
Mariusz Misiura: Szykuje się kolejna uczta
17.08.2025 22:59
(akt. 18.08.2025 12:23)
Czytaj też
– Minęło kilka kolejek, nasi zawodnicy są w jedenastkach i zgarniają MVP, szkoleniowiec dostaje nagrodę miesiąca, ale chciałbym też podziękować świetnej grupie ludzi, będącej w cieniu. Mam na myśli naszych trenerów w sztabie. To ich niesamowicie duża zasługa. To bardzo pracowite osoby. Nie jest tak, że Mariusz Misiura chodzi z czarodziejską różdżką i wszystko się układa, tylko są to godziny spędzone na analizach przeciwników, później odbywają się rozmowy indywidualne z piłkarzami. Czasami mamy też różne opinie nt. planu meczowego czy tego, kto ma zagrać. Cieszę się, że to, co sobie zaplanowaliśmy, wyszło.
– Jestem dumny, że jestem trenerem tak znakomitej grupy piłkarzy. Ostatnio słyszałem, że tylko się bronimy, ale by się skutecznie bronić, trzeba też to kochać, wierzyć w to i się poświęcać.
– Bardzo się cieszę z trzech punktów. Kolejny cel zrealizowany. Najbliższy cel? Zdobycie jak największej liczby oczek do przerwy reprezentacyjnej.
– Jime miał świetną sytuację na 2:0. Wydaje mi się, że byliśmy groźni z szybkich ataków, ale zawsze brakowało albo przyjęcia w polu karnym, albo ostatniego podania. Momentami cierpimy w defensywie, mocno pracujemy, a po odbiorze trzeba przebiec 70 metrów, co nie jest łatwe. Cieszę się, że tak wielu zawodników w to wierzy.
– Wszyscy niesamowicie pracowali – zaczynając od napastników, poprzez środek pola i wahadła, kończąc na stoperach i bramkarzu. Marcin Kamiński strzelił gola, a to zawodnik z przeszłością w Lechu Poznań. Taka bramka smakuje mu bardzo dobrze. Też się cieszę, bo nasz dyrektor obiecał, że jeśli wygramy z Legią, to mamy sushi, więc szykuje się kolejna uczta.
– Szkoda szansy na 2:0, do szatni, bo to by nas uspokoiło i postawiło w dużo lepszej sytuacji. Z drugiej strony, bardziej się rozwijamy. Dla naszej drużyny był to trudniejszy test w drugiej połowie, by utrzymać wynik. Prosiłem zespół w szatni, byśmy nie grali na 1:0, tylko poszukali drugiej bramki i nie bali się wygrać. Jestem zadowolony, że stanęliśmy na wysokości zadania i zwyciężyliśmy – znowu na zero z tyłu.
– Plan był taki, by nie pozwolić Legii grać przez środek. Mierzyliśmy się z nią w sparingu przed sezonem i patrząc na to, jaką ma jakość zawodników na pozycjach 9 i 10, potrafi grać na małej przestrzeni. Kilka razy wyskoczyłem z ławki, jak nasze dziewiątki były za wysoko – przez to przestrzeń od dziewiątki do stoperów wynosiła ok. 60 metrów, co ułatwiało warszawiakom konstruowanie sytuacji. Na początku meczu wyszliśmy za wysoko i od razu była okazja dla gości – może nie jakaś bardzo groźna, ale jakaś. Ważne było dla mnie trzymanie dyscypliny, wysokości. Szacunek za mądrość, jedność, determinację, dyscyplinę i poświęcenie.
– Moim zdaniem, kluczem było to, by przestrzeń między dziewiątką a stoperem nie była większa niż 30 – 40 metrów. Wtedy uważam, że nie pozwalaliśmy Legii na grę przez środek.
– Legia atakowała tymi sektorami boiska, na które byliśmy przygotowani. Życzę trenerowi Iordanescu awansu ze stołecznym zespołem do fazy ligowej Ligi Konferencji.
Newsy transferowe można znaleźć TU, tematy związane z Ekstraklasą są TUTAJ.
Quiz
Co wiesz o Edwardzie Iordanescu?










Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.