Legia - Cracovia
fot. Jan Szurek

Marek Papszun: Nasza gra nie była porywająca, ale skuteczna

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

08.03.2026 23:28

(akt. 09.03.2026 08:08)

- To był trudny mecz z bardzo fizycznym rywalem. Spodziewaliśmy się, że spotkanie będzie wyglądało właśnie w taki sposób – dużo walki, sporo bezpośredniej gry. Pokazaliśmy jednak dobrą organizację, dyscyplinę, jedność i poświęcenie. Bardzo dobrze broniliśmy. Spotkanie ułożyło się dla nas korzystnie, bo zdobyliśmy bramkę i mogliśmy w większym stopniu kontrolować jego przebieg - mówił po meczu z Cracovią trener Legii, Marek Papszun.

- Na początku chciałbym złożyć życzenia z okazji Dnia Kobiet – wszystkiego najlepszego dla wszystkich pań obecnych na sali, a szczególnie dla kibicek Legii Warszawa. Chciałbym też podziękować naszym kibicom za świetny doping i atmosferę na stadionie. Bardzo zależało nam dziś na zwycięstwie, również po to, by odbudowywać zaufanie. To był trudny mecz z bardzo fizycznym rywalem. Spodziewaliśmy się, że spotkanie będzie wyglądało właśnie w taki sposób – dużo walki, sporo bezpośredniej gry. Pokazaliśmy jednak dobrą organizację, dyscyplinę, jedność i poświęcenie. Bardzo dobrze broniliśmy. Spotkanie ułożyło się dla nas korzystnie, bo zdobyliśmy bramkę i mogliśmy w większym stopniu kontrolować jego przebieg. Jedyne, czego zabrakło, to zamknięcia meczu drugim golem na 2:0.

Czy poczuł pan ulgę, kiedy Mileta Rajović w końcu strzelił gola i przełamał się? Zwłaszcza że tym razem rozpoczął mecz na ławce.

- Nie powiedziałbym, że spadł mi kamień z serca, ale na pewno bardzo się ucieszyłem. Tak jak mówiłem wcześniej – wierzę w tego chłopaka i byłem przekonany, że w końcu się przełamie. To dopiero jedna bramka, ale mam nadzieję, że będzie to dla niego nowe otwarcie i że jego skuteczność się poprawi. To nie wynikało tylko z tego, że dziś zaczął mecz na ławce. Chodziło też o zmianę podejścia i nastawienia, które od razu przyniosło efekt. Cieszę się z tego tym bardziej, że udało się dotrzeć do zawodnika i myślę, że teraz będzie już tylko lepiej.

Mówił pan o dobrej organizacji gry, szczególnie w pressingu, ale w meczu było też sporo przypadkowych zagrań i momentów chaosu. Czy to element planu Legii, czy jednak zespół chce grać bardziej uporządkowaną piłkę?

- Na pewno nie jest naszym planem gra w chaosie. Mamy bardzo dokładny plan taktyczny. Trzeba jednak pamiętać, że po drugiej stronie jest przeciwnik, który również wpływa na przebieg meczu. Rzeczywiście momentami wciągnęliśmy się w bardziej bezpośrednią grę. Rywal był ustawiony mocno pod pojedynki jeden na jednego, miał bardzo silnych fizycznie zawodników i to on zaczął grać w taki sposób. W efekcie mecz momentami tak wyglądał. Oczywiście oczekujemy lepszej gry z piłką, ale to jest proces. Chciałbym, żebyśmy już teraz grali lepiej, ale najważniejsze jest zbudowanie drużyny, nadanie jej fundamentów i zasad funkcjonowania, które pozwolą zdobywać punkty. Dziś może nasza gra nie była porywająca, ale była skuteczna.

Jak udało się dotrzeć do Rajovicia? I drugie pytanie – czy po tym zwycięstwie łatwiej oddycha się nad strefą spadkową?

- Na pewno tak. To kolejny element związany z piłką nożną – nie jest łatwo grać pod taką presją. W Legii Warszawa walka o utrzymanie powoduje, że ta koszulka naprawdę dużo waży. Wierzę jednak, że czas będzie działał na naszą korzyść. Jeśli będziemy punktować i nie będziemy mieć ciągle noża na gardle, to nasza gra też będzie wyglądała lepiej. Dlatego bardzo się cieszę z dzisiejszego zwycięstwa, z solidności zespołu i z tego, że Rajović wszedł z ławki i zdobył bramkę. Udało się też dobrze zarządzać meczem i pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa, co wcale nie jest takie proste.

Jaka jest sytuacja zdrowotna Antonio Čolaka?

- W tym tygodniu miał lekkie problemy z Achillesem. Udało się to opanować, ale uraz powrócił i był już bardziej odczuwalny, dlatego nie mógł kontynuować gry. Na szczęście nie doszło do zerwania, więc to jest pozytywna informacja w tej sytuacji.

Jak widzi pan perspektywę odbudowy zespołu przy Łazienkowskiej – jeśli chodzi o organizację gry i funkcjonowanie drużyny?

- Musimy działać krok po kroku, dzień po dniu. Od początku mówię, że ten zespół potrzebował przede wszystkim zasad gry i funkcjonowania, które pozwolą kontrolować mecze. W szatni powiedziałem zawodnikom, że przypomniał mi się pierwszy mecz z Koroną – wtedy zupełnie nie mieliśmy kontroli nad spotkaniem. Dzisiaj to wyglądało zupełnie inaczej. Nie lubię drużyn, które mogą grać słabiej, ale widać, że potrafią się bronić, kontrolować fazy przejściowe i dynamikę meczu. W tamtym spotkaniu tego nie widziałem. Dziś jesteśmy dużo dalej. W Białymstoku w drugiej połowie zagraliśmy bardzo dobrze, z Płockiem był solidny mecz, a dziś wygraliśmy zasłużenie. Byliśmy bliżej zwycięstwa, chociażby dzięki strzałom z dystansu i kilku sytuacjom. To wygląda coraz lepiej, ale najważniejsze są punkty. Mamy dopiero 28 punktów i do utrzymania wciąż brakuje nam sporo. To jest nasz nadrzędny cel.

Jak ocenia Pan występ Artura Jędrzejczyka i jakie są plany wobec kapitana Legii?

- Dziś bardzo nam pomógł w zarządzaniu meczem. Pokazał gotowość do gry. To legenda tego klubu, kapitan i świetny człowiek z topowym charakterem. Takich zawodników i takich obrońców każdy trener chciałby mieć w drużynie. Oczywiście pojawiają się pewne problemy zdrowotne, dlatego musimy umiejętnie zarządzać jego siłami. Dziś nam pomógł i wierzę, że pomoże także w kolejnych meczach. Taki jest plan.

Legia ma tylko pięć dni przerwy przed meczem z Radomiakiem. Czy planujecie inaczej podejść do przygotowań?

- Ten mikrocykl rzeczywiście jest krótszy niż poprzednie, ale dla zawodników Legii to nic nowego. Wielu z nich grało w europejskich pucharach, gdzie przerwy między meczami były jeszcze krótsze. Nie ma więc problemu z przygotowaniem się do kolejnego spotkania. Pracujemy systemowo i ten czas w zupełności nam wystarczy. Nawet gdybyśmy mieli grać za dwa czy trzy dni, też bylibyśmy gotowi.

Czy zaskoczyły pana zmiany w składzie i ustawieniu Cracovii przed tym meczem?

- Było rzeczywiście sporo zmian, także strukturalnych, ale spodziewaliśmy się takiego scenariusza. Cracovia w podobnym ustawieniu zagrała wcześniej z Rakowem i wygrała wtedy w Krakowie 2:0, dominując fizycznie i w pojedynkach. Dlatego przypuszczaliśmy, że dziś może wyglądać to podobnie. Gdy zobaczyliśmy skład, byliśmy już praktycznie pewni, że rywal zastosuje taki plan.

Jak ocenia pan występ Kacpra Chodyny i czy będzie na niego stawiał w kolejnych meczach?

- Kacper, podobnie jak większość zawodników, rozegrał solidny i dojrzały mecz. Był bardzo odpowiedzialny. W tym systemie skrzydłowi mają wymagającą rolę – zarówno pod względem fizycznym, jak i taktycznym. Był dobrze ustawiony, dobrze pracował w defensywie i mądrze grał, szczególnie w drugiej połowie. Dobrze współpracował z Kraśnickim, a większość akcji w drugiej połowie szła właśnie tą stroną. Nie dominowaliśmy z piłką, więc trudno było o więcej okazji, ale na pewno był to solidny występ.

Komentarze (111)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.