
Marek Papszun: Jestem wzruszony, że zostałem trenerem Legii Warszawa
19.12.2025 14:25
(akt. 21.12.2025 09:54)
– Sytuacja mojego przybycia i podpisania kontraktu z Legią była niestandardowa, wymagała naprawdę wielu działań i pokonania trudności. Tym bardziej cieszę się, że dziś mogę tu z Państwem być.
– Trudno wyrazić mi uczucia. Szczęśliwy to za mało. Jestem wzruszony, że zostałem trenerem Legii Warszawa, bo z tym miastem i klubem wiąże mnie bardzo dużo. Tu się urodziłem, tu toczyło się moje życie i tu wracam po wielu latach, jako szkoleniowiec pierwszej drużyny Wojskowych.
– To dla mnie coś dużego i wielkiego. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności miejsca, w którym jesteśmy. Musimy zakasać rękawy i – mówiąc po chłopsku – wziąć się do roboty. Ten klub, przede wszystkim jego kibice, zasługują na dużo więcej, niż to, co ostatnio widzieliśmy. Pierwszy cel to odbudowanie zaufania kibiców, a dalej – krok po kroku – wejście na należyty poziom.
– Recepta na sukces? To, co już zostało powiedziane. Praca, praca, jeszcze raz praca. Dziś zaczynamy. Musimy pracować nie tylko dużo, ale też mądrze i celowo. Wiele klubów pracuje dużo, teraz będzie się to rozgrywało na poziomie tego, kto pracuje lepiej, mądrzej. Wierzę, że my, jako cały klub, będziemy wydajni, efektywni – i to będzie klucz do sukcesu. Ale to codzienność, nie ma jednej recepty. To wiele działań, które trzeba wykonać codziennie, na odpowiednim poziomie – to doprowadza Cię do celu, do tego, co założyłeś. Wierzę w codzienną, systematyczną pracę – to doprowadziło mnie do tego miejsca, w którym jestem.
– Klauzula poufności z Rakowem? Doszliśmy do porozumienia. Nie było to proste. Wydarzyły się pewne rzeczy, które – według mnie – nie powinny się wydarzyć. Na tym postawię kropkę. Bardzo cenię dwa okresy pracy w Częstochowie. Trzeba to podzielić, wejść w historię, ale nie będę tu tego roztrząsał. Zawarliśmy w porozumieniu, że nie będziemy tego komentować. Tego będę się trzymał. Nie zdradzę, czy klauzula ma okres obowiązywania, bo to porozumienie między Rakowem, Legią a mną.
– Współpraca z Bobiciem i Żewłakowem? Jestem otwarty, nie tylko z Fredim czy Michałem, ale ze wszystkimi pracownikami klubu. Wierzę w pracę zespołową. Moje sukcesy opierają się na pracy drużynowej, nie na indywidualnościach – one robią tylko różnicę. Wierzę, że w tej organizacji mamy ludzi, którzy zrobią różnicę – mam nadzieję, że tu siedzą już dwie takie osoby (Marek Papszun i Marcin Herra – red.) i to sprawi, że Legia będzie się rozwijała, osiągała sukcesy w niedalekiej przyszłości.
– Czy gdybym wcześniej dołączył do Legii, to ta drużyna wciąż grałaby w Europie i miałaby mniejszą stratę w Ekstraklasie, czy byłoby odwrotnie? Dobre pytanie, na które nikt nie zna odpowiedzi. Nie wiemy, co by było. Rzeczywiście, wyniki warszawiaków były słabe, z kolei Rakowa bardzo dobre. Nie wiadomo, co by się zadziało, gdybym szybciej zmienił miejsce pracy. Być może byłoby podobnie, może byłoby słabo tu i tu, a może słabo tam i dobrze tutaj. Tego nie wiemy, trudno powiedzieć i dywagować. Oczywiście, chyba dla każdego trenera lepiej byłoby trafić wcześniej. Nie chodzi nawet o wyniki, czy byłbym ich gwarantem, tylko poznałbym drużynę, organizację i byłbym krok do przodu. Rozumiałem tę sytuację, nie będę wchodził w to, co się działo w czasie ostatnich 7 tygodni, bo już o tym mówiłem. Na pewno nie było tak, że z dnia na dzień chciałem zostawić Raków Częstochowa.
– Czy zawodowo to było najtrudniejsze 7 tygodni w mojej karierze? To była generalnie ciężka runda, z różnych powodów. Od początku okresu przygotowawczego, ze względu na to, jak była budowana kadra. To, co się działo w rundzie, było tego konsekwencją. Nie zamykałbym się do tych 7 tygodni, bo ten okres był konsekwencją wcześniejszych zdarzeń w klubie, dlatego prosiłem o nieocenianie słów, które padły, w tamtym momencie. Ta historia miała głębsze podłoże niż tylko okres dwóch tygodni, w trakcie których Raków przegrał z Pogonią Szczecin i Górnikiem Zabrze. Finalnie to dla mnie olbrzymie doświadczenie, które wykorzystam w przyszłości, jako wartość dodaną do rozwoju. Tak na to dziś patrzę.
– Bardzo się cieszę, że zostawiłem Raków na takim miejscu, na jakim zostawiłem. To było dla mnie istotne. Chodziło też o to, by czwartkowy mecz na Cyprze potoczył się tak, jak się potoczył, ze względu na Raków, ale też na polską piłkę.
– Jeśli chodzi o strukturę zarządzającą klubem czy pionem sportowym, to w Rakowie jest podobnie. W Częstochowie jest właściciel, doradca zarządu, przewodniczący rady nadzorczej, który pełni też szerszą rolę, jest także prezes i wiceprezes. Tylko opinia dziennikarzy kreuje troszkę inną rzeczywistość. Zupełnie się o to nie martwię, że tu są rozproszone ośrodki decyzyjne, działające jeszcze gdzieś przeciwko sobie, bo to byłoby absurdalne.
– Czy mam obiecane zimowe transfery? Za wcześnie dziś o tym mówić. Dopiero wchodzę do klubu. Muszę zdiagnozować obecny stan posiadania i dopiero będziemy o tym rozmawiali. Pracuje dział skautingu, za który odpowiada Piotr Zasada. Oczywiście, ze względu na moją pracę w Rakowie, nie kontaktowałem się z nim, ale myślę, że nastąpi to w najbliższych dniach. Po rozmowach z Fredim Bobiciem i Michałem Żewłakowem, będziemy ewentualnie podejmowali jakieś działania. Musimy najpierw przedyskutować to w swoim gronie. Muszę też wejść do drużyny i zobaczyć, jak ona funkcjonuje.
– Z klasówkami to średnia ujma. Uważam, że bycie nauczycielem to nie jest potwarz, tylko to powinien być szanowany zawód. Jestem dumny, że pracowałem jako nauczyciel, a potem zostałem trenerem. Relacja uczeń – nauczyciel? Myślę, że ten obraz był całkiem dobry. Może trzeba by było zrobić parę pompek (za zdanie sprzed 15 lat, że Papszun obejmie Legię – red.), ale od strony wychowawczej może by to było nawet wskazane.
– W takiej sytuacji, w jakiej jest dziś drużyna, praktycznie wszyscy zawodnicy grają poniżej poziomu. To też naturalne, oczywiste. Wiele klubów, które przechodzi ciężkie momenty, ma ten sam problem. Na dziś, nie skreślam żadnego gracza. Oczywiście, będą wchodziły kwestie transferów, ewentualnie chęci odejścia, kończących się kontraktów. Wiele spraw pozasportowych często decyduje o tym, co się dzieje z danym zawodnikiem. Pewnie będziemy rozmawiali o tym, że gramy tylko na jednym froncie, a kadra była budowana pod trzy. To też może mieć jakiś wpływ. Na to jednak za wcześnie. Musimy usiąść i o tym porozmawiać.
– Nie myślę o tym, by w jakiś sposób ingerować w kwestie organizacyjne czy inne. Moje zadanie jest zupełnie inne. Działam w pionie sportowym i będę odpowiadał za to, by przygotować drużynę. Oczywiście jeśli będę poproszony przez włodarzy czy inne osoby, to mogę podzielić się swoim bogatym doświadczeniem i pomóc organizacji. Mój kontrakt jest skonstruowany tak, że odpowiadam za cele sportowe.
– Kształt sztabu? Na tę chwilę nie mogę jeszcze nic powiedzieć, bo jesteśmy na etapie dogrywania tematów. Dziś nie będziemy mogli przekazać wiele konkretów personalnych, gdyż rozmowy się toczą. Nie jest tajemnicą, że niektórzy członkowie sztabu Rakowa są brani pod uwagę jako moi współpracownicy w Legii, ale trwają negocjacje – nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie. Teraz byśmy tylko spekulowali, a uważam, że nie ma to większego sensu.
– Będę grał na trójkę z tyłu, czy stworzę coś nowego? Dobre pytanie, zastanawiam się nad tym tematem. Mam w głowie jakiś pomysł, ale muszę zobaczyć drużynę, wiedzieć – po rozmowach z osobami decyzyjnymi – na kogo będę mógł liczyć. Wtedy zdecyduję o systemie. Nie byłoby rozsądne, gdybym sam wszedł ze swoim know how, nie patrząc na to, co jest w Legii – jacy są zawodnicy, czy profile są dopasowane. Nie mam problemu z każdym innym systemem, bo dla mnie liczy się to, jak piłkarze działają na boisku. Na dziś to nie jest kluczowa kwestia – bardziej chodzi o to, kogo będziemy mieli do dyspozycji, kogo widzimy też przyszłościowo. Budując coś, nie należy tego wywracać za jakiś czas znowu do góry nogami.
– Czy po wypełnieniu kontraktu w Legii, zakończę karierę zgodnie z obietnicą daną żonie wiele lat temu? Sytuacja się zmieniła, bo rok nie pracowałem – teraz muszę to odrobić. Nie ma nic za darmo, haha. Ten rok zmienił trochę moją optykę na pracę trenera. Znowu poczułem głód, dlatego ładniej mi było przetrwać ostatni okres. Baterie były naładowane, dziś są doładowane na maksimum. Jest we mnie duży entuzjazm. W tej chwili nie chciałbym nic deklarować w sprawie przyszłości, bo jak baterie się wyczerpią, to po prostu będzie… koniec.
– Jeszcze nie rozmawiałem z zawodnikami Legii, bo do czwartku prowadziłem dyskusje z piłkarzami Rakowa. To było moje zadanie, by przygotować ich do poszczególnych spotkań i żeby wyniki się zgadzały. Co zrobić, by wróciła pewność siebie u graczy Wojskowych? To szereg codziennych działań. Jeśli zawodnicy zaufają, poświęcą się i będą wierzyli w to, co robimy, to pewność szybko wróci. Oni muszą wierzyć, że to też ich kariery. Dziś reprezentujemy Wojskowych, ale każdy piłkarz ma także swoje ambicje i cele.
– Co było fundamentem pragnienia trafienia na Łazienkowską? Jest wiele czynników, które powodowały taką determinację u mnie. Nie jest tajemnicą, że Legia Warszawa widziała mnie już wcześniej na stanowisku trenera. Nie doszło do tego z różnych względów i tak miało po prostu być. Dziś nadszedł moment, w którym determinacja była olbrzymia z obu stron i do tego doszło. Podłoże mojego związku z miastem, klubem, przede wszystkim z kibicami… To duży czynnik, który motywował mnie do tego, by w końcu przyjść do Legii jako szkoleniowiec. To rzesza najlepszych fanów w Polsce, a także najbardziej utytułowany klub. To, co się dziś zadziało, jest dla mnie dużym wyzwaniem, ale też docenieniem mojej pracy.
– Jakie wykonam trzy pierwsze rzeczy jako trener Legii? Będziemy spotykać się na poziomie zarządzania. Kolejne działania są związane ze sztabem, plus wizyta w LTC. Muszę poznać infrastrukturę i przygotować się do działań praktycznych.
– Życzę wesołych świąt dla wszystkich. Szczęśliwego nowego roku!
Multimedia

Dele Alli znów na obiektach Tottenhamu – walczy o drugą szansę w...

Będzie wielki powrót do Interu po latach?

Harry Maguire skazany w Grecji na prawie 2 lata w zawieszeniu!

Decyzja w sprawie Alvaro Arbeloi dopiero po sezonie

Młody Fletcher zawieszony na 6 meczów za obraźliwe słowa. Manchester...




















Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.