Gryckiewicz
fot. Rafał Smoliński

Kontrowersje: Liczą się intencje czy jednak skutek?

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

03.11.2025 16:05

(akt. 03.11.2025 16:13)

W maju ubiegłego roku Legia Warszawa przegrała z Radomiakiem Radom, grając niemal cały mecz w osłabieniu po kontrowersyjnej czerwonej kartce dla Bartosza Kapustki. Sytuację tę skomentował wówczas ekspert Canal+ Sport, były sędzia, Adam Lyczmański. - Liczy się skutek całego zajścia, a nie zamiar zawodnika – tłumaczył. Minął nieco ponad rok i w meczu z Widzewem Łódź to Bartosz Kapustka był faulowany – rywal stanął korkami na jego nodze, w okolicach kolana. – Jeśli mówimy o przypadku, to nie ma czerwonej kartki – ocenił sytuację Lyczmański.

W maju 2024 roku Legia grała u siebie z Radomiakiem i chciała wygrać by poprawić swoją sytuację w ligowej tabeli. Ale już od 6. minuty grała w osłabieniu. Czerwoną kartką został ukarany Bartosz Kapustka za faul na Christosie Donisie. - Zdaję sobie sprawę z tego, że jest niesmak wśród fanów Legii i nie tylko. Chcę powiedzieć, że liczy się skutek całego zajścia, a nie zamiar zawodnika. Wszyscy doskonale wiemy znając tego zawodnika, że on nie chciał zrobić nic złego. Nie miał złych zamiarów, złych intencji. Bardzo niefortunne zdarzenie, które niestety nie mogło się skończyć inaczej. Ktoś powie, że to faul tyłkiem, jakąś dziwną częścią ciała, natomiast tak jak powiedziałem istotne są konsekwencje tego zdarzenia. Zobaczmy, co się dzieje z lewą nogą zawodnika Radomiaka. Tu nie mogło być innego wyjścia, jak wykluczenie zawodnika. Wiemy, że ten zawodnik nie gra brutalnie. Szkoda, że tak się stało, ale przepisy są nieubłagane. Ja też sobie zdaję sprawę, że moje słowa mogą być odebrane w różny sposób - mówił Lyczmański. 

 

W listopadzie 2025, w meczu Widzewa z Legią, Samuel Akere nadepnął Bartosza Kapustkę w okolicach kolana, piłkarz Widzewa otrzymał za to żółtą kartkę. – Mam pewną wątpliwość. Jeśli mówimy o premedytacji i celowości, mówimy o kartce czerwonej. A jeśli mówimy o przypadku, to nie ma kartki. W tym przypadku zawodnik Widzewa otrzymał żółtą kartkę, ale gdzieś tę stopę musiał jednak postawić. Nie jest to dla mnie czerwona kartka, jest tu więcej przypadku niż złośliwości i celowości. Jeśli arbiter pokazałby czerwoną kartkę, byłoby głośniej o tej sytuacji niż gdy została pokazana żółta. Czerwona kartka to byłoby zdecydowania za dużo – ocenił ekspert Canal+. 

Kiedyś w studio Ligi+Ekstra, Michał Żewłakow przyznał, że przepisy są tak skonstruowane, że sędzia zawsze się ze swojej decyzji wytłumaczy i wybroni, obojętnie jakiej decyzji by nie podjął. Przepisy zostawiają bowiem zbyt duże pole do interpretacji. I powyższe, przytoczone sytuacje zdają się potwierdzać tezę „Żewłaka”. Oceniającym był ten sam człowiek i półtora roku temu mówił, że liczy się skutek zajścia, a nie zamiar zawodnika, a później stwierdził, że jeśli zamiarem zawodnika nie był faul, to nie ma mowy o czerwonej kartce. Efekt jest taki, że niestety nadal nie wiemy czy tak naprawdę liczy się skutek czy jednak zamiary. Obie opinie się wzajemnie wykluczają!

 

Komentarze (85)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.