
Marek Papszun: Kibice mogą być z nas zadowoleni
23.05.2026 20:34
(akt. 23.05.2026 23:23)
– Mecz był specyficzny, gdyż – niestety – doszło do tragedii (śmierć kibica Motoru – red.). Nie mogliśmy się cieszyć, do końca nie było dopingu, trzeba było uszanować katastrofę, która się wydarzyła. Przykro mi – duży wypadek, który musiał stonować radość.
– To był ostatni mecz, więc krótkie podsumowanie. Myślę, że za nami bardzo udana runda. Osiem zwycięstw, sześć remisów, dwie porażki. Średnia punktowa 1,9 – przy całym sezonie na pewno dałoby wiadomo co. Poprzednia runda była słaba, dźwignęliśmy się z tego i to największa wartość – oprócz tego, że udało nam się wprowadzić standardy pracy i fundamenty pod kolejny sezon, jeśli chodzi o zespół, sztab. Sądzę, że to owocny czas, oprócz wyników. Wprowadziliśmy też trzech młodych zawodników do gry, a to – w trudnej rundzie – duża sprawa. Trzy debiuty z akademii to rzadkość.
– Chciałbym podziękować piłkarzom, sztabowi, zarządowi, pracownikom klubu, którzy nas wspierali. I oczywiście, naszym fantastycznym kibicom, którzy – mimo że w Legii są inne oczekiwania – pomogli nam przetrwać trudny moment i razem pociągnęliśmy to z 18. na 6. miejsce. Bardzo pozytywnie.
– Czy Nsame zafundował nowy kontrakt z Legią? Trudno powiedzieć. To złożona sytuacja. Nie chodzi tylko o performance JP, ale też o konfigurację kadry. Chciałbym, by został w Warszawie, lecz to nie jest proste. Czy jest bliżej, czy dalej? Muszą wydarzyć się pewne działania na jego korzyść, by tak było.
– Mecz Pogoni z GKS-em? Oglądaliśmy w trakcie spotkania, co się działo. Miałem złe przeczucia, jak bramka nie została uznana. Przy wyniku 0:1, drużynie z Katowic wystarczył tylko jeden gol do 5. miejsca. Było widać spore rozczarowanie po wszystkich, to zrozumiałe, bo byliśmy o krok o niesamowitej rzeczy i wejścia do europejskich pucharów rzutem na taśmę. Nie wyszło, nie wszystko zależało od nas. Zrobiliśmy swoją robotę, wygraliśmy zdecydowanie, dobrze graliśmy. Jestem z tego zadowolony i dumny z drużyny, jak sobie poradziła w trudnej sytuacji. Jest niedosyt i dobrze – jesteśmy ambitnymi ludźmi i tak to powinno wyglądać. Radość w szatni była najmniejszą z ośmiu wygranych wiosną.
– Chciałbym widzieć taką Legię na co dzień. Bardzo dobra w obronie, intensywna, ale też grająca dobry futbol, z polotem, tworząca sytuacje. Do tego trzeba dążyć. Zespół pokazał, że potrafi, ale dziś przestał istnieć. To druga strona medalu, ale tak też jest w piłce. Trzeba budować – nie od nowa, ale przebudowywać. Cieszę się, że teraz możemy odpocząć po intensywnym okresie, wymagającym dla mnie sezonie. Nie zadowoliliśmy się utrzymaniem, tylko wierzyliśmy w puchary.
– Kacper Chodyna miał bardzo dobre mecze, czy połowy, jak w Białymstoku. Do tego bramka dająca nam pierwsze zwycięstwo, nad Wisłą Płock. Duże momenty, mocno się rozwinął, złapał pewność. Do sprzedaży są pewnie wszyscy zawodnicy. Nie ma graczy, którzy w Polsce nie są na sprzedaż – to tylko kwestia ceny. Zobaczymy, jak potoczy się nasza sytuacja kadrowa. Dziś Kacper jest w Legii.
– Okres przygotowawczy? Będziemy domykali wszystko w niedzielę, poniedziałek. Wtedy przekażemy informację. Zaczniemy około 20 czerwca, potem mamy tydzień u siebie, wyjeżdżamy na zgrupowanie do Niemiec i następnie będziemy znowu pracować na własnych obiektach.
– Brkić? Wykorzystaliśmy okazję na rynku. Cieszę się, że do tego doszło. Będzie rywalizacja. Dziś nr 1 jest Otto Hindrich, ale nikt nie zabiera możliwości rywalizacji Ivanowi. Musimy mieć przynajmniej dwóch golkiperów na bardzo wysokim poziomie. Szukaliśmy zastępstwa dla Kacpra Tobiasza, który opuszcza Legię.
– Niesamowite to by by, jak byśmy awansowali do pucharów. Co bym zrobił? Nie dopuściłbym do meczu z Koroną Kielce – nie powinien się odbyć w takich warunkach i powinienem o to mocniej cisnąć. Poza Lechem, to nasza jedyna porażka. Globalnie? Myślę, że dobrze to poprowadziłem jako lider. Decyzje w codzienności, wystawienie składu, personalia… Można to zawsze lepiej zrobić.
– Początek był dla mnie słaby. Mecz z Koroną? Miałem poczucie, że jako trener nie miałem wpływu na to, co się dzieje. Długimi fragmentami panował chaos. Zespół wyglądał tak, jakby był bez szkoleniowca. To pokazało, jak duża presja ciążyła na zawodnikach, którzy niewiele wdrożyli z tego, co wypracowaliśmy. Panuje opinia, że gramy futbol pragmatyczny, bezpośredni, chcemy się bronić… To nie tak to wygląda. Na treningach wyglądamy tak, jak długimi fragmentami z Motorem.
– Nie jestem w czepku urodzony. Wszystko muszę wypracować z zespołem, ze sztabem.

Chelsea rozmawia z Atalantą o Marco Palestrze. Inter też w grze

Bouaddi zachwyca na mundialu. Real bacznie obserwuje pomocnika

Czym Korona skusiła Patrika Hellebranda?

Bartłomiej Pawłowski żegna się z Widzewem Łódź

FC Barcelona rozważa transfer młodej gwiazdy Manchesteru City


Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.