
Koszykówka: Dogrywki w Warszawie. Legia bez awansu w Lidze Mistrzów
17.12.2025 20:35
(akt. 18.12.2025 08:59)
W środowy wieczór w hali Torwar Legia Warszawa rozegrała ostatni mecz fazy grupowej Basketball Champions League. Rywalem mistrzów Polski był zespół MLP Academics Heidelberg, a stawką spotkania był awans do fazy play-in rozgrywek. Zwycięstwo gwarantowało Legii drugie miejsce w grupie A, natomiast porażka oznaczała konieczność oglądania się na wynik równolegle rozgrywanego spotkania. Legia przystąpiła do tego meczu poważnie osłabiona kadrowo. Z powodu kontuzji niedostępni byli m.in. Matthias Tass i Michał Kolenda, natomiast do składu wrócili zmagający się ostatnio z urazami Ojars Silins oraz Andrzej Pluta, choć ich dyspozycja – ze względu na wypadnięcie z rytmu treningowego – stała pod znakiem zapytania.
Legioniści bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie od strony defensywnej, notując trzy przechwyty i skutecznie ograniczając ofensywę rywala. W pierwszych akcjach widoczna była jednak nerwowość – warszawianie popełnili trzy straty w pierwszych dwóch minutach, a piłka kilkukrotnie „wykręciła się” z obręczy. Pierwszy punkt w meczu zdobył z linii rzutów wolnych Jayvon Graves, co pozwoliło gospodarzom nieco uspokoić grę w ataku. Chwilę później kolejne punkty dorzucił Carl Ponsar – po faulu niesportowym – a następnie trafił pierwszy rzut z gry w meczu, wyprowadzając Legię na prowadzenie 5:0. Francuski skrzydłowy był bardzo aktywny na otwarcie spotkania – zdobył 10 z pierwszych 13 punktów Legii, a gospodarze szybko zbudowali przewagę 13:2, zmuszając trenera gości do wzięcia pierwszej przerwy na żądanie. Krótka pauza nie przyniosła jednak zmian w obrazie gry. Legioniści przez ponad siedem minut skutecznie bronili, pozwalając „Akademikom” na zaledwie trzy punkty i 8-procentową skuteczność z gry. Dopiero większa rotacja w składzie Legii oraz agresywniejsza obrona na całym boisku ze strony Niemców przełożyły się na ich nieco lepszą grę w ataku. Po 10 minutach „Zieloni Kanonierzy” prowadzili 21:10.
W drugiej kwarcie goście nieznacznie poprawili ofensywę i zaczęli częściej punktować, jednak po stronie Legii dobry fragment rozgrywał Race Thompson, który skutecznie walczył pod koszem. Sporo spokoju w rozegraniu wnosił także Pluta, który zaczął trafiać swoje rzuty. Problemy gospodarzy z przewinieniami w tej części gry nie pozwalały jednak na dalsze powiększanie przewagi. Dopiero w połowie kwarty, dzięki lepszej defensywie, legioniści zanotowali serię 10:0 i odskoczyli na 21 punktów. Run Legii przerwał dopiero dobrze znany kibicom PLK Marcus Weathers. W końcówce pierwszej połowy akcję 3+1 dołożył jeszcze Maks Wilczek i Legia schodziła do szatni, prowadząc 48:27.
W przerwie sztab szkoleniowy Legii zerknął na wynik drugiego spotkania w grupie, w którym Rytas prowadził z Promitheasem zaledwie dwoma punktami, co tylko potęgowało niepewność co do końcowego układu tabeli.
Po zmianie stron legioniści zanotowali bardzo słabe otwarcie. W ich grze ofensywnej brakowało płynności, co napędziło szybkie ataki gości, którzy w krótkim czasie odrobili sześć punktów straty. Niemoc Legii przerwała dopiero celna trójka Wojciecha Tomaszewskiego, jednak obrona zespołu prowadzonego przez Danny’ego Janssona znalazła sposób na skuteczne ograniczenie poczynań gospodarzy. Heidelberg systematycznie zmniejszał straty, a kluczową postacią w ataku gości był Michael Weathers. Amerykanin, dobrze powstrzymywany w pierwszej połowie, po przerwie zdobył sześć punktów z rzędu, wyraźnie ożywiając ofensywę swojego zespołu. W tym czasie Legia przez ponad osiem minut trzeciej kwarty zanotowała zaledwie jedną celną akcję z gry, przeżywając głęboką zapaść ofensywną i pozwalając MLP Academics zniwelować nawet 16-punktową przewagę z pierwszej połowy. Fatalną serię gospodarzy przerwał dopiero Graves, trafiając z gry dopiero w ostatniej minucie tej odsłony. Chwilę później DJ Horne dołożył jeszcze celną trójkę na zakończenie kwarty i po trzeciej odsłonie Heidelberg przegrywał już tylko dwoma punktami. Niemcy wygrali tę część meczu aż 27:8, a atmosfera na parkiecie i trybunach stawała się coraz bardziej nerwowa.
W ostatniej odsłonie legioniści rozpoczęli od dwóch skutecznych akcji z rzędu, co natychmiast przerwą na żądanie zareagował trener gości. Lepszy fragment Gravesa, jego dwie udane akcje w trudnych sytuacjach oraz poprawiona defensywa sprawiły, że Legia wygrała pierwsze cztery minuty czwartej kwarty 10:2 i odbudowała dziesięciopunktową przewagę. Niestety po obiecującym początku gospodarze ponownie stracili płynność w ataku, podejmowali złe decyzje i pozwolili rywalom nabrać wiary. Zespół z Bundesligi szybko zmniejszył straty do sześciu punktów. Przy tej przewadze i w nerwowej atmosferze przez ponad dwie minuty żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć punktów. Legioniści mieli ogromne problemy na tablicach – tylko w tej odsłonie goście zebrali aż sześć piłek w ataku. W końcówce Legia długo nie potrafiła odnaleźć skuteczności, a po trójpunktowej akcji Osuna Osunniyiego przewaga gospodarzy stopniała do trzech punktów na 47 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry. Po przerwie na żądanie trenera Heiko Rannuli piłka trafiła w ręce Gravesa, który wymusił faul i na 26 sekund przed końcem podwyższył prowadzenie Legii do pięciu punktów, trafiając oba rzuty wolne. Chwilę później DJ Horne trafił za trzy punkty, doprowadzając na 17 sekund przed końcem do wyniku 69:67. Przy kolejnym posiadaniu faul w ataku popełnił Silins, dając gościom szansę na doprowadzenie do remisu lub objęcie prowadzenia. Wjazd pod kosz Michaela Weathersa został zablokowany przez Thompsona, jednak piątą zbiórkę w ataku i dobitkę zanotował Osunniyi, doprowadzając do remisu 69:69 i dogrywki. Warto dodać, że w międzyczasie zakończył się mecz w Patras, w którym Promitheas pokonał Rytas Wilno 111:95, co oznaczało, że tylko zwycięstwo Legii mogło dać jej awans do kolejnej fazy rozgrywek.
Dodatkowy czas gry od celnej trójki rozpoczął Horne, jednak cztery kolejne punkty zdobyli legioniści – najpierw spod kosza trafił Thompson, a chwilę później swoją pierwszą skuteczną akcję w meczu zaliczył Wojciech Tomaszewski. Niestety duet Weathers – Osunniyi okazał się skuteczniejszy i na minutę przed końcem dogrywki goście prowadzili czterema punktami. W końcówce trudną trójką odpowiedział Andrzej Pluta, doprowadzając do remisu 78:78 na 40 sekund przed końcem. Po dobrej defensywie Legii Graves miał jeszcze rzut na zwycięstwo na 17 sekund przed końcem, jednak spudłował i w Warszawie potrzebna była druga dogrywka.
W drugim doliczonym czasie gry legioniści nadal dobrze bronili, lecz w ataku wyraźnie się męczyli i nie potrafili znaleźć zawodnika, który w kluczowych momentach wziąłby na siebie odpowiedzialność. Po stronie gości ciężar gry w końcówce wzięli na siebie Horne i Michael Weathers, którzy trafiali ważne rzuty i wypracowali czteropunktową przewagę. Heidelberg nie wypuścił jej już do końca, a Legia po dwóch dogrywkach przegrała z MLP Academics 83:88. Tym samym „Zieloni Kanonierzy” zakończyli swoją przygodę w Basketball Champions League, ponownie nie odnosząc zwycięstwa przed własną publicznością i przerywając wyjazdową serię porażek zespołu z Heidelbergu.
FAZA GRUPOWA KOSZYKARSKIEJ LIGI MISTRZÓW: LEGIA WARSZAWA – MLP ACADEMICS HEIDELBERG 83:88 (21:10, 27:17, 8:27, 13:15, d1. 9:9, d2. 5:10)
Legia: Jayvon Graves 19 pkt. 4 zb. 2 as., Carl Ponsar 12 pkt. 4 zb. 2 as. 5 fl., Ben Shungu 11 pkt. 5 zb. 2 as., Shane Hunter 10 pkt. 9 zb. 3 str., Race Thompson 10 pkt. 5 zb. 3 prz.,Andrzej Pluta 9 pkt. 3 zb. 7 as. 4 str., Wojciech Tomaszewski 5 pkt. 7 zb. 3 as., Maksymilian Wilczek 4 pkt. 1 zb., Ojars Silins 3 pkt. 2 zb. 1 as., Błażej Czapla-, Dawid Niedziałkowski-
MLP Academics: Micheal Weathers 22 pkt. 7 zb. 6 as., DJ Horne 13 pkt. 2 zb. 2 as. 5 fl., Osun Osunniyi 12 pkt. 10 zb. 1 as., Marcel Kessen 10 pkt. 4 zb. 1 as., Marcus Weathers 10 pkt. 5 zb. 1 as. 3 str., Samuell Williamson 6 pkt. 10 zb. 4 as., Mateo Seric 5 pkt. 3 zb. 1 as., Paul Zipser 4 pkt. 3 zb. 2 as., Erol Ersek 4 pkt. 2 zb. 2 as., Eric Reed Jr 2 pkt. 2 zb. 3 as. 3 str., Kevin McClain 0 pkt. 1 zb. 1 as., Niklas Würzner 0 pkt.

Michail Antonio wróci na boisko po wypadku? Rozmawia z Charlton

Sztab reprezentacji Polski obejrzy Żukowskiego

Lech Poznań rezygnuje z transferu defensywnego pomocnika

Hansi Flick nie traci wiary po blamażu Barcelony

Harvey Barnes odrzuca reprezentację Szkocji













Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.