
Kilka spostrzeżeń po meczu z Zagłębiem - Można odetchnąć
18.04.2026 23:20
(akt. 18.04.2026 23:23)
Złe wejście w mecz – Legia słabo weszła w mecz z Zagłębiem Lubin. Od pierwszej minuty to goście agresywnie atakowali, chcieli zaznaczyć swoją przewagę i w ten sposób zyskać kontrolę nad meczem, narzucić swoje warunki gry. W pierwszej minucie Adam Radwański wykorzystał fatalny błąd Rafała Augustyniaka przy wyprowadzaniu piłki, ale wywalczył jedynie rzut rożny po interwencji Radovana Pankova. Trzy minuty później Marcel Reguła pięknie podał do Radwańskiego, który przełożył sobie Augustyniaka i uderzył na dalszy słupek – Otto Hindrich zdołał jednak zbić piłkę do boku. Goście dłużej utrzymywali się przy piłce, podchodzili bardzo wysokim pressingiem. Legioniści byli zaskoczeni, ale z pomocą przyszła przerwa medyczna – opatrywany był Otto Hindrich. W tym czasie trener Marek Papszun przekazał zawodnikom nowi instrukcje i od tego momentu goście przestali przeważać.
Różne fazy spotkania – Od tego momentu za każdym razem, gdy goście mieli lepszy okres gry, to trener Marek Papszun korzystał z przerw i stawiał zespół do pionu, podawał nowe instrukcje i zwykle to pomagało. Sam mecz miał wiele różnych faz. Po początkowym okresie lepszej gry Zagłębia, swoje minuty miała Legia. Juergen Elitim dograł do Rafała Adamskiego, ale ten uderzył lekko i niecelnie. Po chwili Paweł Wszołek dośrodkował do Milety Rajovicia, ale ten uderzył głową jakby źle trafił w futbolówkę. Później Kacper Urbański próbował strzelić gola Rajoviciem, ale skończyło się na rzucie rożnym. Następnie to Zagłębie miało lepszy czas, podchodziło wysoko i sprawiło legionistom problemy przy wyprowadzaniu piłki. Aż … padł gol dla Legii – po rzucie rożnym i dograniu Elitima uciekł Luce Luciciowi obrońca Kamil Piątkowski i głową skierował piłkę do siatki, choć starał się ją jeszcze wepchnąć Adamski. Po golu mogliśmy oglądać kolejną fazę meczu – tym razem niedokładności z obu stron. Legia przejmowała piłkę, ale zagrywała niedokładnie i rywal rozpoczynał akcję, ale już przy drugim lub trzecim podaniu brakowało dokładności i to legioniści zaczynali wymieniać podania – z podobnym skutkiem jak rywale. Po zmianie stron było podobnie - Legia miała lepszy początek, zaś Zagłębie przeważało po dokonaniu pięciu zmian w składzie. Doszedł jeszcze jeden fragment meczu, który można nazwać brakiem płynności gry z obu stron – była za to gra na czas, faule, kartki dla członków sztabu i piłkarzy, nieco tzw. brudnej gry, trochę przepychanek. Czas mijał, co było na rękę Legii, która wciąż prowadziła jedną bramką i prowadzenie dowiozła do końca spotkania.
Dobry występ Szymańskiego, pewny Pankov – Kolejny dobry mecz zagrał Damian Szymański. Szkoda, że tego występu nie skończył z golem. Choć była okazja na wyjątkowej urody bramkę. W 66. minucie uderzył z około 25 metrów, futbolówka nabrała dobrej rotacji, minęła wyciągniętego ja strunę Buricia, ale trafiła jedynie w poprzeczkę. Szkoda. Ale Damian bardzo dobrze odnajduje się w taktyce i stylu Marka Papszuna. W starciu z Zagłębiem często zbiegał do lewej strony i tam pomagał Patrykowi Kunowi. Napracował się i nabiegał – uzyskał drugi wynik po Wszołku przebiegając 10,8 km. Miał 4 przechwyty, 13 piłek odzyskanych w tym 8 na połowie rywala. Ale najlepszym graczem Legii w piątek był Radovan Pankov. Serb był nieustępliwy, naprawiał błędy kolegów, a sam ich nie popełniał. Był szefem całej defensywy, w dużej mierze dzięki niemu drużyna skończyła mecz z czystym kontem. Podawał z 91 procentową skutecznością, miał 2 przechwyty, 15 razy odzyskiwał posiadanie piłki. W obronie stoczył 6 pojedynków z rywalami i wszystkie wygrał! Przez cały mecz grał czysto, tylko dwa razy faulował rywala.
Wybiegany mecz – Legia znów mecz wybiegała, w pierwszej dziesiątce piłkarzy, którzy w piątkowym spotkaniu przebiegli najdłuższy dystans, było aż ośmiu legionistów. Rekordzistą był Paweł Wszołek – ponad 11 kilometrów. Ale napracowali się też wspomniany Szymański, a także Rafał Adamski, Juergen Elitim oraz Patryk Kun, Tym piłkarzom Otto Hindrich przede wszystkim zawdzięcza dość spokojny wieczór. Warto zwrócić też uwagę na statystyki – Legia miała współczynnik goli oczekiwanych 1,74 przy 0,56 Zagłębia. Legioniści oddali 13 strzałów, ale tylko 3 celne. Ale to i tak lepiej niż goście – 8 strzałów i 1 celny. Legia miała też większe posiadanie piłki – 62 procent czasu, więcej rzutów rożnych 10 przy 4 Zagłębia, wykonała więcej podań 428 (72 procent celnych) przy 261 rywali (62 procent celnych). Wszystkie statystyki pokazują, że Legia wygrała całkowicie zasłużenie.
10 meczów bez porażki z rzędu – To coś, co na każdym rywalu musi już robić wrażenie. Taka seria to już nie jest przypadek, tylko efekt znacznie lepszej organizacji gry i lepszej realizacji założeń nakreślanych przez trenera Marka Papszuna. Nie jest to wciąż gra ładna dla oka. W innym piątkowym meczu GKS-u Katowice z Motorem Lublin w 10 minut działo się więcej niż w całym spotkaniu Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin. Ale przy Łazienkowskiej nikt nie oczekuje fajerwerków, ale punktów i coraz wyższej pozycji w tabeli. Aktualnie legioniści awansowali na 11. pozycję w tabeli. Oczywiście po niedzielnych meczach Legia może spaść niżej, ale wciąż będzie wyraźnie nad strefą spadkową. Dlatego wynik meczu z Zagłębiem każdy przyjął z dużą ulgą, w końcu można bowiem nieco spokojniej odetchnąć.
Multimedia

Ivi Lopez odejdzie z Rakowa, ale nie zagra w Legii, ani Wiśle

Manchester United rusza po Federico Valverde

Robert Dobrzycki: Moje życie było spokojniejsze, ale Widzew to moja...

Wisła Płock sprowadzi młody talent ze Śląska?!

Wisła Kraków po awansie do Ekstraklasy sprzedała już blisko 4 tysiące...




Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.