
Koszykówka: Pechowa porażka z Dzikami
23.11.2025 14:35
(akt. 23.11.2025 23:52)
W niedzielę o 12:30 w hali na Bemowie rozegrano pierwszą odsłonę derbów stolicy pomiędzy Legią a Dzikami. Legioniści, przed przerwą na mecze reprezentacji, chcieli utrzymać pozycję lidera Orlen Basket Ligi, jednak ambitne Dziki – grające szybką, ofensywną koszykówkę – miały na ten mecz zupełnie inne plany. Jednym z kluczowych zadań „Wojskowych” było ograniczenie poczynań lidera strzelców tegorocznych rozgrywek, Landriusa Hortona, zdobywającego średnio 22,9 punktu na mecz. Trener Heiko Rannula dysponował jednak bardzo ograniczoną rotacją – wciąż nie mógł skorzystać z Matthiasa Tassa, którego powrót do pełnej dyspozycji się opóźniał, a w składzie zabrakło również Jayvona Gravesa i Andrzeja Pluty, którzy w meczu z Rytasem Wilno doznali urazów.
W wyjściowej piątce Legii pojawił się Wojciech Tomaszewski, którego zadaniem było utrudnianie gry Hortonowi. Już w drugiej akcji meczu skrzydłowy Legii miał przechwyt i po efektownym wsadzie zdobył pierwsze punkty dla gospodarzy. Dziki odpowiedziały jednak natychmiast – Bennett Vander Plas pokazał, że drugi stołeczny zespół jest jednym z najlepiej zbierających zespołów w lidze. Po jego zbiórce w ataku i akcji 2+1 goście rozpoczęli serię 8:0, po której o czas poprosił trener Rannula. Po krótkiej przerwie Legia uspokoiła grę i zaczęła punktować spod kosza, jednak wciąż miała duże problemy z agresywną obroną rywali. Po stronie gospodarzy wyróżniał się Tomaszewski, który imponował zaangażowaniem w defensywie, ale brak podkoszowych opcji i fizyczności na rozegraniu utrudniał skuteczną grę. Legioniści popełnili aż osiem strat w tej części meczu, a zdobywanie punktów przychodziło im z ogromnym trudem. Po słabej pierwszej kwarcie, w której trafiali zaledwie 28% rzutów z gry, przegrywali 12:20.
W drugiej odsłonie dobrze rozpoczął Ben Shungu, który grał bardziej agresywnie i szybko zdobył siedem punktów. Mimo to błędy i niedokładność młodych zawodników Legii mocno irytowały trenera Rannulę. Po kilku korektach w ustawieniu i celnym rzucie Michała Kolendy dystans stopniał do zaledwie jednego punktu, co zmusiło Marco Legovicha do wzięcia czasu. Legia grała coraz lepiej, a Tomaszewski rozgrywał bardzo solidny mecz, jednak po stronie Dzików świetnie prezentowali się Dontay Caruthers – napędzający grę na obwodzie – oraz Vander Plas, który do przerwy miał już 13 punktów i był najskuteczniejszym graczem spotkania. Goście wypracowali jeszcze jedną serię 8:0, przerwaną dopiero celną trójką Ojarsa Silinsa. Gdy Tomaszewski opuścił parkiet, Horton wykorzystał więcej swobody w ataku, trafiając dwie trójki i zdobywając w krótkim czasie dziewięć punktów. W końcówce pierwszej połowy celownik wyregulował także Silins, którego trafienie zza łuku zmniejszyło straty gospodarzy. Do szatni Dziki schodziły, prowadząc nieznacznie – 42:40 właśnie po kolejnym trafieniu Łotysza w barwach Legii, który zmniejszył straty.
Po zmianie stron dobre wejście w mecz ponownie miał Shungu, który po dwóch skutecznych akcjach wyprowadził Legię na prowadzenie. Obie drużyny zaczęły grać zdecydowanie lepiej w ataku – Dziki skutecznie punktowały spod kosza, gdzie dobry fragment miał Odi Oguama, natomiast po drugiej stronie boiska udanymi akcjami odpowiadali Shane Hunter i Thompson. Tym razem jednak obrona pozostawiała sporo do życzenia, choć kolejne trafienia Silinsa i Kolendy pozwoliły „Zielonym Kanonierom” zbudować pięciopunktową przewagę w połowie tej kwarty. Po przerwie na żądanie trenera Dzików w grze obu zespołów pojawiło się sporo chaosu, z którego lepiej wyszli goście, doprowadzając do remisu. W tej części spotkania Legia straciła też na dłuższy czas Tomaszewskiego, który po raz kolejny ucierpiał w starciu z rywalami, uszkadzając nos. Sytuację uspokoiły dopiero celne rzuty zza łuku Maksa Wilczka i Thompsona. W końcówce trzeciej kwarty to gospodarze prezentowali się lepiej i po 30 minutach gry prowadzili 68:61.
Ostatnia odsłona rozpoczęła się od celnej akcji byłego legionisty, Grzegorza Kamińskiego, a chwilę później po zbiórce w ataku punkty dołożył Łukasz Frąckiewicz, rozpoczynając serię 10:0 dla Dzików, która pozwoliła im odzyskać prowadzenie. Legioniści przez ponad trzy i pół minuty tej kwarty nie potrafili zdobyć punktów – niemoc przełamał dopiero Silins, trafiając po własnej zbiórce w ataku. To właśnie lepsza gra na deskach i skuteczniejsza obrona pozwoliły Legii ponownie wyjść na prowadzenie – na cztery minuty przed końcem gospodarze prowadzili trzema punktami.
W końcówce jednak kluczową postacią był Horton, który trafiał w decydujących momentach zza łuku. Lider Dzików zakończył mecz z pięcioma celnymi trójkami przy świetnej, 50-procentowej skuteczności. Dwie z nich dały jego drużynie prowadzenie w ostatnich minutach, a ta najważniejsza – na 45 sekund przed końcem – zapewniła gościom dwupunktową przewagę, której nie oddali już do końcowej syreny. Dziki triumfowały w derbach Warszawy 84:79, a w Legii po raz kolejny zawiodła skuteczność rzutów wolnych oraz liczba popełnianych strat, który gospodarze popełnili aż 24.
9. KOLEJKA ORLEN BASKET LIGI: LEGIA WARSZAWA – DZIKI WARSZAWA 79:84 (12:20, 28:22, 28:19, 11:23)
Legia: Ben Shungu 21 pkt. 2 zb. 8 as. 8 str., Ojars Silins 17 pkt. 4 zb. 1 as., Race Thompson 15 pkt. 5 zb. 1 as., Michał Kolenda 11 pkt. 2 zb. 2 as., Wojciech Tomaszewski 6 pkt. 3 zb. 3 prz., Shane Hunter 6 pkt. 2 zb., Maksymilian Wilczek 3 pkt. 3 zb. 1 as. 3 prz., Carl Ponsar 0 pkt. 10 zb. 1 as. 5 str., Błażej Czapla 0 pkt. 1 zb. 2 as., Dawid Niedziałkowski-
Dziki: Bennett Vander Plas 20 pkt. 8 zb. 1 as., Landarius Horton 18 pkt. 6 zb. 3 as. 4 prz. 4 str., Dontay Caruthers 16 pkt. 1 zb. 4 as. 4 str. 5 fl., Grzegorz Kamiński 8 pkt. 3 as. 4 prz. 3 str., Łukasz Frąckiewicz 7 pkt. 5 zb. 2 as. 3 str., Odinakachim Oguama 6 pkt. 1 zb., Rivaldo Soares 5 pkt. 5 zb. 3 as., Tahlik Chavez 4 pkt. 1 zb. 2 as., Michał Aleksandrowicz 0 pkt. 1 zb., Krzysztof Kempa 0 pkt., Grzegorz Grochowski-
Tabelę OBL i więcej informacji o koszykówce znajdziecie na podstronie dot. stołecznej sekcji, TUTAJ.

Mourinho z klauzulą wolnego odejścia z Benfiki. Możliwy powrót do...

Liverpool wytypował następcę Salaha. Gwiazda Newcastle

Arsenal przygotowuje ofertę za Victora Valdepenasa

Kacper Tomasiak dołącza do legend – trzy medale na jednych igrzyskach

Barcelona gotowa sprzedać Julesa Kounde za 80 mln euro?


















Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.