fot. Piotr Kucza / FotoPyK

Koszykówka: Derby dla Legii

Redaktor Michał Grzegorczyk

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.net

28.03.2026 17:24

(akt. 28.03.2026 23:27)

Legia Warszawa wygrała szóste w historii derby stolicy, pokonując w hali Koło Dziki 95:88. Spotkanie długo było wyrównane i pełne emocji, ale w końcówce to legioniści zachowali więcej spokoju, lepiej bronili i sięgnęli po ważne zwycięstwo w walce o czołowe lokaty przed fazą play-off.

W sobotę w hali Koło rozegrano szóste w historii derby Warszawy pomiędzy Dzikami a Legią. W pierwszym meczu tego sezonu górą były Dziki, które wygrały na Bemowie 84:79. Przy komplecie publiczności legioniści chcieli wyrównać bilans tej młodej ligowej rywalizacji i doprowadzić do stanu 3:3 w bezpośrednich starciach. Oba zespoły przystępowały do meczu osłabione — w barwach Dzików nie mógł wystąpić kontuzjowany Grzegorz Kamiński, z kolei do składu Legii wrócił Michał Kolenda, ale do kontuzjowanego Matthiasa Tassa dołączył Ojars Silins, który skręcił kostkę. Legioniści w hali Koło mogli liczyć na wsparcie licznie zgromadzonej grupy kibiców.

Początek meczu należał do „Wojskowych”. Najpierw zza łuku trafił Race Thompson, a po chwili akcję 2+1 zaliczył Carl Ponsar. Pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył po skutecznym ścięciu za plecy Kolendy Michał Aleksandrowicz, ale po kolejnych dwóch udanych akcjach gości Legia prowadziła już 10:2 po trzech minutach gry. Podopieczni trenera Heiko Rannuli wyszli na parkiet niezwykle agresywnie w obronie, w pierwszych akcjach odbierając Dzikom wszystkie przewagi w ataku. Gospodarze jednak, jak przystało na najlepiej zbierający w ataku zespół w lidze, odpowiedzieli czterema punktami po dwóch ofensywnych zbiórkach Łukasza Frąckiewicza. Mimo to legioniści nie zwalniali tempa i po pięciu minutach gry prowadzili 17:6. Wówczas trener Marco Legovich poprosił o czas, po którym Dziki zanotowały serię 10:0. Przerwał ją dopiero Andrzej Pluta, trafiając rzuty wolne, a następnie celną trójką równo z syreną kończącą kwartę wyprowadził Legię na prowadzenie 25:22.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęły Dziki — od celnej trójki Krzysztofa Kempy, a chwilę później gospodarze po punktach Ody’ego Oguamy po raz pierwszy w tym meczu objęli prowadzenie. Ich radość nie trwała jednak długo, bo z dystansu odpowiedział Dominic Brewton, który zanotował kapitalny fragment, zdobywając 10 punktów z rzędu dla Legii. Amerykanin dał swojej drużynie drugi oddech, a Legia ponownie odskoczyła, budując dziewięciopunktową przewagę. Chwila dekoncentracji sprawiła jednak, że Dziki znów wróciły do gry, wykorzystując to, z czego słyną w tym sezonie najbardziej — przyspieszanie po przechwytach i maksymalne wykorzystywanie okazji do szybkiego ataku. Po dwóch kolejnych celnych trójkach Bennetta Vander Plasa i Darnella Edge’a straty gospodarzy zmalały do czterech punktów. Od tego momentu, mimo dobrych fragmentów po obu stronach, Dziki cały czas utrzymywały kontakt, a przewaga legionistów oscylowała między czterema a ośmioma punktami. Ostatecznie wynik pierwszej połowy na 56:47 dla Legii ustalił Michał Kolenda, trafiając jeden z dwóch rzutów wolnych w ostatniej akcji przed przerwą.

Pierwsze punkty po zmianie stron zdobył Kolenda, a po drugiej stronie akcję 2+1 zanotował Edge. Po skutecznej akcji Ponsara i celnej trójce kapitana Legii przewaga „Zielonych Kanonierów” wzrosła jednak do 13 punktów. Obie drużyny po przerwie wyglądały tak, jakby większość sił zostawiły w pierwszej połowie — gra wyraźnie straciła na płynności i skuteczności, a po 6,5 minutach trzeciej kwarty wynik tej części wynosił zaledwie 7:5 dla Legii. Legioniści przez blisko pięć minut nie potrafili zdobyć punktów, a gospodarze w tym czasie zaliczyli serię punktową 10:0. Ich niemoc przełamał dopiero Shane Hunter, trafiając z linii rzutów wolnych, a pierwszą skuteczną akcję z gry po dłuższej przerwie zakończył Dominic Brewton na półtorej minuty przed końcem trzeciej odsłony. Jeszcze w ostatniej akcji tej kwarty najlepszy strzelec Orlen Basket Ligi, Landrius Horton, trafił za trzy z faulem Wojciecha Tomaszewskiego i po 30 minutach Legia prowadziła już tylko 67:65.

Na początku ostatniej kwarty legioniści szybko odskoczyli na sześć punktów po skutecznej akcji Brewtona i celnych rzutach wolnych Ponsara. Przez dłuższy fragment spotkanie znów było wyrównane, ale wtedy pięć punktów z rzędu zdobył Andrzej Pluta, dając swojej drużynie trochę oddechu. Legioniści wykorzystali ten lepszy moment i na 4,5 minuty przed końcem objęli najwyższe, 15-punktowe prowadzenie w całym meczu. Po czasie wziętym przez trenera Dzików gospodarze zaczęli częściej szukać rzutów z dystansu, próbując odrobić straty, jednak w końcówce regularnie trafiał w ten sposób właściwie tylko Vander Plas. Legioniści bardzo dobrze dzielili się piłką, a choć rywale próbowali zatrzymywać ich akcje faulami, licząc na pomyłki z linii, to goście zachowali spokój. Mimo gorącej atmosfery Legia dzięki świetnej obronie i cierpliwej grze wytrzymała do końca i wygrała derbowe spotkanie z Dzikami 95:88.

23. KOLEJKA ORLEN BASKET LIGI: DZIKI WARSZAWA-LEGIA WARSZAWA 88:95 (22:25; 25:31; 18:11; 23:28)

Dziki: Darnell Edge 16 pkt. 3 zb.  4 as.  4 str., Landrius Horton 16 pkt. 1 zb. 4 as. 5 fl., Rivaldo Soares 15 pkt. 3 zb. 1 as., Bennett Vander Plas 11 pkt. 5 zb. 3 as., Odinakachim Oguama 9 pkt. 7 zb. 4 as., Tahlik Chavez 6 pkt. 6 as., Łukasz Frąckiewicz 6 pkt. 4 zb. 3 str., Michał Aleksandrowicz 5 pkt. 1 as., Krzysztof Kempa 4 pkt. 4 zb., Grzegorz Grochowski-, Julian Sosna-

Legia: Dominic Brewton 22 pkt. 6 zb. 2 as.,  Andrzej Pluta 20 pkt. 3 zb. 10 as. 3 str., Carl Ponsar 15 pkt. 10 zb. 5 as., Race Thompson 13 pkt. 3 zb. 2 as., Shane Hunter 10 pkt. 7 zb., Jayvon Graves 9 pkt. 1 zb. 5 as., Michał Kolenda 6 pkt. 3 zb.  1 as., Wojciech Tomaszewski 0 pkt. 1 zb. 3 str., Maksymilian Wilczek 0 pkt., Błażej Czapla 0 pkt., Julian Dąbrowski 0 pkt.

Komentarze (24)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.