fot. Marcin Szymczyk

Marek Papszun: W tabeli jest ścisk, wszystko jest możliwe

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

11.03.2026 14:25

(akt. 12.03.2026 12:50)

- Do końca sezonu zostało jeszcze dziesięć kolejek, czyli trzydzieści punktów do zdobycia. Patrząc na tabelę, widać ogromny ścisk. Jedna wygrana potrafi bardzo dużo zmienić, a jedna porażka również może spowodować przesunięcia w tabeli. Jeśli Arka wygra z Płockiem, to jedna drużyna wychodzi ze strefy zagrożenia, a druga się do niej przybliża. To wszystko się cały czas tasuje - mówi trener Legii Marek Papszun przed meczem z Radomiakiem.

Czy są jeszcze jakieś dobre informacje kadrowe?

- Z jednej strony sytuacja trochę się poprawiła, bo część zawodników wraca do dyspozycji, ale wypadł nam Colak. Widzieliśmy to już w ostatnim meczu – teraz pojawili się Wszołek i Arreiol, wraca również Żewłakow. Dzięki temu możliwości wyboru w kadrze są większe i ogólny stan kadry się poprawia.

Legia już dwukrotnie wygrała mecz i na chwilę opuszczała strefę spadkową, ale po dobie do niej wracała. Czy można wierzyć w powiedzenie „do trzech razy sztuka”?

- Myślę, że w tej chwili nie ma to aż takiego znaczenia. Najważniejsze są punkty i dyspozycja zespołu. Jeśli forma jest słaba i punktów jest mało, wtedy rośnie presja na drużyny, którym nie idzie. W tej chwili w walce o utrzymanie jest bardzo dużo zespołów. Trudno powiedzieć dokładnie ile, ale sporo klubów jest zagrożonych. W tej lidze wszystko jest bardzo płynne – dwie czy trzy wygrane mogą mocno wypromować zespół w tabeli, a trzy porażki mogą spowodować duże zamieszanie. Ta liga pokazuje, że każdy może wygrać z każdym. Tabela jest bardzo płaska, nie ma wyraźnej polaryzacji. Dlatego nie patrzę dziś na to, które miejsce zajmujemy, tylko na to, czy idziemy do przodu, czy się rozwijamy i czy mamy szanse w kolejnych meczach. Ważne jest to, że w ostatnich spotkaniach punktowaliśmy i ta nasza forma punktowa idzie w górę.

Ostatni mecz Legia zakończyła z czystym kontem – pierwszy raz od dawna. Pojawiła się informacja, że wpływ na to mogła mieć zmiana w sztabie dotycząca pracy przy defensywnych stałych fragmentach gry - że Inakiego Astiza zastąpił Artur Węska. Czy trener może się do tego odnieść?

- Nie sprowadzałbym tego tylko do jednego elementu. Oczywiście w tym meczu dobrze broniliśmy przy stałych fragmentach, ale przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie jako zespół. Przeciwnicy nie mają wielu sytuacji. Od meczu z Koroną rywale tworzą naprawdę niewiele okazji – czasem jedną czy dwie. W jednym z ostatnich spotkań przeciwnik właściwie nie stworzył czystej sytuacji. Stajemy się coraz mocniejsi jako drużyna w obronie. Stałe fragmenty są podzielone między trenerów – zarówno Inaki Astiz, jak i Artur Węska pracują nad tym elementem. Trenujemy to warsztatowo, tak jak wszystkie fazy gry, żeby być jak najbardziej skuteczni. Odpowiedzialności są rozdzielone między trenerów, ale to jest praca całego sztabu i całego zespołu.

W Radomiaku w ostatnich dniach doszło do zmiany trenera. Czy to może mieć wpływ na najbliższy mecz?

- Radomiak jest klubem bardzo medialnym i często pojawia się wokół niego dużo informacji. Natomiast w kontekście meczu nie ma to dla nas większego znaczenia. Zawodnicy wyjdą na boisko i będą chcieli wygrać, bo mają ku temu narzędzia. Ten zespół już wcześniej pokazywał, w jaki sposób chce grać i co chce robić na boisku. Myślę, że w tak krótkim czasie trudno spodziewać się wielkich zmian. Być może pojawią się jakieś roszady personalne, bo kadra jest mocna i możliwości wyboru są duże. Spodziewamy się trudnego meczu. Wiemy też, że murawa w Radomiu nie jest w najlepszym stanie, a dla dwóch drużyn, które lubią grać w piłkę, może to być utrudnienie. Warunki będą jednak takie same dla obu zespołów, więc musimy być gotowi na grę w takich realiach.

Legia wciąż znajduje się w strefie spadkowej, mimo że punktuje. Czy ta sytuacja niepokoi trenera?

- Nie, nie niepokoi mnie to. Do końca sezonu zostało jeszcze dziesięć kolejek, czyli trzydzieści punktów do zdobycia. Patrząc na tabelę, widać ogromny ścisk. Jedna wygrana potrafi bardzo dużo zmienić, a jedna porażka również może spowodować przesunięcia w tabeli. Jeśli Arka wygra z Płockiem, to jedna drużyna wychodzi ze strefy zagrożenia, a druga się do niej przybliża. To wszystko się cały czas tasuje. My musimy patrzeć przede wszystkim na siebie. Jeżeli będziemy punktować, to wyjdziemy z tej strefy i na koniec sezonu będziemy bezpieczni. Ta liga jest bardzo nieobliczalna – zarówno na górze, jak i na dole tabeli. Dlatego skupiamy się na tym, żeby jak najlepiej przygotować się do kolejnego meczu, bo wiemy, jak ważne są te trzy punkty. Chcemy dojść do poziomu 37 punktów i potem, mając dziewięć kolejek przed sobą, wierzę, że pójdziemy w górę.

Jak bardzo cieszy trenera czyste konto w ostatnim meczu oraz fakt, że zespół znów zdobył bramkę? Które zwycięstwo było lepsze – z Wisłą Płock czy z Cracovią?

- Jestem bardzo zadowolony z tego czystego konta, bo za mojej kadencji jeszcze się to nie zdarzyło. Widać było, że mieliśmy problem z tym, żeby nie tracić bramek. A jeśli nie tracisz gola, to zawsze przybliża cię to do zwycięstwa – taka jest logika. W szatni mówiłem zawodnikom, że my zawsze jesteśmy w stanie stworzyć dwie czy trzy sytuacje bramkowe. Jeżeli zagramy na zero z tyłu, to mamy dużą szansę wygrać. Zawodnicy bardzo docenili ten wspólny wysiłek w obronie, bo pracowali ciężko. Cracovia miała sporo posiadania piłki i często była w naszej trzeciej tercji, ale niewiele z tego wynikało. To buduje zespół na przyszłość. Jeśli będziemy mocni w defensywie, to będziemy mogli pozwolić sobie na więcej w ofensywie. Jeśli chodzi o porównanie meczów, to z Wisłą Płock graliśmy lepiej z piłką. Natomiast w meczu z Cracovią miałem większe poczucie kontroli nad spotkaniem. Byliśmy też groźni z kontrataków, choć kilka razy w końcowej fazie akcji mogliśmy zachować się lepiej i wcześniej zamknąć mecz. To było zwycięstwo dojrzałe i mądre – bardziej oparte na organizacji i dyscyplinie niż na czystej jakości piłkarskiej.

Radomiak jest jedną z lepiej punktujących drużyn u siebie, mimo że pojawiają się narzekania na stan murawy. Jak trener to ocenia?

- Nie patrzę aż tak bardzo w stronę murawy. Na początku rundy wiele boisk było w słabym stanie. Na przykład na Arce nawierzchnia była bardzo trudna, a mimo to rozegraliśmy tam niezły mecz piłkarsko. Oczywiście murawa może utrudniać grę, ale nie aż w takim stopniu. Zima była dość surowa i wiele boisk jest w różnym stanie. U nas akurat wymieniono nawierzchnię i bardzo dobrze, bo teraz boisko jest naprawdę dobre. Tam, gdzie murawy nie były wymieniane, bywa trudniej. Kluby oczywiście powinny pracować nad tym, żeby płyty boisk były jak najlepsze, bo to najwyższy poziom rozgrywkowy, ale trzeba też brać pod uwagę warunki pogodowe. My przygotowujemy się na różne scenariusze. Nawet jeśli boisko będzie trudne, nie może to być dla nas alibi. Musimy być gotowi na takie warunki i zrobić wszystko, żeby wygrać mecz.

 

Komentarze (120)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.