Wnioski, spostrzeżenia

Kilka spostrzeżeń po meczu z Hibernian - horror z dobrym zakończeniem

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

30.08.2025 14:05

(akt. 31.08.2025 00:37)

Piłkarze Legii awansowali do fazy ligowej Ligi Konferencji, ale ze starcia z Hibernianem uczynili horror, którego długo nie zapomną kibice. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Pierwsza połowa pod kontrolą – Nie licząc pierwszej minuty spotkania, gdy po rzucie wolnym piłka dograna w pole karne trafiła w Bartosza Kapustkę, a Artur Jędrzejczyk ze Stevem Kapuadim nie mogli się zdecydować kto ma wybić futbolówkę i Warren O’Hora sprawdził formę Kacpra Tobiasza, to Szkoci nie zagrażali bramce Legii. Gracze Edwarda Iordanescu grali pragmatycznie, dość pewnie – solidnie w defensywie. Legia zdobyła bramkę po dobrym rozegraniu piłki przez „Kapiego” i precyzyjnym strzale Wahana Biczachczjana. Kolejnych akcji może nie było zbyt wiele, ale to legioniści mieli inicjatywę, byli dłużej w posiadaniu piłki. Legia miała już dwubramkową przewagę w dwumeczu i kontrolowała sytuację. Goście wydawali się być bezradni, nie mieli argumentów. Jedynym problemem wydawało się to, że piłkarze „Wojkowych” szybko przerywali akcje faulami za co żółtymi kartkami zostali ukarani Rafał Augustyniak, Artur Jędrzejczyk i Jan Ziółkowski. Wiadomo było, że w drugiej połowie ratować się faulami już nie będą mogli. Ale nic nie zapowiadało horroru, do jakiego doszło później. 

Fatalny kwadrans – Drugą połowę Szkoci rozpoczęli tak, jak wyglądał początek meczu w Edynburgu. Goście przejęli inicjatywę, podchodzili bardzo wysoko agresywnym pressingiem, wymieniali kolejne podania. W pierwszym meczu dzięki takiej postawie Hibernian mógł po kwadransie prowadzić dwoma lub trzema bramkami i tylko dzięki temu, że umiejętności graczy ofensywnych nie stały na wysokim poziomie, stało się inaczej. Tym razem huraganowe piętnaście minut miało inny przebieg. Szkoci wywalczyli trzy z kolei rzuty rożne. Ostatni z nich skończył się golem – Kacper Tobiasz nie wyszedł do dośrodkowania – może dlatego, że chwilę wcześniej to zrobił i został uprzedzony przez rywala. W każdym razie „Tobi” został na linii, a Artur Jędrzejczyk przegrał walkę o pozycję z Rockym Bushiri i ten wyrównał stan spotkania. Legioniści zamiast grać to, co grali w pierwszej połowie, poszli na wymianę ciosów. Minęło kilka minut i Szkoci odrobili straty w dwumeczu – Ruben Vinagre przegrał walkę w powietrzu, Jędrzejczyk pozwolił zgrać piłkę Bushiriemu, Kapuadi został przepchnięty a do piłki w pełnym biegu dopadł Martin Boyle i skierował piłkę do siatki. Kibice na trybunach nie zdążyli ochłonąć, a było już 1:3 – Juergen Elitim stracił piłkę w środku pola, futbolówkę przejął Miguel Chaiwa, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Gracz Hibernianu pobiegł wzdłuż linii bocznej, z łatwością ograł Augustyniaka i wracającego za akcją Elitima, wbiegł bezkarnie w pole karne i strzałem na dalszy słupek pokonał Tobiasza. 

Tobiasz z Elitimem uchronili przez kompromitacją – I tak po fatalnym kwadransie Legia stanęła nad przepaścią. W 70. minucie mogło być po meczu, ale strzał Josha Mulligana świetnie wybronił Kacper Tobiasz. 7 minut później Kieron Bowie wpadł w pole karne i mimo asysty Steva Kapuadiego uderzył mocno na bramkę. Na szczęście i tym razem „Tobi” popisał się bardzo udaną interwencją. W 84. minucie spotkania bramkarzowi Legii dopisało szczęście – Martin Boyle zdecydował się na strzał z 40 metrów i trafił w poprzeczkę! W ofensywie legioniści długo byli jednowymiarowi, brakowało pomysłu na rozmontowanie szyków obronnych rywala. Już w doliczonym czasie gry do siatki trafił jednak w ładnym stylu Juergen Elitim, który do tego momentu nie grał najlepszego spotkania. Zawalił trzeciego gola, tracił wiele piłek, ratował się faulami przez co ujrzał żółty kartonik, ale w ostatniej chwili odkupił swoje winy i się zrehabilitował. Dopadł do piłki zagranej przez Vinagre i płaskim strzałem pokonał bramkarza gości. Kolumbijczyk dał Legii dogrywkę. Gdyby nie on Legia drugi raz z rzędu w europejskich pucharach przegrałaby dwumecz, którego przegrać nie miała prawa. A tak w dogrywce stan meczu wyrównał Mileta Rajović – trafienie na wagę awansu, a w ostatniej minucie przed rzutami karnymi zespół ponownie uchronił Tobiasz popisując się interwencją najwyższych lotów. Parada klasa światowa. 

Horror ze szczęśliwym zakończeniem – Piłkarze Legii mając rywala średniej klasy stworzyli widowisko, którego długo nie zapomną kibice. Podwyższone ciśnienie a nawet stany przedzawałowe były pewne dość powszechne wśród fanów oglądających czwartkowe starcie. Legioniści na własną prośbę z meczu, który był kontrolą, zrobili horror. Było o włos od trzęsienia ziemi w klubie, o zapomnieniu o planowanych transferach przychodzących. W pierwszych meczach sezonu zespól Legii grał naprawdę nieźle – mam na myśli mecz z Lechem w Poznaniu, starcia z Aktobe i przede wszystkim z Banikiem. Ale im dalej, tym było gorzej. W czwartek znów nie było widać planu „B”, gdy Szkoci byli bliżej awansu, nie było pomysłu na grę w ofensywie, a w zasadzie jedynym pomysłem były dośrodkowania na aferę w pole karne – o dziwi jedno z nich przyniosło oczekiwany skutek. Można było odnieść wrażenie, że zawodnicy momentami nie wiedzieli co mają grać. Pewnie nie pomaga w tym ciągła zmiana struktury gry. Sezon trwa niecałe dwa miesiące a legioniści grali już w ustawieniach 4-5-1, potem 4-4-2, następnie 3-5-2, potem 3-6-1 a w czwartek w pewnym momencie pojawiło się ustawienie 4-3-3. Wydaje się, że niewiele już systemów gry zostało do wypróbowania. Dziś dalej nie wiadomo jakie ustawienie Legii jest podstawowe, na które Edward Iordanescu się ostatecznie zdecyduje. To wszystko niestety powoduje na boisku chaos. 

Więcej pokory i pracy – Trener Edward Iordanescu po meczu mówił, że kończy się trudny okres, w którym nie narzekał. Nie jest to prawdą, narzekał dość często na to, że nie ma czasu na treningi, na to, że już nie pamięta, kiedy dwie noce przespał w tym samym łóżku. Mówił, że zespół przeszedł wiele zmian i czekają go kolejne. Oraz o tym, że wszyscy muszą go słuchać w kwestiach technicznych, w przeciwnym razie poprosi o spotkanie i nie wie, czy współpraca będzie dalej kontynuowana. Panie trenerze, więcej pokory i pracy. Wcale nie jest tak, że wszystkie cele w tym sezonie zostały zrealizowane, bo były ambicje by grać w Lidze Europy. Wszyscy bardzo się cieszą z awansu do fazy ligowej Ligi Konferencji, ale mecz z Hibernianem, a więc naprawdę drużyną nie najwyższych lotów, pokazał, że jest bardzo dużo do poprawy, ogrom pracy do wykonania na treningach. Jeśli będzie gra w dobrym stylu, jeśli będą wyniki, to wszyscy docenią pana pracę i wkład w grę zespołu. 

Komentarze (53)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.