Wnioski, spostrzeżenia

Kilka spostrzeżeń po meczu z Banikiem - Do trzech razy sztuka

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

02.08.2025 09:50

(akt. 02.08.2025 10:32)

Piłkarze Legii Warszawa wygrali w czwartek 2:1 z Banikiem i awansowali do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Bezpieczne oglądanie - To był naprawdę fajny do oglądania mecz dla kibiców. I co najważniejsze, mimo tego, że to Czesi objęli prowadzenie, to cały czas miało się wrażenie, że gole dla Legii są tylko kwestią czasu. Nie było długo nerwów, bo legioniści cały czas przeważali i kreowali sobie kolejne sytuacje. Czesi mieli prosty plan na to spotkanie - cofnąć się, dać Legii piłkę i czekać na błędy, a gdy te się przydarzą, to ruszać z kontrą. Tyle, że piłkarze Banika zostali zepchnięci do bardzo głębokiej defensywy, musieli bronić nisko, przez co mnożyły się okazje w polu karnym Dominika Holca. Sytuacje bramkowe mieli Paweł Wszołek, Ryoya Morishita czy Rafał Augustyniak, a do siatki dwukrotnie trafił Jean Pierre Nsame. Do przerwy było 0:1, ale cały czas miało się poczucie spokoju o końcowy wynik, bo szczęśliwa passa gości nie mogła trwać wiecznie. I w końcu mury runęły - najpierw po kolejnym celnym uderzeniu Nsame, a później po trafieniu samobójczym. I dopiero w samej końcówce meczu poziom emocji wzrósł, a ciśnienie nieco podskoczyło. Mecz już wydawał się być pod kontrolą, gdy Paweł Wszołek faulował w polu karnym, na szczęście David Buchta zmarnował jedenastkę w 90. minucie spotkania. Ale to był naprawdę dobry mecz Legii, która cały czas trzymała się swojego planu na mecz i go realizowała. 

Do trzech razy sztuka - Jean Pierre Nsame kilka dni wcześniej  rozpoczął mecz z Koroną Kielce w wyjściowym składzie i szybko udowodnił swoją wartość napoczynając rywala w wygranym 2:0 starciu. Jego dobrą postawę trener Edward Iordanescu nagrodził i w rewanżowym starciu z Czechami posłał go do walki od pierwszej minuty. Kameruński napastnik Legii w czwartek poznał polskie powiedzenie „Do trzech razy sztuka” w praktyce.

Już w 7. minucie posłał piłkę do siatki, wywołując falę euforii na trybunach. Radość była jednak przedwczesna – gol nie został uznany z powodu niewielkiego spalonego. Niedługo przed przerwą historia się powtórzyła. Nsame po raz drugi pokonał bramkarza, ale i tym razem sędzia anulował trafienie – tym razem spalonego dopatrzono się u Pawła Wszołka, który podawał do napastnika. „DzejPi” jednak się nie zrażał i po przerwie dopiął swego - po dokładnym podaniu Bartosza Kapustki, pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce, zdobywając upragnioną i – co najważniejsze – prawidłową bramkę. Po meczu w Kielcach pisaliśmy, że wyrasta na pozycję numer jeden w hierarchii napastników, a dziś można śmiało napisać, że tak grający Nsame szybko stanie się ulubieńcem trybun. W czwartek był jak killer - gdy miał okazję do strzału, to zwykle zachowywał chłodną głowę i trafiał do siatki. Oczywiście to tylko jeden mecz, ale widać było coś, czego długo przy Łazienkowskiej nie widzieliśmy. Na tak grającego napastnika Legia czekała od dawna, a okazało się, że od roku był pod ręką, tylko był nieco zaniedbany i zakurzony. Trzeba to wyraźnie powiedzieć - Nsame rok temu i dziś to dwaj inni piłkarze, oby ta przemiana trwała jak najdłużej. Chwilo trwaj!

 

Odrabianie strat - To co zasługuje na uznanie to fakt, że w dwumeczu z Banikiem piłkarze Legii trzykrotnie przegrywali i za każdym razem potrafili odrobić stratę, aż w końcu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końcowego gwizdka. Legioniści nie zostali ani razu wybici z rytmu golem przeciwnika, nie panikowali, cały czas konsekwentnie realizowali swój plan na mecz, nakreślony przez trenera i to przynosiło im powodzenie. To cieszy, gdyż szkoleniowiec w ten sposób buduje swój autorytet, piłkarze widzą, że jego wskazówki i rozrysowana taktyka przynoszą oczekiwany rezultat. Bardzo cieszy wysoka intensywność i to, jak piłkarze ją znoszą, jak szkoleniowiec zarządza kadrą. Oczywiście wciąż jest sporo do poprawy - przede wszystkim skuteczność. Legia mimo przewagi i oddania aż 13 strzałów zdobyła tylko dwie bramki - a do drugiej potrzebowała pomocy przeciwnika. Po raz kolejny po strzeleniu gola piłkarze Legii oddawali inicjatywę rywalowi, a ten dzięki temu dochodził do sytuacji. Tak było w Kielcach po golu Nsame, tak było też w Warszawie z Banikiem. Wciąż konieczna jest poprawa przy stałych fragmentach gry. Widać, że zespół nad tym pracuje na treningach, ale wciąż rywale właśnie w ten sposób dochodzą do sytuacji. Ale ogólnie cieszy, że praca idzie we właściwym kierunku i co najważniejsze przynosi efekty. 

Dobry początek - Ostatni trenerzy Legii mieli dobry początek sezonu - Kosta Runjaić w pierwszych sześciu meczach miał trzy zwycięstwa, dwa remisy i jedną porażką, zaś Goncalo Feio pięć wygranych spotkań i jedną porażkę. Ale Edward Iordanescu obu przebił - w sześciu meczach odniósł pięć zwycięstwo i raz zremisował. Na pięć wygranych aż cztery razy Legia zwyciężała jedną bramką czyli tak, jak zapowiadał rumuński szkoleniowiec przed sezonem. 

Oby ta seria trwała jak najdłużej, ale każda ma kiedyś swój koniec. Pytanie jak drużyna i sztab poradzą sobie z pierwszą porażką i pierwszym kryzysem, który w ostatnich latach dość szybko nadchodził. Runjaić miał fatalny październik - wówczas w lidze na cztery mecze przegrał wszystkie - w tym ze Śląskiem 0:4 czy Stalą 1:3. Feio miał pierwszy kryzys we wrześniu - wówczas w trzech meczach jego drużyna w lidze ugrała tylko punkt. Oby tendencja była zwyżkowa, a kryzysu albo nie było wcale, albo trwał bardzo krótko. 

Krok od fazy ligowej - Piłkarze Legii przeszli już dwie rundy eliminacji do Ligi Europy i są o krok od zapewnienia sobie udziału w fazie ligowej. Jeśli pokonają AEK Larnaka czyli kolejnego przeciwnika, to zapewnią sobie udział w fazie ligowej Ligi Konferencji, a powalczą o Ligę Europy. Patrząc na wyniki i grę Legii można być w miarę spokojnym o to, że cel jakim jest faza ligowa europejskich pucharów zostanie osiągnięty. Na razie nic nie wskazuje bowiem na to, że miałoby nastąpić jakieś tąpnięcie. 

Komentarze (33)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.