Leszek Ojrzyński
fot. Marcin Szymczyk

Leszek Ojrzyński: To nie był nasz dzień

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

02.08.2026 17:24

(akt. 02.08.2026 21:06)

– Spotkanie zaczęło się dla nas bardzo dobrze. Po udanym pressingu wywalczyliśmy rzut rożny, a po nim zdobyliśmy bramkę i prowadziliśmy 1:0. Później coś się u nas zacięło – mówił trener Zagłębia, Leszek Ojrzyński, po przegranej z Legią w Warszawie.

– Cofnęliśmy się, nie poszliśmy za ciosem i pierwsza połowa w naszym wykonaniu wyglądała bardzo słabo. Przede wszystkim nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce. Graliśmy głównie w obronie i stworzyliśmy niewiele konkretnych sytuacji. Co prawda, można byłoby znaleźć ze trzy takie momenty, ale nie były to klarowne okazje. Przy większej jakości powinniśmy doprowadzić przynajmniej do sytuacji zakończonych strzałem.

– Tego nie zrobiliśmy, dlatego w przerwie zdecydowaliśmy się na dwie zmiany. Chcieliśmy uspokoić grę. Wszedł doświadczony Dąbrowski, wszedł też napastnik, którego zadaniem było utrzymać się przy piłce. Po tych zmianach nasza gra pod względem utrzymania piłki i stwarzania sytuacji wyglądała zdecydowanie lepiej. Napastnik odwrócił się, zagrał do Reguły, a ten uderzył w poprzeczkę. Mieliśmy też sytuację po wrzucie z autu, gdy piłka trafiła w słupek. Były również momenty, gdy kotłowało się w polu karnym rywali, ale nie wykorzystaliśmy tych okazji. Za to straciliśmy dwie bramki.

– Przy pierwszym golu dla Legii mieliśmy idealną sytuację, żeby wyjść sam na sam. Niestety zagraliśmy nie do tego zawodnika, do którego trzeba było, tylko do tego, któremu chwilę później odebrano piłkę. Po tej sytuacji stołeczna drużyna wyszła na prowadzenie.

– Później również byliśmy w polu karnym rywala. Zamiast wywalczyć rzut rożny, próbowaliśmy jeszcze przetrzymać piłkę. Oczywiście były jeszcze okazje, żeby zachować się lepiej, ale musieliśmy się odkryć, bo jeden ze stoperów grał już jako napastnik. Trzecia bramka to już wiadomo – albo w tę, albo w tamtą stronę. Tutaj nie szukałbym większych pretensji. Szkoda jednak, że zostaliśmy wypunktowani przede wszystkim doświadczeniem zawodników Legii. Mają też bardzo mocną ławkę. Zmiany Biczachczjana czy Recy – tych zawodników nie muszę nikomu przedstawiać. Był też Adamski, który wracał po kontuzji i zdobył trzecią bramkę.

– Szkoda. Musimy wyciągnąć wnioski i pracować dalej. Było dziś kilka debiutów. Od pierwszej minuty zagrał Colina, choć wcześniej rozegrał już końcówkę meczu. Był też Łyczko, nasz nowy transfer. Miał jedną sytuację do strzału, ale podał do Ławniczaka, który grał już wtedy jako napastnik.Trzeba strzelać. Wiedzieliśmy, że Legia zdobywa bramki także po rykoszecie, ale ci chłopcy również muszą uczyć się Ekstraklasy. Tak jak wspomniałem, był to jego debiut. Pracujemy z nimi, żeby przy kolejnych takich okazjach byli skuteczniejsi. Mają talent, ale Ekstraklasa nie wybacza takich momentów. Gdy masz idealną sytuację, żeby zdobyć bramkę, a tego nie robisz, musisz liczyć się z gorzkimi konsekwencjami.

– I właśnie to nas spotkało. Jak wspomniałem, pierwsza połowa była słaba i zakończyła się wynikiem 1:1. Druga była zdecydowanie lepsza. Stworzyliśmy więcej sytuacji, oddaliśmy chyba dziewięć strzałów. Był słupek, była poprzeczka, był też celny strzał i kilka zamieszań w polu karnym, a mimo to przegraliśmy tę połowę 0:2. Taka jest piłka. Tak będzie, jeśli nie będziemy bardziej konkretni i bardziej zdecydowani w decydujących momentach. Szkoda.

– Gratulacje dla Legii za zdobycie trzech punktów. Po dwóch meczach mają sześć punktów, a my zatrzymaliśmy się na trzech i czekamy już na następne spotkanie.

– Nie mogliśmy skorzystać z kilku zawodników. Mieliśmy problemy ze skompletowaniem składu przed meczem. W trakcie spotkania dwóch piłkarzy grało z kontuzjami i do końca drżeliśmy o ich zdrowie. Zrobiliśmy te dwie zmiany, a ostatnie dziesięć minut dogrywaliśmy praktycznie na granicy, bo w każdej chwili mogliśmy zostać w dziesiątkę. Tak to dziś wyglądało. To nie był nasz dzień. Akceptujemy ten wynik.

Na początek zapytam o tę pierwszą połowę. Mówi trener, że nie poszło zgodnie z planem, że nie tak to miało wyglądać. Chciałem dopytać, co ten plan zakładał. Czy zabrakło wyjścia z kontratakiem, czy może ataku pozycyjnego? Jak to miało wyglądać?

– Przede wszystkim chodziło o atak pozycyjny. Powinniśmy spokojnie rozgrywać piłkę, a my robiliśmy to za szybko. Szukaliśmy podań do przodu, zamiast ułożyć sobie grę i tego zdecydowanie zabrakło. Dlatego w przerwie zdecydowaliśmy się na zmianę jednego ze środkowych pomocników i napastnika, który mógł przytrzymać piłkę. Jeżeli nie ma utrzymania piłki i dokładnych podań, to nie ma też płynności w grze.

Tak jak wspomniałem, były tam ze trzy sytuacje. Chcę je jeszcze obejrzeć, bo z poziomu boiska wyglądało to tak, że powinniśmy zachować się lepiej, a tego nie zrobiliśmy. Piłka nożna to gra błędów. Mieliśmy momenty, w których powinniśmy dać więcej jakości w grze do przodu. Nie będę jednak wchodził w szczegóły, bo przed nami kolejne mecze. Gdybym mówił dokładnie, nad czym będziemy pracować i co u nas nie funkcjonowało, to odkrywałbym karty i dawał wskazówki następnym przeciwnikom. Dlatego tutaj wolę zachować ostrożność.

Komentarze (13)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.