Wnioski, spostrzeżenia
fot. Marcin Szymczyk

Kilka spostrzeżeń po meczu z Wisłą - Zmiany, zmiany, zmiany...

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

23.02.2026 16:45

(akt. 25.02.2026 11:00)

Piłkarze Legii Warszawa wygrali mecz ligowy - pierwszy raz od września. Trener Marek Papszun zmienił ustawienie, kilku piłkarzy na kluczowych pozycjach, postawił na pressing i szybki atak. Było więc dużo zmian, obroniły się na boisku, Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Odwaga trenera - Trener Marek Papszun już po meczu z GKS-em Katowice stwierdził, że zespół potrzebuje pewnych korekt. I od słów przeszedł do czynu, nie bał się zrobić odważnych zmian w składzie, nieco wstrząsnąć drużyną. Do pierwszej roszady doszło w bramce - Kacpra Tobiasza zastąpił Otto Hindrich i Rumun bronił całkiem dobrze, kilka razy popisał się skutecznymi interwencjami, przy golu nie miał większych szans. W obronie szkoleniowiec postawił na Jana Leszczyńskiego - żałujemy, że już po 45 minutach opuścił boisko, wydawało nam się że im dłużej trwał mecz, tym bardziej się rozkręcał. I przede wszystkim wstawił do składu Rafała Adamskiego, co z kolei spowodowało zmianę systemu na 3-5-2 i posadzenie na ławce rezerwowych Kacpra Urbańskiego. Adamski odpłacił się w najlepszym możliwym stylu - strzelił gola w debiucie i był jednym z najlepszych na boisku. Warto trenera też pochwalić za zarządzanie meczem. Kacper Chodyna wszedł z ławki i strzelił gola na wagę upragnionych trzech punktów, a inny rezerwowy Arkadiusz Reca asystował przy golu Chodyny, choć wcześniej był zamieszany w stratę bramki. Bardzo udane ruchy trenera Papszuna dały pierwszą wygraną Legii za jego kadencji i nieco oddechu dla całego klubu. Głowy piłkarzy z pewnością po tym spotkaniu są o wiele lżejsze. 

Rafał Adamski czyli numer 9 - Dla tego chłopaka była to wielka chwila - po tygodniu pracy z zespołem wyszedł w pierwszym składzie Legii Warszawa. A przecież rok wcześniej nie poradził sobie w Warcie Poznań, wrócił na chwilę do Zagłębia Lubin, szukał klubu, poszedł do Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Ten klub nie chciał z nim podpisać umowy dłuższej niż rok, uważał to za zbyt duże ryzyko. Tymczasem Adamski strzelał gola za golem, asystował i był kluczowym graczem drużyny Piotra Stokowca. Zimą interesowało się nim wiele klubów, ostatecznie prezes Pogoni dogadał się z Legią - miał kosztować 100 tys. zł. Zarząd Pogoni jednak stwierdził, że to za mało, prezes więc na ostatniej prostej podniósł stawkę. To spowodowało, że przy Łazienkowskiej zawrzało, podważony został nawet sens partnerskiej współpracy - Legia wypożycza tam piłkarzy, opłaca część sztabu szkoleniowego, użycza boisk do treningów - negocjacje były burzliwe, ostatecznie Legia zapłaciła około 150 tys. zł i piłkarz został graczem Legii. Do Katowic Adamski pojechał niemal z marszu, głównie po to by integrować się z zespołem. Na Wisłę Płock wyszedł już w pierwszym składzie. I pięknie przedstawił się wszystkim kibicom - strzelił gola dającego prowadzenie - znalazł się tam, gdzie powinien być rasowy napastnik i sytuację wykorzystał. Mógł mieć też asystę lub dwie, ale albo koledzy nie potrafili skorzystać z jego podania, albo mógł sam nieco lepiej rozegrać akcję. Przebiegł najwięcej ze wszystkich 12,1 km, miał najwięcej doskoków pressingowych - 45 (najwięcej w zespole i w tym sezonie w całej Legii!). Dobrze grał tyłem do bramki, podawał z 75 procentową skutecznością, oddał jeden strzał na bramkę - celny, dryblował raz - udanie, miał trzy kontakty z piłką w polu karnym. Napracował się za dwóch, wybiegał to spotkanie i wydatnie przyczynił się do zwycięstwa. Brawo, oby tak dalej!

Wysoki pressing i szybki atak - To jest coś, co zwykle cechowało Raków Częstochowa trenera Marka Papszuna i w sobotę po raz pierwszy zobaczyliśmy tak grający zespół Legii Warszawa. Piłkarze „Wojskowych” przebiegli w tym spotkaniu 122,5 km. To wynik, którego już dawno nie było, który z pewnością może robić wrażenie. I to jest też coś, o czym wielokrotnie pisaliśmy - Legia by wygrywać mecze, musi je wybiegać. Nie ma już takiej różnicy jakościowej w składzie między Legią a innymi zespołami, by można wygrywać spotkania z przestojami lub na stojąco. Zawodnicy Legii bardzo wysoko zakładali pressing na rywalu, pierwszym który to robił cofając się nieco za plecy Milety Rajovicia był Rafał Adamski. I taki styl gry przynosił korzyści - wiele groźnych akcji zaczynało się właśnie od przyjęcia piłki na połowie rywala i szybkim ataku. To coś do czego dużą uwagę przykładał kiedyś trener Goncalo Feio. Później trener Edward Iordanescu odszedł od tego i chciał opierać styl gry zespołu o posiadanie piłki. Teraz Marek Papszun powraca do faz przejściowych i zwraca uwagę na pressing i szybkie przejście do ataku po przejęciu piłki. W starciu z Wisłą tylko w pierwszej części spotkania tak sytuację miał Rajović po zagraniu Biczachczjana czy Wojciech Urbański po podaniu Rajovicia. Tyle z plusów, do poprawy wciąż krycie w polu karnym - nie tylko przy stałych fragmentach gry. W pierwszej połowie w kluczowym momencie od rywala odskoczył Kamil Piątkowski i sytuację ratować musiał bramkarz. Po zmianie stron przy golu Wiktora Nowaka odpuścił w decydującej chwili Rafał Augustyniak i ten strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Za dużo jest też niewymuszonych strat - przewodzi w tym Ermal Krasniqi, który za rzadko podnosi głowę by spojrzeć na to co się dzieje na boisku, tylko wdaje się w kolejne dryblingi, które często przegrywa. Przy straconym golu niepotrzebne ryzyko podjął też Arkadiusz Reca. 

Sygnał dla rezerwowych - Spotkanie z Wisła Płock na ławce rezerwowych rozpoczęli tacy piłkarze jak Juergen Elitim, Kacper Urbański, Steve Kapuadi czy Kacper Tobiasz czyli zawodnicy, którzy zwykle, gdy byli zdrowi rozpoczynali mecz w wyjściowym ustawieniu. Teraz dostali od trenera jasny sygnał, że wymaga się od nich nieco więcej niż ostatnio pokazywali w meczach o stawkę. Tym bardziej, że każdego z nich stać na więcej niż pokazywali w tym roku. Drużyna zaczęła mecz bez nich i wygrała co jest najlepszym co mogło się wydarzyć. Każdy z tych graczy otrzymał bowiem prosty przekaz - wygraliśmy, choć zaczęliśmy bez was - teraz musicie pokazać się z lepszej strony, aby wrócić do gry. A nic tak lepiej nie działa jak zdrowa rywalizacja o miejsce w składzie. Co więcej inni rezerwowi w tym meczu, czyli Kacper Chodyna i Arkadiusz Reca zrobili akcję bramkową. Chodyna został nieoczywistym bohaterem meczu, a przecież tylko Rajović w ostatnich tygodniach mierzył się z większą krytyką wśród kibiców. Trener pokazał, że nikogo nie skreśla, ale sprawiedliwie i surowo ocenia. Jego decyzje się obroniły na murawie, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Takie zdarzenia budują autorytet szkoleniowca w szatni. 

Ważne zwycięstwo, ale… - Po meczu w Gdyni z Arką - zremisowany rzutem na taśmę by nie powiedzieć cudem, gdy dwie bramki zdobył Antionio Colak, wszyscy mieli nadzieję, że będzie to mecz założycielski, że drużyna uwierzy w swoje możliwości i zacznie wygrywać. Starcie z GKS-em w Katowicach pokazało jednak, że do tego daleka droga. O ile pierwsza połowa była naprawdę niezła, to druga stała na bardzo niskim poziomie sportowym. Teraz przyszła wygrana z Wisłą Płock. Radość po meczu była ogromna - nie ma się co dziwić. Poprzedni mecz w lidze legioniści wygrali przecież we wrześniu, kolejnych 12 spotkań to remisy lub porażki. W sobotę po ostatnim gwizdku sędziego była więc chwila ulgi i oddechu. Piłkarze z pewnością mają lżejsze głowy, morale nieco wzrosło. Ale czy sobotnia wygrana przyniesie jakąś lepszą serię? Przekonamy się w kolejnych tygodniach. Legioniści na chwile wyszli ze strefy spadkowej, ale już w niedzielę do niej ponownie wrócili. Do tego by spokojnie wejść do środka tabeli potrzeba 2-3 wygranych z rzędu, a o to nie będzie łatwo. W najbliższej kolejce „Wojskowi” pojadą do Białegostoku na mecz z podrażnionym ostatnio liderem, czyli Jagiellonią. Następnie do Warszawy przyjedzie zespół Cracovii - „Pasy” w tym roku kalendarzowym meczu jeszcze nie przegrały - 1 wygrana i 3 remisy. Dlatego wskazana jest pokora i twarde stąpanie po ziemi.

 

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Komentarze (120)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.