Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Arką – mecz stałych fragmentów

Redaktor Redakcja Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

11.02.2026 19:45

(akt. 11.02.2026 19:45)

W sobotę Legia w kolejnym meczu Ekstraklasy zremisowała w Gdyni z Arką 2:2 i nadal pozostaje w strefie spadkowej. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (3,95) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Nie mieliśmy wielkich oczekiwań i nie spodziewaliśmy się zmian w grze stołecznej drużyny. W Gdyni doczekaliśmy się jednej małej pozytywnej zmiany – „Wojskowi” sporo biegali, nie ustępowali pod tym względem rywalom i pressing legionistów przyniósł oczekiwane efekty – gospodarze nie byli w stanie budować akcji od obrony i posyłali długie piłki, które zbierali obrońcy Legii. Jedyne strzały na bramkę gdynianie oddali po stałych fragmentach gry, zarówno własnych, jak i legionistów, po których mieli kontrataki. W grze defensywnej można więc pewne pozytywy dostrzec, obrońcy nie popełniali błędów, niestety te błędy popełniali za to pomocnicy napędzając kontry arkowców. W organizacji gry do przodu postępów nie ma. Legioniści mieli wprawdzie więcej okazji niż gospodarze i oddali więcej strzałów, ale do siatki trafili ostatecznie dopiero w końcówce po rzutach rożnych. Ponieważ oba zespoły miały potężne problemy z rozgrywaniem piłki i do przodu podawały zazwyczaj niecelnie, oglądaliśmy kopaninę na dość niskim poziomie, w której wymiana kilku celnych podań na połowie przeciwnika była dużym wyzwaniem. Poza stałymi fragmentami najlepszy na boisku był sędzia Myć, który szybko wybił piłkarzom obu drużyn kładzenie się przy każdym kontakcie i „miauczenie o faule”, które miało zamaskować nieudolność po stracie piłki. O zaskoczeniu przebiegiem spotkania mowy być jednak nie może, oba zespoły nieprzypadkowo są w dole tabeli i na takim też poziomie zagrały. Legia może i miała więcej szans, ale jeden punkt uratowała dopiero w ostatnich minutach meczu. Postępów w grze na razie nie widać, ostatnia wygrana legionistów miała miejsce we wrześniu. Pozostaje mieć nadzieję, że końcówka meczu odblokuje głowy piłkarzy i z większą wiarą w zwyciestwo i swoje umiejętności przystąpią do starcia w Katowicach. 

Kacper Tobiasz 3 (2,68 - ocena Czytelników). Dwa strzały celne Arki i dwa gole – Tobiasz z pewnością nie pomógł gościom w wywalczeniu punktu. Co gorsza, nie tylko nie pomógł, ale znacząco to utrudnił, bo pierwszego gola należy zapisać na jego konto. Bramkarz ma obowiązek wyjść do dośrodkowania lecącego tak blisko bramki, po to ma możliwość używania rąk, które dają mu kilkadziesiąt centymetrów przewagi nad graczami z pola, by piłkę z głowy rywali zdejmować. Do słabej gry w powietrzu bramkarz Legii dorzucił tym razem kiepską grę piłką, bardzo dużo jego podań było niedokładnych, a wybicia często za krótkie. Raz piłka wylądowała na aucie, raz co gorsza pod nogami arkowca pod własnym polem karnym, szczęśliwie gospodarze z tego prezentu nie potrafili zrobić użytku. Tobiasz nie obronił więc żadnego strzału, złapał dwa nietrudne dośrodkowania, niedokładnie podawał i zawalił jednego gola. Ocena musi być więc niska.

Kamil Piątkowski 3 (3,15). Można mieć pretensje do niego o krycie Marcjanika przy golu, wprawdzie piłkę powinien zgarnąć bramkarz, ale to nie znaczy, że rywala można w takiej sytuacji zostawić w ogóle bez krycia, stracony gol obciąża również i jego. W obronie raz dał się minąć, poza tym grał poprawnie. Ogromne zastrzeżenia trzeba mieć do poziomu gry piłką, bardzo dużo podań niecelnych, zwłaszcza w pierwszej połowie, jedna strata pod własnym polem karnym, dość nieudolne próby podłączania się do akcji ofensywnych i dośrodkowań. Na plus można mu policzyć tylko wywalczenie jednego rzutu rożnego. Przebiegł największy dystans spośród wszystkich legionistów, ale też i grał zdecydowanie najgorzej z trójki obrońców w tym spotkaniu.

Rafał Augustyniak 5 (3,20). Jeśli mielibyśmy wybierać najlepszego zawodnika podstawowego składu, Augustyniak mógłby o to miano powalczyć. Błędów w obronie nie popełniał, miał najwięcej udanych interwencji dzięki dobremu ustawianiu się, podawał też nieco dokładniej od pozostałych obrońców, notę obniża jedna strata przed własnym polem karnym. Obrońca jest przede wszystkim od bronienia, a wszystkie okazje gospodarzy miały miejsce przy rzutach rożnych, gdy obrońcy Legii byli w polu karnym przeciwnika. Zagrał przeciętnie, ale i tak należał do nielicznej grupy nieco lepiej grających legionistów. Za czwartą żółtą kartkę w kolejnym meczu nie zagra, trener będzie musiał go kimś zastąpić.

Radovan Pankov 5 (3,76). Niezła pierwsza połowa meczu, gorsza druga. Zmiana na niekorzyść dotyczyła przede wszystkim operowania piłką, bo w defensywie błędów nie popełniał. Podobnie jak Piątkowski próbował włączać się do gry ofensywnej, rezultaty tego były marne, jedno średniej jakości dośrodkowanie i jedna strata w sytuacji, gdy chyba nie bardzo wiedział co ma z piłką zrobić. Chyba najlepszy zawodnik podstawowego składu, bo nawet jak tracił piłkę, to przynajmniej nie pod własnym polem karnym, a błędów w obronie, jak wspominaliśmy, nie popełniał.

Ermal Krasniqi 5 (4,42). Gdybyśmy ocenę wystawiali dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, to byłaby ona bardzo niska. Jedno dobre podanie w pole karne, jeden wywalczony rzut rożny, jedno dobre wyprowadzenie piłki zakończone wypuszczeniem w pole karne Biczachczjana i kilka ledwie dobrych interwencji w obronie. Poza tym mnóstwo strat, niedokładnych zagrań i nieudanych dryblingów, a przede wszystkim zawalony gol podaniem do rywala po własnym rzucie rożnym. Patrząc na kolejne przegrane przez reprezentanta Kosowa pojedynki mieliśmy ogromne wątpliwości dotyczące sensowności wystawiania go na wahadle, większy pożytek naszym zdaniem byłby z niego na wprost bramki za napastnikiem, a być może nawet na jego miejscu, trener Papszun ma jednak na razie inne zdanie. Krasniqi miał kapitalną końcówkę meczu wywalczył dwa rzuty rożne i dwa razy świetnie dośrodkował z narożnika na głowę Colaka, dzięki czemu Legia uratowała remis. Biorąc pod uwagę, że kolejni piłkarze podchodzących do rzutów rożnych wyglądali, jakby nie jedli śniadania i nie byli w stanie przekopać pierwszego obrońcy, te dwie idealne wrzutki w doliczonym czasie gry Kosowianina zakrawały wręcz na cud. Tymi dwoma asystami zmazał częściowo winę za utratę drugiego gola, nie na tyle jednak naszym zdaniem, bo wstawiać go do jedenastki kolejki, jak zrobiła to Ekstraklasa, bo za straconego gola i stracone piłki można mu wstawić notę co najwyżej przeciętną.

Damian Szymański 3 (3,58). Jedenaście kilometrów przebiegniętych, ale często jego pracy nie było na boisku widać. W defensywie głównie się przesuwał, miał  13 utraconych posiadań piłki, w tym 3 na własnej połwoie i 5 odzyskanych posiadań futbolówki. Piłkę podawał celnie, ale zwykle do najbliższego, z wyjątkiem jednej doskonałej długiej piłki do Biczachczjana w pierwszej połowie i niezłego dośrodkowania w końcówce spotkania. Miał szansę zatrzymać kontrataki Arki po stratach Kapustki i Krasniqiego, ale nie potrafił powstrzymać w tych sytuacjach Rusyna, zwłaszcza przy straconym golu mógł zachować się lepiej. Dużo biegał, przemieszcza się w defensywie, ale nie było z tego wiele pożytku dla zespołu.

Bartosz Kapustka 4 (3,63). Oddał dwa celne, choć niegroźne strzały, raz wypuścił dobrym prostopadłym podaniem w pole karne Biczachczjana, w pierwszej połowie też raz zagrał dobrze w pole karne. Było kilka strat, najbardziej zapamiętany przez nas był ogromny błąd na początku drugiej polowy, gdy po rzucie rożnym dał się łatwo minąć Rusynowi i Ukrainiec popędził na bramkę, na szczęście tym razem skiksował przy strzale i nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. W defensywie Kapustka raz dobrze interweniował na początku meczu, gdy po beznadziejnej stracie Piątkowskiego odpowiedzialnie wrócił się w pole karne i zażegnał niebezpieczeństwo. Słabszy mecz pomocnika Legii, podobnie jak większości legionistów, został zmieniony na dwadzieścia minut przed końcem spotkania.

Arkadiusz Reca 3 (3,18). Na początku meczu popisał się średnim raczej dośrodkowaniem w pole karne, potem przez pół godziny nie było go w ogóle widać, a gdy o swojej obecności później przypomniał głównie za sprawą strat i nieudanego dośrodkowania. Z udanych zagrań zapamiętaliśmy jedną ledwie interwencję w defensywie. Krasniqi po przeciwnej stronie w pierwszej połowie dużo psuł, ale starał się brać na siebie grę. Reca jakby unikał odpowiedzialności. W rozgrywaniu i budowaniu akcji muszą uczestniczyć wszyscy zawodnicy, inaczej nie ma możliwości rozmontowania obrony przeciwnika.

Wahan Biczachczjan 4 (3,24). Można mieć sporo pretensji do Biczachczjana o niewykorzystane sytuacje, miał przynajmniej dwie dobre okazje do pokonania Węglarza, w pierwszej połowie po długim podaniu od Szymańskiego, w drugiej po prostopadłym podaniu Kapustki, a i po wypuszczeniu go w końcówce pierwszej połowy mógł w pole karne dograć dokładniej. Z drugiej strony to Ormianin do tych podań wychodził i pokazywał się do gry, czego o grającym obok niego Kacprze Urbańskim absolutnie nie można powiedzieć, a Rajoviciu nie wspominając. Zdecydowanie wolimy jak piłkarz ofensywny stara się, szuka gry, próbuje akcji i strzałów i domaga się piłki, niż jak od tej gry ucieka. Biczachczjan do obronionych przez bramkarza lub niecelnych strzałów dołożył jeden wywalczony rzut rożny, niestety drugą połowę miał zdecydowanie gorszą niż pierwszą i trener zmienił go już po godzinie gry. Naszym zdaniem kilku innych piłkarzy bardziej zasługiwało na zmianę, Ormianin grał słabo, ale przynajmniej uczestniczył aktywnie w grze. Nie każdy legionista po tym meczu może to samo o sobie powiedzieć.

Kacper Urbański 3 (3,97). W pierwszej połowie kompletnie schowany, miał dwa przechwyty, po dwudziestej minucie prawie w ogóle nie brał udziału w grze. Nieco lepiej było po przerwie, dwa razy dobrze wyprowadził piłkę i wywalczył jeden rzut wolny. Dwa niecelne strzały i siedemnaście ledwie podań (z czego czternaście celnych) przez siedemdziesiąt pięć minut oznacza dla ofensywnego pomocnika, że po prostu nie był aktywny. Dla porównania grający o kilkadziesiąt minut krócej Jakub Żewłakow miał tylko o cztery podania mniej. 

Mileta Rajović 2 (2,32). Nic się nie zmienia. Duńczyk nie dochodzi do piłek w polu karnym, (raz tylko strącił ją głową po dośrodkowaniu) i nie oddaje strzałów. Żeby dochodzić do strzałów, trzeba się szybko ruszać, a Rajović zazwyczaj poruszał się w Gdyni dostojnie. Najlepiej było to widać przy dośrodkowaniu na krótki słupek Biczachczjana pod koniec pierwszej połowy. Do tej pory duński napastnik przydawasł się przynajmniej przy budowaniu akcji, można było do niego zagrać w środku pola na ścianę, a on odgrywał. Tymczasem w Gdyni nawet takie sytuacje sprawiały mu kłopot i więcej piłek stracił, niż odegrał. Najlepszym jego zagraniem było wybicie piłki po stałym fragmencie gry we własnym polu karnym. Mecz stał na niskim poziomie, a i tak Rajović na tle wszystkich piłkarzy prezentował się słabo. Wydaje się, że to Antonio Colak rozpocznie kolejny mecz w wyjściowym składzie. 

Paweł Wszołek 4 (3,71). Wywalczył po wejściu na boisko jeden rzut rożny, a potem go już przy piłce nie widzieliśmy aż do szybkiej zmiany spowodowanej odnowioną kontuzją. Wszedł na murawę, choć chyba nie było wyleczony do końca. Ryzyko okazało się zbyt duże, kontuzja się odnowiła. 

Samuel Kovacik 3 (5,26). Młody nie dostanie od nas pozytywnej oceny tylko dlatego, że jest młody, podlega dokładnie tym samym kryterium, co pozostali piłkarze. Kovacik ochoczo brał się za dryblingi i niestety piłkę tracił. W starciach z rywalami odbijał się od nich regularnie pokazując, że seniorskie początki będą dla niego trudne. Z trzynastu pojedynków wygrał ledwie trzy, niewiele ponad połowa jego podań trafiła do adresata. Samo „robienie wiatru” niewiele daje drużynie, jeżeli idą za tym tylko kolejne straty. Ze wszystkich zmienników Słowak wypadł najsłabiej, co nie dziwi, skoro był to jego pierwszy mecz na ekstraklasowym poziomie, w dodatku w drużynie broniącej się przed spadkiem, która cudem uratowała jeden punkt. Przydałoby się, żeby na początek mógł wchodzić z ławki przy zapewnionym zwycięstwie, jak to normalnie się w takich przypadkach dzieje, ale najpierw ten zespół musiałby zacząć wygrywać.

Jakub Żewłakow 5 (5,02). Żewłakow w odróżnieniu od Kovacika ma już kilka występów w pierwszym zespole i było to widać, bo od seniorów nie odstawał. Jeden celny, choć lekki strzał i jedno dobre dośrodkowanie, to na tle pozostałych kolegów i tak całkiem dobry bilans, zwłaszcza że grał przez pół godziny. Miał też i straty, ale przynajmniej nie chował się przed grą, co widać choćby po przytoczonej w opisie Kacpra Urbańskiego liczbie podań. Jeden z aktywniejszych piłkarzy ofensywnych Legii, choć oczywiście wielkiej konkurencji nie miał, kończy mecz z oceną przeciętną.

Wojciech Urbański 4 (4,93). Jak podawał bezpiecznie, było dobrze, jak próbował podań prostopadłych w pole karne, to za każdym razem były troszkę za mocne. Przynajmniej nie uciekał od gry, ale przez te dwadzieścia minut też za wiele drużynie nie dał. Więcej pojedynków przegrał niż wygrał, nie odbierał też piłek, ale to był czas, gdy Legia znajdowała się na połowie Arki i próbowała coś zrobić, by zmienić wynik. Ocena taka sama, jak dla większości pomocników, nie zagrał od nich ani lepiej ani gorzej.

Antonio Colak 8 (7,21). Wszedł i pozamiatał, dwa gole w dwadzieścia minut, oba identyczne po wejściu w to samo miejsce przy rzucie rożnym. Brawa wielkie dla strzelca, ale i brawa dla podającego. Warto zauważyć, że Chorwat też potrafił dwa razy utrzymać się w tym czasie przy piłce tyłem do bramki i odegrać piłkę, czyli i pod tym względem zrobił więcej w kilkanaście minut niż Rajović przez cały mecz. Legijny bohater meczu, trudno sobie wyobrazić, by kolejny mecz zaczął na ławce.

Najlepszym legionistą sobotniego meczu mógł zostać wyłącznie Antonio Colak.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

7.21 Antonio Colak

5.26 Samuel Kovacik

5.02 Jakub Żewłakow

4.93 Wojciech Urbański

4.42 Ermal Krasniqi

3.97 Kacper Urbański

3.76 Radovan Pankov

3.71 Paweł Wszołek

3.63 Bartosz Kapustka

3.58 Damian Szymański

3.24 Wahan Biczachczjan

3.2 Rafał Augustyniak

3.18 Arkadiusz Reca

3.15 Kamil Piątkowski

2.68 Kacper Tobiasz

2.32 Mileta Rajović

Komentarze (7)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.