Marek Papszun
fot. Marcin Szymczyk

Legia, która zmierza w dobrym kierunku – ocena pierwszych tygodni nowego sezonu

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

04.10.2026 08:40

(akt. 05.10.2026 21:37)

Ostatni raz Legia jako drużyna z top 3 tabeli ekstraklasy schodziła na wrześniową przerwę reprezentacyjną w sezonie mistrzowskim. Teraz zespół trenera Marka Papszuna powtórzył tamten wyczyn i "Wojskowi" zajmują obecnie 2. miejsce w tabeli. Mimo niezłej pozycji stołeczna drużyna ma nad czym pracować. Punktowo sytuacja wygląda dobrze, ale gra często nie wyglądała tak, jak powinna.

Trudne przygotowania

Przygotowania do nowego sezonu w Legii przebiegały pod znakiem problemów finansowych. Stołeczny klub nie był przygotowany na ewentualny brak awansu do europejskich pucharów. Budżet płacowy przez to wymagał poważnych korekt, w ogólnym budżecie powstała potężna dziura, nie było tym samym wygospodarowanych funduszy na poważne wzmocnienia. Z tego powodu przyjęto strategię ściągania piłkarzy w ramach wolnych transferów lub wypożyczeń z obowiązkiem wykupu odroczonym o rok.

Dość szybko do Warszawy sprowadzono jako graczy bez ważnego kontraktu Ivana Brkicia oraz Zorana Arsenicia, którego Marek Papszun doskonale znał z częstochowskich czasów. W kolejnych tygodniach do Legii trafili jeszcze jako wolni agenci Łukasz Zjawiński oraz Robert Deziel Jr. Pod koniec okienka w ramach wypożyczenia do ofensywy ściągnięto dwóch Czechów ze Sparty Praga – Jana Kuchtę i Michala Ševčíka, oraz Shinnosuke Fukudę i Bohdana Wjunnyka.

Biorąc pod uwagę finansowe możliwości Legii, pion sportowy wykonał całkiem niezłą pracę. Jedynym poważnym zastrzeżeniem jest linia defensywna. W tym roku Warszawę opuściła piątka obrońców, a w zamian sprowadzono tylko dwóch piłkarzy. Obecnie w składzie stołecznej drużyny znajduje się czterech nominalnych stoperów. Przy systemie gry Legii jest to niedopuszczalne zaniedbanie i gra w ruletkę, która może się źle skończyć.

Dobre wejście w sezon

Piłkarze Papszuna zanotowali bardzo dobre wejście w sezon. Wojskowi zasłużenie wygrali spotkania z Pogonią Szczecin i Zagłębiem Lubin. Ważną rolę w tych meczach odegrali wahadłowi stołecznej drużyny, czyli Paweł Wszołek i Rúben Vinagre. Obaj panowie mieli udział przy 3 z 4 bramek Legii. W kolejnym meczu sytuacja stołecznej drużyny zmieniła się na gorsze. W starciu z Koroną po pierwszej połowie legioniścii  prowadzili 1:0. W drugiej połowie trener Jacek Zieliński uniemożliwił piłkarzom Papszuna gre bokami, co kompletnie zneutralizowało nasze możliwości ofensywne. "Wojskowi" byli bezradni w grze środkiem boiska i nie potrafili wykreować sobie żadnych sytuacji. xG Legii w drugiej połowie wynosiło zaledwie 0.08 - to był najgorszy wynik tej statystyki od kompromitacji z Poznaniem. Mecz zakończył się remisem.

W starciu z Radomiakiem problemy legionistów nie były widoczne przez ogromną słabość rywala, jednak powróciły one w kolejnych meczach. Spotkanie z Piastem miało tożsamy przebieg do starcia z Koroną i skończyło się tym samym wynikiem. Śląsk również postawił na podobne środki jak poprzedni rywale - zablokowali boki boiska, jednak w tym przypadku wahadłowi Legii potrafili wyjść z opresji. Stołeczna drużyna stworzyła sobie kilka sytuacji, jednak dopiero w końcówce zdobyła bramkę decydującą o remisie.

Następny mecz w Pucharze Polski z Motorem Lublin jeszcze bardziej uwidocznił problemy legionistów. W środku pola drużyna Papszuna nie istniała. Dodatkowo przez indywidualne błędy w obronie Legia w dość prosty sposób traciła bramki i ostatecznie spotkanie zakończyło się dość dotkliwą porażką 0:3. Po tym spotkaniu trener postanowił dokonać zmian w ofensywie i pomocy. Duet Łukasz Zjawiński - Rafał Adamski usiadł na ławkę ("Zjawa" w skutek kuntuzji) i Legia przeszła na system 3-4-3. W tym wariancie linię ofensywną stworzyło trio Ševčík - Kuchta - Mateusz Szczepaniak. W pomocy natomiast do pierwszej jedenastki wskoczył Wojciech Urbański, który miał za sobą trudny początek sezonu. W pierwszych trzech meczach wypadł słabo i usiadł na ławce, na której spędził dwa kolejne spotkania. Po tym jak wrócił do składu, z meczu na mecz się jednak rozkręcał i pokazywał, że wraz z Bartoszem Kapustką mogą tworzyć zgrany duet w tercji pomocy.

Legia po zmianach

Z perspektywy trzech ostatnich meczów trzeba powiedzieć, że zmiany przyniosły korzyści. Legia po roszadach odniosła dwie wygrane i jedno spotkanie zremisowała. W ostatnich 5 starciach przed zmianami Wojskowi zanotowali 1 wygraną, 3 remisy i 1 porażkę. Na plus zdecydowanie wyglądają zmiany w tercji pomocy. Kapustka teraz pełni rolę cofniętego pomocnika, który pracuje w obronie oraz bierze udział w rozgrywaniu akcji do przodu. 29-latek w obecnym sezonie szczególnie wyróżnia się w aspektach ofensywnych. Średnio na mecz posyła do przodu 10 podań, z czego 5 do tercji ofensywnej. Ich skuteczność wynosi prawie 80 procent. W defensywie "Kapi" średnio zbiera 8 drugich piłek na mecz i wchodzi w 6 pojedynków na mecz, z których wygrywa 65 procent.

Współpartner Kapustki w linii pomocy w ostatnich tygodniach wykonał progres, który pozwolił mu lepiej odnaleźć się w grze ofensywnej. W pierwszych trzech meczach nowego sezonu Urbański miał łącznie 11 podań do przodu, natomiast w ostatnich 3 spotkaniach zanotował ich 46, a ich skuteczność wynosi 73 procent. Jego problemem pozostaje gra defensywna, ponieważ średnio na mecz przegrywa 65 procent pojedynków.

W linii ofensywnej zmianą było wprowadzenie tria Ševčík – Kuchta – Szczepaniak. W obecnym momencie trudno powiedzieć coś dobrego szczególnie o Kuchcie i Ševčíku. Z ich ocenami trzeba się wstrzymać do kolejnej przerwy, bo obaj trafili do klubu po zakończeniu okresu przygotowawczego i być może potrzebują czasu na aklimatyzację. Choć w ich grze na pewno były niezłe momenty. Szczepaniak natomiast pokazuje się z niezłej strony, wnosząc do naszej gry ofensywnej tak brakującą nieprzewidywalność. Z jego głębszą oceną również lepiej wstrzymać się do kolejnej przerwy na mecze reprezentacji.

Najważniejsze postacie

Zdecydowanym MVP Legii w obecnym sezonie jest Otto Hindrich. Jego dobra postawa nieraz ratowała "Wojskowych" przed stratą bramki - był wybierany piłkarzem sierpnia i września. W kontekście Hindricha warto również wspomnieć o trenerze bramkarzy Macieju Kowalu. On swoją karierę trenerską zaczynał w Legii, gdzie pracował przy akademii stołecznego klubu m.in. z Radosławem Majeckim. Potem przeszedł do Wisły, w której pod jego skrzydłami rozwinął się Mateusz Lis. W Rakowie Kowal pracował z Vladanem Kovačeviciem czy Kacprem Trelowskim, którzy wówczas byli czołowymi golkiperami ligi. Obecne sukcesy Hindricha w Legii to również jego duża zasługa.

Poza Hindrichem warto również wskazać drugiego MVP z pola, o co jednak jest trudno. Legii przez brak funduszy brakuje piłkarzy robiących różnicę - obecnie największy potencjał na takiego gracze ma Ševčík, jednak nie wiadomo, jak się rozwinie dalej. W każdej formacji można jednak wskazać najlepszego piłkarza. W defensywie na pewno jest to Kamil Piątkowski, który od początku roku utrzymuje świetną dyspozycję. Jeśli w listopadzie nie będzie miał żadnych kłopotów zdrowotnych, to być może wróci do reprezentacji Polski. W pomocy jest to zdecydowanie Kapustka, który dość często jest niedoceniany, jednak wykonuje naprawdę ważną pracę, co pokazują wcześniej wspomniane liczby. Z dobrej strony pokazuje się również Wszołek, który w lidze jest najskuteczniejszym asystentem. Wśród napastników trudno wskazać zawodnika, który zasługiwałby na miano tego wyróżniającego się. Najlepszym był zdecydowanie Zjawiński.

Nieoceniona w Legii jest również rola trenera, która zasługuje na osobny tekst. Papszunowi od jego przyjścia udało się wyciągnąć maks z dostępnych możliwości czego efektem jest średnia 1,88 punktów na mecz. Warto również podkreślić jego dobrą reakcję na kryzys. Po tym, jak Legia nie wygrała 5 meczów z rzędu, Papszun dobrze zdiagnozował sytuację i dokonał zmian, które zadziałały.

Elementy do poprawy

Podczas przerwy Legia ma kilka ważnych aspektów, nad którymi musi pracować. Pierwszym i najważniejszym będzie wkomponowanie czeskiego duetu. Zarówno Ševčík, jak i Kuchta w ostatnich meczach przed przerwą wyglądali dość przeciętnie. 23-letni pomocnik przeplatał słabsze mecze z lepszymi. Trzeba jednak mu oddać, że kiedy miał lepsze dni, potrafił jednym zagraniem stworzyć groźną sytuację pod bramką rywala. Kuchta natomiast, patrząc całościowo, wyglądał słabo. Przez 315 minut gry nie oddał jeszcze celnego strzału na bramkę rywala. W ofensywie przegrywał 77 procent pojedynków. Jedynym pozytywem w jego grze była momentami niezła praca w rozgrywaniu piłki oraz dla zespołu. Całościowo trudno jednak pozytywnie ocenić początki jego, jak i Ševy. Pamiętajmy jednak, że obaj nie mieli okresu przygotowawczego z drużyną i mijające tygodnie są dla nich okazją na szczegółowe poznanie planów taktycznych oraz aklimatyzację w drużynie, której niektórzy zawodnicy po prostu potrzebują. Jeśli po zakończeniu przerwy forma obu wejdzie na dobre tory (co, jak pokazują ich kariery, jest możliwe), Legia zyska skutecznego napastnika oraz ofensywnego pomocnika, dzięki któremu nasze braki w środku zostaną zminimalizowane. Szkoda, że Kuchta doznał urazu, nie zagrał w sparingu z Koroną i dziś trudno powiedzieć jak długo potrwa jego przerwa w treningach. 

Kolejną ważną sprawą jest gra defensywna, która ma dwa oblicza. Z jednej strony obrońcy Legii średnio na mecz popełniają bardzo mało błędów. Przykładowo Augustyniak notuje średnio 3 na 4 wygrane pojedynki w tercji defensywnej, co jest bardzo dobrym wynikiem. Niestety jednak te 1-2 przegrane pojedynki w wypadku "Augusta", ale również innych obrońców, kończą się zwykle stuprocentową sytuacją rywala, co widzieliśmy min. w spotkaniach z Jagiellonią czy Śląskiem. Legijna trójka defensywna musi być bardziej skoncentrować się na swoich zadaniach i starać się niwelować ewentualne skutki błędów swoich lub kolegów. We wspomnianych meczach obrońcy mieli szczęście, ale w starciach z drużynami, które mają napastników w formie - np. w starciu z Wisłą i Ángelem Rodado, stworzenie takiej sytuacji Hiszpanowi może oznaczać stratę bramki.

Perspektywy

Przed "Wojskowymi" po przerwie reprezentacyjnej czas ważnych spotkań. Rywalami drużyny Marka Papszuna będą kolejno: Wisła Kraków, Cracovia, Lech, Górnik oraz Raków. Dla Legii te wszystkie starcia, a szczególnie spotkania z Lechem oraz Górnikiem, będą meczami prawdy. W ostatnich latach legioniści podczas rundy jesiennej utrudniali sobie szanse na tytuł albo je zaprzepaszczali i na listopadową przerwę schodziliśmy zwykle w kiepskich nastrojach. Obecnie Legia po bardzo dobrym starcie ma wszystko, aby to zmienić. Jeśli Papszunowi uda się poprawić grę defensywną oraz wkomponować duet czeski, który przy naszych brakach kadrowych będzie w perspektywie całego sezonu kluczowy, wówczas realne stanie się przerwanie złej passy. Przy utrzymaniu obecnej wysokiej średniej oraz zdobyciu minimum 4 punktów na rywalach zajmujących obecnie miejsca 1 i 3, Legia usytuuje się, schodząc na listopadową przerwę, jako realny kandydat do walki o mistrzostwo Polski. 

Komentarze (133)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.