
Koszykówka: Piąte zwycięstwo z rzędu po thrillerze z Arką
26.04.2026 14:39
(akt. 26.04.2026 15:07)
Sezon zasadniczy wchodzi w decydującą fazę, a każde spotkanie ma coraz większe znaczenie w kontekście układu tabeli przed play-offami. W niedzielę Legia Warszawa podejmowała na własnym parkiecie rozpędzoną Arkę Gdynia, która w ostatnich tygodniach wyraźnie wróciła na właściwe tory, wygrywając cztery z pięciu ostatnich spotkań. Oba zespoły prezentowały wysoką formę, co zapowiadało wyrównane i intensywne widowisko. Dodatkowego smaczku rywalizacji dodawał fakt, że gdynianie wygrali trzy ostatnie bezpośrednie mecze z Legią, w tym spotkanie pierwszej rundy aż różnicą 33 punktów. Tym razem trener Heiko Rannula miał do dyspozycji Race’a Thompsona, natomiast z powodu choroby w meczu nie wystąpił Carl Ponsar.
Pierwsze punkty w meczu zdobył z linii rzutów wolnych Thompson, a chwilę później prowadzenie gospodarzy powiększył trafieniem za trzy Michał Kolenda. Dla Arki jako pierwszy punktował Milan Barbitch. Dzięki dobrej defensywie, w której wyróżniał się przede wszystkim Jayvon Graves, legioniści napędzali szybkie ataki i objęli prowadzenie 11:4. Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak goście, którzy zaliczyli serię 7:0 i doprowadzili do remisu. Przełamanie ofensywnej niemocy Legii przyniosła dopiero indywidualna akcja DJ-a Brewtona. Arka lepiej funkcjonowała w ataku pozycyjnym, natomiast Legia starała się budować przewagę tempem gry, jednak na dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty, po trafieniu za trzy Kamila Łączyńskiego, goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Końcówka należała jednak do gospodarzy – trójka Ojarsa Silinsa oraz dwa celne rzuty wolne Andrzeja Pluty dały Legii prowadzenie po pierwszych 10 minutach 20:19.
Druga kwarta rozpoczęła się od wymiany celnych rzutów z dystansu – najpierw trafił Silins, a po chwili odpowiedzieli Jarosław Zyskowski i Luke Barrett. W tej części meczu oba zespoły grały bardzo solidnie w obronie, przez co żadna ze stron nie była w stanie zbudować wyraźnej przewagi, a prowadzenie często się zmieniało. Z czasem Arka zaczęła jednak znajdować przewagę bliżej kosza i skutecznie ograniczała szybki atak Legii. W grze pozycyjnej gospodarze mieli problemy z kreowaniem dobrych pozycji rzutowych i byli zmuszeni do trudnych prób z dystansu. Goście narzucili fizyczny styl gry, w którym czuli się lepiej – szczególnie pod koszem, gdzie do przerwy wygrywali w punktach z pomalowanego 22:14. W ekipie Legii jedynym zawodnikiem regularnie znajdującym sposób na defensywę rywali był Brewton, który z 11 punktami był najskuteczniejszym graczem pierwszej połowy. To jednak było za mało na dobrze funkcjonującą zespołowo Arkę, która schodziła do szatni prowadząc 42:38.
Po zmianie stron legioniści zaczęli częściej szukać gry bliżej kosza, a pierwsze punkty po przerwie zdobył Tass. Szybko odpowiedział jednak Kresimir Ljubicić, którego fizyczność sprawiała ogromne problemy podkoszowej rotacji Legii, dodatkowo łapiącej na nim faule. Coraz większe kłopoty sprawiał również Barbitch – francuski rozgrywający Arki, który po słabszych ostatnich występach wrócił do wysokiej formy, zdobywając w tym meczu 23 „oczka” i po jego punktach przewaga gości wzrosła do pięciu punktów. Dopiero skuteczna akcja Brewtona oraz zagranie 2+1 Pluty doprowadziły do remisu po 53. Kiedy wydawało się, że Legia zaczyna przejmować inicjatywę, zawodnicy Arki odpowiadali trudnymi trafieniami – zarówno Barbitcha, jak i Łączyńskiego – utrzymując prowadzenie w meczu o wyraźnie play-offowym charakterze. Za każdym razem, gdy legioniści zbliżali się z wynikiem, kluczowe rzuty zza łuku trafiał Barrett, a jego trójka ustaliła wynik po 30 minutach na 67:62 dla Arki.
Czwartą kwartę ponownie świetnie rozpoczął Barbitch, na którego dwie skuteczne akcje odpowiedzieli Pluta celną trójką oraz Brewton akcją 2+1. Gdy strata Legii zmalała do trzech punktów, po raz kolejny zza łuku trafił Barrett, dając swojej drużynie oddech. Z każdą minutą rosły emocje, a gdy wydawało się, że Arka kontroluje mecz, sygnał do odrabiania strat dał Graves, zdobywając siedem punktów z rzędu dla Legii i zmniejszając różnicę do jednego punktu. Legia wyszła na prowadzenie po trójce Pluty, jednak goście nie odpuszczali – akcja 2+1 Barbitcha ponownie dała im nadzieję. Na dwie minuty przed końcem, po piątym faulu, parkiet musiał opuścić Tass, co Arka próbowała wykorzystać, kierując grę pod kosz do Ljubicića. Chorwat trafił jednak tylko dwa z czterech rzutów wolnych. W końcówce decydujący rzut dla Legii trafił świetnie dysponowany Graves, który zakończył mecz z dorobkiem 16 punktów i 10 zbiórek. Ostatecznie, po nerwowej końcówce, legioniści pokonali Arkę 91:84, odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu.
28. KOLEJKA ORLEN BASKET LIGI: LEGIA WARSZAWA - AMW ARKA GDYNIA 91:84 (20:19; 18:23; 24:25; 29:17)
Legia: Dominic Brewton 20 pkt. 4 zb. 5 as., Andrzej Pluta 18 pkt. 2 zb. 11 as. 4 str., Jayvon Graves 16 pkt. 10 zb. 1 as. 3 prz., Michał Kolenda 14 pkt. 2 zb. 2 as., Race Thompson 9 pkt. 5 zb. 1 as., Matthias Tass 7 pkt. 3 zb 1 as. 5 fl., Ojars Silins 6 pkt., Shane Hunter 1 pkt. 4 zb., Maksymilian Wilczek 0 pkt. 1 zb., Wojciech Tomaszewski-, Julian Dąbrowski-, Błażej Czapla-
Arka: Milan Barbitch 23 pkt. 2 zb. 5 as. 3 str., Luke Barrett 19 pkt. 5 zb. 1 as., Kresimir Ljubicić 13 pkt. 6 zb. 2 as., Kamil Łączyński 8 pkt. 3 zb. 5 as. 5 str., Jarosław Zyskowski 7 pkt. 2 zb. 2 as., Einaras Tubutis 4 pkt. 4 zb. 1 as., Michael Okauru 4 pkt. 3 zb. 2 as., Adam Hrycaniuk 3 pkt. 3 zb. 1 as., Jakub Garbacz 3 pkt., Filip Kowalczyk 0 pkt.
Multimedia

Vinicius pod znakiem zapytania. Manchester City gotowy na wielki...

Radomiak traci kluczowego pomocnika

Julian Brandt na celowniku Atletico Madryt jako następca Griezmanna

Atletico Madryt przedłuża kontrakt z wszechstronnym obrońcą

Jan Bednarek i dramatyczny napad na rodzinę w Porto



Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.