punkty. I teraz w ostatniej serii gier wciąż wszystko jest możliwe. Oczywiście by była taka szansa, to Legia musi wygrać z Motorem Lublin przy Łazienkowskiej. To oczywiście nie wystarczy, ale to warunek konieczny, by spoglądać z nadzieją na wyniki GKS-u Katowice i Zagłębia Lubin. GKS musi przegrać w Szczecinie z Pogonią, zaś Zagłębie nie może wygrać z Jagiellonią. Remis lub porażka „Miedziowych” promują legionistów. Szczęśliwe zakończenie sezonu wciąż jest mało prawdopodobne, ale dopóki piłka w grze…

Marcin Włodarski zostaje w Podbeskidziu Bielsko-Biała do 2028 roku

Fernand Goure ma zostać nowym piłkarzem Radomiaka

Fabio Grosso nowym trenerem Fiorentiny. Oficjalne potwierdzenie klubu

Sędzia mundialu nie został wpuszczony do Stanów Zjednoczonych

Konrad Paśniewski blisko Widzewa Łódź. Decydujący ruch należy do...



Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.