
Marek Papszun: Martwi skuteczność
10.07.2026 18:23
(akt. 11.07.2026 09:12)
Czytaj też
– Mecz był dobry, bardzo intensywny, głównie ze względu na agresywną, brutalną grę rywala. Cieszy mnie, że zachowaliśmy przy tym rozsądek. To zawsze bywa różnie w sparingach.
– Na pewno cieszy nas gra oraz to, że po raz kolejny stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji bramkowych. Natomiast martwi skuteczność. Nie ma co się oszukiwać – w takim meczu powinniśmy zdobyć kilka bramek. Musimy nad tym mocniej popracować, zachować więcej koncentracji i spokoju pod bramką przeciwnika.
Czy problem ze skutecznością wynika bardziej z jakości wykończenia, czy z koncentracji?
– To zawsze jest złożony problem. Teraz tworzymy bardzo dużo okazji, ale wciąż mamy kłopot z finalizacją. Myślę, że wpływa na to wiele czynników. To okres przygotowawczy. Są nowi zawodnicy, jak Łukasz Zjawiński, który w poprzednim meczu był bardzo skuteczny, a w piątek brakowało mu wykończenia. Brakuje jeszcze stabilizacji, odpowiedniego obycia, również mentalnego, i chłodnej głowy. Są też młodzi piłkarze, jak Kovacik, który zmarnował ze trzy sytuacje. Każdy przypadek jest trochę inny. Cieszy jednak postawa zespołu. Mam nadzieję, że wraz z kolejnymi treningami poprawi się również skuteczność.
W okresie przygotowawczym wszyscy ciężko pracują. Musimy po prostu lepiej zachowywać się w decydujących momentach.
Do rozpoczęcia ligi zostały dwa tygodnie. Co dziś najbardziej cieszy, a co pozostaje największym wyzwaniem?
– Chcemy utrzymać dyspozycję, którą pokazaliśmy w ostatnich dwóch meczach, i zacząć zdobywać więcej bramek. To wciąż okres przygotowawczy, a za sparingi nie przyznaje się punktów. Widzimy jednak postęp w grze zespołu. Powstaje nowa drużyna, oparta na pewnych fundamentach, gdyż sporo zawodników odeszło. W każdym kolejnym spotkaniu dokładamy kolejne elementy. Prawdziwa weryfikacja nastąpi już w lidze.
Czy obecny okres przygotowawczy jest łatwiejszy niż zimowy, kiedy przejmował Pan zespół?
– Szczerze mówiąc, pod względem pracy z drużyną jest podobnie. Myślę natomiast, że łatwiej mają zawodnicy. Dzisiaj dokładnie wiedzą, jak chcemy trenować i grać, jakie są wymagania oraz strategia. Są one bardzo precyzyjne. Piłkarze zaufali temu kierunkowi i chcą go realizować. To najważniejsze, bo bez tego wszystko byłoby znacznie trudniejsze. Dziś widać, że zespół utożsamia się z tą ideą.
Co z nieobecnymi zawodnikami?
– Przede wszystkim zabrakło Arsenicia i Wojtka Urbańskiego, co było dla nas największym osłabieniem. Jeśli chodzi o Antonio Colaka, to zderzył się z bramkarzem we wcześniejszym sparingu. Ma pęknięcie kości jarzmowej i chyba będzie to zmierzało w kierunku operacji. Niestety, to uroki sparingów.
Czy możemy spodziewać się kolejnych transferów? Przykładowo, blisko jest podpisania środkowego pomocnika?
– Chciałbym, żeby coś się wydarzyło. Myślę, że czegoś możemy się spodziewać w najbliższych dniach, godzinach, tygodniach, miesiącach.
A sytuacja zdrowotna Arsenicia i Urbańskiego? To absencja prewencyjna czy coś poważniejszego?
– To urazy, które nie wiadomo, w którym kierunku pójdą. Potrzebujemy trzech–pięciu dni i wtedy ocenimy sytuację. Na dziś wszystko wskazuje na to, że nie jest to nic poważnego.
Rafał Augustyniak mówił, że dodatkowo motywuje go to, iż pojawiają się opinie, że Legia może być słabsza niż przed rokiem. Dla Pana to również dodatkowa motywacja?
– Nie. Nie żyję opiniami mediów ani zewnętrzną motywacją. Mam wewnętrzną motywację. Wierzę w to, co robimy. Wierzę w swoją pracę – ona zawsze przyniosła efekty. Mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.
Czy dopuszcza Pan odejście któregoś z podstawowych zawodników, jeśli pojawi się odpowiednia oferta?
– Nie wiem, czego się spodziewać. Klub zawsze musi patrzeć również na stronę ekonomiczną, ale trzeba brać pod uwagę także dobro zawodnika. Jeśli transfer będzie korzystny dla obu stron, zaakceptuję taką decyzję. Oczywiście jako trener chciałbym pracować ze stabilną kadrą i jak najdłużej rozwijać tych samych piłkarzy. Każde odejście powinno być dobrze przemyślane, zwłaszcza gdy zespół zaczyna się stabilizować.
Czy to będzie sezon stabilizacji?
– Oby tak było. Jeśli będzie stabilizacja, będą też wyniki. Jeśli wyników nie będzie, nastąpi zmiana trenera. Tak wygląda piłka. Młodzi zawodnicy dostają szanse. Grają w każdym sparingu. Kiedy będą gotowi, będą dostawali kolejne minuty. Każdy rozwija się w swoim tempie. Pracuję w Legii dopiero pół roku, a był już transfer Leszczyńskiego, a także postępy Żewłakowa czy Kovacika. To dzięki talentowi i chęci tych zawodników.
Śledzi Pan mundial?
– Pory są miażdżące – o tej porze z reguły śpię. Zdarzy się, że obejrzę skróty. Czy mam faworyta? Nie. Przyznam szczerze, że bardziej żyję Legią Warszawa niż tym turniejem.
Jak ocenia Pan nowe przepisy na MŚ?
– Musimy się z nimi dokładnie zapoznać. Część z nich uważam za bardzo sensowną, zwłaszcza te, które mają przyspieszyć grę. Natomiast na przykład przepis dotyczący wznowienia z autu nie do końca mi się podoba, bo utrudnia odpowiednie ustawienie zespołu.
Na ile Legia jest już dziś intensywną drużyną?
– Myślę, że było to dziś widać. Oczywiście skala przeciwnika nie była najwyższa, ale zespół wyglądał dobrze. Rywal grał bardzo agresywnie, momentami aż za ostro jak na sparing. Na tym tle rozegraliśmy kolejny dobry mecz. Oczywiście są jeszcze elementy do poprawy, ale dziś nie widziałem wyraźnych słabych punktów – większa różnica między graczami była w poprzednim spotkaniu. Tam były większe dysproporcje. To cieszy, zwłaszcza że do rozpoczęcia ligi zostały dwa tygodnie. Teraz trzeba to tylko potwierdzić w rozgrywkach.
Po analizie meczu będzie więcej pochwał za grę w defensywie czy uwag dotyczących skuteczności?
– Dziś jednym z celów drużynowych było zachowanie czystego konta i ten cel udało się zrealizować. To buduje odpowiedzialność całego zespołu. Natomiast skuteczność była frustrująca. Już na ławce zaczynaliśmy się denerwować, kiedy w końcu padnie bramka. Ostatecznie strzeliliśmy jednego gola i wygraliśmy. Chcemy być zespołem kompletnym. Będą mecze, w których stworzymy tylko jedną okazję – po rzucie wolnym czy rożnym – i wtedy również musimy potrafić zwyciężyć. Dlatego pracujemy kompleksowo i do tego się przygotowujemy.
Jak ocenia Pan występ Kovacika?
– Widzę przede wszystkim same plusy. To bardzo młody zawodnik i jego pierwsze doświadczenia w pierwszym zespole Legii Warszawa. Musi przez to przejść. Rozmawiałem z nim po meczu. Był wkurzony, ale powiedziałem mu, że najważniejsze, że miał sytuacje. Teraz najważniejsze będzie spokojnie wykorzystać te doświadczenia. Nie ma innej drogi. Musi doświadczać i popełniać błędy, by z czasem stać się jedną z czołowych postaci.

Pia Skrzyszowska przegrywa złoto o 0,001 sekundy!

Luciano Spalletti o Miliku. Polak może odegrać kluczową rolę w Juventusie

Raków odsunął gracza za brak zaangażowania

Sabah Baku z Puchaczem pokonuje Aarhus i walczy o Ligę Mistrzów

PZPN potwierdza błąd sędziów, który zaważył na wyniku meczu Pogoń...



Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.