
Koszykówka: Wielki powrót Legii! Warszawianie odwrócili losy meczu i są o krok od mistrzostwa Polski
17.06.2026 21:13
(akt. 19.06.2026 23:08)
Po czterech meczach finałowej rywalizacji o mistrzostwo Polski pomiędzy Legią Warszawa a Zastalem Zielona Góra stan serii pozostawał nierozstrzygnięty – 2:2. Środowy wieczór na Bemowie miał przynieść odpowiedź na pytanie, która z drużyn zrobi ważny krok w stronę złotego medalu. Piąte spotkanie finału często bywa momentem przełomowym, a jego zwycięzca zyskuje nie tylko przewagę w serii, ale również ogromny komfort psychiczny przed ostatnimi starciami. Legioniści chcieli jak najszybciej zareagować na poniedziałkową porażkę w Zielonej Górze, gdy zupełnie nie przypominali zespołu, który dwa dni wcześniej zdominował rywala. Przed własną publicznością warszawianie liczyli na powrót do intensywnej, agresywnej koszykówki i odzyskanie inicjatywy w walce o dziewiąty tytuł mistrza Polski w historii klubu. Trener Heiko Rannula zdecydował się na zmianę w składzie – poza meczową rotacją znalazł się Ojars Silins, a jego miejsce zajął wracający do gry Matthias Tass.
Spotkanie lepiej rozpoczęła Legia, która zdobyła pierwsze punkty po akcjach Michała Kolendy i Carla Ponsara. Goście szybko odpowiedzieli jednak skutecznym rzutem za trzy Jayvona Maughmera, a chwilę później po jego kolejnym trafieniu objęli prowadzenie. Kiedy akcję 2+1 dołożył Krzysztof Sulima, Zastal wygrywał już 9:5. Po stronie gospodarzy aktywny od pierwszych minut był Andrzej Pluta, który szybko zdobył sześć punktów, jednak zielonogórzanie imponowali skutecznością z dystansu. Prym wiódł Maughmer, który już w pierwszej kwarcie uzbierał dziesięć punktów i był głównym architektem przewagi swojej drużyny. Legia od początku sprawiała wrażenie zespołu spiętego i nerwowego. Tymczasem Zastal złapał rytm oraz energię, którą prezentował już w meczu numer cztery. Warszawianie przez blisko cztery minuty nie potrafili zdobyć punktów z gry, a goście konsekwentnie wykorzystywali błędy popełniane przez gospodarzy po obu stronach parkietu. Serię nieudanych akcji Legii przerwał dopiero Race Thompson. Amerykanin kilkoma skutecznymi zagraniami zmniejszył straty, jednak nie zmieniło to obrazu pierwszej odsłony. Po dziesięciu minutach Zastal prowadził na Bemowie 26:17, przede wszystkim dzięki wysokiej skuteczności – 52 procent z gry, trzem trafionym rzutom za trzy oraz komplecie pięciu celnych rzutów wolnych.
Drugą kwartę od celnej trójki rozpoczął Patrick Cartier, a problemy Legii w ataku nie znikały. Goście grali zespołowo, cierpliwie dzielili się piłką i stopniowo powiększali przewagę, która wzrosła do 13 punktów. Impuls do odrabiania strat dała akcja pick-and-roll Andrzeja Pluty z Shanem Hunterem. Gospodarze zanotowali serię 9:0 i wrócili do gry, jednak odpowiedź Zastalu była natychmiastowa. Pięć kolejnych punktów zdobył Jakub Szumert, zmuszając Rannulę do wzięcia czasu. Mimo chwilowego zrywu Legii przewaga gości ponownie wzrosła do 9 punktów. Warszawianie próbowali mozolnie odrabiać straty, lecz sami utrudniali sobie zadanie fatalną skutecznością z linii rzutów wolnych. Jeszcze przed przerwą spudłowali aż osiem prób, a Zastal wciąż prezentował większy spokój i lepszą organizację gry. Gospodarze wyglądali na zespół, który nie radzi sobie z presją stawki, podczas gdy zielonogórzanie konsekwentnie realizowali swój plan. Ostatecznie na przerwę schodzili z prowadzeniem 48:40.
Po zmianie stron Jayvon Graves otworzył wynik drugiej połowy celną trójką, a chwilę później Hunter dołożył dwa punkty z linii rzutów wolnych. Dla Zastalu pierwsze punkty po przerwie zdobył Jakub Szumert, który błyskawicznie przejął rolę lidera ofensywy gości. Skrzydłowy był bohaterem początku trzeciej kwarty, zdobywając pierwsze dziesięć punktów swojej drużyny po zmianie stron. Legia wciąż miała jednak problemy ze skutecznością swoich obwodowych. Po trzech kwartach tercet Andrzej Pluta – Jayvon Graves – DJ Brewton trafił zaledwie 5 z 18 rzutów z gry. Sam Pluta miał na koncie tylko jedno trafienie przy siedmiu próbach zza łuku. Największe zagrożenie dla obrony Zastalu stanowili w tym czasie Michał Kolenda i Shane Hunter. Z kolei po stronie gości niemal każda kwarta miała innego bohatera, a trzecia zdecydowanie należała do Szumerta, który mógł liczyć również na wsparcie kolegów. W końcówce tej odsłony legioniści zdołali nieco zmniejszyć straty i przed ostatnią kwartą przegrywali już tylko 62:67.
Decydującą część meczu efektownym wsadem rozpoczął Graves. Chwilę później dwa rzuty wolne wykorzystał Brewton, a po przechwycie Gravesa kontrę wykończył Thompson. Seria punktowa gospodarzy sprawiła, że Legia odzyskała prowadzenie. Graves był w tym fragmencie wszędzie – napędzał grę po obu stronach parkietu, a w ataku znakomicie wspierał go Brewton. Amerykanin był najskuteczniejszym zawodnikiem Legii, zdobywając aż 12 punktów w czwartej kwarcie i kończąc spotkanie z dorobkiem 21 „oczek”. Ofensywną niemoc Zastalu przerwał dopiero Maughmer, ale niemal natychmiast odpowiedział mu celną trójką Brewton. Pierwsze pięć minut czwartej kwarty Legia wygrała aż 17:4, budując siedmiopunktową przewagę. Arkadiusz Miłoszewski poprosił o czas, jednak gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Momentum całkowicie przeszło na stronę warszawian. Role odwróciły się diametralnie – to zawodnicy Zastalu zaczęli pudłować dogodne rzuty i popełniać straty, podczas gdy legioniści uwierzyli, że mogą odwrócić losy spotkania. Goście przez ponad trzy i pół minuty nie potrafili zdobyć punktów. Ich serię bez trafienia zakończył Maughmer, po którego akcji Zastal zanotował run 6:0 i na minutę przed końcem zmniejszył straty do zaledwie czterech punktów. Gdy 22 sekundy przed końcową syreną Ponsar wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych, Legia prowadziła 82:77. Zastal nie zamierzał jednak składać broni. Po świetnie rozrysowanej akcji przez trenera Miłoszewskiego celną trójkę trafił Patrick Cartier, zmniejszając stratę do dwóch punktów na 13 sekund przed końcem. Na linii rzutów wolnych stanął następnie Graves, który zachował zimną krew i wykorzystał oba rzuty. To przypieczętowało zwycięstwo Legii 84:80. Warszawianie wygrali mecz numer pięć i objęli prowadzenie 3:2 w finałowej serii. Warto podkreślić skalę powrotu gospodarzy. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Legia zanotowała imponującą serię 26:5, odwracając losy spotkania ze stanu 55:66 na 81:71. To właśnie ten fragment okazał się kluczowy dla końcowego wyniku.
5. MECZ FINAŁOWY KOSZYKARSKICH MISTRZOSTW POLSKI: LEGIA WARSZAWA – ORLEN ZASTAL ZIELONA GÓRA 84:80 (17:26, 23:22, 22:19, 22:13)
Legia: Dominic Brewton III 21 pkt. 9 zb. 2 as., Jayvon Graves 13 pkt. 2 zb. 3 as., Shane Hunter 12 pkt. 8 zb. 2 as., Race Thompson 11 pkt. 5 zb., Michał Kolenda 10 pkt. 4 zb. 2 as., Carl Ponsar 8 pkt. 7 zb. 2 as., Andrzej Pluta 7 pkt. 1 zb. 5 as., Maksymilian Wilczek 2 pkt. 1 zb. 1 as., Matthias Tass 0 pkt., Błażej Czapla-, Wojciech Tomaszewski-, Wojciech Jasiewicz-
Zastal: Jakub Szumert 21 pkt. 3 zb. 2 as. 5 fl., Jayvon Maughmer 14 pkt. 4 zb. 2 as., Patrick Cartier 12 pkt. 4 zb. 1 as., Dwight Allen Wilson III 10 pkt. 7 zb. 1 as., Krzysztof Sulima 7 pkt. 2 zb. 1 as., Conley Garrison 6 pkt. 3 zb. 5 as., Chavaughn Lewis 6 pkt. 1 zb. 1 as., Andrzej Mazurczak 4 pkt. 5 zb. 4 as., Filip Matczak 0 pkt. 2 zb., Phil Fayne 0 pkt. 1 as. 5 fl., Miłosz Majewski-, Marcin Woroniecki-
TERMINY POZOSTAŁYCH MECZÓW FINAŁOWYCH:
19.06 (PT) g. 20:15 Orlen Zastal Zielona Góra - Legia Warszawa
ew. kolejny mecz:
21.06 (ND) g. 19:00 Legia Warszawa - Orlen Zastal Zielona Góra



























Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.