Marek Papszun
fot. Marcin Szymczyk

Marek Papszun: Rajović? Po ludzku mi go szkoda - wideo

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

06.08.2026 13:31

(akt. 06.08.2026 15:44)

Legia Warszawa zaczęła sezon od dwóch zwycięstw. Trener Wojskowych, Marek Papszun, zabrał głos przed nadchodzącym spotkaniem ligowym z Koroną Kielce.

Chciałem zapytać o Michala Sevcíka. Jak idą postępy? Czy nadrobił już zaległości i jest coraz bliżej debiutu?

– Trudno w takich przypadkach mówić o zaległościach, bo zawodnik cały czas był w treningu. Bardziej mówimy o procesie adaptacji, który każdy piłkarz przechodzi w nowym klubie. To są kwestie bardzo indywidualne.

Plusem jest to, że trenuje, zagrał w poniedziałkowym sparingu, jest zdrowy. Z naszej perspektywy ten proces przebiega dobrze. Oczywiście zawsze chciałoby się, żeby wszedł do gry szybciej, ale zespół też dobrze funkcjonuje. Nie jest łatwo wejść do składu w takim momencie, ale myślę, że w kolejnych meczach pojawią się przestrzenie, żeby zadebiutował w Legii Warszawa.

Praktycznie na każdej konferencji ktoś pyta o Miletę Rajovicia. Ostatnio zagrał całkiem solidny mecz, moim zdaniem strzelił prawidłowego gola, który nie został uznany, oddał dwa uderzenia z dystansu. Generalnie miał za sobą bardzo solidny występ, ale znowu spadło na niego sporo krytyki. Chciałem zapytać, jak on to znosi, jak trener to ocenia i czy wszystko jest w porządku z jego psychiką.

– Przede wszystkim martwi mnie sytuacja, która ma miejsce, szczególnie ze strony części naszych kibiców, którzy – delikatnie mówiąc – nie pomagają. Nie mówię, że wszyscy, ale część kibiców nie pomaga.

Kiedy krytyka jest uzasadniona, to ją rozumiemy i przyjmujemy. Natomiast w niektórych przypadkach to już jest przesada, bo – słusznie pan zauważył – on zagrał dobry mecz, zdobył prawidłową bramkę. Co ma jeszcze zrobić?

Uważam, że to jest szkodliwe dla nas, dla Legii i dla drużyny. O ile kibice innych drużyn mogą się w ten sposób zachowywać, to nasi nie powinni. Powinni wspierać drużynę i tych chłopaków, szczególnie kiedy wkładają tyle wysiłku. A on w tym meczu wykonał naprawdę dużą pracę. Ja, sztab i piłkarze ten wysiłek doceniamy.

Prosiłbym kibiców o bardziej sprawiedliwe traktowanie. Oczywiście są momenty, kiedy jest pole do krytyki, ale są też takie, kiedy trzeba tych chłopaków docenić. O taką rzetelność bym prosił, ale też o wsparcie.

Robimy bardzo dużo i zrobiliśmy już w tamtej rundzie, żeby kibice byli dumni, żeby się cieszyli i żeby wokół drużyny była pozytywna energia. Niepotrzebnie teraz, kiedy idzie dobrze, wprowadzać negatywną atmosferę w nasze szeregi.

Sytuacja z Miletą nie jest prosta. Wiemy, że nie układa się tutaj tak, jak wszyscy byśmy chcieli, on również. To bardzo ambitny chłopak i po ludzku jest mi go szkoda.

Zapytam o najbliższego rywala, Koronę Kielce. To klub, w którym pojawiły się pieniądze i który latem przeprowadził interesujące transfery. Czego spodziewa się trener po tym rywalu i po najbliższym spotkaniu?

– Spodziewamy się twardej walki. Patrząc historycznie na mecze moich drużyn rozgrywane w Kielcach, zawsze były to trudne spotkania z bardzo zmotywowanym przeciwnikiem i tego się spodziewamy również teraz.

Korona rozegrała tylko jeden mecz, bo drugiego nie grała. Wynikowo nie był on udany, ale z perspektywy boiska wydaje się, że w Białymstoku była bliżej zwycięstwa niż Jagiellonia. To był solidny występ. Oddali więcej strzałów, kilka naprawdę groźnych. Może nie stworzyli stuprocentowych sytuacji, ale byli niebezpieczni.

Przygotowujemy się na wymagającego przeciwnika, który ma ambicje. Te inwestycje robią wrażenie, dlatego na pewno czeka nas ciekawe spotkanie.

Jeśli chodzi o techniczny aspekt pracy, to łatwo przygotowuje się do Korony, która zagrała tylko jeden mecz i przeszła sporo zmian? Wokół tej drużyny jest pewnego rodzaju niewiadoma. Jak przygotowujecie się do tego spotkania?

– To dobre pytania. Korona rozegrała tylko jedno spotkanie i miała dwa tygodnie na przygotowania do Legii. Pojawia się pewnie kilka niewiadomych, i pod kątem personalnym, i struktury.

Przygotowujemy się na różne warianty. Ponieważ Korona nie rozegrała drugiego spotkania, jest to trochę trudniejsze. Z drugiej strony mamy swoją strategię, która zawsze jest najważniejsza.

Zawodnicy muszą reagować na boisku bez względu na to, co Korona zaproponuje. Musimy być na to gotowi. Tak właśnie pracujemy z zespołem, żeby nie był niczym zaskoczony.

Oczywiście również my, jako sztab, pracujemy w trakcie meczu. Potrafimy szybko przeanalizować sytuację i przekazać drużynie konkretne informacje o tym, co ewentualnie można zmienić czy skorygować, żeby już w trakcie gry nasz poziom był jak najwyższy.

Zapytałbym szerzej o napastników. Wiem, że często podkreśla trener, że nie ma sztywnej hierarchii i Legia ma kilka opcji w ataku. Zastanawiam się jednak, czy gole Zjawińskiego i Adamskiego w poprzednim meczu najmocniej premiują ich teraz do gry w podstawowym składzie. Czy strzelenie gola nie zawsze oznacza, że automatycznie dostaje się miejsce w wyjściowej jedenastce na kolejne spotkanie?

– Oczywiście, że gole są istotne, bo golami wygrywa się mecze. Natomiast dla mnie nie jest najważniejsze to, kto je strzela. Jeżeli robią to napastnicy, to jest pewna wartość dodana, bo buduje ich pewność siebie i nie doprowadza do takich sytuacji, jakie mamy z Miletą. Kiedy brakuje skuteczności, zaczynają się problemy.

Jesteśmy w dużym klubie i zdajemy sobie sprawę, jakie są tutaj oczekiwania oraz jak liczna jest grupa kibiców. W związku z tym zawodnicy są narażeni na krytykę, o której już rozmawialiśmy. Trzeba to przyjąć i mieć tego świadomość.

Natomiast nie tylko gole są istotne. Trzeba być w dobrej dyspozycji – nie tylko piłkarskiej, ale również fizycznej i mentalnej. Bazujemy na dużej intensywności i chcemy ją jeszcze rozwijać. Ważna jest gotowość do gry, intensywność taktyczna i kilka innych elementów.

Jest jeszcze przeciwnik, który dysponuje określonymi atutami i również to musimy brać pod uwagę przy wyborze składu. Nie zapominajmy też, że w tej chwili Kuba Żewłakow również może grać na pozycji napastnika.

Jeszcze jedno pytanie o atak, trochę w ulubionym temacie transferów. Pojawia się nazwisko Jana Kuchty ze Sparty Praga. Zapytam jednak szerzej: czy jakiś transfer lub ruch kadrowy jest obecnie blisko finalizacji, czy na dziś powiedziałby trener, że nie?

– Na dzisiaj na pewno nie. Nie ma takiego tematu, żebyśmy byli blisko jakiegoś transferu. Oczywiście skauting i dyrektorzy pracują nad tym, żeby jeszcze wzmocnić zespół.

Do końca okna transferowego zostało jeszcze, jeśli się nie mylę, około 25 dni, więc jeszcze może dojść do takich ruchów. Zobaczymy, co przyniesie czas.

Regularnie dopytuję o młodych zawodników. Dwa tygodnie temu trener wskazał trzy nazwiska piłkarzy, którzy prawdopodobnie udadzą się na wypożyczenia. Dwóch z nich już zostało wypożyczonych. Chciałem zapytać o Samuela Kovacika. Jak trener wielokrotnie podkreślał, nie mogą grać wszyscy, a pierwsze dwie kolejki pokazały, że jemu nie będzie łatwo regularnie łapać minut w pierwszym zespole. Czy dla niego wypożyczenie nie byłoby lepszym rozwiązaniem? Czy rozważaliście taki scenariusz?

– To zależy również od ruchów przychodzących. Nasza kadra jest dzisiaj dość wąska. W tej chwili mamy do dyspozycji 18–19 zawodników gotowych do gry, więc nie jest ona zbyt szeroka. Biorąc pod uwagę, że za chwilę mogą pojawić się urazy czy kartki, nie możemy sobie pozwolić, żeby już na początku sezonu pozbywać się piłkarzy tylko dlatego, że nie zagrali w dwóch pierwszych kolejkach. To bardzo szybko może się zmienić.

Musi też istnieć rywalizacja w drużynie. Mówiliśmy wcześniej o napastnikach i to jest dla mnie bardzo ważne. Chcę mieć przynajmniej dwudziestoosobową grupę, w której będzie rywalizacja na poszczególnych pozycjach i zawodnicy będą wzajemnie wywierali na siebie presję. To jest koło napędowe rozwoju, bardzo ważne w naszym systemie pracy.

Trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć. Z perspektywy rozwoju Samuela Kovacika oczywiście należy taką możliwość rozważyć. Pewnie przyjdzie moment, kiedy pochylimy się nad tym tematem. Tak jak powiedziałem, analizujemy różne opcje i ta również jest brana pod uwagę. Zobaczymy, jak dalej potoczy się nasza sytuacja transferowa.

 

Komentarze (236)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.