Marek Papszun
fot. Marcin Szymczyk

Marek Papszun: Oddaliśmy inicjatywę, musimy nad tym pracować

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

13.02.2026 23:51

(akt. 14.02.2026 02:36)

- Spodziewaliśmy się trudnego, szarpanego meczu i dokładnie taki on był. W pierwszej połowie mieliśmy kontrolę – prowadziliśmy grę, zdobyliśmy bramkę, funkcjonowaliśmy dobrze w pressingu i organizacji defensywnej. Stracony gol, i to w momencie, kiedy powinniśmy lepiej zarządzić końcówką tej części spotkania, zmienił jednak obraz rywalizacji. Po przerwie brakowało nam utrzymania intensywności i jakości w kluczowych fragmentach - mówił po meczu trener Legii, Marek Papszun.

- Były momenty, w których oddaliśmy inicjatywę i pozwoliliśmy przeciwnikowi wejść w swój rytm. To coś, nad czym musimy pracować – zwłaszcza w sytuacji, gdy obejmujemy prowadzenie. Przy wyniku 1:0 powinniśmy pójść za ciosem, podkręcić tempo i zamknąć mecz, a nie dopuszczać do prostych strat czy stałych fragmentów, które odbierają nam pewność siebie.

- Trzeba jasno powiedzieć: niektórzy zawodnicy wracają po przerwach, zmagali się z urazami czy zawirowaniami transferowymi i to widać. Mało treningów, brak rytmu meczowego – to wszystko ma wpływ na dyspozycję. Oczekujemy od nich więcej, oni sami też oczekują od siebie więcej, ale do optymalnej formy dochodzi się pracą i cierpliwością.

- Nie możemy też zakładać, że zawsze będziemy mieli do dyspozycji tych samych piłkarzy w stu procentach gotowych do gry. Sezon jest długi, kartki, kontuzje czy inne okoliczności są jego częścią. Każdy musi być przygotowany, by wziąć odpowiedzialność za wynik. Colak? Miał jeden groźny strzał w pierwszej połowie, lepiej mógł się zachować przy stałym fragmencie – z jego strony padła bramka. Kapuadi? Było mu ciężko, słaby mecz zagrał, ale to nie jest dziwne – zawirowania transferowe, problemy z kontuzjami, mało trenował i to było widać. Trzeci mecz, trzecia konfiguracja obrony, teraz Pankov dostał kartkę, będzie czwarta konfiguracja, brakuje stabilizacji, ale walczymy i wierzymy że cel osiągniemy.  Od Kacpra Urbańskiego oczekuję więcej, on od siebie też i wierzę, że ten jego talent rozkwitnie. 

- Elitim? Jeśli jego wprowadzenie będzie przebiegało bezproblemowo, to będzie w kadrze na Wisłę Płock, ale po tym jak odnowiła się kontuzja Pawła Wszołka, wolimy dmuchać na zimne i poczekać nieco dłużej. 

- Mieliśmy również swoje sytuacje – była stuprocentowa okazja, po której mogliśmy prowadzić 2:1 i wtedy rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej. Dlatego trudno mówić o całkowitej dominacji rywala. O wyniku często decydują detale, stałe fragmenty, jedna reakcja szybsza lub wolniejsza.

- Jeżeli chodzi o transfer Rafała Adamskiego, kwestie terminów czy negocjacji nie leżą bezpośrednio w moich kompetencjach. Moją rolą jest przygotowanie zespołu i wyciśnięcie maksimum z kadry, którą mam do dyspozycji. Sytuacja nie jest łatwa, ale pierwsza połowa pokazała, że potrafimy grać na odpowiednim poziomie. Teraz kluczowe jest to, by utrzymywać ten standard przez pełne 90 minut.

- Zebraliśmy kolejne doświadczenie. Ono musi nas wzmocnić mentalnie, bo bez stabilności i konsekwencji nie będziemy regularnie punktować. A żeby realizować nasze cele, potrzebujemy po prostu więcej – jakości, koncentracji i odpowiedzialności w decydujących momentach.

- Kolejny raz tracimy bramkę po stałym fragmencie gry albo w jego następstwie i nie można mówić o przypadku. To powtarzalny problem. W wielu sytuacjach decydują proste rzeczy – koncentracja, odpowiednie ustawienie, wyczucie chwili. Przykład z końcówki pierwszej połowy jest bardzo wymowny. Powinniśmy spokojnie dowieźć tę część meczu bez zagrożenia, a zamiast tego dopuszczamy do sytuacji, która zmienia obraz spotkania. Zawodnicy muszą lepiej rozumieć fazy meczu – wiedzieć, kiedy trzeba przyspieszyć, a kiedy przede wszystkim zabezpieczyć wynik. To kwestia dojrzałości i odpowiedzialności. Pracujemy nad tym, analizujemy detale, ale w warunkach meczowych, pod presją, czasami brakuje chłodnej oceny sytuacji. Obrona przy stałych fragmentach wymaga absolutnej konsekwencji i powtarzalności – i tu musimy być zdecydowanie bardziej solidni.
Jeśli chodzi o wybór wykonawców czy organizację przy stałych fragmentach, to są decyzje podejmowane wewnętrznie, w zależności od strony, z której wykonywany jest stały fragment, oraz aktualnej dyspozycji zawodników. Dlaczego nie robił tego Krasniqi, a robił Szymański - takie byłu ustalenia. Warto też pamiętać, że my sami stworzyliśmy sobie bardzo dobrą okazję po stałym fragmencie. Gdybyśmy ją zamienili na bramkę, narracja po meczu byłaby zupełnie inna. W piłce często o wszystkim decydują detale – i to one dziś znów zadziałały na naszą niekorzyść.

Komentarze (306)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.