Marek Papszun
fot. Marcin Szymczyk

Michał Zachodny: Legia może być tylko lepsza

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

08.04.2026 22:15

(akt. 09.04.2026 14:18)

- Jesienią Legia była rozchwiana i niezorganizowana, zostawiała rywalowi przestrzenie i traciła bramki w bardzo łatwy sposób. Teraz strzelenie Legii gola to jest problem. Zaskoczenie jej czy sprawienie jej problemu taktycznego to też nie jest łatwa rzecz, a mimo to uważam, że są to dopiero początki Marka Papszuna i ten zespół może być tylko lepszy - mówił w rozmowie z Legia.Net dziennikarz TVP Sport Michał Zachodny

Czym jest według ciebie "papszunizacja"?

- Każdy trener ma swoją ideę gry i jakiś pomysł, według którego kształtuje swój zespół. Pomysł Marka Papszuna uważam za bezkompromisowy. To bardzo dobrze wpływa na organizację gry, ponieważ posiada on liczne, konkretne zasady, których realizacja sprawia, że widzimy drużynę bardzo jednomyślną – poruszającą się we właściwym tempie i kierunku, funkcjonującą spójnie i tak naprawdę, będącą trudną do przejścia. Te wszystkie zasady są również przenoszone na grę ofensywną. Objawia się to tym, że widzimy drużynę powtarzalną. Nawet jeśli znamy jej mocne strony, to ze względu na to, że jest to zespół zdecydowany i jakościowy, prowadzi to do sytuacji, w której nawet jeśli nie uda mu się w 9 akcjach pokonać bramkarza, czy stworzyć sytuacje to za 10. razem to się powiedzie. Rywal pod naporem takiej intensywności i regularności po prostu nie daje sobie rady.

Na podstawie ostatnich meczów, szczególnie tego z Rakowem, który jest odbiciem gry Papszuna, jak oceniasz postępującą "papszunizację" Legii?

- To było widać od pierwszego meczu, nie tylko w spotkaniu z Rakowem. Wydaje mi się, że Legia Papszuna od początku miała stempel tego konkretnego trenera. Moim zdaniem to nie jest tak, że potrzebował on konkretnego meczu jak np. z Cracovią, powrotu z 0:2 z Jagą czy meczu z Pogonią, żeby utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że realizuje swój plan. W każdym meczu widać było elementy przypisywane drużynom Marka Papszuna. Raz mniej, raz bardziej, ale tak naprawdę nic nie było zaskoczeniem względem tego, co znaliśmy z jego pracy w Rakowie.

Jak oceniasz postęp Legii dokonany w kwestiach taktycznych?

- Jest to bardzo duży postęp. Jeśli przypomnimy sobie zespół z poprzedniego roku, to Legia była mocno rozchwiana między pomysłami, systemami, wykorzystywanymi zawodnikami, czy rozgrywkami. Inaczej grywała w Europie, a inaczej w Ekstraklasie, także z racji tego, jaka jest charakterystyka danych rozgrywek. Natomiast ta Legia, jaką obserwujemy teraz, jest taka sama tydzień w tydzień i to jest dobra rzecz, bo drużyna jest bardziej przewidywalna, co przy jakości zawodników posiadanych przez Marka Papszuna prowadzi do trudności dla rywali, którzy starają się ją pokonać. Jesienią stołeczna drużyna była rozchwiana, niezorganizowana, zostawiająca rywalowi przestrzenie, nacechowana tym, że traciła w bardzo łatwy sposób bramki. Teraz strzelić Legii gola to jest problem. Zaskoczyć czy sprawić jej problem taktyczny to też nie jest łatwa rzecz, Mimo to uważam, że są to dopiero początki Marka Papszuna i ten zespół może być tylko lepszy.

Czy jest jakiś aspekt, który byś szczególnie wyróżnił?

- Ciekawe jest to rozwiązanie w ataku, które obserwujemy w ostatnich spotkaniach, czyli współpraca Adamskiego z Rajoviciem i Wahan Biczachczjan, który jest za nimi i wzmacnia w odpowiednich momentach drugą linię. Biczachczjan, jest również zawodnikiem operującym między linią obrony i pomocy przeciwnika. Nie jest skrzydłowym, który schodzi wyłącznie do środka na uderzenie, z czego był głównie znany, grając w Szczecinie i pierwszym okresie w Legii. Grając bliżej środkowej osi boiska, jest bardziej nieprzewidywalny i widać tam jego dryg do gry kombinacyjnej, a wiemy, że Papszun lubi wykorzystywać w sposób kreatywny „dziesiątki” i ormianin w takiej roli półskrzydłowego i pół-dziesiątki się bardzo sprawdza. Wprowadzenie Adamskiego również to potwierdza, który choćby swoją asystą z Pogonią pokazał dokładnie takie aspekty, jakie są potrzebne na tej pozycji, aby móc obsłużyć napastnika.

A gdzie widzisz aspekty, w których Legia nie wygląda tak, jak powinna?

- Odwróciłbym to pytanie. Według ciebie jak powinna wyglądać Legia Marka Papszuna?

Patrząc na filozofię trenera, to Legia Papszuna powinna zachowywać odpowiedni balans pomiędzy grą defensywną i ofensywną.

- I pod tym względem Legia poszła zdecydowanie do przodu. Gra lepiej w defensywie, potrafi zaliczyć czyste konto, co wcześniej nie było oczywiste. Ciężko jest tworzyć przeciwko niej sytuacje.Patrząc na to, jak rywale często wpadają w pole karne Wojskowych, to jest jeden z trzech najniższych wyników w rundzie wiosennej. Jeśli spojrzymy na xG ogółem przeciwnika, to znów widzimy, że stołeczna drużyna jest stabilna w obronie. Zapytałem cię o to dlatego, bo dla wielu osób Legia, ze względu na przewagę finansową i jej postrzeganie, powinna grać bardziej ofensywnie i powinna być wręcz drużyną dominującą posiadanie piłki. Wyobraźmy sobie, że stołeczna drużyna powinna grać jak Jaga czy Lech albo powinna iść w tym kierunku. Było jasne, że wybierając za trenera Papszuna, Legia pójdzie w kierunku równowagi, powtarzalności i organizacji gry czy zdecydowania, czyli wielu takich rzeczy, które uważam, że Papszun potrafi wprowadzić na najwyższy poziom, ale czy gra Legii będzie na tyle swobodna czy ładna dla oka jak u Lecha, to tego nikt się nie powinien spodziewać.

Balans jest kluczem do sukcesu?

- Jeśli spojrzymy na ostatnie sezony, to mistrzowie zdobywali tytuły dzięki ofensywie i nastawianiu drużyny na wysoki pressing i na stawianie na posiadanie piłki. W tym sezonie mistrz również będzie z tej charakterystyki, na co wskazuje kształt tabeli. Jedno musi wynikać z drugiego – ofensywa i styl gry musi wynikać z tego, że jest to wszystko poparte planem, pomysłem i współpracą trenera z dyrekotrem sportowym, tak jak w wypadku Jagiellonii, czy musi być to wynikiem filozofii jak w Lechu. Legia tego nie ma. Ona w momencie, gdy przychodził Papszun, była w gigantycznym kryzysie. Można powiedzieć, że zrobiła parę szczebli w górę, żeby się z tego dołka wydźwignąć. Uważam jednak, że nadal jest w deficycie generalnego pomysłu na klub, poza oczywiście utartymi definicjami, że Legia jest największym klubem w Polsce czy aspiruje do bycia hegemonem tej części Europy. Natomiast było jasne, że zatrudniając Papszuna, zatrudnia się jego ideę, dzięki czemu możemy mówić o papszunizacji Legii.

-  Dzięki temu, że sprowadzono go i pozwolono mu skompletować cały sztab, Legia wreszcie ma system i wie, jakiego typu zawodników będzie sprowadzać – o ile będzie ich sprowadzać. Jasne są profile na danych pozycjach, choć Papszun odziedziczył skład po poprzednikach, ale jestem przekonany, że w kolejnych okienkach transferowych będzie musiał ułożyć go pod swój pomysł i system i pod to, czym wiemy, że jego drużyny są. Więc pod tym względem Legia znów jest zależna od trenera. W przypadku Jagiellonii czy Lecha jest coś więcej i jest jakaś idea za tym, jeśli chodzi o sposób grania czy budowanie składu opartego na jakości piłkarzy i pod ofensywne granie, ale oczywiście nie ma jednej recepty na sukces i nie ma powodu sądzić, że Marek Papszun nie da rady, wprowadzając swoje zasady, odzyskać mistrzostwa dla Legii.

Trudno się nie zgodzić. Legia w ostatnich 5 latach miała 3 dyrektorów sportowych i de facto 7 trenerów licząc Astiza.

- Dokładnie, zresztą sami trenerzy też zmieniali pomysły. W innym systemie zaczynał Kosta Runjaić i w innym kończył. Goncalo Feio również przemianowywał swoją drużynę na różne systemy. U Ediego Iordanescu było bardzo podobnie. Gdy było wiadomo, że Legia chce Papszuna, to Astiz grał w zupełnie inny sposób niż jego następca, co było zaskakujące i na pewno nie pomogło trenerowi Papszunowi. Kibice Legii mogą patrzeć na ostatnie lata z pełną krytyką, która jest zasłużona. Klub pogrążył się w chaosie decyzji, koncepcji i różnych działań. Teraz klub może pójść w kierunku myślenia o tym, jak rozwinąć model gry, który przyniósł Marek Papszun i który ma przywrócić Legię na należne jej miejsce w Ekstraklasie.

Legia w tym sezonie straciła 60% goli po SFG, jaki jest tego powód?

- Stałe fragmenty gry najczęściej zależą od organizacji, czyli tego, czy trener wybierze krycie strefowe czy indywidualne. Jeśli wybiera indywidualne, to odpowiedzialność spada na konkretnych zawodników, bo oni odpowiadają za konkretnego rywala. Jeśli jest krycie strefowe, to ta odpowiedzialność jest podzielona, bo każdy odpowiada za swoją strefę, ale ostatecznie również wiadomo, skąd pada bramka i kto jak się zachował. Tutaj, nie wnikając w konkretną analizę sposobu bronienia Legii, ja uważam, że większość rzeczy, z którymi Papszun się mierzy, poprawia i podnosi poziom wyżej, są efektem zaniedbań poprzednich miesięcy. Tak samo jest z stałymi fragmentami. Ciężko jest bardzo szybko naprawić jedną wadę, nie da się tego zrobić jak za dotknięciem magicznej różdżki, bo rywale też wiedzą, jaka jest słabość Legii, też się na to przygotowują, też czytają rozwiązania, które wdraża sztab Papszuna i starają się znaleźć sposoby, które eksponują inne bolączki Legii.

- Nie jest to łatwa sytuacja. Legia na końcu musi być zdeterminowana. Myślę, że Marek Papszun to już parę razy podkreślał, że na końcu w takich sytuacjach przy stałych fragemntach oprócz organizacji czy czujności, ważna jest determinacja w ich bronieniu. Kibice, czasem zarzucając nierozsądne, niepewne zachowania przy rzutach rożnych czy wolnych przeciwnika, dobrze to definiowali. Jeśli zespół ciągle narażony jest na tego typu sytuacje, gdy nie ma jasnych zasad i często traci bramki, jak było jesienią w Legii, no to wówczas to przekłada się na brak pewności samych zawodników i słabszą realizację działań, które są przy tym askepcie kluczowe.

Czy obserwując postęp, który Legia dokonuje, uważasz, że spadek jest realny?

- Od momentu, kiedy Papszun przejął drużynę, to nie tyle wykluczałem, co wiedziałem, że Legia, spokojnie rozwijając się i grając raz w tygodniu, będzie drużyną coraz trudniejszą do pokonania i coraz pewniejszą w wygrywaniu. Może to nie dzieje się natychmiast, nie wygrywa coraz łatwiej spotkań, ale jest zdecydowany postęp w jej grze. Nawet średnia punktowa, którą stołeczna drużyna notuje pod wodzą Papszuna, pozwoli utrzymać jej się spokojnie utrzymać. Kiedy patrzę na linię trendu goli oczekiwanych dla, i przeciwko Legii, to jest jasny przeskok od początku tej rundy. Zamiast drużyny, w której widzimy dwie linie zbliżające się do siebie - a więc Legia kreuje mniej sytuacji, a rywale więcej - to znów stołeczna drużyna wraca tu na właściwe tory. Kreuje więcej i dopuszcza do mniejszej liczby sytuacji. Jeśli pod tym względem ekipa Papszuna będzie stabilna, to się spokojnie utrzyma.

Przejdźmy do piłkarzy – o kim można powiedzieć, że jest najważniejszym elementem Legii Papszuna?

- Wspomniałem wcześniej o , Biczachczjanie uważam, że jest on piłkarzem, który łączy wiele potrzebnych cech, aby Legia w tercji ataku kreowała sobie sytuacje. Gdy spojrzymy na xG czy xGOT, to on jest tuż za Rajoviciem. Jego średni wynik na 90 minut przy bardzo dobrej grze innych zawodników może przynieść spore efekty i może przynieść coś, co oznacza dla Legii realne przełożenie na punkty. Tak było również w meczu z Pogonią, gdzie Biczachczjan miał swoje sytuacje, a on jest graczem trudnym do upilnowania ze względu na to, jak porusza się między liniami. Podobnie można powiedzieć o pewności siebie zespołu w defensywie i coraz lepszej organizacji. Marek Papszun wskazywał na to, że drużynie wreszcie nie zdarzają się indywidualne błędy, które prowadzą do sytuacji przeciwnika. To też moim zdaniem wynika z pewności siebie. W zespole jest coraz lepsza energia i przekonanie w tym, co robią. Tu można np. wskazać na Kamila Piątkowskiego, który miał kilka bardzo trudnych meczów, gdzie popełniał błędy, gubił krycie, a w ostatnim spotkaniu spisał się bardzo dobrze. Na pozycji bramkarza również jest to widoczne. Być może po sezonie będzie można powiedzieć, że zmiana bramkarza była tą najważniejszą w kontekście całego sezonu. Choć nie Otto Hindrich uratował przed czymkolwiek zespół, tylko gra drużyny poszła w górę i on nie miał jakichś specjalnych interwencji, przynajmniej ja sobie nie przypominam. Natomiast on jest efektywnym zawodnikiem spełniającym swoje zadania, dzięki czemu jest wartością dodaną dla drużyny.

Augstyniak, Piątkowski, Pankov od kilku spotkań stale tworzą linię obrony. Czy to zawodnicy, którzy się idealnie uzupełniają?

- Może nie idealnie, ale w jakiś sposób tak. Z perspektywy Papszuna ważne jest znalezienie stałej trójki, która jest powtarzalna, która się coraz lepiej rozumie. Natomiast w tym systemie równie istotni są wahadłowi. Powrót do dobrej dyspozycji Pawła Wszołka czy Patryk Kun, który jest wyrazem zawodnika Papszuna. Realizuje wszystkie zadania nadane przez trenera, jest w nich solidny i dlatego gra, bo jest na wysokiej efektywności realizowania zadań. Mam wrażenie, że Marek Papszun zawsze wybierze takiego zawodnika nad piłkarza, który oferuje, zwłaszcza w tych pozycjach defensywnych, kluczowych dla funkcjonowania organizacji gry zespołu coś ekstra, ale może nie zagwarantuje takiego poziomu realizacji zadań. Prędzej takiego zawodnika jak Kun będzie wykorzystywał Papszun niż piłkarza, który ma większą swobodę jak np. Ruben Vinagre, żeby postawić na skrajność w profilach wahadłowych, chociaż jaka jest z nim sytuacja, wiadomo.

Spodziewałeś się powrotu Kuna do żywych?

- Tak, to było dosyć oczywiste, że jest to zawodnik, który zna doskonale system i zna doskonale trenera. Trener korzystał z niego w Rakowie. Było jasne, że kiedy Legia, będzie potrzebowała jego usług, to on będzie w stanie je dać.

Rafał Augustyniak od kilku meczów prezentuje bardzo solidny poziom. Co o nim sądzisz?

- Jego pozycja środkowego obrońcy w trójce, który czasem przebije się do przodu, bardzo mu pasuje. Myślę, że bardziej niż defensywnego pomocnika, który w fazie obrony schodzi pomiędzy stoperów. Rywale w ostatnich meczach również nie eksponowali do końca tego, że ta trójka nie jest najszybsza. Jest to też w jakimś stopniu wynikiem zachowań pressingu całej drużyny. W meczu z Pogonią jedyną szansą rywali był atak szybki i wówczas udało się skutecznie całą akcję zablokować, a jak ktoś przypomni sobie, jaki powrót był drużyną, to jesienią bardzo rzadko zdarzało się piłkarzom Legii taka reakcja na atak szybki przeciwnika. Augustyniak ma dużo doświadczenia i w trudnej sytuacji, w której znalazła się Legia, to oczywiste, że na niego stawia Papszun, nie mając też wielkiego wyboru po odejściu Kapuadiego. Jeśli chodzi o środek obrony, potrzebuje 3 obrońców, ale sam fakt, że wchodzi z ławki Artur Jędrzejczyk, pokazuje, że te opcje są ograniczone i będzie korzystał z doświadczenia tych piłkarzy, którymi dysponuje. Zakładam, że każdy uraz w tej formacji będzie zakładał większe problemy niż na innych pozycjach.

 

Jak oceniasz sytuację w środku pola?

- Widzę profil, na który stawia Marek Papszun. Juergen Elitim na przykład nie jest tak przebojowy jak bywał, nie ciągnie go aż tak do przodu. Nie rozgrywa tak często ataków do środka, natomiast posiada wiele atutów, dzięki którym dobrze uzupełnia się z Damianem Szymańskim. Potrafią w tej środkowej strefie dobrze reagować na drugą piłkę i coraz lepiej trzymają w tej strefie dyscyplinę. W tym wszystkim, niezależnie od formacji, chodzi o stabilizację, chodzi o to, żeby zawodnicy w tym nowym planie Papszuna zdobywali doświadczenie i grali coraz lepiej, żeby te mechanizmy i powtarzalność sprawiały im coraz większą łatwość w grze.

Obserwując Bartosza Kapustkę, jak byś zdefiniował jego rolę w Legii?

- Miałem zawsze wrażenie, że w Legii oczekuje się od Kapustki więcej, niż on jest w stanie dać. Może to wynikać z obrazu jego jako zawodnika z początku jego kariery. Nie jestem przekonany, że on jest w stanie podołać wymaganiom, jakie przed środkowymi pomocnikami stawia Marek Papszun. Legia latem będzie musiała dokonać wielu decyzji, które łączą światy biznesu i piłkarski. Musi dokonać oceny, czy za te pieniądze, które wydaje na kontrakt Kapustki, jest w stanie ściągnąć pomocnika dającego więcej niż Kapustka, czy jednocześnie bardziej się opłaca utrzymanie zawodnika w jego wieku z jego problemami na kolejnych kilka lat, bo zakładam, że ew. nowy kontrakt nie byłby na jeden rok.

- Jak spojrzymy sobie na obecny sezon, to Kapustka wciąż jest w czołówce procentowego czasu gry spędzonego na boisku. To nie jest dużo, bo to 61 procent, ale to wcale nie oznacza, że on jest Legii zbędny - wręcz przeciwnie, może uznać Marek Papszun, że będzie mu potrzebny. Jak patrzę na zachowania Szymańskiego czy Elitima, któremu również się kończy kontrakt, to Legia ma sporo decyzji do podjęcia w środku pola Pytanie, czy ją stać na transfery, czy będzie szukać piłkarzy wolnych. Na końcu, tak jak wspomniałem, Papszun przychodząc do Legii, przychodzi z całym planem gry, ideą i profilami zawodników. Pod te profile będzie chciał otrzymywać piłkarzy od skautingu czy dyrektorów. To on musi ocenić, czy piłkarz około 30-letni z długą historią kontuzji będzie mu jeszcze potrzebny. Czy piłkarsko Kapustka jest w stanie się obronić? Być może. Pytanie, czy będzie dostawał wystarczająco dużo szans i czy to dla niego samego będzie satysfakcjonujące nie być podstawową „ósemką” w Legii.

Po meczu z Koroną pisałeś o Rajoviciu, że to napastnik wątpiący, bo nie ma oparcia. Czy po powrotach Nsame, przyjściu Adamskiego właśnie widzimy, jak Rajović przestaje wątpić?

- Każdy to widzi. Jest to zawodnik, który nawet w takich sytuacjach, gdy mu nie wychodzi, zachowuje się inaczej niż gdy mu nie wychodziło pół roku temu. Ja przypominam sobie mecz z Motorem, gdzie w samej końcówce nie strzelił dwóch sytuacji w jednej i nie dał Legii zwycięstwa. Teraz potrafi strzelać bardzo różne, ale typowe dla napastników gole. Czyli z bardzo bliska, odnajdując się właściwie w polu karnym, z półobrotu po stałych fragmentach. To wszystko jest istotne i odkopanie takiego piłkarza, biorąc pod uwagę wciąż przedłużające się problemy zdrowotne Nsame czy po prostu brak napastnika, o podobnym profilu. Dlatego jest naturalne, że musi stawiać na niego Papszun. Z tego musu kryje się konieczność pracy z samym zawodnikiem nad tym, żeby on nawet zakładając, że nie poprawi  znacząco sposobu, w jakim biega, zachowuje się, przyjmuje piłkę, bo to nadal nie jest piłkarz, którego się fajnie i przyjemnie ogląda - to mimo tego był w systemie Papszuna efektywny.

- Ma być we właściwym miejscu w polu karnym, gdy piłkę ma np. Paweł Wszołek. Albo ma właściwie atakować bramkę przeciwnika, kiedy czuje, że nadchodzi dośrodkowanie. Musi Legia wypracować jego zachowania w polu karnym, które miał w poprzedniej rundzie, bo miał, ale nie potrafił ich przełożyć na bramki czy też zespół nie potrafił ich wykorzystać. W tym systemie, w którym jest jeszcze jeden wysoki, niezły fizycznie napastnik, a więc Adamski, on może mieć więcej swobody, może pojawiać się w polu karnym w innych sytuacjach, może robić to, do czego został kupiony, czyli strzelać gole. Nie przebijać jakoś znacząco jakości stwarzanych szans, czyli nie notować liczb ponad liczby goli oczekiwanych, ale po prostu być na tym poziomie, na którym strzela tyle, ile mu się wykreuje i to będzie zadowalające dla Papszuna.

O Kacprze Urbańskim pisałeś we wrześniu, że ulegliśmy na jego temat pewnej iluzji ze względu na posuchę wśród talentów w czasie kadencji Probierza. Czy patrząc z perspektywy czasu Edi Iordanescu miał rację, że to był niepotrzebny piłkarz dla Legii?

- Ja się bardziej obawiam, że to jest teraz niepotrzebny piłkarz dla Legii. Za Iordanescu ciężko było odgadnąć, jaki mu się piłkarz podobał. Pamiętajmy, że to był trener, który głównie narzekał i wątpił w swoich zawodników, nie budował niczego, można odnieść wrażenie, że w jakimś sensie ich zostawił, co przełożyło się na pewność siebie drużyny. Zostawiając to na boku, ja nie wątpię w jakość Kacpra Urbańskiego. Ty przytoczyłeś tutaj fragment tekstu, który napisałem rok po jego występie na Anfield, gdy grał w Ekstraklasie i notował słabe występy. Kacper bardzo szybko pojawił się na wysokim poziomie i widać, jakim problemem jest dla niego utrzymanie się na tym poziomie, biorąc pod uwagę wydarzenia wokół niego. Wypożyczenie, transfer, utrata miejsca w składzie, zmiany szkoleniowców itd. Mógłbym wymieniać wiele czynników, ale one wszystkie wpływają na młodego wciąż piłkarza, jego pewność siebie. Ja teraz, jak patrzę na jego grę w Legii, to zastanawiam się, czy on jest w stanie odnaleźć się w systemie Papszuna i mam co do tego wątpliwości. Już nie chodzi o jakość, bo jakością on by się obronił, ale czy profilem się wpasuje i na jakiej pozycji mógłby grać. Pewnie za Bicziego, bo nie za Rafała Adamskiego, który jest zawodnikiem innego typu i widać, że Papszun chce mieć w dyspozycji dwóch zawodników jako rozwiązanie inne względem oczekiwań przeciwników czy też ułatwiające jego drużynie tworzenie sobie sytuacji i zepchnięcie przeciwnika do obrony. Tu się zastanawiam, czy jest miejsce i pomysł na Kacpra Urbańskiego. Jak widziałem Urbańskiego podczas marcowych spotkań w kadrze U-21, to widziałem zawodnika, który stopniowo, powolutku rośnie – dostał on od Jerzego Brzęczka wiele szans. Polskiego futbolu nie stać na stracenie zawodnika, który potencjalnie może wejść na wysoki poziom i się tam utrzymać. Ale on potrzebuje bardziej pomocy, w postaci gry mimo słabszej dyspozycji, pewnej akceptacji, dlatego bo podejmuje ryzykowne sytuacje i popełnia błędy, co w obecnej sytuacji Legii jest średnio do zaakceptowania. Obecna sytuacja Legii wymaga tego, by zespół był powtarzalny, efektywny, może czasem z wrażeniem „przepychania” meczów, ale zdobywający punkty niezależnie od stylu gry, a w tym Kacper Urbański może się nie odnajdywać.

Czy nie brakuje w kadrze Legii piłkarzy przebojowych pokroju Luquinhasa czy Josue?

- Pytanie, jak wielu takich zawodników Legia obecna wymaga. Jak zobaczysz asystę Adamskiego z Pogonią, to powiesz, że to był efekt „wow”. Świetnie zachował się z przeciwnikiem na plecach, mając mało przestrzeni, jeszcze zewnętrzną częścią stopy wykreował asystę. Natomiast wydaje mi się, że ta Legia będzie szukała czegoś innego. Gdy spojrzysz na Raków Częstochowa, to taką wyróżniającą się jednostką był tylko Ivi Lopez. Marek Papszun uznał w pewnym momencie, że idzie w profil dwóch „dziewiątek” i jednej „dziesiątki”, żeby jeszcze bardziej wobec nisko ustawionych defensyw przeciwnika korzystać z przewagi fizycznej, wzrostowej, tego, co daje napastnik w polu karnym, a nie „dziesiątka i zrezygnował z gry na dwie dziesiątki.

Stołecznej drużynie nie brakuje według ciebie młodzieńczej fantazji, którą oferują piłkarze pokroju Pietuszewskiego?

- Pierwszym celem Papszuna jest utrzymanie Legii i wyniesie jej poziomu  na wystarczający, by walczyć o mistrza - co uważam, że nie jest bardzo wymagającym wyzwaniem, biorąc pod uwagę, jak wyrównana i przeciętna liga to jest. Wtedy będzie można myśleć o przestrzeni na młodzież. Pewnie jej nie będzie, bo w Legii bardzo rzadko bywa na to przestrzeń, co wielu frustruje, ale może wówczas pojedynczy zawodnicy będą otrzymywać szanse. Marek Papszun woli stawiać na zawodników kompletnych, gotowych, umiejętnie wytrzymujących presję i realizujących zadania na odpowiednim poziomie i może także posiadających fantazję, ale nie porywających się na decyzje, które mogą zaburzyć decyzje na boisku.

Gdzie zakończy Legia ten sezon?

- Legia może ten sezon zakończyć na miejscach od 5. do 15. Jest to efekt dziwnej i wyrównanej specyfiki naszej Ekstraklasy, gdzie drużyna, która będzie seryjnie punktować, może skoczyć nagle o 5 pozycji wzwyż. Legia gra teraz z trójką czołowych drużyn i jeśli zdobędzie z nimi 6 punktów, to może myśleć o miejscach pucharowych, zanim przyjdą dwa teoretycznie łatwiejsze spotkania z Termalicą i Widzewem.

Gdzie widzisz największe potrzeby wzmocnień?

- Na pewno potrzebuje wzmocnień w obronie, bo obecnie tam kołdra jest najkrótsza. Środek pola również, choćby ze względu na wygasające kontrakty. Kolejne pytanie jest o lewe wahadło, gdzie Arkadiusz Reca jest podatny na kontuzję, Vinagre'a Legia próbuje się pozbyć, a z Kuna chciała zrezygnować przed tym, gdy zaczął grać. Ale to  także pytanie o możliwości finansowe Legii, jakiś pomysł na wejście na wyższy poziom przy problemach wynikających z braku gry w europejskich pucharach. Mówiąc wprost: Papszun będzie musiał łatać. A na tym łataniu musi zbudować zespół na wagę mistrzostwa i wówczas grania dwa razy w tygodniu. Przynajmniej trener ma plan, jakiego profilu zawodników potrzebuje. Jeśli to ma być pierwszy krok w przyszłość, to on akurat zostanie wykonany.

Komentarze (52)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.