
Mariusz Pawlak: Zjawiński chciał wrócić do Legii. Można mu zaufać
19.06.2026 09:55
(akt. 21.06.2026 22:41)
– Na starcie nie będę oceniał go jako piłkarza, tylko jako człowieka, bo uważam, że to jedna z najważniejszych rzeczy w pracy z grupą.
– Przez dwa lata wspólnej pracy Łukasz pokazał, że jest osobą, której można zaufać. Potrafi odwzajemnić zaufanie poprzez grę i statystyki. Ma własne zdanie, ale takie, które może pomóc trenerowi, sztabowi i całemu zespołowi. To zawodnik otwarty i komunikatywny.
– Jeżeli chodzi o aspekty stricte piłkarskie, to powiem głównie o jego zaletach. Gdybym zaczął mówić o wadach, to za chwilę skauci Legii mogliby do mnie dzwonić. Nie chcę mieć problemów. Oczywiście żartuję.
– Na pewno jest to zawodnik bardzo dobrze grający głową, szczególnie w polu karnym. Dziś nie ma wielu napastników o takim profilu. Myślę, że Legia będzie miała z tego duży pożytek. Łukasz nieźle gra tyłem do bramki – zrobił spory postęp w tym aspekcie. Potrafi utrzymać piłkę, dać czas partnerom na podejście i odpowiednie ustawienie. To niezwykle ważna cecha dla środkowego napastnika.
– Do tego dochodzi skuteczność. Przez dwa sezony zdobył ponad 40 bramek. Co prawda, na poziomie 1. Ligi, ale wierzę, że w tak mocnym zespole jak Legia również powinien dać drużynie bardzo dużo.
– Każdy ma coś do poprawy – ja również – ale Łukasz był bardzo dokładnie obserwowany. Myślę, że zarówno ludzie w klubie, jak i kibice Legii dobrze wiedzą, jakim jest piłkarzem. Teraz poprzeczka będzie zawieszona wyżej, ale uważam, że sobie poradzi.
Wspomniał Pan o ponad 40 golach Zjawińskiego w ostatnich dwóch sezonach. Jak udało się go odblokować? Wcześniej nie miał aż tak imponujących liczb.
– Gdy przyszedłem do Polonii dwa lata temu, mieliśmy dwóch napastników. Jednym był Szymon Kobusiński, który początkowo grał więcej niż Łukasz, ale Zjawiński mocno pracował, rywalizował. Zarówno ja, jak i cały sztab zauważyliśmy, że można wyciągnąć z niego jeszcze więcej. Jego profil bardziej pasował do naszego sposobu gry.
W pierwszym meczu w wyjściowym składzie, przeciwko Odrze Opole, zdobył bramkę i bardzo dobrze się zaprezentował. Od tamtego momentu wysłał jasny sygnał, że chce być numerem dziewięć w Polonii.
Uważam, że była to dobra decyzja z naszej strony, ale przede wszystkim ogromna zasługa Łukasza. Zaufał pracy, pomysłowi na grę i wszyscy na tym skorzystali. Duże znaczenie miała także codzienna praca sztabu szkoleniowego: analizy, rozmowy, indywidualny feedback. Zjawiński dużo dyskutował z trenerami, zadawał pytania i chciał się rozwijać. To jeszcze młody zawodnik, który w ciągu roku – dwóch lat może poczynić większy progres.
Rozmawiał Pan z nim o zainteresowaniu Legii jeszcze przed transferem?
– Nie chciałbym wchodzić w szczegóły prywatnych rozmów, ale pewne sygnały pojawiały się wcześniej. W naszym środowisku wiele rzeczy dociera do człowieka wcześniej – czy przez trenerów, dyrektorów sportowych, czy menedżerów. Można było się domyślać, że Legia jest jednym z zainteresowanych klubów.
Dla mnie jednak nie miało to większego znaczenia. Nawet gdy wiedzieliśmy, że Łukasz prawdopodobnie nie przedłuży kontraktu z Polonią, skupiałem się wyłącznie na wyniku sportowym i dobru zespołu. Nigdy nie było sytuacji, żeby zawodnik miał nie grać tylko dlatego, że odchodzi do innego klubu. Jeśli daje z siebie wszystko, chce się rozwijać i pomaga drużynie, to powinien występować.
Bardzo dobrze wspominam współpracę z Łukaszem. Chciałbym pracować z jak największą liczbą takich zawodników. Będę mu kibicował, by strzelał gole w Legii.
Czy w Legii będzie strzelał na podobnym poziomie, jak w 1. Lidze?
– To pytanie bardziej do trenera Marka Papszuna, który będzie go prowadził. Wszystko zależy od tego, jak będzie wykorzystywany i jaką rolę otrzyma.
Łukasz bardzo dobrze czuje się w polu karnym. Jest silnym zawodnikiem, potrafi się ustawić, świetnie gra w powietrzu, a obrońcy tego nie lubią. Jeżeli wygra rywalizację o miejsce w składzie i będzie regularnie występował, to ma wszelkie predyspozycje do zdobywania bramek.
Oczywiście bardzo ważne będzie również to, jakie podania będzie otrzymywał od kolegów. Ale Legia ma zawodników o wysokiej jakości, więc tych sytuacji powinno być sporo. Dlaczego więc miałby nie strzelać?
Zdarzały się mecze, w których nie wykorzystywał swoich sytuacji. Nie ma jednak napastnika, który wykorzystuje sto procent okazji. Najważniejsze jest to, że cały czas robi postępy. Dziś jest lepszym zawodnikiem niż rok temu i wierzę, że za rok czy dwa lata będzie jeszcze lepszy.
Jak reagował na zwycięstwa, porażki czy mniejszą liczbę minut?
– Jeśli się nie mylę, to nie grał u mnie w pierwszym czy drugim meczu. Zawodnicy różnie na to reagują, ale Łukasz żył z zespołem. Nawet kiedy nie występował, był przygotowany i skoncentrowany.
Bardzo dużo dawał drużynie poza boiskiem. Podpowiadał kolegom, angażował się w treningi, chciał wygrywać każdą gierkę. Stale chce się rozwijać.
W Polonii miał mocną pozycję, co na pewno mu pomagało. Wiemy, że gdy zawodnik traci miejsce w składzie, czasem spada jego pewność siebie czy zaangażowanie. U Łukasza czegoś takiego nie było.
Jeśli chodzi o charakter i podejście do pracy, nie widzę żadnych powodów do obaw.
Zdarzało się, że jako pierwszy pojawiał się na treningu i jako ostatni z niego schodził?
– Tak. Po treningach często zostawał, żeby dodatkowo pracować nad wykończeniem akcji. Żartowałem czasem, że schodzi ostatni, bo musi jeszcze pozbierać piłki po wszystkich strzałach, które oddawał po zajęciach – niektóre leciały bardzo daleko.
Pracował nad sobą. Chciał się rozwijać i poprawiać elementy, które wymagały doskonalenia. Wiem również, że dodatkowo współpracował indywidualnie z trenerem przygotowania motorycznego. Ważne było też to, że omijały go poważniejsze kontuzje. Był praktycznie cały czas dostępny dla zespołu.
Zawsze się dogadywaliśmy, mieliśmy wspólny pomysł w trakcie dwóch lat. Tak jak on czuł zaufanie z mojej strony i ze strony sztabu, tak samo my czuliśmy zaufanie z jego strony. To była bardzo dobra współpraca i życzyłbym sobie jak najwięcej takich zawodników w przyszłości.
Może trochę za dużo dobrych słów w stronę Łukasza, ale naprawdę wierzę, że sobie poradzi. Zawsze chciał wrócić do Legii i teraz dostał tę szansę. Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że dobrze zrobił, wybierając wcześniej Polonię. Dzięki tym dwóm sezonom, wszystko jest dziś przed nim.

Nicola Zalewski głównym kandydatem na wahadłowego Milanu

Mecz Górnika z Rakowem przełożony. Znamy nowy termin ligowego hitu

Como 1907 złożyło ofertę za Liama Delapa

Nkunku odsunięty od treningów w Milanie

Jasna deklaracja Sportingu: 80 milionów euro albo Suarez zostaje

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.