Koszykówka: Kolejna porażka na koniec rundy

Michał Grzeogrczyk

Źródło: Legia.Net

07-01-2018 / 23:25

(akt. 02-12-2018 / 11:41)

Po ogromnych emocjach w drugiej połowie meczu Legia Warszawa przegrała z PGE Turów Zgorzelec 71:81. Pogoń legionistów nastąpiła zbyt późno. Stołeczny zespół skończył I rundę bez zwycięstwa i zamyka tabelę PLK z bilansem 0-16.

Fotoreportaż z meczu (fot. Jan Szurek)

 Fotoreportaż z meczu (fot. Ana Okolus)


Legia rozpoczęła mecz w następującym składzie: Tomasz Andrzjewski, Grzegorz Kukiełka, Hunter Mickelson, Naadir Tharpe, Anthony Beane. Już na początku meczu parkiet musiał opuścić kapitan „Zielonych Kanonierów” - Andrzejewski. Popularny „Richi” został odwieziony do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Bez jednego ze swoich liderów, a na pewno najbardziej doświadczonego gracza, gospodarze źle weszli w niedzielny mecz. Szwankowała skuteczność, a obrona pozostawiała wiele do życzenia. Jednak na trzy minuty przed końcem kwarty efektownym wsadem kontrę Legii zakończył Beane doprowadzając do remisu po 12. Niestety przyjezdni grali bardzo konsekwentnie wykorzystując przede wszystkim fizyczną przewagę pod koszem czego efektem była seria punktowa 9:0 na koniec kwarty.


Druga ćwiartka została zdominowana przez dwóch obcokrajowców w barwach Turowa. Defensywa Legii nie mogła sobie poradzić z grającym na niskim skrzydle Stefanem Balmazoviciem i środkowym Bradley’em Waldow’em. Ten ostatni już w pierwszej połowie rzucił aż 15 punktów Amerykanin robił co chciał w polu trzech sekund Legii. Błędy w defensywie Legii doprowadzały do furii trenera Tane Spaseva. Na przełomie drugiej i trzeciej kwarty o swoim niezadowoleniu z postawy legionistów dali znać kibice stołecznego klubu.


Na początku drugiej połowy nic nie zapowiadało, że w tym spotkaniu doczekamy się jeszcze emocji. Przewaga Turowa w pewnym momencie osiągnęła, aż 20 punktów. Sygnał do ataku legionistom dał Jobi Wall - skrzydłowy Legii wreszcie zaczął trafiać ważne rzuty. Dzięki bardzo dobrej grze w drugiej połowie Beane, Mickelsona i Walla, którzy zdobyli w ostatnich 20 minutach 35 z z 45 punktów drużyny gra "Wojskowych" zaczęła nabierać polotu. Pod koniec trzeciej kwarty Legia zaliczyła serię punktową 13:0 powoli niwelując straty.


W ostatniej części meczu przy niesamowitym dopingu publiczności gospodarze doścignęli gości na zaledwie 4 „oczka” i wymusili kolejną stratę przeciwników. Niestety w kolejnych dwóch posiadaniach koszykarze z Warszawy popełnili dwie straty i wynik zaczynał powoli uciekać. Sama wola walki legionistów ponownie nie wystarczyła do wygrania meczu w ekstraklasie. Na pochwałę zasługuje przemiana legionistów w drugiej połowie, która zamieniła początkowo jednostronny mecz w naprawdę ciekawe widowisko. Symbolem przemiany Legii był Łukasz Wilczek, którego niesamowita waleczność poderwała kolegów i przywróciła nadzieje kibicom. Tradycyjnie najskuteczniejszy w szeregach Legii był zdobywca 22 punktów Anthony Beane. „Wojskowi” wygrali zbiórki, jednak popełnili aż 19 strat i pozwolili gościom zdobyć, aż 12 „oczek” więcej z linii rzutów wolnych. Poczynania rewelacyjnego w pierwszej połowie Bradley’a Waldow’a zostały zniwelowane przez obronę Legii, jednak nie przeszkodziło mu to zanotować double-double (19 pkt. 10 zb.). Kiedy obronna gospodarzy skupiła się na środkowym gości, katem Legii został drugi z liderów Turowa Cameron Ayers zdobywca 21 punktów – z czego aż 17 w drugiej połowie.


Optymistycznie zakładając Legia, aby marzyć o utrzymaniu w ekstraklasie musi wygrać co najmniej 4 mecze w rundzie rewanżowej. Po tak niechlubnym rezultacie w pierwszych 16 meczach, takie rozwiązanie wydaje się prawie niemożliwe. Ale dopóki piłka w grze...


Legia Warszawa – PGE Turów Zgorzelec 71:81
(12:21, 14:21, 25:19, 20:20)


Legia Warszawa:
Anthony Beane 22 pkt. 8 zb. 5 as. 4 str., Jobi Wall 15 pkt. 6 zb. 5 fl., Hunter Mickelson 13 pkt. 7 zb. 3 str., Piotr Robak 8 pkt. 1 zb. 2 as. 5 fl., Andrejs Selakovs 5 pkt. 6 zb. 1 as. 3 str. 5 fl., Łukasz Wilczek 3 pkt. 3 zb. 4 as. 3 str. 3 prz., Naadir Tharpe 2 pkt. 1 zb. 2 as., Tomasz Andrzejewski 2 pkt., Grzegorz Kukiełka 0 pkt. 2 zb., Michał Aleksandrowicz 0 pkt., Adam Linowski 0 pkt., Kamil Sulima-


trener: Tane Spasev


PGE Turów Zgorzelc:
Cameron Ayers 21 pkt. 2 zb. 2 as. 4 prz. 3 str., Brad Waldow 19 pkt. 10 zb. 3 as., Kacper Borowski 14 pkt. 3 zb. 1 as., Stefan Balmazović 14 pkt. 2 zb. 1 as., Bartosz Bochno 6 pkt. 4 zb. 5 as., Rod Camphor 3 pkt. 6 pkt. 4 as. 4 str., Jakub Patoka 2 pkt. 2 zb. 1 as., Karolis Petrukonis 2 pkt. 1 zb., Jacek Jarecki 0 pkt., Jakub Koelner 0 pkt., Michał Lichnowski-


trener: Michael Claxton

Komentarze (6)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

~Ziggy666
  • 0
Idą na rekord ligi
Domyślny awatar Vojtala
  • -1
trudno się mówi. W zimie sproawdzić Tyrice Walkera, Andrzeja Plutę i Dominika Tomczyka to wszystkich tam powieziemy
dreammm
  • 1
0-16 wow
wstyd
kowal79
  • 0
Szkoda tylko, że talie Gliwice w poerwssej lidze z nami wyraźnie przegrywały a teraz mają 4 wygrane a my 0.
Domyślny awatar szokele
  • 1
Gliwice przed sezonem zrobiły dużo lepsze transfery. Różnicę robi tutaj przede wszystkim trójka młodych chłopaków ściągnięta z NCAA (Morgan, Hooker i Williams). Wszyscy byli zgłoszeni do ubiegłorocznego draftu NBA, ale nie zostali wybrani. Mieli też sporo workoutów w drużynach NBA, ale nie przebili się i ruszyli do Europy. U nas jest tylko jeden zawodnik na zbliżonym do nich poziomie, mianowicie Beane. Żeby zacząć wygrywać potrzebowalibyśmy jeszcze minimum ze dwóch zawodników na takim poziomie.
sportowaWarszawa
  • 0
Bida z nędzą.