
Koszykówka: Defensywa dała zwycięstwo. Legia lepsza od MKS-u
03.01.2026 21:03
(akt. 04.01.2026 00:42)
Rok 2026 Legia rozpoczęła na własnym parkiecie. W sobotę na Bemowie warszawianie zmierzyli się z MKS-em Dąbrowa Górnicza, który po zmianie na ławce trenerskiej – Artur Gronek zastąpił Krzysztofa Szablowskiego – gra coraz odważniej w ataku i przystępował do tego spotkania po dwóch kolejnych zwycięstwach. Legioniści z kolei, po rozczarowującym występie w Gdyni, chcieli wrócić na zwycięską ścieżkę.
Gospodarze przez pierwsze 3,5 minuty nie potrafili zdobyć punktów, a jedyną skuteczną akcję w tym czasie, już na samym początku meczu, przeprowadził Luther Muhammad, wyprowadzając MKS na dwupunktowe prowadzenie. Niemoc ofensywną Legii przełamał dopiero celny rzut za trzy Carlla Ponsara, a chwilę później punkty po kontrze dołożył Jayvon Graves. Oba zespoły długo nie zachwycały grą, prezentując fatalną skuteczność – przez osiem minut legioniści trafiali zaledwie 21% rzutów z gry, a goście tylko 15%, co przełożyło się na prowadzenie Legii 8:5. W końcówce tej odsłony przechwyt i łatwe punkty Dale’a Bonnera zmniejszyły straty MKS-u do jednego punktu, jednak celna „trójka” Bena Shungu ustaliła wynik pierwszej kwarty na 11:7.
Drugą odsłonę legioniści rozpoczęli od straty, którą na punkty zamienił Muhammad, jednak od tego momentu podopieczni trenera Heiko Rannuli złapali lepszy rytm. Warszawianie zanotowali serię 8:0, zapoczątkowaną celną „trójką” z rogu boiska Wojciecha Tomaszewskiego, po której pięć kolejnych punktów zdobył Ponsar. Tę passę przerwą na żądanie zatrzymał trener Gronek, a po wznowieniu gry pod koszem skutecznie odnalazł się Efrem Montgomery. Legia przez dłuższy czas utrzymywała bezpieczną przewagę, jednak goście stopniowo zaczęli ją niwelować, gdy do skutecznego Muhammada dołączył Martin Peterka, wykorzystując nieporozumienia w defensywie gospodarzy. Gdy straty MKS-u zmalały do pięciu punktów, o czas poprosił szkoleniowiec Legii. Gra „Zielonych Kanonierów” nie poprawiła się od razu, dopiero po kolejnych korektach w składzie i ponownym pojawieniu się na parkiecie Ponsara – najskuteczniejszego zawodnika Legii do przerwy z 13 punktami – stołeczny zespół wyglądał nieco lepiej po obu stronach parkietu. W pierwszej połowie, podobnie jak w kilku ostatnich spotkaniach, niepokoiła skuteczność obwodowych liderów Legii. Andrzej Pluta i Jayvon Graves trafili zaledwie 2 z 9 rzutów z gry, a jeśli dodać do tego Race’a Thompsona i Ojarsa Silinsa, którzy wspólnie wykorzystali tylko 1 z 7 prób, wyraźnie widać strzelecką niemoc kluczowych graczy gospodarzy. Mimo to legioniści schodzili na przerwę z prowadzeniem 35:29.
Po zmianie stron to goście rozpoczęli z lepszą energią, szczególnie na atakowanej tablicy, gdzie dobrze spisywali się Justin Gray oraz przede wszystkim Montgomery. Jego pięć punktów z rzędu wyprowadziło MKS na prowadzenie 38:37. Sygnał do odpowiedzi dał Andrzej Pluta, którego punkty po kontrze zapoczątkowały serię Legii 11:0. Serię gospodarzy przerwał co prawda lider MKS-u Muhammad, jednak przewaga stołecznej drużyny przez długi czas utrzymywała się na dwucyfrowym poziomie. W końcówce tej odsłony legioniści jeszcze nieznacznie przyspieszyli tempo i po 30 minutach prowadzili 58:45.
Czwarta kwarta przyniosła powrót do „brzydkiej” koszykówki, w której oba zespoły miały problem ze zdobywaniem punktów. Legioniści przez pierwsze 3,5 minuty tej odsłony nie trafili z gry, a w zespole MKS-u jedynym skutecznym rzutem z gry popisał się Peterka. Niemoc „Wojskowych” efektownym wsadem przełamał dopiero Graves, uspokajając grę gospodarzy i pozwalając Legii wrócić na właściwe tory. Przewaga stołecznego zespołu urosła wówczas do 16 punktów. Choć legioniści ponownie mieli problemy ze skutecznością rzutów za trzy punkty – trafiając tylko 33% prób – był to i tak znacznie lepszy wynik niż fatalna dyspozycja strzelecka gości. Koszykarze z Dąbrowy Górniczej trafili z dystansu zaledwie 3 z 24 rzutów, notując 12% skuteczności. Ostatecznie Legia pewnie pokonała MKS 84:63.
Tabelę i wiecej informacji o koszykarzach znajdziecie na podstronie sekcji - TUTAJ
14 KOLEJKA ORLEN BASKET LIGI: LEGIA WARSZAWA – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 84:63 (11:7, 24:22, 23:16, 26:18)
Legia: Carl Ponsar 17 pkt. 8 zb. 2 as. 5 str., Jayvon Graves 13 pkt. 4 zb. 2 as. 3 str., Wojciech Tomaszewski 11 pkt. 1 zb. 3 as., Ben Shungu 10 pkt. 3 zb. 3 as., Maksymilian Wilczek 9 pkt. 5 zb. 2 as., Race Thompson 8 pkt. 6 zb. 2 as., Shane Hunter 8 pkt. 5 zb. 1 as. 4 bl., Andrzej Pluta 8 pkt. 2 zb. 4 as., Błażej Czapla 0 pkt. 2 as., Ojars Silins 0 pkt. 1 zb., Dawid Niedziałkowski 0 pkt.
MKS: Luther Muhammad 16 pkt. 6 zb., Efrem Montgomery Jr 14 pkt. 9 zb. 1 as., Martin Peterka 13 pkt. 11 zb. 3 as. 3 str., Dale Bonner 7 pkt. 5 zb. 3 as. 3 prz. 5 str., Jakub Musiał 6 pkt. 1 zb. 1 as., Adrian Bogucki 2 pkt. 4 zb., Jakub Wojdała 0 pkt. 1 as., Aleksander Załucki 0 pkt. 1 zb., Justin Gray 5 pkt. 5 zb., Marcin Piechowicz 0 pkt. 1 zb., Maciej Zabłocki-

Michail Antonio wróci na boisko po wypadku? Rozmawia z Charlton

Sztab reprezentacji Polski obejrzy Żukowskiego

Lech Poznań rezygnuje z transferu defensywnego pomocnika

Hansi Flick nie traci wiary po blamażu Barcelony

Harvey Barnes odrzuca reprezentację Szkocji










Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.