
Marek Papszun: Nasza gra nie była porywająca, ale skuteczna
08.03.2026 23:28
(akt. 09.03.2026 08:08)
- Na początku chciałbym złożyć życzenia z okazji Dnia Kobiet – wszystkiego najlepszego dla wszystkich pań obecnych na sali, a szczególnie dla kibicek Legii Warszawa. Chciałbym też podziękować naszym kibicom za świetny doping i atmosferę na stadionie. Bardzo zależało nam dziś na zwycięstwie, również po to, by odbudowywać zaufanie. To był trudny mecz z bardzo fizycznym rywalem. Spodziewaliśmy się, że spotkanie będzie wyglądało właśnie w taki sposób – dużo walki, sporo bezpośredniej gry. Pokazaliśmy jednak dobrą organizację, dyscyplinę, jedność i poświęcenie. Bardzo dobrze broniliśmy. Spotkanie ułożyło się dla nas korzystnie, bo zdobyliśmy bramkę i mogliśmy w większym stopniu kontrolować jego przebieg. Jedyne, czego zabrakło, to zamknięcia meczu drugim golem na 2:0.
Czy poczuł pan ulgę, kiedy Mileta Rajović w końcu strzelił gola i przełamał się? Zwłaszcza że tym razem rozpoczął mecz na ławce.
- Nie powiedziałbym, że spadł mi kamień z serca, ale na pewno bardzo się ucieszyłem. Tak jak mówiłem wcześniej – wierzę w tego chłopaka i byłem przekonany, że w końcu się przełamie. To dopiero jedna bramka, ale mam nadzieję, że będzie to dla niego nowe otwarcie i że jego skuteczność się poprawi. To nie wynikało tylko z tego, że dziś zaczął mecz na ławce. Chodziło też o zmianę podejścia i nastawienia, które od razu przyniosło efekt. Cieszę się z tego tym bardziej, że udało się dotrzeć do zawodnika i myślę, że teraz będzie już tylko lepiej.
Mówił pan o dobrej organizacji gry, szczególnie w pressingu, ale w meczu było też sporo przypadkowych zagrań i momentów chaosu. Czy to element planu Legii, czy jednak zespół chce grać bardziej uporządkowaną piłkę?
- Na pewno nie jest naszym planem gra w chaosie. Mamy bardzo dokładny plan taktyczny. Trzeba jednak pamiętać, że po drugiej stronie jest przeciwnik, który również wpływa na przebieg meczu. Rzeczywiście momentami wciągnęliśmy się w bardziej bezpośrednią grę. Rywal był ustawiony mocno pod pojedynki jeden na jednego, miał bardzo silnych fizycznie zawodników i to on zaczął grać w taki sposób. W efekcie mecz momentami tak wyglądał. Oczywiście oczekujemy lepszej gry z piłką, ale to jest proces. Chciałbym, żebyśmy już teraz grali lepiej, ale najważniejsze jest zbudowanie drużyny, nadanie jej fundamentów i zasad funkcjonowania, które pozwolą zdobywać punkty. Dziś może nasza gra nie była porywająca, ale była skuteczna.
Jak udało się dotrzeć do Rajovicia? I drugie pytanie – czy po tym zwycięstwie łatwiej oddycha się nad strefą spadkową?
- Na pewno tak. To kolejny element związany z piłką nożną – nie jest łatwo grać pod taką presją. W Legii Warszawa walka o utrzymanie powoduje, że ta koszulka naprawdę dużo waży. Wierzę jednak, że czas będzie działał na naszą korzyść. Jeśli będziemy punktować i nie będziemy mieć ciągle noża na gardle, to nasza gra też będzie wyglądała lepiej. Dlatego bardzo się cieszę z dzisiejszego zwycięstwa, z solidności zespołu i z tego, że Rajović wszedł z ławki i zdobył bramkę. Udało się też dobrze zarządzać meczem i pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa, co wcale nie jest takie proste.
Jaka jest sytuacja zdrowotna Antonio Čolaka?
- W tym tygodniu miał lekkie problemy z Achillesem. Udało się to opanować, ale uraz powrócił i był już bardziej odczuwalny, dlatego nie mógł kontynuować gry. Na szczęście nie doszło do zerwania, więc to jest pozytywna informacja w tej sytuacji.
Jak widzi pan perspektywę odbudowy zespołu przy Łazienkowskiej – jeśli chodzi o organizację gry i funkcjonowanie drużyny?
- Musimy działać krok po kroku, dzień po dniu. Od początku mówię, że ten zespół potrzebował przede wszystkim zasad gry i funkcjonowania, które pozwolą kontrolować mecze. W szatni powiedziałem zawodnikom, że przypomniał mi się pierwszy mecz z Koroną – wtedy zupełnie nie mieliśmy kontroli nad spotkaniem. Dzisiaj to wyglądało zupełnie inaczej. Nie lubię drużyn, które mogą grać słabiej, ale widać, że potrafią się bronić, kontrolować fazy przejściowe i dynamikę meczu. W tamtym spotkaniu tego nie widziałem. Dziś jesteśmy dużo dalej. W Białymstoku w drugiej połowie zagraliśmy bardzo dobrze, z Płockiem był solidny mecz, a dziś wygraliśmy zasłużenie. Byliśmy bliżej zwycięstwa, chociażby dzięki strzałom z dystansu i kilku sytuacjom. To wygląda coraz lepiej, ale najważniejsze są punkty. Mamy dopiero 28 punktów i do utrzymania wciąż brakuje nam sporo. To jest nasz nadrzędny cel.
Jak ocenia Pan występ Artura Jędrzejczyka i jakie są plany wobec kapitana Legii?
- Dziś bardzo nam pomógł w zarządzaniu meczem. Pokazał gotowość do gry. To legenda tego klubu, kapitan i świetny człowiek z topowym charakterem. Takich zawodników i takich obrońców każdy trener chciałby mieć w drużynie. Oczywiście pojawiają się pewne problemy zdrowotne, dlatego musimy umiejętnie zarządzać jego siłami. Dziś nam pomógł i wierzę, że pomoże także w kolejnych meczach. Taki jest plan.
Legia ma tylko pięć dni przerwy przed meczem z Radomiakiem. Czy planujecie inaczej podejść do przygotowań?
- Ten mikrocykl rzeczywiście jest krótszy niż poprzednie, ale dla zawodników Legii to nic nowego. Wielu z nich grało w europejskich pucharach, gdzie przerwy między meczami były jeszcze krótsze. Nie ma więc problemu z przygotowaniem się do kolejnego spotkania. Pracujemy systemowo i ten czas w zupełności nam wystarczy. Nawet gdybyśmy mieli grać za dwa czy trzy dni, też bylibyśmy gotowi.
Czy zaskoczyły pana zmiany w składzie i ustawieniu Cracovii przed tym meczem?
- Było rzeczywiście sporo zmian, także strukturalnych, ale spodziewaliśmy się takiego scenariusza. Cracovia w podobnym ustawieniu zagrała wcześniej z Rakowem i wygrała wtedy w Krakowie 2:0, dominując fizycznie i w pojedynkach. Dlatego przypuszczaliśmy, że dziś może wyglądać to podobnie. Gdy zobaczyliśmy skład, byliśmy już praktycznie pewni, że rywal zastosuje taki plan.
Jak ocenia pan występ Kacpra Chodyny i czy będzie na niego stawiał w kolejnych meczach?
- Kacper, podobnie jak większość zawodników, rozegrał solidny i dojrzały mecz. Był bardzo odpowiedzialny. W tym systemie skrzydłowi mają wymagającą rolę – zarówno pod względem fizycznym, jak i taktycznym. Był dobrze ustawiony, dobrze pracował w defensywie i mądrze grał, szczególnie w drugiej połowie. Dobrze współpracował z Kraśnickim, a większość akcji w drugiej połowie szła właśnie tą stroną. Nie dominowaliśmy z piłką, więc trudno było o więcej okazji, ale na pewno był to solidny występ.
Multimedia

Lucas Digne na celowniku PSG. Mistrzowie Francji planują powrót obrońcy

Tarik Muharemović na celowniku trzech angielskich klubów

Juventus coraz bliżej pożegnania z Milikiem?

Andrey Santos oficjalnie w Manchesterze United. Głośny transfer z...

Slaven Bilić wraca do roli selekcjonera. Chorwacja zaskakuje po mundialu





Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.