Legia - Cracovia
fot. Jan Szurek

Luka Elsner: Rozczarowująca porażka

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

08.03.2026 22:48

(akt. 09.03.2026 08:08)

- Musimy dalej pracować i robić postępy. Przede wszystkim powinniśmy poprawić naszą grę w ofensywie, tworzyć więcej sytuacji i być skuteczniejsi pod bramką rywala. Uważam, że w pierwszej połowie graliśmy solidnie – dobrze kontrolowaliśmy piłkę i potrafiliśmy wprowadzać ją w groźne strefy boiska. Problem polegał jednak na tym, że nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Nie byliśmy wystarczająco efektywni, a jeden błąd doprowadził do sytuacji, po której rywale zdobyli bramkę i objęli prowadzenie - mówił po meczu z Legią trener Cracovii, Luka Elsner.

- W drugiej połowie mecz był już znacznie bardziej chaotyczny. Pojawiło się kilka momentów, które mogły pozwolić nam odwrócić losy spotkania, ale było ich zdecydowanie za mało. Ostatecznie wracamy z porażką i to na pewno jest rozczarowujące, bo nie uważam, że zagraliśmy aż tak słabe spotkanie. Musimy jednak ciężko pracować, zachować pokorę i stawiać się w lepszych pozycjach na boisku, a przede wszystkim być bardziej skuteczni z przodu, bo obecnie nie zdobywamy bramek i nie tworzymy wystarczającej liczby okazji.

- Przygotowaliśmy dobry plan na to spotkanie i do momentu straty gola wszystko funkcjonowało tak, jak zakładaliśmy. Później, gdy mecz stał się bardziej otwarty i niezbalansowany, było nam znacznie trudniej.

- Jeśli chodzi o ustawienie, przygotowaliśmy je specjalnie pod to spotkanie. Uznaliśmy, że potrzebujemy większej kontroli w polu karnym, aby lepiej radzić sobie z pressingiem rywala i być bardziej stabilni po stracie piłki. W pewnym sensie funkcjonowało to całkiem dobrze, ale gdy straciliśmy pierwszą bramkę, sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Rywale bronili bardzo dobrze i ciężko było nam dostać się w ich pole karne. Dlatego w końcówce zdecydowaliśmy się wrócić do ustawienia z czwórką obrońców. Ta decyzja była podyktowana wyłącznie specyfiką tego meczu.

- Nasze błędy w defensywie zaczynają się jednak nawarstwiać i chcę to zatrzymać. Nie możemy grać w taki sposób, że sami stwarzamy rywalom okazje do zdobycia bramek. Myślałem, że zmiana ustawienia przyniesie nam większą stabilność. Nie mogę powiedzieć, że gramy świetny futbol. Mamy momenty dobrej kontroli piłki i szczególnie w pierwszej połowie byliśmy dobrze zorganizowani. Potrafiliśmy wprowadzać zawodników w dobre strefy i ustawiać ich w korzystnych pozycjach, ale nie jesteśmy wystarczająco groźni. W zasadzie w ogóle nie stanowimy realnego zagrożenia pod bramką przeciwnika, a to oczywiście nie jest dobre.

- Nie jestem ślepy – widzę, że musimy nad tym pracować. Musimy poprawić nasze połączenia w grze i zawodnicy muszą dawać od siebie więcej. Myślę, że nikt nie może być zadowolony z liczb i jakości, które obecnie pokazujemy w ostatniej tercji boiska. W tej chwili bardzo dużo zależy od naszej gry w defensywie – od tego, czy jesteśmy solidni i czy nie popełniamy błędów. Jeśli nie jesteśmy wystarczająco stabilni w obronie, nie zdobywamy punktów. Taka jest rzeczywistość i musimy ją zaakceptować, a następnie pracować nad poprawą.

- To nie jest coś, co można zmienić z dnia na dzień. To proces odbudowy zdolności ofensywnych, które w pewnym stopniu utraciliśmy. Będzie to wymagało treningów, kolejnych tygodni pracy, analiz i rozmów z zawodnikami. Gdybym powiedział, że jestem zadowolony z tego, co obecnie prezentujemy w ataku, byłoby to bardzo dziwne.

- Nie mogę natomiast wypowiadać się o sprawach, na które nie mam wpływu i które są poza moją kontrolą. Moim zadaniem jest szukanie rozwiązań razem z zawodnikami, ciężka praca na treningach i skupienie się na grze. Reszta nie leży w mojej gestii i nie będę jej komentował. Każdy może oczywiście wyciągać własne wnioski.

- Każdy klub, każda organizacja – nie tylko w piłce nożnej – potrzebuje stabilności na poziomie zarządzania. To oczywiście ważne, ale powtarzam: to nie jest część mojej pracy. My musimy koncentrować się na tym, co jesteśmy w stanie kontrolować, czyli na pracy sportowej. W tym obszarze możemy być lepsi i musimy dążyć do postępu z meczu na mecz i z dnia na dzień. Jestem przekonany, że tak jak w przeszłości, tak i teraz będziemy w stanie odwrócić tę sytuację. Już w dwóch najbliższych spotkaniach będziemy mieli na to szansę.

- Nie wiem, czy zawodnicy boją się strzelać z dystansu. W dużej mierze jest to kwestia pewności siebie i wiary w to, że można zdobyć bramkę. W naszym modelu treningowym i sposobie gry nie ma absolutnie niczego, co zabraniałoby podejmowania takich prób. Wręcz przeciwnie – zawsze zachęcamy zawodników, aby kończyli akcje strzałem, bo to ważne również z punktu widzenia zabezpieczenia się przed kontratakami.

- W tej chwili jednak niewielu piłkarzy podejmuje takie ryzyko. W ostatniej tercji boiska wszystko musi być bardziej precyzyjne. Dzisiaj mieliśmy wiele dośrodkowań, które nie trafiały do partnerów, a także sporo sytuacji w okolicach pola karnego, gdy mieliśmy przestrzeń i czas na dobre rozwiązanie, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Trzeba jednak pamiętać, że w takich momentach rola trenera jest ograniczona – to piłkarze muszą pokazać swoje indywidualne umiejętności. To właśnie dlatego sprowadza się zawodników ofensywnych i płaci im za to, aby podejmowali decyzje i rozwiązywali problemy w ostatniej fazie akcji.

- My nie jesteśmy planszą taktyczną, na której tylko przesuwa się pionki. Moją rolą jest doprowadzić zawodników do dobrych stref boiska i uważam, że dziś w wielu momentach nam się to udało. Potem jednak sami piłkarze muszą przejąć inicjatywę i wziąć odpowiedzialność za zakończenie akcji. Strzały z dystansu są jedną z opcji, zwłaszcza wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie podejść bliżej bramki przeciwnika.

Komentarze (18)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.