Spostrzeżenia, wnioski

Kilka spostrzeżeń po meczu z Jagiellonią: Dwie różne połowy

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

03.03.2026 18:10

(akt. 03.03.2026 18:17)

Piłkarze Legii Warszawa zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 2:2, choć przegrywali 0:2. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Beznadziejny początek – W pierwszej połowie meczu legioniści praktycznie nie istnieli w ofensywie, a i gra w defensywie wymagała wiele do życzenia. Ostrzeżenie było już w 3. minucie – Kajetan Szmyt uprzedził Kacpra Chodynę, z łatwością wygrał pojedynek biegowy z Kamilem Piątkowskim i został powalony w polu karnym przez Otto Hindricha. Przed rzutem karnym legionistów uratowało to, że Szmyt przejmując piłkę pomagał sobie ręką. Do 17. minuty na boisku wiele się nie działo, kolejna akcja gospodarzy nie zapowiadała niczego złego. Ale będący z boku pola karnego Afimico Pululu wycofał piłę do Leona Flacha, a ten momentalnie huknął w samo okienko bramki i gospodarze objęli prowadzenie. Warto zwrócić uwagę na fatalne krycie całego zespołu Legii, każdy z piłkarzy „Jagi” mógł sobie przyjąć piłkę i ją zagrać, każdy z legionistów miał do przeciwnika 3-4 metry. Pululu był bez krycia, Bartosz Mazurek również, w do strzelca gola próbował doskoczyć Kun, ale nie zdołał. Pięć minut później było już 2:0 dla Jagiellonii – piękna akcja, pięć podań z pierwszej piłki, Augustyniak niepotrzebnie poszedł do środka, Szmyt znalazł się przed polem karnym, zwiódł Chodynę i oddał strzał. Hindrich odbił piłkę do boku, w kierunku Radovana Pankova od którego piłka odbiła się dość niefortunnie i spadła pod nogi Pululu, który bez problemu umieścił piłkę w siatce. Później w podobnej sytuacji to Szmyt był Mazurek, również oddał strzał, ale tym razem Hindrich skutecznie odbił piłkę do boku i piłkę na rzut rożny wybił Kun. Przy kornerze Pululu był kryty przez Adamskiego i Rajovicia, ale bez problemu sobie z nimi poradził i oddał strzał w poprzeczkę, miał szansę na poprawkę przewrotką, ale ta sztuka się napastnikowi Jagiellonii nie udała. I kiedy wydawało się, że po okresie całkowitej kontroli gospodarze zejdą do szatni z dwubramkowym prowadzeniem, rzut wolny z boku pola karnego wywalczył Kun, a piłka dograna przez Chodynę była tak, że Bernardo Vital uprzedził Sławomira Abramowicza i głową posłał piłkę do własnej bramki. 1:2 do przerwy, ale legioniści nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę i przebiegli 4,5 km. mniej niż mający w nogach 120 minut z Fiorentiną w czwartek zawodnicy „Jagi”. W grze Jagiellonii była fantazja i polot, a w grze Legii zaciągnięty hamulec ręczny. 

Przebudzenie – O ile pierwsza połowa meczu w wykonaniu Legii była fatalna, to druga była rozegrana naprawdę dobrze. Od początku to legioniści przeważali i groźnie atakowali – zwłaszcza prawą stroną boiska. Tuż po przerwie świetnie piłkę w pole karne z tej strefy zagrywali Biczachczjan i Chodyna, ale Adamski nie zdołał oddać strzału. W 50. minucie Chodyna kapitalnie dograł piłkę do Rajovicia, ten wygrał walkę o pozycję z Norbertem Wojtuszkiem i oddał strzał głową, ale trafił w słupek. Dwie minuty później Piątkowski w pełnym biegu dogrywał w pole karne, ale piłka po strzale Biczachczjana minęła bramkę gospodarzy. W 56 minucie Rafał Augustyniak posłał długie podanie w pole karne, tam źle obliczył lot piłki Wojtuszek, minął się z nią, a Pankov „szczupakiem” posłał futbolówkę wzdłuż bramki, a piłkę do siatki wpakował Flach. 2:2 po dwóch trafieniach samobójczych. Trzy minut później Legia mogła wyjść na prowadzenie – Kapustka zagrał w pole karne do Rajovicia, ten odegrał do Adamskiego, którego strzał został zablokowany ofiarnym wślizgiem. Najlepsza sytuacja miała miejsce, gdy Chodyna wpadł w pole karne, położył Andiego Pelmarda i dograł piłkę idealnie na prawą nogę Rajovicia na piąty metr. Mileta oddał strzał, ale zablokował go lewą nogą.  Były jeszcze sytuacja Augustyniaka po rzucie rożnym, gdy uderzył mocno z woleja, ale trafił w Adamskiego oraz strzał Antoniego Colaka po dograniu z rzutu rożnego przez Juergena Elitima. Tym razem gospodarzy od straty gola uchronił Wojtuszek wybijając piłkę sprzed linii bramkowej. Na koniec był strzał Chodyny – z trudem wybroniony przez Abramowicza. Po pierwszej, beznadziejnej w wykonaniu legionistów połowie, druga była naprawdę dobra, były szanse na objęcie prowadzenia. Mimo wszystko podniesienie się ze stanu 0:2 i wywiezienie punktu z Białegostoku należy docenić. 

Karol Arys

Znów dwie różne połowy – Po meczu z GKS-em w Katowicach, gdzie zespół Legii również zagrał dwie różne połowy meczu, trener Marek Papszun mówił o tym, że to jest nieakceptowalne. - Były zbyt duże różnice między połowami. To nie był ten zespół, co w pierwszej części. GKS zagrał naprawdę dobrze, w pierwszej odsłonie próbował nawiązać z nami walkę, ale w drugiej wyglądało to w ten sposób, że my – kolokwialnie mówiąc – trochę nie wyszliśmy z szatni. Wierzę, że wyciągnęliśmy wnioski, bo to robimy. Po to pracujemy każdego dnia, żeby taka sytuacja się nie zdarzyła, że mamy tak różne połowy – to nieakceptowalne. W meczu mogą się zdarzyć różne momenty, ale nie tak długie fragmenty jak połowa spotkania – mówił szkoleniowiec Legii. Niestety w Białymstoku znów były dwie różne połowy – widać to było nawet w intensywności gry czy przebiegniętych kilometrach, widać też było w przebiegu gry. Nie wiemy, czy wynikało to z faktu, że przed przerwą gospodarze mieli więcej sił, a potem z nich opadli, czy może w przerwie trener się wkurzył i nakazał grać inaczej. Ale faktem jest, że teraz przed sztabem szkoleniowym i zespołem kolejny krok – zagrać dwie równe połowy, co z pewnością powinno przybliżyć do wygrywania kolejnych spotkań. 

Nowe życie wahadłowych – To co najbardziej zmieniło się za kadencji trenera Marka Papszuna, to obsada wahadeł. Na zgrupowaniu hierarchia była dość jasna – po lewej stronie numerem jeden był Ruben Vinagre, drugi w kolejności był Arkadiusz Reca, dopiero trzeci w kolejce był Patryk Kun. Podobnie było po prawej stronie – numerem jeden był Paweł Wszołek, zmiennikiem Polaka był Petar Stojanović, a dopiero trzecim w kolejce Kacper Chodyna. Wiadomo, że Vinagre i Wszołka wykluczyły z gry urazy, ale Kun i Chodyna przesunęli się w hierarchii do przodu i w Białymstoku ta dwójka była najlepsza na murawie w zespole Legii. Dla Kuna to kolejny już dobry mecz w tym roku, dla Chodyny przełamanie nastąpiło w starciu z Wisłą Płock, strzelił zwycięskiego gola i w nagrodę z Jagiellonią wyszedł w pierwszym składzie. W drugiej połowie był zdecydowanie najlepszym piłkarzem na murawie, większość groźnych akcji wynikała z jego podań, spotkanie powinien kończyć z minimum jedną asystą. Zarówno Kun jak i Chodyna walczyli za dwóch, nie odstawiali nogi, nabiegali się, dogrywali w pole karne, a Chodyna nawet popisał się świetnym strzałem z dystansu. Jakiś czas temu obaj byli na wylocie z klubu, dziś dostali drugie życie i jak narazie spisują się dobrze. 

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 2:2

Wiele rzeczy do poprawki – Przede wszystkim zdecydowanie więcej należy wymagać od pary środkowych pomocników. Ani Juergen Elitim, ani Bartosz Kapustka nie kreowali sytuacji w ofensywie. „Kapi” raz dograł piłkę w pole karne do Rajovicia, a ten odegrał do Adamskiego, który został zablokowany, a „Eli” raz dograł z rzutu rożnego i na bramkę uderzał Colak. To stanowczo za mało, a było za to wiele niecelnych podań i wstrzymywania gry. Kolumbijczyk "popisał" się też strzałem z rzutu wolnego, który skończył się kontrą gospodarzy. O ile Wahan Biczachczjan robił na boisku wiele dobrego, to już Kacper Urbański niestety nie – były straty, niecelne podania i złe decyzje – kiedy trzeba było strzelać, to podawał i na odwrót. W jego grze widoczny był brak wiary, odpowiedniej energii. Wciąż do siatki nie może trafić Rajović – raz był blisko, wygrał pojedynek główkowy z Wojtuszkiem, ale trafił w słupek. W inne znakomitej okazji trafił w swoją drugą nogę… Legia potrzebuje napastnika, który zacznie zdobywać bramki, w przeciwnym razie o wygrywanie meczów zawsze będzie trudno. 

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa 2:2

 

Komentarze (117)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.