Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Banikiem - Metamorfoza Nsame

Redaktor Marcin Kubilisz

Marcin Kubilisz

Źródło: Legia.Net

02.08.2025 13:15

(akt. 02.08.2025 13:19)

W czwartek Legia pokonała w Warszawie Banik 2:1 i awansowała do III rundy eliminacji Ligi Europy. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 7 (7,02) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net) - Legia Warszawa pokazała charakter i jakość w trudnym spotkaniu z Banikiem Ostrawa, odwracając losy meczu i wygrywając 2:1 po bramkach w drugiej połowie. Spotkanie rozpoczęło się źle – już w 15. minucie zespół stracił gola po nieporozumieniu w defensywie i zbyt wolnym doskoku do zawodnika rywali. W pierwszych 45 minutach brakowało dynamiki, automatyzmów i precyzji w ataku pozycyjnym, ale również szczęścia, dwukrotnie anulowana bramka przez spalonego. Zagrożenie pod bramką Banika było, po strzałach Wszołka czy Morishity dobrze interweniował Holec, a po strzale Augustyniaka piłka została wybita z linii bramkowej. Trzeba przyznać, że widać w warszawskiej drużynie efekty ciężkiej pracy podczas przygotowań przed sezonem. Więcej konkretów przyszło po przerwie – i to znaczących. Zespół Edwarda Iordănescu wyszedł na drugą połowę z większą determinacją i nową energią. Świetna akcja z 54. minuty, zakończona bramką, tchnęła życie w drużynę, a gra Legii nabrała płynności. Zawodnicy szybciej operowali piłką, pojawiły się lepsze decyzje w fazie przejścia z obrony do ataku, a pressing zaczął funkcjonować znacznie lepiej. Drugi gol padł w 74. minucie – był efektem coraz większej dominacji Legii w środkowej strefie i aktywności ofensywnych graczy. W końcowych minutach gry, mimo kontroli, przytrafiały się jednak błędy, a jeden z nich zakończył się rzutem karnym dla zespołu Banika - na całe szczęście niewykorzystanym. Trzeba pochwalić drużynę za cierpliwość, dojście do głosu po słabym początku i przejęcie pełnej inicjatywy w drugiej połowie. Jednak trzeba też głośno mówić o problemach w defensywie podczas stałych fragmentów gry wykonywanych przez rywali. To spotkanie pokazało, że Iordănescu zaczyna mieć wpływ na zespół. Widać było korekty w ustawieniu, poprawę dyscypliny taktycznej i większe zaangażowanie w odbiór piłki. To nie jest jeszcze optymalna Legia, ale kierunek jest właściwy.

Kacper Tobiasz – 7 (6,61 - ocena Czytelników) - Najgorzej rozpoczynać mecz od straconego gola, lecz Kacper nie stracił koncentracji, przy kolejnej bardzo trudnej sytuacji stanął na wysokości zadania broniąc groźne uderzenie Prekopa głową pod poprzeczkę. Można powiedzieć, że utrzymał Legię w grze. Pewny na przedpolu, aktywnie wychodzący do piłek oraz widać prace nad celnością podań. Dobrze wyczuł intencje strzelającego rzut karny, jednak rywal spudłował, uderzając z “jedenastki” w zewnętrzną część słupka bramki. Przy golu nie mógł zachować się lepiej, rzucił się od piłki przy pierwszym oddanym strzale, ale piłka trafiła do innego gracza. Szybko poderwał się z murawy i interweniował, ale uderzenie było mocne i z bliskiej odległości. Pewny punkt zespołu.

Paweł Wszołek – 7 (7,03) - Nie można odmówić mu zaangażowania, ale momentami był zbyt przewidywalny. Grał do linii i dośrodkowywał – mógł mieć dwie asysty, zaś raz pozycja spalona Nsame spodowała, że nie mógł sobie dopisać kluczowego podania. Fizycznie prezentuje znakomity poziom, w ofensywie mógł i powinien mieć liczby, ale koledzy nie potrafili skorzystać z jego podań - np. pudło Morishity. Pokazywał się do gry, był aktywny, Z tyłu było poprawnie, ale nie bezbłędnie – sprokurował rzut karny. A ta pomyłka mogła zespół kosztować bardzo wiele. Na szczęście okazało się, że konsekwencji nie było.

Jan Ziółkowski – 8 (7,71) - Jak na swój wiek – bardzo dojrzały występ. Doskonale czytał grę i nie panikował z piłką przy nodze. Jednak Banik nie zawiesił mu poprzeczki zbyt wysoko – Czesi rzadko atakowali jego strefą. Kilka niecelnych podań pod presją, ale asekuracja, przewidywanie i
spokój na duży plus. Był praktycznie nie do przejścia, kasował zagrożenia w początkowej fazie akcji, świetnie grał wślizgiem. No ponosi żadnej winy za straconego gola. Bardzo pewny punkt drużyny, nic dziwnego że wzbudza coraz wieksze zainteresowanie zagranicznych klubów. 

Steve Kapuadi – 5 (6,83) - To nie był jego mecz. Niepewny, ospały przy wyprowadzaniu piłki, przytrafiały mu się braki w koncentracji. To właśnie jego niecelne zagranie pozwoliło Banikowi wyprowadzić kontrę po której Paweł Wszołek faulował w polu karnym. Wcześniej przy golu niepotrzebnie przesunął się w stronę Prekopa, powinien zachować się lepiej, a tak odpuścił gracza za którego powinien być odpowiedzialny. W powietrzu wyglądał solidnie, ale z piłką przy nodze – bardzo przeciętnie. Zbyt często wybijał na oślep, zamiast budować akcję. Widzieliśmy już lepsze i bardziej dojrzałe spotkania w wykonaniu Kapuadiego. 

Rúben Vinagre – 6 (6,26) - Grał, jakby momentami myślami był gdzie indziej. W ofensywie coś próbował, ale z marnym skutkiem - było sporo chaosu i nieporozumień z pomocnikami, nie podejmował ryzyka strzału, wykończenia akcji. W defensywie lepiej, choć kilka razy zostawił za dużo miejsca rywalowi na skrzydle. Ale ogólnie grał dość odpowiedzialnie i odpierał ataki Sina. Żółta kartka w końcówce – zupełnie niepotrzebna. W meczu, gdzie trzeba było zachować koncentrację – on ją tracił najczęściej. W końcówce po złym podaniu Kapuadiego powinien zachować się lepiej, a tak jest współwinnym sytuacji, gdy rywale mieli rzut karny. Jest lepiej niż było, ale wciąz do formy z jesieni ubiegłego roku daleko. 

Rafał Augustyniak – 5 (6,22) - Zagrał „swoje”, ale tym razem nie wystarczyło to na dominację w środku pola, rywale byli bardziej dynamiczni. Przerywał akcje, ustawiał się poprawnie, ale… był zbyt pasywny z piłką. Nie brał odpowiedzialności za rozgrywanie, a kilka jego podań było za bardzo asekuracyjnych. Nieco spóźnione zagranie na początku spotkania do Nsame, który zdobył bramkę, lecz finalnie Kameruńczyk został złapany na pozycji spalonej. Miał szansę na gola, dobrze zachował sie przy rzucie rożnym, ale kierowana do bramki przez niego piłka została zatrzymana na linii bramkowej. W końcówce zamiast uspokoić grę, wdało się w jego poczynania trochę chaosu. Wcześniej przy golu dla Banika minąl go Sin i "August" ratował się faulem, a chwilę później tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że podał ją wprpost pod nogi Buchty. 

Juergen Elitim – 6 (6,59) - Grał tylko do przerwy, ale przez 45 minut często znikał i był niewidoczny. Spowalniał akcje, nie potrafił zdominować rywali techniką - być moze dlatego, że grał z urazem, który w pewnym moencie dał znać o sobie. Nie był sobą, oddał inicjatywę rywalom w środku pola. Mógł mieć asystę, ale po tym jak wywalczył piłkę i podał do Morishity, świetnie interweniował bramkarz. Nie unikał gry kontaktowej i przepłacił to zdrowiem. Trener po meczu zdradził, że już od jakiegoś czasu odczuwał lekki uraz i dyskomfort. Pozakazł jednak charatlet i chciał walczyć razem z zespołem.

Bartosz Kapustka – 7 (6,97) - To był mecz sinusoidalny w wykonaniu "Kapiego". Przeplatał świetne zagrania ze stratami w środkowej strefie. Ale było widać postęp w porównaniu do poprzednich meczów. W Kielcach odpoczął i w czwartek był bardzo aktywny, jakby nabrał świeżości a dzięki temu podejmował szybsze i lepsze decyzje. To po jedgo zagraniu strzelał Augustyniak, a piłkę wybito z linii bramkowej. To po jego świetnym prostopadłym podaniu gola strzelił Nsame. Wykonał też dużą pracę w defensywie. W Ostrawie był naszym zdaniem piłkarzem meczu, w Warszawie tak wybitnie niebyło, ale nie był to zły mecz kapiatna zespołu. 

Jean-Pierre Nsame – 8 (8,78) - Zdobył bramkę, a nawet trzy! Ale dwukrotnie odgwizdano spalonego - raz jego, a raz podającego. Zaskakiwał aktywnością, cofał się do rozgrywania, dobrze pracował w pressingu. Szukał sobie pozycji by uderzyć na bramkę, a koledzy szukali jego. Nie zaliczał strat, potrafił sie zastawić, przyjać piłkę i odegrać do kolegi. Czasem zagrywał asekuracyjnie na utrzymanie piłki w pobliżu pola karnego rywali. Wykazywał dużą chęć do gry, ale co najważniejsze był jak prawdziwy killer, z wyłączonym układem nerwowym i chłodną głową w polu karnym rywala. Wygrywał pojedynki siłowe, potrafił zmylić obronców. Za swoja postawę nagrodzony brawami gdy schodził z boiska. Wyszedł w pierwszym składzie blisko pierwszy raz od roku i udowodnił, że nie była to decyzja na wyrost. NIesamowita metamorfoza Kameruńczyka. 

Ryôya Morishita – 7 (7,26) - Od samego początku bardzo aktywny. W 8. minucie oddał groźny strzał jednak jego radość na bok odłożył bramkarz Banika. Z biegiem czasu szukał coraz więcej dośrodkowań, część z nich trafiała do kolegów z drużyny. Najlepsze było dogranie z 30. minuty, gdy piłka idealnie zagrana pole karne, trafiła na głowę Wszołka, jednak na linii bramkowej znów dobrze spisał się Holec. Miał szansę na gola w pierwszej połowie, ale jego strzał pod poprzeczkę wybronił bramkarz. Japończyk był aktywny z piłką czy też bez niej, ale w jego poczynaniach brakowało większej dokładności i finalizacji. W końcu w 74. minucie Ryoya uwolnił się spod krycia, minął bramkarza rywali, uderzył wzdłuż linii bramkowej, ale Pojezny skierował piłkę do własnej bramki. Nie byłoby tego gola, gdyby nie "Mori". Najlepszy występ Japończyka w tym sezonie, choć jeszcze nie tak dobry jak w ubiegłym. 

Wahan Biczachczjan – 7 (6,64) - Naprawdę dobry mecz Ormiania, starał się być kreatorem akcji, ale szukał też możliwości do oddania idealnego strzału. Inna sprawa, że większość tych uderzeń było dobrze blokowane przez defensywę. W pierwszej części schodził do środka ale było to czytelne dla rywali, którzy go blokowali. Po zmianie stron trzymał się boku boiska, robił miejsce kolegom. Był bardzo aktywny. Przy pierwszym golu świetnie zachował się w rozegraniu, a przy drugim znalazł się w odpowiednim miejscu oraz czasie, idealnie odegrał piłkę do Morishity, który strzelił gola Pojeznym. Można więc przy nazwisku Biczachczjana dopisać dwie asysty drugiego stopnia. 

Migouel Alfarela - 6 (6,8) - Pojawił się na boisku tuż po przerwie za kontuzjowanego Elitima. Starał się konstruować akcje, szukać strzałów - ale te były skutecznie blokowane. Był aktywny, próbował robić użytrek ze swoich atutów czyli szybkości i dryblingu. Tym razem jednak jego dośrodkowania nie były tak dokładne jak w Kielcach. W ostatniej akcji meczu fantastycznie zagrał piłkę do Szkurina, lecz ten okazji nie wykorzystał i zabrał Francuzowi asystę. Nie był to tak dobry występ jak z Koroną, ale dał od siebie nieco jakości zespołowi. 

Claude Goncalves, Kacper Chodyna, Ilja Szkurin i Artur Jędrzejczyk grali zbyt krótko, by ocenić ich występ.

Najlepszym legionistą czwartkowego meczu Czytelnicy i redaktorzy wybrali Jeane Pierra Nsame.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

8.78 Jean-Pierre Nsame

7.71 Jan Ziółkowski

7.26 Ryoya Morishita

7.2 Kacper Tobiasz

7.03 Paweł Wszołek

6.97 Bartosz Kapustka

6.83 Steve Kapuadi

6.8 Migouel Alfarela

6.64 Wahan Biczachczjan

6.59 Juergen Elitim

6.26 Ruben Vinagre

6.22 Rafał Augustyniak

Komentarze (22)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.