Carl Ponsar
fot. Marcin Szymczyk

Koszykówka: Wysoka porażka z Arką

Redaktor Michał Grzegorczyk

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

28.12.2025 12:50

(akt. 28.12.2025 14:31)

Legia Warszawa zakończyła koszykarski rok 2025 dotkliwą porażką w Gdyni, gdzie nie była w stanie przeciwstawić się liderowi Orlen Basket Ligi – AMW Arce. Gospodarze od drugiej kwarty konsekwentnie budowali przewagę, dominując fizycznie i zespołowo, ostatecznie wygrywając aż 106:73.

Legia Warszawa zakończyła koszykarski rok 2025 wyjazdowym starciem z liderem Orlen Basket Ligi – AMW Arką Gdynia. Mistrzowie Polski przystąpili do meczu wciąż osłabieni brakiem Matthiasa Tassa oraz kapitana zespołu Michała Kolendy, za to do dyspozycji trenera był już wracający po kontuzji Ojars Silins. Gospodarze również musieli radzić sobie bez ważnego ogniwa rotacji podkoszowej – w poprzedniej kolejce urazu obojczyka, wykluczającego go z gry na około sześć tygodni, doznał Einaras Tubutis.

Legia rozpoczęła spotkanie od dwóch celnych rzutów za trzy punkty Carla Ponsara i Race’a Thompsona, natomiast pierwsze cztery punkty dla Arki zdobył Jakub Garbacz. Gospodarze szybko narzucili wysokie tempo gry i choć początek należał do legionistów, to właśnie agresywna defensywa gdynian pozwoliła im przejąć inicjatywę. Po trójce Jarosława Zyskowskiego Arka prowadziła 11:6, a o czas poprosić musiał Heiko Rannula. Podwojenia stosowane w obronie Legii nie przynosiły efektu, a legioniści mieli spore problemy z grą Kresimira Ljubicicia, który pod koszem skutecznie wykorzystywał przewagę fizyczną. Najwięcej kłopotów sprawiał jednak Jarosław Zyskowski – popularny „Zyzio” już w pierwszych sześciu minutach zdobył 10 punktów, regularnie punktując defensywę gości. Mimo dużych problemów w obronie „Wojskowym” wystarczyła jednak chwila lepszej gry – seria 8:0 pozwoliła doprowadzić do remisu 19:19. W końcówce kwarty po stronie Legii pozytywnie wyróżniał się Ben Shungu, ale w ekipie Arki świetnie prezentował się Garbacz, którego trójka ustaliła wynik pierwszej odsłony na 28:24. Gospodarze imponowali zespołową grą, mając aż 12 asyst w pierwszej kwarcie.

Arka kontynuowała dobrą grę także na początku drugiej odsłony. Przewagę na tablicach potwierdziła ofensywna zbiórka Luke’a Barretta, po której padły pierwsze punkty kwarty, a dwie kolejne trójki Garbacza dały gospodarzom serię 8:0 i najwyższe prowadzenie w meczu. Po stronie Legii brakowało jakości na obwodzie – Jayvon Graves od kilku spotkań znajduje się w słabszej dyspozycji rzutowej i decyzyjnej, a Andrzej Pluta wciąż nie może wrócić do formy po przerwie w treningach i problemach zdrowotnych. Jedynym graczem, który dawał odpowiednią jakość w grze jeden na jeden, pozostawał Shungu. W trudnych momentach Arce wpadało niemal wszystko – trafiali zarówno Michael Okauru, jak i Courtney Ramey, a gospodarze mogli sobie pozwolić na odpuszczanie krycia Wojciecha Tomaszewskiego i Maksa Wilczka w rogach boiska, a zagęścić strefę podkoszową. Po raz kolejny w starciu z ligową czołówką legioniści mieli problemy z fizycznością rywali – do przerwy przegrywali walkę na tablicach aż 12:25, pozwalając Arce zebrać osiem piłek w ataku. Ostatecznie zespoły schodziły do szatni przy prowadzeniu gospodarzy 49:37.

Po zmianie stron legioniści rozpoczęli drugą połowę od dwóch prostych strat, a pierwsze punkty dla gości zdobył Graves. Oba zespoły miały problemy ze skutecznością, jednak po początkowej niemocy to gospodarze prezentowali się zdecydowanie lepiej. Legia seryjnie pudłowała z dystansu z otwartych pozycji, a w pierwszych trzech minutach trzeciej kwarty popełniła aż trzy straty. Arka miała wyraźną przewagę jakości i szerokości składu, co szybko znalazło odzwierciedlenie na parkiecie. Po słabszym początku dwie akcje 2+1 zanotował jeszcze Ponsar, ale gospodarze odpowiedzieli spokojem i doświadczeniem Kamila Łączyńskiego, który doskonale kontrolował tempo gry i już na początku drugiej połowy miał na koncie siedem asyst. Po celnej trójce młodego Filipa Kowalczyka przewaga Arki wzrosła do 18 punktów. W tej bardzo słabej w wykonaniu Legii kwarcie gościom udało się jeszcze w końcówce zmniejszyć straty do 12 punktów, jednak ostatnie sekundy należały już wyłącznie do gdynian. Seria kolejnych pięciu punktów gospodarzy sprawiła, że po 30 minutach Arka prowadziła aż 74:57.

Na początku czwartej kwarty trójka Okauru wyprowadziła Arkę na 20-punktowe prowadzenie, a legioniści sprawiali wrażenie zespołu całkowicie rozbitego, odstającego od rywala w każdym elemencie gry. Po trzech minutach tej odsłony gospodarze prowadzili w niej 14:5, powiększając przewagę do 26 punktów i definitywnie rozstrzygając losy spotkania. W barwach Legii na parkiecie pojawili się już wyłącznie rezerwowi. Ostatecznie Arka rozbiła Legię 106:73, a w pewnym momencie przewaga gospodarzy sięgnęła aż 36 punktów.

13. KOLEJKA ORLEN BASKET LIGI: ARKA GDYNIA – LEGIA WARSZAWA 106:73 (28:24, 21:13, 25:20, 32:16)

Arka: Jakub Garbacz 22 pkt. 7 zb. 1 as., Michael Okauru 19 pkt. 3 zb. 6 as., Jarosław Zyskowski 19 pkt. 3 zb. 1 as., Courtney Ramey 10 pkt. 3 zb. 6 as., Kresimir Ljubicić 10 pkt. 3 zb. 2 as., Luke Barrett 9 pkt. 14 zb. 4 as., Kamil Łączyński 6 pkt. 5 zb. 7 as., Adam Hrycaniuk 6 pkt. 2 zb. 1 as., Filip Kowalczyk 5 pkt. 4 zb. 1 as., Mateusz Orłowski 0 pkt., Jakub Zabłocki-

Legia: Race Thompson 14 pkt. 8 zb., Ben Shungu 13 pkt. 2 zb. 1 as., Carl Ponsar 11 pkt. 3 zb. 1 as., Jayvon Graves 8 pkt. 5 zb. 5 as., Błażej Czapla 8 pkt. 2 zb., Maksymilian Wilczek 7 pkt., Wojciech Tomaszewski 6 pkt. 2 zb. 1 as., Shane Hunter 4 pkt. 1 zb., Andrzej Pluta 2 pkt. 3 as. 4 str., Ojars Silins 0 pkt. 1 zb. 1 as., Dawid Niedziałkowski 0 pkt.

Tabelę OBL i więcej informacji o koszykówce znajdziecie na podstronie dot. stołecznej sekcji, TUTAJ.

Komentarze (20)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.