
Marek Papszun: Cracovia to bardzo nieprzyjemny zespół
06.03.2026 14:35
(akt. 08.03.2026 08:38)
Na początku chciałbym wrócić do meczu z Jagiellonią. Po spotkaniu z GKS-em Katowice mówił trener o dwóch zupełnie różnych połowach i o tym, że taka sytuacja jest niedopuszczalna. W meczu z Jagiellonią również te połowy się różniły, choćby pod względem przebiegniętych kilometrów – różnica wyniosła prawie dziesięć kilometrów. Czy to było zamierzone?
- Na pewno te połowy się różniły, ale nie w taki sposób, jak wielu kibiców czy dziennikarzy w naszym mieście to odbierało. Jeśli spojrzymy tylko na sytuacje bramkowe, to Jagiellonia prowadziła 2:0. Tymczasem ich pierwsze wejście w nasze pole karne miało miejsce dopiero w 24. minucie. To nie była dominacja Jagiellonii, tylko tak ułożył się mecz. Pierwsza bramka padła po pięknym strzale zza pola karnego, przy drugiej było sporo szczęścia – po interwencji Hindricha piłka odbiła się w nie do końca czysty sposób. W zasadzie był to jeden strzał w meczu i tak się czasem układa. Oczywiście Jagiellonia miała jeszcze okazję na 3:0 i wtedy mogło być dla nas jeszcze trudniej. Natomiast z przebiegu gry to my dominowaliśmy przy piłce i graliśmy głównie na połowie rywala. Dlatego nie zgodzę się z opinią, że rozegraliśmy fatalną pierwszą połowę. Druga była oczywiście dużo lepsza, ale wynikało to też z tego, że zaczęliśmy odrabiać straty, wszystko zaczęło się dla nas układać, złapaliśmy rytm i się napędzaliśmy. Mimo to jesteśmy bardzo zawiedzeni wynikiem, bo uważamy, że powinniśmy ten mecz wygrać.
Przechodząc do bieżącej sytuacji – czy są jakieś dobre wiadomości kadrowe? Ktoś wrócił do treningów?
- Jeśli chodzi o dłuższe urazy, czyli Rubena Vinagre i Pawła Wszołka, to tutaj nic się nie zmieniło – w tym tygodniu nie trenowali. Arreiol i Żewłakow mają drobne urazy. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji i normalnie trenują.
Jak trener ocenia Cracovię? Poza pechową końcówką meczu z Piastem zespół w tym roku prezentuje się solidnie i praktycznie nie przegrywa.
- To bardzo nieprzyjemny zespół do gry. Drużyna jest fizyczna, agresywna i potwierdzają to liczby. To zespół, który traci bardzo mało bramek – ma aż jedenaście czystych kont. Poza meczem z Piastem, gdzie przy straconych golach było sporo przypadku, prezentują się bardzo solidnie w defensywie. Stracili tam trzy bramki, ale okoliczności były dość specyficzne. Na pewno są bardzo groźni przy stałych fragmentach gry, więc musimy być czujni. Pracujemy nad tym jak w każdym tygodniu, żeby nasza organizacja w obronie przy stałych fragmentach była szczelna. Możemy spodziewać się intensywnej gry i bezpośredniego stylu.
Pojawiło się pytanie od jednego z kibiców. Czy rozważał trener sprawdzenie Ermala Kraśniqiego w ataku? Występował już na „dziesiątce” i na wahadle.
- Jeśli gramy dwoma napastnikami, to oczywiście próbujemy różnych wariantów. Natomiast Krasniqi nie jest typowym napastnikiem. Może zagrać na tej pozycji, ale to nie jest jego naturalna rola. W tej chwili mamy w kadrze czterech napastników – są Colak, Nsame, jest Rajović i jest Adamski. Raczej wśród tych zawodników będziemy szukać rozwiązań do pierwszego składu lub zmian w trakcie meczu.
Widzew ogłosił podpisanie kontraktu z trenerem Aco Vukoviciem. To dobra czy zła informacja dla Legii, biorąc pod uwagę walkę w dolnej części tabeli?
- Przede wszystkim gratuluję trenerowi powrotu na ławkę. Bardzo go cenię jako szkoleniowca i to już dużo mówi. Natomiast życie wszystko zweryfikuje. Sytuacja Widzewa nie jest łatwa, a wejście do zespołu w trakcie sezonu też nie jest proste. Zobaczymy, jak to się potoczy. My jednak skupiamy się na sobie, bo patrzenie na innych niewiele nam daje. Jeżeli będziemy grać coraz lepiej – a ta krzywa jest wznosząca – to przyjdą również wyniki. Na tym się koncentrujemy.
Jak wygląda sytuacja Pawła Wszołka? Pierwotnie mówiono, że wypadnie na kilka tygodni.
- Są dobre wiadomości. Paweł przez kilka dni się rehabilitował, był też w Hiszpanii, gdzie pogoda i warunki do pracy są lepsze. Chodziło o to, żeby przyspieszyć proces rehabilitacji. Jest bardzo zdeterminowany, żeby wrócić jak najszybciej i wszystko idzie w dobrym kierunku. Powinien być z nami od niedzieli lub poniedziałku i wtedy zobaczymy, jak będzie wyglądał. Na pewno będziemy go stopniowo wprowadzać.
W niedzielę zagracie jako faworyt. Rywal ma słabą serię – w 13 meczach tylko dwa zwycięstwa.
- W polskiej lidze bardzo trudno wskazać jednoznacznego faworyta. Wyniki z kolejki na kolejkę są różne i często zaskakujące. Można oczywiście spekulować, ale każdy rywal jest inny. Trzeba być dobrze przygotowanym i mieć odpowiednią dyspozycję dnia. A moim zadaniem jako trenera jest wystawić optymalny skład.
W ostatnich tygodniach dobrze radzą sobie Patryk Kun i Kacper Chodyna, którzy zastępują kontuzjowanych wahadłowych.
- Zdecydowanie. To jedni z naszych najlepszych zawodników w ostatnich dwóch meczach. Zawsze powtarzam, że każdy piłkarz w tej kadrze jest ważny i każdy ma pełne wsparcie od pierwszego dnia. Ich wcześniejsze notowania nie były najwyższe, ale dzisiaj bardzo nam pomagają. To też jest dla nich ważne, bo grają dla siebie, dla swoich rodzin i dla swoich karier. Jeżeli zawodnicy dobrze grają, korzysta na tym cały zespół. Mam nadzieję, że kolejni będą w coraz lepszej dyspozycji, bo przy dobrej organizacji i dyscyplinie zespołowej będziemy potrzebowali również jakości indywidualnej.
Na drugim biegunie jest Kacper Urbański, który nie jest obecnie w optymalnej formie.
- Zgadza się. Biorąc pod uwagę jego historię i CV, stać go na więcej. Dziś nie jest jeszcze w swojej najlepszej formie, ale pracuje solidnie. Nie wszystkie treningi są idealne – to normalne – ale widzę, że bardzo się stara. To dla niego trudna sytuacja, bo oczekiwania były duże. Musi jednak dalej pracować, korzystać ze wszystkiego, co oferuje klub i sztab. Jeśli będzie wytrwały i konsekwentny, to efekty przyjdą.
Jean-Pierre jest już zdrowy. W jakim wymiarze jest gotowy do gry?
- Trenuje na pełnych obrotach i bierze udział we wszystkich treningach od początku do końca. Dawno nie rozegrał meczu, ale jest do dyspozycji, normalnie rywalizuje i może być brany pod uwagę nawet przy ustalaniu pierwszego składu.
W pięciu meczach pod pana wodzą bilans bramek to 8:8. To dla trenera bardziej szklanka do połowy pełna czy pusta?
- To trudne pytanie. Z jednej strony w każdym meczu strzelamy gole i tworzymy sytuacje. Z drugiej strony, zwłaszcza na początku, traciliśmy dość proste bramki. Trzeba jednak pracować i eliminować te błędy. W meczu z Jagiellonią liczba błędów była minimalna, a mimo to rywal zdobył dwie bramki. Czasem brakuje nam też trochę piłkarskiego szczęścia. Wierzę jednak, że jeśli będziemy jeszcze ciężej pracować, przyjdą takie mecze, w których zachowamy czyste konto.
Cracovia ma jedną z najlepszych defensyw w lidze, a Legia nie należy do najskuteczniejszych zespołów. Czy można się spodziewać meczu z małą liczbą goli?
- Jeśli chodzi o liczbę zdobytych bramek, rzeczywiście jesteśmy gdzieś na dole tabeli. Natomiast jeśli spojrzymy na liczbę tworzonych sytuacji, to wygląda to zupełnie inaczej. Brakuje nam ostatniego dotknięcia piłki, tej finalnej decyzji. Jeśli to poprawimy, przyjdą bramki, a za nimi także punkty. Oczywiście czyste konto przybliża do zwycięstwa, ale najważniejsze jest po prostu wygrać mecz.
Po pięciu meczach Legia zdobyła sześć punktów z piętnastu możliwych. Czy to oddaje obraz gry zespołu?
- Moim zdaniem powinniśmy mieć trochę więcej punktów. Nasze mecze były różne – w Katowicach to był mecz raczej remisowy, może nawet GKS był bliżej zwycięstwa. Z Arką przegrywaliśmy 0:2, a mecz był bardzo szalony. Z Wisłą Płock zagraliśmy solidnie i zasłużenie wygraliśmy. Natomiast ostatni mecz był chyba globalnie najlepszym występem Legii w tej rundzie.
Czy najbardziej żałuje trener meczu w Katowicach?
- Nie lubię słowa „żałować”. Trzeba iść do przodu. Ten mecz został przeanalizowany i był dla nas ważną lekcją. W przerwie dużo działo się w szatni i musieliśmy przepracować tę sytuację, żeby taka druga połowa się nie powtórzyła. To była też lekcja zarządzania emocjami – żeby walczyć z przeciwnikiem, a nie trochę z samym sobą.
Na koniec ciekawostka z sondy kibiców – aż 77 procent wierzy w zwycięstwo Legii w najbliższym meczu.
- To dla nas bardzo ważne. Kibice widzą, że gramy coraz lepiej, choć oczywiście sami wiemy, że stać nas jeszcze na więcej. Teraz najważniejsze są punkty. Wiara kibiców jest bardzo potrzebna, zwłaszcza że gramy u siebie. W Legii atmosfera na stadionie ma ogromne znaczenie i wierzę, że w niedzielę znów nam pomoże.

Callum Wilson trafia do Brentford! Były napastnik West Hamu zaskakuje...

Czeszki piszą historię Wimbledonu. Finał dla Muchovej i Noskovej

Enzo Fernandez zablokowany przez Chelsea. Klub żąda fortuny za transfer

Trener Chicago Fire zachwycony Lewandowskim. „Może być wzorem dla...

Samir Nasri zatrzymany przez francuską policję!


Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.