Mateusz Stolarski
fot. Marcin Szymczyk

Mateusz Stolarski: Sprawiedliwy wynik

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

01.12.2025 22:00

(akt. 01.12.2025 23:21)

– Spotkanie bardzo zamknięte, drużyny miały po dwie sytuacje. Remis jest jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem i nie krzywdzi żadnej ze stron, mimo że Legia miała piłkę meczową w ostatniej akcji. Ivan Brkić wykazał się kapitalną interwencją – mówił po domowej rywalizacji z Wojskowymi (1:1), w 17. kolejce Ekstraklasy, szkoleniowiec Motoru Lublin, Mateusz Stolarski.

– Dla nas był rzut karny i słupek w pierwszej połowie – oczywiście, był to strzał zawodnika gości, ale byliśmy bardzo blisko gola. Legia trafiła do siatki po rzucie rożnym i wykreowała sytuację 100-procentową w ostatniej minucie. Można mieć emocjonalne wrażenie, że stołeczna drużyna powinna wygrać tą sytuacją i mogła to zrobić, ale remis jest wynikiem sprawiedliwym.

– Bardzo dobrze radziliśmy sobie w obronie, dopuściliśmy Legię tylko do dwóch sytuacji. Warszawiacy nie mogli sobie poradzić z naszym rozgrywaniem, nie mogli nas złapać w pressingu. Jedyny błąd, jaki robiliśmy, był taki, że po minięciu pressingu, powinniśmy szybciej dostawać się między linie – tak, jak w paru sytuacjach. Mamy do siebie największe pretensje o to, że nie zamieniliśmy transportowanych piłek między liniami na lepsze szanse. Były ku temu okazje. To coś, nad czym musimy popracować.

– To nasz piąty mecz bez porażki – dwa zwycięstwa, trzy remisy. Myślę, że to niezła seria, ale czujemy też duży niedosyt. W pierwszych 30 minutach spotkania z Legią mogliśmy się pokusić o bardziej klarowne sytuacje.

– Legia, jak wspomniałem przed meczem, dysponuje dużą jakością piłkarską. Było widać, że jej zawodnicy bardzo chcieli, pragnęli brać ciężar gry na siebie. Tym bardziej szacunek dla mojego zespołu za to, że nie dopuścił gości do zbyt wielu sytuacji.

– Próbowaliśmy dośrodkowywać, ale czasami brakowało wypełnienia pola karnego. Były 2 – 3 całkiem niezłe piłki, ale łapał je bramkarz lub wybijał obrońca. Ostatnie podanie – gdybyśmy mieli ten element na lepszym poziomie, to dochodzilibyśmy do sytuacji. Zawodnicy robili, co mogli. Byliśmy bardzo spokojni od tyłu. Czasem było za dużo gry z bramkarzem, ale liczba podań między linie utwierdza mnie w przekonaniu, że było to dobre wyprowadzenie. Jedyne, czego zabrakło, to zagrania za linię.

– Legia grała bardzo bezpośrednio, co nie znaczy, że to złe. W drugiej połowie zbieranie tzw. drugich piłek było na trochę lepszym poziomie, wyrównało się, ale w pierwszej odsłonie musieliśmy się trochę przestawić. Warszawiacy słyną z tego, że nr 6 schodzi między linie, zespół kieruje piłki na boki i robi trójkąt na boku poprzez wejście za linię obrony. W poniedziałek Wojskowi kierunkowali bezpośrednie futbolówki bardziej w środek, gdzie nieźle byli dysponowani ich piłkarze, którzy zbierali piłki, szczególnie przed przerwą.

– Stracony gol? Daliśmy się dwa razy wyprzedzić zawodnikom z Warszawy. W pierwszym tempie, na bliższym słupku, powinniśmy od razu wybić piłkę – ona była draśnięta przez naszego zawodnika, lekko zmieniła tor lotu i nie zdążyliśmy tego zablokować. Był to bardzo dobrze wykonany stały fragment przez gości – świetny transport, kapitalnie bita piłka. To powtarzalny stały fragment Wojskowych i wielu drużyn. Jak wykonasz to na jakości, to trudno to wybronić. Trzeba przyznać, że był to naprawdę solidnie przygotowany SFG przez przyjezdnych.

Komentarze (13)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.