fot. Marcin Szymczyk

Koszykówka: Legia była o krok od półfinału. MKS wygrał i przedłużył serię

Redaktor Michał Grzegorczyk

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

19.05.2026 21:20

(akt. 20.05.2026 02:41)

Legia Warszawa nie wykorzystała pierwszej szansy na zamknięcie serii i awans do półfinału Orlen Basket Ligi. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu MKS Dąbrowa Górnicza pokonał „Wojskowych” 92:91, a o losach meczu decydowały ostatnie sekundy. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadzili Luther Muhammad i rezerwowi, natomiast Legia kończyła spotkanie bez nominalnych środkowych po problemach z faulami Matthiasa Tassa i Race’a Thompsona.

We wtorkowy wieczór Legia Warszawa stanęła przed szansą zamknięcia serii z MKS-em Dąbrowa Górnicza i awansu do półfinału Orlen Basket Ligi. Podopieczni trenera Artura Gronka, chcąc przedłużyć sezon, musieli przed własną publicznością wznieść się na najwyższy poziom. Decyzją sztabu szkoleniowego Legii w meczu numer trzy nie wystąpił Shane Hunter, natomiast do składu wrócił Matthias Tass.

Wynik spotkania celną trójką otworzył Justin Gray, a legioniści rozpoczęli mecz od trzech prostych strat. Niemoc ofensywną Legii przełamał dopiero Carl Ponsar. MKS, który we własnej hali gra ze zdecydowanie wyższą skutecznością, szybko objął prowadzenie 9:4. Po kolejnej dobrej akcji Ponsara i skutecznej defensywie legioniści odrobili straty, jednak agresywna obrona gospodarzy sprawiała „Wojskowym” sporo problemów. Po serii 6:0 MKS ponownie przejął inicjatywę i przez długie minuty pierwszej kwarty utrzymywał prowadzenie, głównie dzięki bardzo dobrej skuteczności za trzy punkty. Sygnał do odrabiania strat dla Legii dał Ojars Silins, który tuż po wejściu na parkiet błyskawicznie trafił dwie trójki. Z kolei mocno podwajany Andrzej Pluta dobrze prowadził grę stołecznego zespołu i po jego świetnej asyście do DJ-a Brewtona goście po raz pierwszy objęli prowadzenie w tym meczu. O losach pierwszej kwarty ponownie decydowała jednak skuteczność zza łuku — gospodarze trafili 5 z 10 prób, podczas gdy Legia tylko 2 z 7, co przełożyło się na prowadzenie MKS-u 27:25 po pierwszych dziesięciu minutach.

Legioniści w drugiej kwarcie poprawili defensywę i rozpoczęli ją od serii 9:0, z czego aż sześć punktów zdobył Race Thompson. Niemoc strzelecką MKS-u przełamał dopiero Martin Peterka po ponowionej akcji. Po kolejnej dobrej akcji Jayvona Gravesa Legia odskoczyła na osiem punktów, ale sytuację gospodarzy ponownie ratowały celne rzuty z dystansu — najpierw trafił Ronald Curry, a chwilę później swoją trzecią trójkę dołożył Gray. Dodatkowo w szóstej minucie tej odsłony czwarte przewinienie złapał Tass, co mocno ograniczyło rotację podkoszową Legii. Stołeczny zespół nie grał perfekcyjnie w ataku, ale świetnie funkcjonowała defensywa oparta na switchach, która skutecznie ograniczała ofensywę MKS-u, zatrzymując gospodarzy na 37-procentowej skuteczności z gry. W końcówce bardzo dobry fragment w ekipie z Dąbrowy Górniczej rozgrywał Jakub Musiał, który zdobył siedem punktów w końcówce kwarty. Ostatecznie Legia wygrała drugą odsłonę 28:18 i schodziła na przerwę z ośmiopunktowym prowadzeniem (53:45).

Po zmianie stron obie drużyny miały chwilowy problem ze zdobywaniem punktów, ale po półtorej minuty gry w drugiej połowie wstrzelił się  Pluta. Po jego dwóch celnych trójkach o czas poprosił trener Gronek. Niemoc strzelecką MKS-u przełamał dopiero po ponad trzech minutach Marcin Piechowicz, trafiając zza łuku. Gospodarze szybko odrobili pięć punktów straty, co zmusiło szkoleniowca Legii do reakcji i wzięcia przerwy na żądanie. Po krótkiej pauzie dwa punkty dorzucił Brewton. Nadzieją MKS-u były problemy Legii z faulami podkoszowych, przez co intensywność defensywy stołecznego zespołu musiała wyraźnie spaść. Już w szóstej minucie trzeciej kwarty swoje piąte przewinienie złapał Tass i zakończył udział w spotkaniu. W dalszej części tej odsłony trwał pojedynek strzelecki Pluty z Lutherem Muhammadem. To właśnie po kolejnych punktach Amerykanina gospodarze odrobili wszystkie straty i odzyskali prowadzenie, wygrywając fragment gry aż 23:6 w siedem minut.Legionistom sporo problemów sprawiała również obrona strefowa MKS-u, a dodatkowo goście pozwolili rywalom zdobyć aż 11 punktów po ponowieniach w tej kwarcie. Celna trójka Ponsara doprowadziła do remisu po 68, jednak ostatnie słowo należało do Musiała, który trafił zza łuku i ustalił wynik trzeciej kwarty na 71:70 dla gospodarzy.

Czwartą kwartę od punktów rozpoczął Thompson, wyprowadzając Legię na prowadzenie, ale problemy z faulami wciąż narastały, szczególnie wśród podkoszowych stołecznej drużyny. Przez długie minuty legioniści musieli grać bez klasycznego środkowego i nadal nie potrafili znaleźć sposobu na strefową defensywę MKS-u, zwłaszcza przy słabej skuteczności zza łuku. Mimo tych problemów wynik cały czas oscylował wokół remisu. Świetne zawody po stronie gospodarzy rozgrywali Musiał oraz Piechowicz, których 34 punkty z ławki miały ogromne znaczenie dla losów spotkania. W Legii w kluczowych momentach punktował przede wszystkim Brewton, który jako jeden z nielicznych potrafił znajdować miejsce bliżej kosza rywali. Ważne rzuty z dystansu trafiał także Michał Kolenda, ale na fatalnej skuteczności, a na ponad cztery minuty przed końcem piąte przewinienie popełnił również Thompson i Legia kończyła spotkanie bez nominalnych środkowych. Jedynym regularnie trafiającym graczem obwodowym Legii był Silins, który tego wieczoru pięciokrotnie trafił za trzy, ale na 2,5 minuty przed końcem również opuścił parkiet po przekroczeniu limitu przewinień. Na dwie minuty przed końcem  Piechowicz wyprowadził MKS na prowadzenie, jednak chwilę później do remisu doprowadził Brewton. W jednej z kluczowych akcji Legia ustawiła obronę strefową, ale  Muhammad odpowiedział celną trójką, dając gospodarzom trzy punkty przewagi. Na 30 sekund przed końcem zza łuku trafił jeszcze Brewton, dla którego było to pierwsze trafienie z dystansu po czterech wcześniejszych nieudanych próbach. Ostatnie słowo ponownie należało jednak do Muhammada, który na 14 sekund przed końcem trafił z półdystansu. Jeszcze na 0,6 sekundy przed syreną po zbiórce ofensywnej faulowany był Brewton, ale wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. Ostatecznie MKS wygrał 92:91 i przedłużył swoje nadzieje na awans do półfinału play-off. Legioniści w tym meczu trafili jedynie 13 z 40 rzutów za trzy punkty.

3. MECZ 1. RUNDY PLAY-OFF:  MKS DĄBROWA GÓRNICZA – LEGIA WARSZAWA 92:91 (27:25, 18:28, 26:17, 21:21)

MKS: Jakub Musiał 18 pkt. 2 zb. 1 as. 3 str., Luther Muhammad 16 pkt. 5 zb. 7 as., Marcin Piechowicz 16 pkt. 8 zb. 2 as., Justin Gray 12 pkt. 4 zb. 2 as., Ronald Curry Jr 11 pkt. 1 zb. 7 as., Efrem Montgomery Jr. 6 pkt. 6 zb. 1 as., Adrian Bogucki 6 pkt. 3 zb., Aleksander Załucki 3 pkt., Martin Peterka 2 pkt. 8 zb. 2 as., Dale Bonner 2 pkt. 3 zb. 1 as., Jakub Wojdała-, Nikodem Woźny-

Legia: Dominic Brewton III 19 pkt. 3 zb. 5 as., Ojars Silins 16 pkt. 1 zb. 5 fl., Andrzej Pluta 15 pkt. 4 zb. 11 as. 3 prz., Race Thompson 12 pkt. 7 zb. 5 fl., Carl Ponsar 11 pkt. 10 zb. 1 as. 1 bl. 3 str., Jayvon Graves 10 pkt. 5 zb. 2 as., Michał Kolenda 8 pkt. 4 zb. 1 as., Wojciech Tomaszewski 0 pkt. 3 zb. 1 as., M. Tass 0 pkt. 2 zb. 5 fl., Błażej Czapla-, Maksymilian Wilczek-

TERMINY POZOSTAŁYCH MECZÓW 1. RUNDY PLAY-OFF:

  • 21.05 (CZ) MKS Dąbrowa Górnicza - Legia Warszawa
  • ew. 24.05 (ND) Legia Warszawa - MKS Dąbrowa Górnicza

Komentarze (20)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.